Każdy wie co to dobry uczynek.
Każdy wie co to dobry uczynek. Nakarmić, napoić, przyjąć do domu, pocieszyć, pomóc w leczeniu, ubrać… Wszystko to wylicza Chrystus w kazaniu o Sądzie Ostatecznym. Te uczynki zakładają, że w naszym otoczeniu znajduje się człowiek potrzebujący pomocy. Oprócz nich są i inne rodzaje dobrych uczynków, związane już ze śmiercią. Nie są mniej ważne od tych pierwszych, a czasami wręcz odwrotnie.
Rytuał pochówku u hebrajczyków opracowany jest w drobnych szczegółach. W czasie pochówku jest czas na modlitwę, umiarkowany smutek, szacunek do ciała zmarłego, pamięć o Bogu. Eklezjastes powiedział: „Lepiej iść do domu żałoby niż do domu uczty, bo w tamtym przypomina się koniec wszystkich ludzi i człowiek żyjący rozmyśla, co potem będzie” (Ekl. 7:2).
Na szczególne wyróżnienie zasługuje trud podejmowany przez kogoś, kto chce pomóc krewnym zmarłego. Bliscy zmarłego pogrążeni w ogromnym smutku stają się często bezradni, nie tylko nie pomagają innym, alei sami potrzebują pomocy. Szczególnie w czynnościach towarzyszących pochówkowi.
Zmarłego należy ubrać, tzn. owinąć w specjalną koszulę bez kieszeni (nie mamy potrzeby zabierać czegokolwiek ze sobą do grobu). Na stół należy postawić rytualne potrawy przypominającej o tym, iż życie zbliża się ku końcowi. Należy zapłacić ludziom z domu pogrzebowego, trudzącym się przy transporcie ciała. Bardzo ważne jest także by przy zmarłym ciągle były czytane psalmy. Jak by na to nie patrzeć pomocy oczekuje się z każdej strony, czy to pieniężnej, modlitewnej, czy po postu potrzeby współczucia.
Pomoc okazana w tych działaniach w niczym nie ustępują dobrym uczynkom skierowanym do żywych ludzi. Przy tym należy mieć nie tylko kochające serce, ale i duchowy rozum i życiowe doświadczenie. Uchowaj Boże, by w tym czasie w jakiś sposób pocieszać rodzinę zmarłego. Taka próba pomocy bywa zazwyczaj nie na miejscu i tylko pogłębia duchowe rany, tak jak w przypadku Hioba rany jątrzyli jego przyjaciele.
W tym czasie należy „płakać z płaczącymi”, według słów apostoła wychowanego wśród hebrajczyków (Rzym.12:5). Tak też było przy pochówku Łazarza. Powiedziano, że Bóg wyprowadził płaczącą Marię „i przybywszych z nią płaczących hebrajczyków” (Jana 11:33).
Teraz od znaczenia pochówku w ogóle, możemy dojść do pamięci pochówku Jezusa Chrystusa i zrozumieć, jak wielcy byli ludzie, którzy pochówku tego dokonywali. Byli to Józef i Nikodem
Znajdując się w cieniu ewangelicznych opowieści, te dwie postaci wychodzą z tego cienia w momencie, gdy rozbiegają się wszyscy uczniowie Chrystusowi. Wyszli z cienia i nabrali odwagi, by pójść do Piłata i prosić ciała Jezusowego. Pokazali niezwykły czyn miłości do Zbawiciela – pochowali Go i opłakiwali.
O Józefie piszą wszyscy Ewangeliści. Piszą, iż był to człowiek „dobry i prawdziwy”, „znakomity członek rady”, „oczekujący Królestwa Bożego”. O Nikodemie pisze tylko Jan. Nazywa on Józefa tajemniczym uczniem Jezusa „poprzez strach przed hebrajczykami”. O Nikodemie wspomina, iż to właśnie on niekiedy przychodził nocą do Chrystusa. To jemu Chrystus powiedział, iż trzeba narodzić się z wysokości, że Duch Święty oddycha gdzie chce, i że Synowi Człowieczemu podoba się wzniesienie z ziemi (na krzyż), by każdy kto w Niego wierzy, nie umarł, a miał życie wieczne.
