czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 20 czerwca 2007

Główne sekty gnostyckie

Rozkwit gnostycyzmu nastąpił w połowie II wieku. Mimo różnorodności teologicznych wizji wszystkie sekty łączyło wspólne przekonanie o zbawczej sile wiedzy, osiąganej na mocy szczególnego objawienia. Niemożliwy do uchylenia wpływ kosmicznego losu, kierowany przez obce moce, znosił według gnostyków…

0 czytelników poleca

Brak zdjęć

Rozkwit gnostycyzmu nastąpił w połowie II wieku. Mimo różnorodności teologicznych wizji wszystkie sekty łączyło wspólne przekonanie o zbawczej sile wiedzy, osiąganej na mocy szczególnego objawienia.

Niemożliwy do uchylenia wpływ kosmicznego losu, kierowany przez obce moce, znosił według gnostyków sens działań zmierzających do jego naprawy. Według gnostyków, tylko wiedza o Bogu i boskiej części samego siebie zdolna jest wyzwolić człowieka od rzeczywistości tego świata. Boski pierwiastek w człowieku gnostycy wiązali z duszą[1].

Systemy gnostyckie opierały się na dualistycznym pojmowaniu świata i jego początków. Jednak w odróżnieniu od manicheizmu, postulującego istnienie dwóch niezależnych od siebie zasad powstania świata – dobrego i złego, gnostycy przekonywali o istnieniu dwóch bóstw: wyższego, transcendentnego i niższego – demiurga, rządzącego światem ziemskim. Czynnik zła gnostycy widzieli w materii, która będąc złą, nie może być zależna od Boga; jeśli istnieje złe bóstwo, to dlatego, że złączyło się z materią. Taki świat nie może pochodzić od Boga. Ten wzgląd kazał gnostykom oddzielić stwórcę świata od Boga. Jednocześnie gnostycy w świecie widzieli nieustanną walkę tych dwóch zasad, bóstw: światłość i ciemność, dobra i zła[2].

W tym między innymi tkwiła odrębność gnostycyzmu. Dualizm taki był obcy religii greckiej. Ani religia ludowa, ani religia spekulatywna filozofów (Platon odrzucał hipotezę złego boga sprzeciwiającego się Bogu dobremu) nie uznawała pozytywnego zła jako drugiej, równorzędnej z dobrem, zasady. Co więcej, nawet religie orientalne nie widziały w świecie tyle zła, co gnostycy; choć głosiły, że świat jest terenem zmagania się duchów dobrych i złych, ale sam świat uważały przeważnie za twór Boga, a nie złego ducha (demiurga)[3]. Bardzo często z tym niższym bogiem utożsamiano starotestamentowego Jahwe. Z tego też powodu Stary Testament był przez gnostyków traktowany marginalnie lub całkowicie odrzucany[4].

Dualizm w świecie „wyższym” według gnostyków odzwierciedlał się w świecie ziemskim w głębokim przeciwstawieniu ciała i ducha, w którym cielesność uchodzi za coś antyboskiego. „Duchowy” człowiek pozostaje w niej tylko po to, by dzięki tajemnicy szczególnej wiedzy być zbawionym dla ponadświatowych rejonów czystego ducha, skąd swego czasu odpadł. Zbawienie dla gnostyków było niczym innym jak oddzieleniem duszy od ciała. Duch stara się wyzwolić od materii, natomiast materia usiłuje utrzymać go przy sobie i podporządkować go sobie. Dusza człowieka to promień światła, to pierwiastek Najwyższego Ducha, znajdujący się w człowieku. Ten pierwiastek duchowy pozostaje w ciele, które jest pierwiastkiem zła, jakby w niewoli, w ciemnicy[5].

