Na mocy pokoju w Bukareszcie w 1812 roku, w skład Rosji weszło terytorium leżące między Prutem a Dniestrem – praktycznie cała dzisiejsza Mołdawia. Tu, niedaleko Kiszyniowa (w którym żyło wówczas nie więcej niż 10 tys.
Na mocy pokoju w Bukareszcie w 1812 roku, w skład Rosji weszło terytorium leżące między Prutem a Dniestrem – praktycznie cała dzisiejsza Mołdawia. Tu, niedaleko Kiszyniowa (w którym żyło wówczas nie więcej niż 10 tys. ludzi) w 1830 roku, w rodzinie cerkiewnego dyrygenta Fiodora Lwowskiego urodził się Grigorij.
Przebywając stale w świątyni, młody Grigorij oswajał się z cerkiewnymi tekstami i śpiewem. Naturalnym więc zdawało się być zdobycie duchownego wykształcenia i, z czasem, posady ojca. Jednak w czasie nauki w Kiszyniowskim Seminarium Duchownym uwidoczniły się nieprzeciętne zdolności muzyczne Lwowskiego, i po ukończeniu nauki nie wrócił on do domu, lecz udał się do Petersburga, gdzie wstąpił do nadwornego chóru, którego dyrektorem był wówczas A. F. Lwow. Ukończywszy szkolenie w chórze i otrzymawszy dyplom dyrygenta, Lwowski powrócił na ziemie rodzinne, gdzie od razu otrzymał posadę dyrygenta chóru biskupiego w Kiszyniowie. W tym charakterze przepracował niecałe dwa lata. W Petersburgu nie zapomniano o młodym talencie z Besarabii i, kiedy potrzebny był dyrygent w ławrze św. Aleksandra Newskiego, z rekomendacji Lwowa Lwowski został wezwany z powrotem do stolicy. Po upływie dwóch lat, na 27-letniego Lwowskiego czekał jeszcze jeden, tym razem już ostatni, awans – dyrygentura petersburskiego metropolitalnego chóru. Oprócz tego, powierzono mu prowadzenie chóru soboru Isaakijewskiego. W tym charakterze Lwowski przepracował 35 lat, odchodząc ze względu na stan zdrowia w niecały rok przed śmiercią (zmarł 5 października 1894 roku).
Wielki talent w połączeniu z ogromną praktyką dyrygencką pozwolił Lwowskiemu zostać jednym z najlepszych cerkiewnych kompozytorów swoich czasów. W swych dziełach starał się ściśle zachować autentyczną melodię starych napiewów, nie zmieniając jej oryginalnego rytmu (w tym przypadku był on zaiste uczniem Lwowa – naśladowcą jego idei zebranych w pracy „O swobodnom ili niesimmietricznom ritmie”). O swoim podejściu do harmonizacji raspiewów sam Lwowski pisał tak: Nasze oparte na głasach i inne, stare cerkiewne melodie jako swój fundament posiadają nie ogólnie znane gamy (durowe i molowe), ale stare greckie harmonie, lub też stare tonacje; harmonizacja tych melodii według klasycznych reguł muzycznych jest możliwa, lecz przy przestrzeganiu określonych reguł, melodia z konieczności będzie musiała być zmieniana i będzie gubić swój naturalny charakter – dlatego harmoniczny akompaniament starych melodii, z powodu chęci ochrony ich w całości i nietykalności, w moim ostatecznym rozumieniu powinien opierać się na innych regułach. Znajomość starych harmonii zmuszała mnie często i przez dłuższy czas do zastanawiania się nad cechami i charakterem naszych śpiewów cerkiewnych, i naprowadzała na pomysł zastosowania prawideł starego stylu przy ich harmonizacji.
Oryginalne dzieła Lwowskiego są trochę luźniejsze, lecz i w nich da się zauważyć, iż głównym celem autora było przede wszystkim przekazanie treści modlitwy w stosownej formie. W wielu przypadkach (jak, na przykład w znakomitym „Nynie siły...”) niewątpliwie mu się to udawało. Wiele z jego przekładów i opracowań stało się klasyką muzyki cerkiewnej w równym rzędzie z dziełami Bortnianskiego czy Lwowa. Prosto, pięknie, prawdziwie w duchu cerkwi.
— Rafał Kucharczyk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.