Pismo Święte mówi o Bogu jako o Stwórcy wszystkiego, Tym, który panuje nad wiatrami i falami. Czytamy w Psalmie 76 (15; 20): „Ty jesteś Bogiem, który czyni cuda... W morzu Twoja droga i Twoje ścieżki w wielkich wodach, a Twoich śladów nie da rozpoznać”.
Tragiczne wydarzenie na Morzu Śródziemnym przykuło niedawno uwagę świata. Prywatny jacht z ponad dwudziestoma osobami na pokładzie został porwany przez dziwne tornado i zatonął w głębokiej wodzie u północnego wybrzeża Sycylii. Na szczęście większość ludzi została uratowana. Niestety, zbyt wiele osób straciło życie. Ta tragedia przypomina nam o niebezpieczeństwach ekstremalnych warunków pogodowych i kruchości ludzkiego życia w obliczu wściekłości żywiołów.
Dzisiejsza Ewangelia (Mt 14, 22-34) także opowiada o burzy i akcji ratunkowej bez utraty życia. Uczniowie Jezusa zostali porwani przez burzę na Jeziorze Galilejskim. Ich łódź była daleko od lądu. Wiatr i fale kołysały łodzią i zagrażały ich bezpieczeństwu. Wtedy Jezus, ich Mistrz, przyszedł, aby im pomóc w najbardziej zdumiewający sposób - krocząc po wodzie! Wyobrażając sobie, że widzą ducha, byli przerażeni. Ale Jezus powiedział do nich: „Odwagi, Ja jestem [Egô Eimi], nie bójcie się!”
To wyrażenie Jezusa „Egô Eimi” lub „Ja jestem” ma podwójne znaczenie. W pierwszym przypadku jest to znacznik Jego ludzkiej tożsamości, wskazujący, że Ten, który zbliżał się do łodzi, nie był duchem, ale naprawdę Jezusem z Nazaretu i nikim innym. Jednak na głębszym poziomie słowa te oznaczały osobę Jezusa w Jego boskiej naturze. „Egô Eimi” odnosi się do tajemnicy Wcielenia, Jezusa jako Emmanuela lub „Boga-z nami”.
W swoim głębokim znaczeniu Ego Eimi oznacza „JESTEM” z dużymi literami oznaczającymi Boską obecność i autorytet. Łączy się ze świętym Imieniem Boga objawionym Mojżeszowi w Księdze Wyjścia. Kiedy Bóg nakazał Mojżeszowi udać się do Egiptu, aby uwolnić lud Boży, ujawnił mu Swe Boskie Imię, Jahwe [JHWH], które oznacza „JESTEM, KTÓRY JESTEM”. Pierwotnie hebrajski był pisany tylko wielkimi literami. Bóg powiedział Mojżeszowi: „Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was (Wj 3, 14). W greckim tłumaczeniu objawione Imię Boga jest oddane jako „EΓΩ EIMI Ο ΩΝ” lub „JESTEM, KTÓRY JESTEM”, co jest Boskim Imieniem, Jahwe, w języku hebrajskim.
Kiedy więc Jezus ukazał się uczniom i powiedział „EGO EIMI”, wyraził w sposób ukryty Boską obecność i autorytet. Oznajmił, że jest Synem Bożym, ucieleśnieniem obecności i mocy Boga na ziemi. Zdumiewający cud został dokonany przez Boskiego Zbawiciela, a nie przez zwykłego człowieka. Czy Jezus musiał używać wody, aby podeprzeć się podczas chodzenia? Oczywiście, że nie! Z uwagi na swoją boską naturę miał zdolność lewitacji i poruszania się według woli, przeciwstawiając się sile grawitacji.
Ostatnio czytałem o życiu i cudach św. Porfiriusza, prawosławnego świętego XX wieku. Podziwiam atrybuty i dary udzielane świętym. Św. Porfiriusz otrzymał niesamowite dary, aby pomagać ludziom zgodnie ze swoją pokorą i miłością do innych. Mógł widzieć rzeczy z daleka. Przewidywał nadchodzące wydarzenia i życie ludzi. Diagnozował choroby. Czasami był przenoszony w odległe miejsca i wracał bez szwanku, i nigdy się tym nie afiszował. Jeśli św. Porfiriusz mógł dokonywać takich czynów dla dobra ludzi, to z pewnością Syn Boży mógł przyjść, jakby krocząc po wodzie Jeziora Galilejskiego, aby uratować udręczonych uczniów i dać im znak swojej Boskiej natury.
Pismo Święte mówi o Bogu jako o Stwórcy wszystkiego, Tym, który panuje nad wiatrami i falami. Czytamy w Psalmie 76 (15; 20): „Ty jesteś Bogiem, który czyni cuda... W morzu Twoja droga i Twoje ścieżki w wielkich wodach, a Twoich śladów nie da rozpoznać”.
Apostoł Piotr, zainspirowany widokiem Pana, przypuszczał, że może dorównać cudowi. Zawołał: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do Ciebie po wodzie!” Pan powiedział: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i zaczął iść w kierunku Jezusa. Ale wtedy zwątpił. Stracił koncentrację. Zamiast patrzeć na Jezusa, został przytłoczony poczuciem niebezpieczeństwa i zaczął tonąć. Pan wyciągnął do niego rękę, podniósł go i bezpiecznie zabrał do łodzi. Gdy wiatry i fale uspokoiły się, zdumieni uczniowie oddali cześć Jezusowi z żarliwym wyznaniem wiary: „Prawdziwie Synem Bożym jesteś”.