Gnostycy nie podważali kluczowej roli Chrystusa w procesie zbawienia. Pojawienie się Chrystusa uznawali za punkt zwrotny w historii całego kosmosu. Chrystus oznacza wstąpienie w objawienie niewidzialnego Boga, wstąpienie w nowe życie dostępne dla każdego, kto jest w stanie je przyjąć i poddać się koniecznej ascezie. Moralny i ascetyczny wysiłek człowieka, według gnostyków, jest środkiem prowadzącym do osiągnięcia zbawienia, wyzwolenia swego ducha z jarzma materii oraz powrotem do źródła dobra i światła - do świata duchów. Dla osiągnięcia tego celu konieczna była wiedza przekazana ludziom przez Chrystusa, oraz życie wstrzemięźliwe, ascetyczne, święte. Aby dopomóc ludziom w wyzwoleniu się od zła, Najwyższy Duch zesłał na ziemię Swego Najwyższego eona[6], który połączył się z człowiekiem Jezusem. Jezus dał ludziom wiedzę i środki do wyzwolenia się od materii i zła. Gnostycy twierdzili, że pełnię wiedzy przekazanej ludziom przez Chrystusa posiadają tylko oni.

Gnostycy odrzucali wcielenie Chrystusa. Ciało Chrystusa według gnostyków nie było realne (doketyzm), posiadało jedynie cechy wglądu zewnętrznego zgodne z wyglądem ciała materialnego. Z kolei niektóre systemy uczyły, że rzeczywiste ciało było jedynie czasowym nosicielem Chrystusa[7].

Cechą charakterystyczną religii greckiej (jak z resztą większości religii starożytnych) były misteria. Misteria były pewnego rodzaju „seansami”, w których wtajemniczano nielicznych i odpowiednio dobranych kandydatów. Przez wtajemniczenie należy rozumieć tu umożliwienie człowiekowi uzyskania bezpośredniego poznania (doświadczenia) jakiejś istoty boskiej. Misteria były pewnymi tajemnicami, tajemniczą wiedzą, tajnymi kultami. Dzięki tym tajemnicom człowiek mógł oderwać się od „tego świata”, aby móc doświadczyć bóstwa. Tajemnice te jednak nie były dostępne wszystkim. Dostąpić mógł ich jedynie człowiek „wybrany”, spełniający określone warunki psychofizyczne, wcześniej ku temu przygotowany[8]. Misteria, wtajemniczenia, podział ludzi na pewne kategorie był również charakterystyczny dla systemów gnostyckich. Św. Ireneusz z Lyonu tak opisywał wtajemniczenia gnostyckie: Otóż niektórzy z nich ścielą łoża ślubne i dokonują tajemniczego obrzędu wśród jakichś słów, wymawianych nad tymi, którzy mają być wtajemniczeni. Powiadają, że są to zaślubiny duchowe, na wzór małżeństw niebiańskich. Inni znowu wprowadzają swych zwolenników do wody, gdzie ich chrzczą i tak mówią: „W imię nieznanego Ojca wszechświata, na prawdę, Matkę wszechrzeczy, na Tego, który zstąpił na Chrystusa”. Inni wreszcie wymawiają wyrazy hebrajskie, by tym większą bojaźnią przejąć tych, których dopuszczają do wtajemniczenia[9]. Gnostycy zakładali, że demiurg stworzył dusze dobre z natury (zwłaszcza dusze gnostyków) i inne dusze, złe z natury lub niezdolne do przyjęcia objawienia[10]. Dzielili oni ludzi na dwie zasadnicze grupy: pneumatycznych (albo duchowych), zdolnych do przyjęcia objawienia ducha i Bożego życia, oraz materialnych, czyli hylicznych – skazanych na zgubę. Walentyn wyróżniał jeszcze ludzi psychicznych – niezdolnych do przyjęcia pełnego objawienia, lecz pewnej jego części. Nie osiągają oni jednak przy końcu świata najwyższej niebieskiej sfery, ale tylko „środek” świata.

Odnośnie etyki gnostycy reprezentowali dwa wykluczające się stanowiska. W jednych sektach wymagano całkowitego odcięcia się od tego, co cielesne i srogiego ascetycznego życia, z kolei w innych mówiono o braku jakiejkolwiek potrzeby życia zgodnie z prawami etycznymi, w tym sensie, że jedynie sama prawdziwa wiedza jest wystarczająca do ostatecznego uwolnienia duszy.

Gnostycy odrzucali całkowicie chrześcijańską eschatologię, drugie przyjście Jezusa Chrystusa, zmartwychwstanie ciał, królestwo chwały. Końcem świata miało być wyzwolenia duszy z więzów ciała, materii, a następnie powrót do Najwyższego Ducha[11].