Ten oto Nikodem przyniósł dużą ilość wonnych olejków i razem z Józefem „Zabrali ciało i zgodnie z hebrajskim zwyczajem pogrzebowym powiązali je paskami płócien, obsypując wonnościami”. (Jana 19:40).
„Jakimi dotknę Cię Panie rękami? Jakie pieśni zaśpiewam przy spotkaniu z Tobą?” W miarę naszej wiary i czystości duszy możemy aktywnie przyłączyć się do współprzeżywania w czasie dni Mąk Pańskich.
Za wzór powinni nam posłużyć mężowie sprawiedliwi, o których wiadomo, że:
a. Potajemnie pobierali nauki Chrystusa
b. Wyrzekli się uczestnictwa w niesprawiedliwych sądach
c. Pochowali Go wedle obyczaju, wskazując tym samym na swą odwagę, której brakowało w danym momencie apostołom
Pora więc skłonić głowy i pokłonić się tym wielkim ludziom, co też robi nasza Cerkiew, wspominając ich na równi z kobietami niosącymi mirrę.
Jeszcze dwa słowa o tajemniczych uczniach. Nie tylko Nikodem przychodził nocą do Jezusa i nie tylko Józef potajemnie pobierał nauki u Mesjasza. Przed nastąpieniem Paschy Chrystus posłał Piotra i Jana, by ci przygotowali paschalną wieczerzę, mówiąc: „Oto, gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący dzban wody; idźcie za nim do domu, do którego wejdzie i powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta cię: gdzie jest izba, w której Mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? I on wskaże wam salę dużą, usłaną; tam przygotujecie. Oni poszli, znaleźli tak, jak im Powiedział i przygotowali Paschę” (Łk. 22:10-13).
Podobne zdarzenie miało miejsce przy świętym wjeździe w Jerozolimę. „Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów mówiąc: Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej znajdziecie oślę uwiązane, którego jeszcze nikt nie dosiadł; odwiążcie je i przyprowadźcie; a jeśli ktoś was zapyta: dlaczego odwiązujecie oślę? Powiedzcie mu tak: Pan go potrzebuje. Wysłani poszli i znaleźli tak, jak im Powiedział. Kiedy odwiązywali oślę, gospodarze zapytali ich: dlaczego odwiązujecie oślę? Odpowiedzieli im: Pan go potrzebuje. I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa” (Łk. 19: 29-35).
Sądząc po wszystkim i ludzie oddający oślę, i człowiek z dzbanem ofiarujący miejsce do wieczerzy, także byli z kręgu tajemniczych uczniów. Byli to zapewne „pracownicy” Jezusowi, podobni do wdowy z Sarepty Sydońskiej, która pomagała Eliaszowi, jak i bogatej kobiety przyjmującej pod swój dach proroka Elizeusza (4 Królestw 4:8-10).
Chrystus nie posyłał tych ludzi, by słuchali kazań, nie objawiał im cudów i nie przedstawiał w pełni tajemnicy Królestwa. Nawet nie podał nam ich imion. Za to był z nimi bardzo blisko, przyjmował ich miłość.
Te słowa o tajemnym uczeniu się, poszerzają naszą wiedzę na temat służenia Bogu. Jeśli rodowity protestant jest pewny tego, iż jeśli raz uwierzył, to ma prawo do głoszenia wiary na tym samym stopniu co apostołowie, to my możemy myśleć o tym w szerszym, innym pojęciu. Pamiętamy, że nie wszyscy są apostołami, prorokami, nauczycielami (patrz 1 Коr. 12:29).
Patrząc na życie tajemnych uczniów, nie możemy sami robić cudów, zaś możemy w ciszy i niezauważeniu okazywać miłość innym poprzez np. udostępnienie miejsca do spania (pokój), bądź transportu (oślę). Możemy kochać mądre wypowiedzi o tym, co najważniejsze (Nikodem), wyrzekać się stanowiska oskarżycieli (wyrzeczenie Józefa udziału w sądach).
Na koniec, możemy pomagać bliskim, w te trudne dni, gdy śmierć bez zapowiedzi wchodzi do ich domu. Wszystko to będzie służeniem Bogu i bliskim, a także realizacją nauczań Jedynego Boga.
prot. Andrzej Tkaczew Z rosyjskiego tłumaczyła Marta Kulik
za: pravmir.ru
— tłum. Marta Kulik
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.