Na swój sposób historia św. Piotra przekazuje głębokie znaczenie. Ma związek z próbami i niebezpieczeństwami ludzkiego życia. Przywołuje strach przed niebezpieczeństwem i krzywdą, przed którymi ludzie potrzebują ratunku i bezpieczeństwa. Pan przychodzi do nas jako Boski Zbawiciel, który ma władzę nad siłami zła, chaosu i śmierci. Przychodzi, aby nas uratować, nas - grupę uczniów, symbolizującą Kościół, i poddać nas Jego opatrzności i bezpieczeństwu. W toku historii wszyscy żeglujemy po morzu wyzwań i prób, z Chrystusem za sterami, który bezpiecznie prowadzi nas w naszej podróży do Królestwa Bożego.
Apostoł Piotr doświadczył kilku osobistych momentów kryzysu. Wśród nich było gorzkie doświadczenie zaparcia się Chrystusa trzy razy w czasie procesu Jezusa. Kiedy Piotr został zapytany, czy jest jednym z Jego uczniów, zaprzeczył trzy razy, mówiąc: „Nie znam Go” Wtedy zapiał kogut, jak przepowiedział Jezus. W tej chwili związany Jezus odwrócił się i spojrzał na Piotra. Ich oczy musiały się spotkać. Zawstydzony i zdruzgotany Piotr wybiegł i gorzko zapłakał z powodu zdrady Chrystusa (Łk 22, 55-62).
Ale Pan znał serce Piotra. Nie opuścił go. Po zmartwychwstaniu Chrystus spotkał Piotra i przebaczył mu, przywracając go do przywództwa Kościoła Jerozolimskiego. „Szymonie, [synu] Jonasza, czy miłujesz Mnie?” zapytał go Pan trzy razy. Piotr odpowiedział „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham!” I tak trzy zaparcia zostały przezwyciężone i uzdrowione przez trzy wyrazy miłości do Pana.
Chwile próby i kryzysu, chwile ciemności i rozpaczy są niemal nieuniknione w życiu każdego człowieka. Wszyscy doświadczyliśmy poważnych prób wiary. Wszyscy mamy chwile bólu i udręki św. Piotra. Możemy nie zaprzeczyć Chrystusowi poprzez rzeczywiste słowa, ale zaprzeczymy Mu poprzez niewłaściwe czyny i utratę wiary w Niego. Sam mam umiarkowaną klaustrofobię. Kojarzę ślepotę z pochówkiem i śmiercią. Kilkakrotnie problemy ze wzrokiem i strach przed ślepotą wywołały u mnie panikę, uniemożliwiając znalezienie spokoju w modlitwie. Chwile irracjonalnej rozpaczy mogą być przytłaczające.
Co robić w czasach kryzysu? Podtrzymuj jakąś aktywność, aby uzyskać ulgę. Szukaj wsparcia u rodziny i przyjaciół. Poproś ich, aby zostali z tobą przez dzień lub dwa, jeśli to konieczne. Przypomnij sobie życie świętych, takich jak św. Porfiriusz, którzy bez skargi cierpieli z powodu chorób, trudności i prześladowań. Zwracaj się do Najświętszej Bogurodzicy o pocieszenie i wstawiennictwo. Trzymaj się swojej wiary nawet w chwilach rozpaczy, podtrzymując tę jej iskierkę, którą nadal posiadasz. Nie poddawaj się całkowitej depresji i mocom ciemności.
Co najważniejsze, trzymaj wzrok utkwiony w Jezusie. Chociaż może ci się wydawać, że jest nieobecny, wiedz, że On nigdy cię nie opuszcza. Jest blisko ciebie w najtrudniejszych chwilach, bliżej ciebie, niż mógłbyś sobie wyobrazić, i gotowy wyciągnąć cię z burzliwego morza kłopotów i cierpienia.
Być może widziałeś ikonę Chrystusa, na której ratuje On św. Piotra. Morze szaleje. Łódź z uczniami jest kołysana przez fale. Piotr tonie. Ale Chrystus spokojnie wyciąga do niego rękę i podnosi go w bezpieczne miejsce. Każdy z nas może umieścić swoje słabe „ja” na miejscu św. Piotra w chwilach próby i bólu.
Możemy modlić się prostymi, krótkimi modlitwami. „Wyciągnij Twoją rękę z wysoka, uwolnij mnie i wybaw od wielkich wód” (Ps 143, 7). Panie, podnieś mnie z moich kłopotów i postaw na bezpiecznym gruncie! Daj mi siłę wiary i pocieszenie łaski! Błogosław mi swoją Boską obecnością i pięknem! Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną!
W najtrudniejszych chwilach, dzięki swojej dobroci i miłości do ciebie i do mnie, Boski Zbawiciel jest tam, aby podnieść nas na duchu swoimi słowami: „Odwagi, Ja Jestem, EGO EIMI, nie bójcie się!” (Mt 14, 27). Amen.
o. Theodore Stylianopoulos (tłum. Gabriel Szymczak)
za: skepseis.us
fotografia: flor /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.