Główne sekty gnostyckie

Liczebność poglądów heterodoksyjnych sekt gnostyckich sprawia, że niemożliwym jest kompletne ich przedstawienie. Również rekonstrukcja doktryn sekt, które cieszyły się największą popularnością, jest trudna ze względu na bardzo skromny materiał źródłowy. Podstawowymi źródłami dającymi obraz sekt gnostyckich są pisma Euzebiusza z Cezarei, św. Ireneusza z Lyonu, Hipolita, Tertuliana i Klemensa Aleksandryjskiego.

Bazylidianie

Twórca sekty, Bazylides, urodził się pod koniec I wieku w Syrii. Później osiadł w Aleksandrii. Szczyt jego działalności przypada na lata 120 – 160. Następcą Bazylidesa był jego syn i uczeń, Izydor, który napisał trzy dzieła: O duszy przyrośniętej, Etykę oraz Komentarz do proroka Parchora[12].

Bazylides był dobrze zapoznany zarówno ze Starym Testamentem jak i ewangeliami chrześcijańskimi. Studiował także literaturę hellenistyczną oraz egipską. Przypisuje mu się autorstwo co najmniej dwudziestu komentarzy do powstających w tym czasie ewangelii. Bazylides napisał również własną ewangelię, z której do naszych czasów zachował się jedynie fragment. Inne jego dzieła zaginęły całkowicie[13].

W systemie Bazyliadesa realność była przedstawiana jako składająca się z wielu słojów sfera. Na najwyższym stopniu, przewyższającym wszystko co istnieje, znajduje się Bóg, niezrodzony Ojciec Jezusa Chrystusa. Bóg ten zrodził Rozum (Nous), który z kolei zrodził Słowo (Logos). Od Słowa pochodzi Wszechmądrość, która z kolei zrodziła Mądrość i Siłę. Mądrość i Siła połączyły się, w wyniku czego powstało wszystko to, co nazywamy „siłami niebiańskimi”. Na dalszych stopniach hierarchii znajduje się 365 niebios, którymi władają konkretne anioły. Najniższe niebo (świat ziemski) należy do Jahwe. Apostoł Paweł był wzięty tylko do trzeciego nieba, gnostykom dostępne są wyższe sfery. W nauce tej widać wpływ astrologii popularnej w kręgach gnostyckich.

W systemie Bazyliadesa Jezus Chrystus był Rozumem (Nous) posłanym na ziemię przez niezrodzonego Boga. Bazyliades głosił doketyzm (gr. dokein - wydawać się). Twierdził, że Chrystus (Rozum) miał ciało pozorne i nie mógł prawdziwie cierpieć na krzyżu. Ukrzyżowany przez pomyłkę został Szymon Cyrenejczyk, a Jezus, naśmiewając się z ukrzyżowanego, wrócił do nieba. Dlatego chrześcijanie nie powinni wierzyć w Chrystusa ukrzyżowanego, lecz w Jezusa wysłanego przez Ojca[14]. Teza ta wywarła znaczny wpływ również na wielu późniejszych myślicieli — nie tylko chrześcijańskich, ale także muzułmańskich. Autorzy Koranu także utrzymywali, że Jezusa na krzyżu zastąpił inny człowiek. Wynikało z tego, że Jezus był zwykłym człowiekiem kierującym się wskazaniami Boga, dlatego należy zaliczyć go do grona trzech największych proroków obok Mojżesza oraz Mahometa[15].

