pon, 21(8) wrz poniedziałek, 21(8) wrz 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 21 września 2026

Maria jako "sekretna radość" Kościoła

W prawosławiu nie ma tradycyjnych traktatów o „mariologii”. Nie jest ona przedmiotem refleksji teologicznej. Jej obecność w życiu Kościoła jest rozproszona w całym jego życiu liturgicznym – jest powtarzającym się refrenem w szerszym chórze naszej liturgii.

3 czytelników poleca

O. Alexander Schmemann napisał:

...Badając historię pobożności mariologicznej, odkrywamy, że jej korzenie nie tkwią w żadnym szczególnym objawieniu, lecz przede wszystkim w doświadczeniu kultu liturgicznego. Innymi słowy, to nie teologiczna refleksja nad Marią zrodziła Jej cześć: to liturgia jako doświadczenie „nieba na ziemi”, jako komunia z niebiańskimi rzeczywistościami i ich poznanie, jako akt miłości i adoracji, stopniowo objawiała wyjątkową rolę Matki Chrystusa zarówno w ekonomii zbawienia, jak i w tajemnicy „świata przyszłego”. Maria nie jest częścią kerygmatu [publicznego przepowiadania] Kościoła, którego jedyną treścią jest Chrystus. Jest Ona wewnętrzną tajemnicą Kościoła jako komunii z Chrystusem. Kościół głosi Chrystusa, a nie Marię. Lecz komunia z Chrystusem objawia Marię jako ukrytą radość w Kościele. „W Niej” – głosi hymn – „raduje się całe stworzenie” (Celebracja Wiary, t. 3).

Niedawne rozmowy o Bogurodzicy skłoniły mnie do lektury i refleksji nad tą tajemnicą w życiu Kościoła. Nic dziwnego, że refleksje Schmemanna trafiały w sedno sprawy. Jednym z punktów jego niewielkiej książeczki jest to, że prawosławne chrześcijaństwo tradycyjnie niewiele mówiło o Marii. W przeciwieństwie do katolickiego Zachodu, nie ma tradycyjnych traktatów o „mariologii”. Nie jest ona przedmiotem refleksji teologicznej. Jej obecność w życiu Kościoła jest rozproszona w całym jego życiu liturgicznym – jest powtarzającym się refrenem w szerszym chórze naszej liturgii. Jest Ona „sekretną radością” w Kościele.

Kiedy przeczytałem to zdanie w dziele Schmemanna, moje serce podskoczyło. I to właśnie ten podskok tak trudno mi wyrazić, rozmawiając z innymi, zwłaszcza z tymi, którzy nie są prawosławni. Jednocześnie to właśnie ten podskok uważam za absolutnie nieodłączny element całego mojego doświadczenia prawosławnego. Co ciekawe, pierwszy raz poczułem to wcale nie w odniesieniu do Marii.

Na studiach mój najlepszy przyjaciel podszedł do mnie w bibliotece i wręczył mi „Mistyczną teologię Kościoła Wschodniego” Władimira Łosskiego. „Proszę, Steve” – powiedział. „Przeczytaj to”. Dzieło Łosskiego było najbardziej złożonym dziełem teologicznym, z jakim kiedykolwiek się zmierzyłem. Jestem pewien, że nie zrozumiałem większości z tego, co przeczytałem. Jednak to było moje pierwsze zetknięcie z klasyczną nauką patrystyczną: „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się bogiem”. Myśl ta wyrażana jest na wiele sposobów. Św. Paweł śmiało powiedział: „On [Bóg], Tego [Chrystusa], który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5, 21). Istnieje wiele innych wyrażeń opisujących tę „wymianę”. Bóg stał się tym, kim jesteśmy, abyśmy my mogli stać się tym, kim On jest.

To może łatwo stać się abstrakcją. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem to u Łosskiego, moje serce zabiło mocniej. Z moim najlepszym przyjacielem rozmawialiśmy na ten temat (w sposób niejasny i niepewny) od jakiegoś czasu. U Łosskiego wszystko się potwierdziło. Prawdę mówiąc, moje serce prawdopodobnie stało się „prawosławne” w tym momencie, choć minęły kolejne 23 lata, zanim wstąpiłem do Cerkwi. Z drugiej strony, powiedziałbym, że byłem zaskoczony, gdy po moim przyjściu do Cerkwi, to serce, niegdyś poruszone słowem o wielkiej wymianie Boga („Stał się tym, kim jesteśmy, abyśmy się stali tym, kim On jest”), zostało poruszone w dokładnie ten sam sposób słowami o kulcie Marii w Kościele. „Ukryta radość” Schmemanna opisuje to idealnie.

Theotokos jest prawdopodobnie pierwszym i najważniejszym przykładem tej wielkiej wymiany. Św. Paweł powiedział: „Czego oko nie ujrzało i ucho nie usłyszało, i co do serca człowieka nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). Młoda Dziewica słusznie (i pod natchnieniem Ducha Świętego) powiedziała: „Błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48). Jest ona jednak tylko pierwszym przykładem tego, co nas wszystkich czeka. Jak mówi Chrystus:

„Oto matka Moja i bracia Moi. Ktokolwiek bowiem czyni wolę Ojca Mego, ten jest Moim bratem i siostrą, i matką” (Mt 12, 49-50).

To jest ta słodka tajemnica! To, że jest tak intymną częścią prawosławnego nabożeństwa, jest wyraźnym dowodem na to, że liturgia jest niebem na ziemi. Na ziemi wypowiadamy na głos to, co widzieliśmy w niebie – i to tylko w najmniejszej jego części.

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Glory to God for All Things

fotografia: Pawelwaniuk00 /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →