Dziś w cerkwiach słyszeliśmy ewangeliczną przypowieść o siewcy.
Dziś w cerkwiach słyszeliśmy ewangeliczną przypowieść o siewcy. Przedstawiamy refleksję do fragmentu Ewangelii autorstwa ks. Pawła Cechy, proboszcza polskiej parafii prawosławnej w Brukseli (Belgia).
W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha,
Znane biblijne przypowieści takie jak dzisiejsza - o siewcy wydają nam się być tak oczywiste, że często nie przywiązujemy do nich większej uwagi. Ta jednak jest wyjątkowa, bo jej sens w drugiej części czytanej perykopy tłumaczy sam Zbawiciel.
Sama przypowieść jest nie tyle o samym siewcy, co o glebie. Glebie ludzkich dusz. W największym skrócie- gdy ziarno słowa Bożego, pada na zadeptywaną drogę, na skałę lub między ciernie, nie zakorzenia się, marnuje. Trzeba mieć mocną podstawę, duchowy korzeń, wytrwałość . Zauważmy jak często w Ewangelii mowa jest o otaczającym nas środowisku naturalnym – Jezus nauczając porównuje sferę duchową z przyrodą. Tak samo jest w dzisiejszym czytaniu- Jezus nawołuje by użyźniać glebę , czyli nieśmiertelną duszę. To, że dusze nie zawsze są żyzną glebą i dają niewielki a często i żaden plon, to w dużej mierze często nasza wina. Jednak nie tylko. Bo o ile nasienie jest zawsze najlepsze, bo jest słowem samego Boga, o tyle zarówno gleby jak i siewcy są rozmaici. I choć jak pisze św. Jan Chryzostom –„ powodem plonów jest ziemia, nie siewca”, to jednak siewca - nauczyciel, duchowny ma za zadanie krzepić, troszczyć się i duchowo nawozić gleby dusz. Człowiek przecież spotyka Boga nie jako bezwzględnego i groźnego Dozorcę, ale prawdziwą, bezwarunkową Miłość.
Święty Grzegorz Teolog pisze, ze "dobra ziemia wydaje owoc dzięki cierpliwości"- co jest zadaniem o tyle trudnym, ze żyjąc w czasach pośpiechu, szybko dostępnych informacji, sieci światłowodowych nawet nie zauważamy jak sami wywieramy na siebie presję czasu. Konsumujemy życie jak plastikowego hamburgera z amerykańskiej sieciówki. Zrobiliśmy gigantyczny postęp technologiczny i naukowy, nasza wiedza i umiejętności są zdecydowanie większe, wszystko to miało nam ułatwić życie, byśmy zyskali więcej czasu dla siebie. I ułatwiło, ale jako cywilizacja wylaliśmy dziecko z kąpielą - zyskany czas nie zawsze wykorzystujemy na pamięć o tym jaki jest cel naszego ziemskiego życia i do czego zostaliśmy powołani. Przyczyn tego stanu można znaleźć wiele. Nie chodzi, broń Boże ,by demonizować wszystko co nas otacza. Być może, to wyzwanie naszych czasów by uczyć się w tym odnajdywać, pamiętając i żyjąc swoją tożsamością, która jest nie z tego świata. I do tego jesteśmy powołani - by stale użyźniać glebę swojej duszy. To jednak wymaga czasu i pracy.
Starania o duchowy wzrost w naszych czasach są spisane na straty jeśli będziemy je postrzegali w czysto ludzki sposób i adekwatny do naszych czasów sposób - licząc jedynie na swoje możliwości. Pamięć o Bogu - bez którego woli z naszych głów nie spadnie nawet włos jest tym, co sprawi, ze żadne ciernie nie zagłuszą żyjących w nas Jego zbawczych przykazań.
„Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!”.
Amen.
— ks. Paweł Cecha
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.