Bazyliades uczył również, że tylko sama prawdziwa wiedza, gnoza, daje człowiekowi wstęp na wyższe stopnie bytu, przewyższające nawet 365 niebios. Z tego wynika odrzucenie przez Bazyliadesa idei męczeństwa. Wybrany, któremu została odkryta tajemnicza gnoza, może zbawić (zbawienie dotyczy tylko duszy, a nie ciała, które ulega rozkładowi) swą duszę bez żadnych cierpień. Sama gnoza zapewnia zbawienie. Dlatego też wszelkie czyny, nawet najcięższa rozpusta, są rzeczą zupełnie obojętną[16]. Klemens Aleksandryjski tak piętnował bazylidian za ich rozwiązły tryb życia: Te poglądy przytoczyłem tutaj ku zawstydzeniu zwolenników Bazylidesa oraz ich niewłaściwego trybu życia. Mianowicie wydaje się im, że ze względu na swą domniemaną doskonałość mają również swobodę dopuszczania się grzechu, albo że w każdym wypadku zostaną zbawieni ze względu na swą naturę, choćby nawet teraz błądzili, a to dlatego, że należą do wybranego rodzaju ludzi, ponieważ pierwsi twórcy ich doktryny nieraz pozwalają im na taki sposób zachowania. Nie powinni więc oni przyjmować imienia Chrystusa jako zwierzchniego płaszcza i przynosić Mu ujmy przez to, że żyją w sposób jeszcze bardziej niewstrzemięźliwy niż najbardziej niewstrzemięźliwi wśród pogan[17].

Walentynianie

Walentynianie należeli do jednej z najbardziej znanych i rozpowszechnionych na wschodzie i zachodzie sekt gnostyckich. Walentyn, na podstawie którego nauki powstała sekta, pochodził z Aleksandrii i tam też zdobył wykształcenie. Był on gorliwym zwolennikiem platonizmu. Około 140 roku przybył do Rzymu. Mimo starań i zabiegów nie został wybrany na biskupa. Porzucił Kościół i założył własną szkołę. Za papieża Aniceta (155-166) opuścił Rzym i udał się na Wschód. Jednak ostatecznie powrócił do Rzymu, gdzie zmarł po roku 160. Z jego dzieł posiadamy zaledwie kilka fragmentów, przekazanych przez Klemensa Aleksandryjskiego[18].

Walentyn postulował istnienie dwóch bogów. Jednym z nich było objawiony całemu stworzeniu w Chrystusie wyższe, dobre bóstwo, prawdziwe źródło wszystkiego, o którym do przyjścia Chrystusa nikt nie wiedział. Drugi bóg, starotestamentowy Jahwe – odpowiednik platonicznego demiurga, neutralny odnośnie praw etycznych, kieruje całym stworzeniem pod tajnym wpływem wyższego bóstwa. Świat znajdujący się w rękach niższego boga charakteryzuje się ciemnością, złem. Takie przedstawienie porządku świata stawiało przed chrześcijaństwem zadanie wskazania prawdy, że Bóg jest jeden i że to właśnie On objawił siebie w historii Izraela. W związku z tym przed apologetami stało również niełatwe zadanie wyjaśnienia chrześcijanom istotności historii starotestamentowej jako historii zbawienia, historii, w ciągu której Bóg przygotowywał ludzkość do Swojego wcielenia[19].

Charakterystyczną cechą systemu Walentyna była nauka o eonach, wiecznych istotach pochodzących od Najwyższego Boga. Według Walentyna boska pleroma (pleroma - gr. pełnia) złożona była z 30 eonów połączonych w pary (syzygie). Jedność obu elementów syzygii jest wzorem i modelem jedności; jedność ta została zniszczona przez grzech, którego symbolem jest oddzielenie seksualne Adama i Ewy. Człowiek duchowy powinien odbudować tę jedność przez ponowne połączenie się ze swoim niebiańskim partnerem. Praprzyczyną grzechu był upadek najniższego eonu Sofii, która przez chęć nieuporządkowanego poznania niepoznawalnego Ojca odpadła od Boskiej Pleromy i stała się początkiem materialnego świata. Stąd też wszystko co materialne według Walentyna było antyboskie, tak jak Sofia nie poznała Najwyższego Boga. Równocześnie rozpoczął się proces naprawy, to jest odzyskiwania upadłego, wręcz zniszczonego przez zmieszanie z materią, boskiego elementu przez Zbawiciela niebiańskiego. Tym elementem boskim (cząstką Sofii) w człowieku jest dusza, która dzięki wiedzy danej przez Zbawiciela mogła wrócić do świata niebiańskiego, aby tam połączyć się ze w swą drugą częścią[20]. Zbawiciel przekazał wiedzę całej ludzkości, lecz, według Walentyna, nie wszyscy ludzie są w stanie ją przyjąć i wypełnić swym powrotem do Boskiej Pleromy. Z tego względu Walentyn dzielił ludzi na trzy grupy: duchowych (pneumatycznych) - będących potomkami Seta, do których zaliczał siebie i swoich uczniów; psychicznych – czyli potomków „naiwnego” Abla, do których zaliczał chrześcijan; materialnych, czyli hylicznych – potomków Kaina. Według Walentyna, u kresu świata materialnego ma nastąpić całkowite zjednoczenie w Boskiej Pleromie ludzi duchowych, częściowe zbawienie psychików oraz rozkład wraz z materią hylików.

Doktryna walentynian rozwijała się w dwóch nurtach: zachodnim i wschodnim. Reprezentantami nurtu zachodniego, zwanego „szkołą italską", byli: Ptolemeusz, Sekundus, Herakleon i Floryn; przedstawicielami odłamu wschodniego - Teodot, Marek oraz Bardesanes i jego syn Harmoniusz[21].

Karpokratianie

Twórca tej sekty, Karpokrates, pochodził z Aleksandrii. Działał w pierwszej połowie II wieku. Pisma Karpokratesa nie zachowały się. Informacje o jego nauce znajdujemy u św. Ireneusza. Współtwórcą sekty był uczeń i syn Karpokratesa, Epifanes. Dzięki swym wyjątkowym zdolnościom już w wieku młodzieńczym napisał dzieło "O sprawiedliwości". Epifanes zmarł mając zaledwie 17 lat.

Karpokratianie twierdzili, że świat nie został stworzony przez Boga, Ojca Niezrodzonego, lecz przez anioły, istoty o wiele niższe od Niego. Jezus był synem Józefa, całkowicie podobnym do innych ludzi. Jedynie dusza Jezusa była wierna Bogu i sprawiedliwsza od innych. Moc Boga zstąpiła na duszę Jezusa. Dzięki niej Jezus zdołał pokonać duchy i anioły, będące wrogami ludzkości. Po wcieleniu i śmierci, Jezus wrócił do nieba. Dusze innych ludzi skazane są na reinkarnację. Epifanes uczył, że na dusze wybranych, które są podobne do duszy Jezusa, zstępuje moc Boga, dzięki której one również mogą dokonać tego samego, czego dokonał Jezus. Cuda, jakich dokonał Chrystus, nie dowodziły Jego boskiej natury, lecz były tylko wynikiem uzdolnień pochodzących od Boga, czego doświadczali także inni prorocy. Z tej racji wielu karpokratian uważało, że są równi Jezusowi. Epifanes również atakował prawo zawarte w Piśmie Świętym jak i wszelkie prawa ludzkie, które, jego zdaniem, zniszczyły pierwotną wspólnotę, ustanowioną przez Stwórcę[22].

Epifanes opowiadał się za całkowitą wspólnotą wszystkich dóbr oraz za wspólnotą kobiet:„ Tego oto nauczają „szlachetni” karpokratianie. (…) gromadzą się na uczty (nie nazwałbym wszelako agapą takiego ich zebrania!) mężczyźni i kobiety razem. A kiedy już się nasycą jedzeniem do woli („Spożycia sytość przywołuje Kiprydę”, jak się to mawia), pogasiwszy lampy usuwają światło, demaskujące tę ich nierządną „sprawiedliwość”, i obcują z sobą cieleśnie, jak chcą, z kim sobie życzą, przez tego rodzaju „agapę” uprawiając wspólnotę; co więcej, już za dnia żądają od kobiet, od jakich im się podoba, powolności w stosunku do prawa Karpokratesa”[23].

Ponieważ karpokratianie nazywali siebie chrześcijanami, tak więc sposobem życia, który prowadzili, przynosili złą sławę wszystkim chrześcijanom. Klemens Aleksandryjski w formie oskarżenia pisze: „Zwolennicy Karpokratesa i Epifanesa wysuwają żądanie wspólnoty kobiet. Oni to ponoszą winę za najcięższe oszczerstwo, jakie spadło na chrześcijan"[24].

Marcjonici

Twórca tej sekty, Marcjon, urodził się około 100 r. w Synope, w Poncie nad Morzem Czarnym, w rodzinie biskupa. Dorobił się majątku jako armator. Został wyłączony ze wspólnoty kościelnej przez własnego ojca, prawdopodobnie z powodu wyznawanych błędnych nauk. Około 140 r. przybył do Rzymu. Przez pewien czas był członkiem gminy rzymskiej, której ofiarował pokaźny majątek. Z powodu głoszonych błędnych doktryn, około 144 r. został wyłączony z gminy rzymskiej, która całkowicie zwróciła mu wcześniej ofiarowany majątek. Założył własny Kościół (inni zakładali szkoły), który posiadał własną hierarchię złożoną z biskupów, kapłanów i diakonów. Zgromadzenia liturgiczne wzorował na liturgii rzymskiej. Jego Kościół bardzo szybko rozpowszechnił się w całym cesarstwie. Zmarł około 160 r.[25]

Marcjon swe poglądy wyraził w dziele "Antytezy" napisanym około 143 r. oraz w liście do przywódców gminy rzymskiej. Żadne z jego dzieł nie zachowało się do naszych czasów. Całą wiedzę na temat jego doktryny czerpiemy z dzieł św. Ireneusza z Lyonu oraz dzieła Tertuliana „Przeciw Marcjonowi”. Punktem wyjścia dla prowadzonych przez Marcjona rozważań był problem zła. Z jego punktu widzenia Pan Bóg, jako uosobienie dobra, nie mógł stworzyć, a nawet tolerować zła, które dominuje w Starym Testamencie. Z tego właśnie powodu Marcjon odrzucał w całości Stary Testament. Nie godził się zatem z poglądami teologów II w., a w szczególności św. Justyna, który twierdził, że w wielu faktach opisywanych w Starym Testamencie należy dopatrywać się pewnych symboli. Marcjon interpretował teksty zawarte w Starym Testamencie dosłownie, widząc w nich jedynie bezprawie oraz brutalność Boga, który tymi sposobami wymuszał swoją sprawiedliwość. Stąd Marcjon wyprowadził wniosek o istnieniu dwóch Bogów. Jeden z nich, niższy, zły, godny pogardy, który był stwórcą szatana, to właśnie ten ze Starego Testamentu. Drugi zaś to uosobienie miłości i dobroci, który przybył, aby zniszczyć zło będące dziełem pierwszego – Ojciec Jezusa Chrystusa. Zdaniem Marcjona, ewangeliści połączyli naukę Jezusa z elementami starotestamentowymi. Z tych elementów należy nauczanie oczyścić[26]. Z tej racji Marcjon odrzucał całkowicie wszystkie księgi Starego Testamentu. Z Nowego Testamentu przyjmował tylko Ewangelię Łukasza i Listy Pawłowe (z odrzuceniem niektórych tekstów, które według Marcjona dopisali zwolennicy Boga Starego Testamentu).

Człowiek, według Marcjona, został stworzony przez Boga Starego Testamentu na Jego obraz i podobieństwo. Jednak ten Bóg dopuścił, by Jego stworzenie, przez nieposłuszeństwo Prawu, popadło w śmierć. Bóg dobry, przeciwnie, nie mając żadnych zobowiązań wobec człowieka, który jest stworzeniem innego Boga, zlitował się nad człowiekiem, oznajmiając przez Jezusa Chrystusa odpuszczenie grzechów bez żadnej kary. Kto wierzy w Boga dobrego będzie uwolniony z więzów cielesnego legalizmu; otrzyma życie nowe, bez lęku, w którym doświadczy miłości i dobroci Boga dobrego. W głoszonych naukach możliwość prawdziwego zbawienia ograniczył Marcjon wyłącznie do kręgu wyznawców swojego Kościoła. Wyznawał doketyzm. Chrystus nie był Mesjaszem przepowiedzianym w Starym Testamencie. Nie narodził się z Maryi Dziewicy. Miał ciało pozorne. W piętnastym roku panowania Tyberiusza cezara objawił się nagle w synagodze w Kafarnaum i rozpoczął nauczanie.

Etyka marcjonitów cechowała się skrajnym rygoryzmem. Marcjon postulował dobrowolne wyrzeczenie się materii, która stanowi strukturę tego świata i jego pokus. Odrzucał małżeństwo i prokreację, by nie przyczyniać się do dalszego trwania świata upadłego, stworzonego przez Boga Starego Testamentu. Sekta marcjonitów przetrwała do końca V wieku, nie odgrywając już większej roli[27].

Kasjanici

Założyciel sekty Juliusz Kasjan pochodził ze szkoły Walentyna. Klemens Aleksandryjski podaje tytuły dwóch jego dzieł: Egzegetyki i O wstrzemięźliwości, czyli o eunuchii[28].

Juliusz Kasjan głosił konieczność bezwzględnej wstrzemięźliwości płciowej. Twórca grupy twierdził, że wszelkie pożycie seksualne jest niedozwolone: Niech nikt nie opowiada, jakoby pożycie płciowe zostało ustanowione przez Boga, niby wnioskując z tego, że mamy takie części ciała, iż kobieta w ten sposób jest zbudowana, a mężczyzna inaczej, mianowicie kobieta do przyjmowania, a mężczyzna do wprowadzania w nią nasienia. Gdyby bowiem taki plan obmyślił sam Bóg, (…) to nie oceniałby przecież rzezańców jako szczęśliwych, a prorok nie powiedziałby o nich, że „nie są drzewem nie przynoszącym owoców[29]. Opierając się na tych przemyśleniach wyciągnął wniosek, że małżeństwo i prokreacja są rzeczą złą.

Argumentację dla uzasadnienia swojej doktryny Kasjan czerpał z nieprawidłowej egzegezy Pisma Świętego. Słowa apostoła Pawła: Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak myśli wasze nie zostały skażone i nie odwrócił się od szczerego oddania się Chrystusowi [2 Kor. 11,3], interpretował na swój sposób, jakoby Apostoł uważał narodziny za wynik oszustwa[30].

W opinii Kasjana, Bóg, oceniając eunuchów jako ludzi szczęśliwych, wskazuje, że należy żyć w całkowitej wstrzemięźliwości płciowej. Podobnie wypowiedź proroka Izajasza zabraniającego mówić eunuchowi, że jest uschłym drzewem, ma niejako zawierać pochwałę zupełnej wstrzemięźliwości seksualnej. Ponadto kasjanici przytaczali tekst wyjęty z Ewangelii do Egipcjan, gdzie Chrystus w odpowiedzi na pytanie Salome: kiedy będzie wiadome to, czego usiłowała się dowiedzieć?, rzekł: gdy podepczecie stopami zasłoną wstydliwości i gdy dwoje stanie się jednym, a męski pierwiastek z żeńskim nie będzie ani męski ani żeński[31]. Ta wypowiedź miała rzekomo zawierać wskazówkę daną przez samego Chrystusa, dotyczącą całkowitej wstrzemięźliwości płciowej[32].

Montanizm

Twórca sekty Montanus zaczął działać we Frygii w latach 155-160. Nawiązując do słów Chrystusa o Pocieszycielu Duchu Świętym, którego Ojciec pośle w Jego imieniu: Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem [J. 14,26], twierdził, że w jego osobę wcieli się ów obiecany Pocieszyciel, dlatego też żądał bezwarunkowego posłuszeństwa swym nakazom. Montanus popadał nagle w rodzaj ekstazy - zachwycenia, podczas której prorokował, wypowiadając różne pouczenia i polecenia. Przepowiadał koniec świata, a znaków tego końca dopatrywał się w działalności proroków i prorokiń, takich jak związane z nim Pryscylla i Maksymilla. Nawiązując do Apokalipsy (21,1-10), gdzie mowa jest o Nowym Jeruzalem zstępującym z niebios, twierdził, że Nowym Jeruzalem będzie Pepuza lub Tymione (Frygia).

Montanus wraz ze swymi towarzyszkami twierdził, że na to wydarzenie (koniec świata) należy przygotować się przez bardzo surowe posty i hojne jałmużny. W związku z tym zabraniali zawierania związków małżeńskich. Nie uznawali ucieczki przed prześladowaniami i wykupu za pieniądze. Odrzucali wszelki autorytet kościelny, wyrażało się to w swobodzie udzielania sakramentów[33].

Sekta montanistów zyskała bardzo wielu zwolenników w całym cesarstwie. Z Frygii dotarła poprzez Galację, Lydię, Konstantynopol do Rzymu i Galii. Znaczącą rolę w ruchu montanistycznym odegrał Tertulian, który od 207 r. stał się jego gorliwym wyznawcą i propagatorem. Źródłem do poznania montanizmu są pisma Tertuliana, Euzebiusza z Cezarei, Epifaniusza z Salaminy i Hieronima. Niektórych informacji dostarczają również: Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Hipolit, Dydym Ślepy i Augustyn. Pisarze ci, z wyjątkiem Tertuliana, odrzucali i potępiali montanizm[34].

Przypisy:

[1] Zob. Słownik filozoficzny, red. A. Anuszkiewicz, Warszawa 2004, s. 199-200.

[2] Zob. Tatarkiewicz W., dz. cyt., s.165; Zob. Altaner B. i Stubien A., dz. cyt., s.164.

[3] Zob. Congourdeau Marie-Helene, Problem dobra i zła w czasach Ojców Kościoła, [w:] Bóg i zło. Pisma Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nyssy i Jana Chryzostoma, Kraków 2004, s. 8-11.

[4] Meyendorff J. ks. , dz. cyt., s. 29.

[5] Zob. Hans Urs von Balthazar, Św. Ireneusz z Lyonu. Bóg w ciele i krwi, tłum. Myszor W., Kraków 2001, s.7.

[6] Eony - wieczne istoty pochodzące od Najwyższego Ducha i przebywające w świecie duchowym.

[7] Sagarda N. i Sagarda A., dz. cyt. , s. 471.

[8] Zob. Osipow A. I., Put’ razuma w poiskach istiny, Moskwa 2003, s. 287.

[9] Ireneusz z Lyonu, dz. cyt., [I: 21,3], s. 31.

[10] Zob. Congourdeau Marie-Helene, dz. cyt., s. 16.

[11] Zob. Sagarda N. i Sagarda A., dz. cyt., s. 471.

[12] Zob. Drączkowski F. ks. ,dz. cyt., s. 91.

[13] Zob. Zamojski R.H., Schizmy i herezje, [w:] http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/zamojski_schizmy_herezje2.htm, 28.04.2006.

[14] Zob. Meyendorff J. ks., dz. cyt. , s. 30.

[15] Zob. Zamojski R.H., dz. cyt..

[16] Zob. Meyendorff J. ks., dz. cyt. , s. 30.

[17] Klemens Aleksandryjski, dz. cyt., [III 3,3-4] s.

[18] Zob. Drączkowski F. ks.,dz. cyt., s. 91 – 92.

[19] Zob. Dworkin A., dz. cyt., s. 107.

[20] Zob. Drączkowski F. ks., dz. cyt., s. 91-92

[21] Zob. Dworkin A., dz. cyt., s. 107-108.

[22] Zob. Drączkowski F. ks., dz. cyt., s. 93 – 94.

[23] Klemens Aleksandryjski, dz. cyt., [III 10,1] s. 234 – 235.

[24] Tamże, [III 5,1] s. 231

[25] Zob. Drączkowski F. ks., dz. cyt., s. 94-96.

[26] Zob. Zamojski R.H., dz. cyt.; Hans Urs von Balthazar, dz. cyt., s. 7.

[27] Zob. Drączkowski F. ks., dz. cyt., s. 94-96.

[28] Klemens Aleksandryjski, dz. cyt., [III 91,1-93,3] s. 282-283.

[29] Tamże, [III 91, 1-2] s. 282.

[30] Por. Tauszew Awierkij archijep., dz. cyt., s. 612; Bezobrazow Kasjan jepiskop, Christos i pierwoje christijanskoje pokolenije, Moskwa 2003, s. 280.

[31] Klemens Aleksandryjski, dz. cyt., [III 92,2] s. 283.

[32] Zob. Drączkowski F. ks., dz. cyt., s. 96 – 97.

[33] Zob. Farugia E. i O’Colins G., Lekstyko pojęć teologicznych i kościelnych, tłum. Ożóg J. ks., Żak B., [w:] http://www.opoka.org.pl, 28.04.2006.

[34] Zob. Drączkowski F. ks., dz. cyt., s. 97.

— Wiaczesław Dejneko

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →