śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 20 kwietnia 2004

Nawrócenie Słowian

CYRYL I METODY Połowa IX wieku była dla Konstantynopola okresem wytężonej działalności misyjnej. Uwolniony w końcu od długiej walki z obrazoburcami Kościół w Bizancjum skierował swe siły ku nawracaniu pogańskich Słowian, którzy zamieszkiwali tereny za północną i północno-zachodnią granicą Cesarstwa…

0 czytelników poleca

Brak zdjęć

CYRYL I METODY

Połowa IX wieku była dla Konstantynopola okresem wytężonej działalności misyjnej. Uwolniony w końcu od długiej walki z obrazoburcami Kościół w Bizancjum skierował swe siły ku nawracaniu pogańskich Słowian, którzy zamieszkiwali tereny za północną i północno-zachodnią granicą Cesarstwa – Morawian, Bułgarów, Serbów i Rusinów. Patriarchą Konstantynopola, który pośród tych Słowian zapoczątkował działalność misyjną na szeroką skalę był Focjusz. Do tego zadania wybrał dwóch braci: Konstantyna (826-860) i Metodego (?815-885), Greków z Salonik. W Kościele prawosławnym Konstanty znany jest jako Cyryl, bowiem takie imię przyjął, gdy został mnichem. We wcześniejszym okresie swego życia znany jako „Konstanty Filozof”, był najzdolniejszym spośród uczniów Focjusza i posługiwał się szeroką gamą języków, łącznie z hebrajskim, arabskim a nawet dialektem samarytańskim. Szczególną zdolnością, którą posiadali obaj bracia była znajomość języka słowiańskiego – jeszcze w dzieciństwie nauczyli się dialektu Słowian żyjących w okolicach Tesaloniki i biegle się nim posługiwali.
Pierwszą podróżą misyjną Cyryla i Metodego była krótka wizyta u Chazarów, zamieszkujących północne regiony Kaukazu. Przeprowadzona ok. 860 roku wyprawa nie przyniosła żadnych trwałych rezultatów i po kilku latach Chazarowie przyjęli judaizm. Prawdziwa działalność obu braci rozpoczęła się w 863 roku, kiedy to wyruszyli na Morawy (obecnie terytorium Czech i Słowacji). Udali się tam w odpowiedzi na zaproszenie księcia tych ziem Rościsława, który prosił o chrześcijańskich misjonarzy zdolnych nauczać jego lud w jego własnym języku i sprawować nabożeństwa po słowiańsku. Słowiańskie nabożeństwo wymagało słowiańskiego tekstu Pisma Świętego i słowiańskich ksiąg liturgicznych. Bracia podjęli pracę nad tym kolosalnym dziełem przekładu jeszcze zanim wyruszyli na Morawy. Na wstępie musieli opracować odpowiedni słowiański alfabet. W swych przekładach posłużyli się odmianą języka słowiańskiego, którą znali z dzieciństwa – macedońskiego dialektu, używanego przez Słowian w rejonie Salonik. W ten sposób dialekt macedońskich Słowian stał się językiem cerkiewnosłowiańskim, który do dzisiaj pozostaje językiem liturgicznym rosyjskiego i niektórych innych słowiańskich Kościołów prawosławnych.
Nie można nie doceniać znaczenia, jakie dla przyszłości prawosławia miały słowiańskie przekłady, które Cyryl i Metody wieźli ze sobą, gdy opuszczali Bizancjum w drodze ku nieznanej Północy. Niewiele wydarzeń odegrało tak ważną rolę w misyjnej historii Kościoła. Słowiańscy chrześcijanie od samego początku korzystali z przywileju, który nie był dostępny dla żadnego z narodów Europy Zachodniej – słyszeli Ewangelię i nabożeństwo Kościoła w zrozumiałym dla nich języku. W odróżnieniu od Kościoła rzymskiego, który na Zachodzie upierał się przy łacinie, Kościół prawosławny w kwestii języka nigdy nie był tak surowy. Normalną linią jego postępowania jest sprawowanie służby Bożej w języku ludu.
Podobnie jak w Bułgarii, grecka misja na Morawach starła się wkrótce z działającymi na tym samym terenie misjonarzami niemieckimi. Te dwa misyjne przedsięwzięcia nie tylko podlegały dwóm różnym patriarchatom, ale działały na odmiennych zasadach. Cyryl i Metody w swej służbie Bożej używali języka słowiańskiego, a Niemcy łaciny; Cyryl i Metody używali Symbolu Wiary w jego oryginalnej postaci, podczas gdy Niemcy wprowadzili tam Filioque. Aby uwolnić misję od niemieckich wpływów, Cyryl postanowił poddać ją bezpośredniej opiece papieża. Fakt, że Cyryl zwrócił się do Rzymu wskazuje na to, że sporu pomiędzy Focjuszem i Mikołajem nie traktował zbyt poważnie. Wschód i Zachód ciągłe były dla niego zjednoczone jako jeden Kościół i kwestią pierwszorzędnego znaczenia nie było to, czy podlegał Konstantynopolowi, czy Rzymowi, ale możliwość dalszego stosowania języka słowiańskiego nabożeństwach. W 868 roku bracia osobiście udali się do Rzymu a ich prośba została załatwiona pomyślnie. Następca Mikołaja I, papież Hadrian II, przyjął ich życzliwie, a potwierdzając możliwość użycia języka słowiańskiego jako języka liturgicznego na Morawach okazał greckiej misji pełne wsparcie. Zatwierdził dokonane przez braci przekłady i kopie ich słowiańskich ksiąg liturgicznych złożył na ołtarzach głównych kościołów miasta.
Cyryl zmarł w Rzymie (869), ale Metody powrócił na Morawy. Z przykrością trzeba stwierdzić, że Niemcy zignorowali decyzję papieża i w każdy możliwy sposób przeszkadzali Metodemu, na ponad rok osadzając go nawet w więzieniu. Po śmierci Metodego w 885 roku, Niemcy wygnali jego zwolenników, wielu z nich sprzedając w niewolę. Ślady słowiańskiej misji pozostawały na Morawach przez dwa kolejne stulecia, ale w końcu uległy zatarciu i upowszechniło się tam chrześcijaństwo w swej zachodniej postaci, z łacińską kulturą i łacińskim językiem (i Filioque oczywiście). Próba utworzenia słowiańskiego Kościoła narodowego na Morawach spełzła na niczym. Wyglądało na to, że trud Cyryla i Metodego zakończył się niepowodzeniem.
W rzeczywistości jednak do tego nie doszło. Z ich działalności skorzystały inne kraje, w których sami osobiście nie głosili Dobrej Nowiny, w szczególności Bułgaria, Serbia i Ruś. Jak już widzieliśmy Borys, chan Bułgarii, wahał się przez jakiś czas pomiędzy Wschodem i Zachodem, ale ostatecznie uznał jurysdykcję Konstantynopola. Niemniej jednak z braku charakterystycznej dla Cyryla i Metodego szerokości widzenia, bizantyńscy misjonarze w Bułgarii w nabożeństwach Kościoła używali początkowo greki, która dla przeciętnego Bułgara była równie niezrozumiała, jak łacina. Po ich wypędzeniu z Moraw, uczniowie Metodego skierowali się rzecz jasna do Bułgarii i wprowadzili tam zasady stosowane w swej wcześniejszej pracy misyjnej na Morawach. Grekę zastąpił język słowiański a chrześcijańska kultura Bizancjum zaczęła być prezentowana Bułgarom w jej słowiańskim wydaniu, które byli w stanie sobie przyswoić. Kościół Bułgarii szybko się rozrastał. Około 926 roku, za rządów cara Symeona Wielkiego (panował w latach 893-927) utworzony został niezależny Patriarchat Bułgarii, który Patriarchat Konstantynopola uznał już w roku 927. Marzenie chana Borysa – jego własny autokefaliczny Kościół – spełniło się niespełna pół wieku od jego śmierci. Bułgaria była pierwszym narodowym Kościołem Słowian.
Bizantyńscy misjonarze udali się też do Serbii, która przyjęła chrześcijaństwo w drugiej połowie IX wieku, w latach 867-874. Serbia również leży na linii rozgraniczającej wschodnie i zachodnie chrześcijaństwo, ale po krótkim okresie niepewności poszła za przykładem Bułgarii, a nie Moraw, i znalazła się w jurysdykcji Konstantynopola. Również tutaj wprowadzone zostały słowiańskie księgi liturgiczne i rozwijała się bizantyńsko-słowiańska kultura. Kościół w Serbii uzyskał częściową niezależność pod panowaniem świętego Sawy (1176-1235), największego z serbskich narodowych świętych, który w 1219 roku został wyświęcony w Nicei na arcybiskupa tego kraju. W 1346 roku utworzony został Patriarchat Serbii, uznany przez Kościół w Bizancjum w 1375 roku
Do nawrócenia Rusi również doszło pośrednio dzięki pracy Cyryla i Metodego, ale o tym będziemy mówić jeszcze w następnej sekcji tego rozdziału. Z Bułgarami, Serbami i Rusinami jako swymi „duchowymi dziećmi”, ci dwaj Grecy z Salonik w pełni zasługują na miano „Apostołów Słowian”.
Rumunia, kolejna prawosławna nacja na Bałkanach, ma nieco bardziej złożoną historię. Choć pozostają pod wpływem swych słowiańskich sąsiadów, językowo i etnicznie Rumuni zaliczani są głównie do grupy łacińskiej. Dacja, kraina leżąca częściowo na współczesnym terytorium Rumunii, była w latach 106-271 prowincją rzymską, ale po wycofaniu się Rzymu powstałe tam wówczas wspólnoty chrześcijańskie zdały się zaniknąć. Częściowej chrystianizacji ludów Rumunii dokonali najwyraźniej Bułgarzy w końcu IX i na początku X wieku, ale całkowite nawrócenie dwóch rumuńskich księstw Wołoszczyzny i Mołdawii nastąpiło dopiero w XIV wieku Ci, którzy uważają, że prawosławie jest wyłącznie „wschodnie” i nosi jedynie greckie i słowiańskie cechy charakteru, nie powinni pomijać faktu, że Kościół w Rumunii, drugi co do wielkości lokalny Kościół prawosławny, pod względem swej tożsamości narodowej jest w przeważającej mierze łaciński.

Bizancjum obdarzyło Słowian dwoma darami: w pełni wykształconym systemem chrześcijańskiej nauki i w pełni rozwiniętą chrześcijańską cywilizacją. Gdy w IX wieku rozpoczęło się nawracanie Słowian, wspaniały okres sporów dogmatycznych, czasy siedmiu Soborów miały się ku końcowi. Podstawowe zarysy wiary – dogmaty o Trójcy Świętej i Wcieleniu – były już wypracowane i zostały przekazane Słowianom w dokładnie określonej postaci. Być może to właśnie dlatego, że spory religijne, które wybuchały w krajach słowiańskich zwykle nie miały charakteru polemik dogmatycznych, Kościoły słowiańskie wydały niewielu oryginalnych teologów. Trzeba jednak stwierdzić, że wiara w Trójcę Świętą i we Wcielenie nie pozostawała w próżni – postępowała za nią cała chrześcijańska kultura i cywilizacja, a te greccy misjonarze również przynieśli ze sobą z Bizancjum. Słowianie byli jednocześnie chrystianizowani i cywilizowani.
Grecy przekazywali tę wiarę i cywilizację nie w jakiejś obcej, lecz w słowiańskiej szacie (tłumaczenia Cyryla i Metodego miały tutaj kolosalne znaczenie) a dzięki temu wszystko, co zostało zapożyczone od Bizancjum, Słowianie byli w stanie uczynić swoim własnym. Bizantyńska kultura i wiara prawosławna, jeśli nawet początkowo ograniczone głównie do klas rządzących, z czasem stały się nieodłączną częścią codziennego życia całych słowiańskich narodów. Więź pomiędzy Kościołem i ludem została wzmocniona przez tworzenie niezależnych narodowych Kościołów lokalnych.
To ścisłe utożsamienie prawosławia z życiem narodu, a w szczególności system Kościołów narodowych miało oczywiście godne pożałowania następstwa. Przez to, że Kościół i naród były ze sobą tak ściśle powiązane, prawosławni Słowianie często ich nie rozróżniali, co powodowało, że Kościół służył celom narodowej polityki. Mieli niekiedy tendencję postrzegać swą wiarę jako głównie serbską, rosyjską czy bułgarską i zapominać o tym, że jest ona przede wszystkim prawosławna i katolicka. We współczesnych czasach stało się to również pokusą Greków. Nacjonalizm był zmorą prawosławia przez ostatnie dziesięć wieków. Niemniej jednak ta więź Kościoła z ludem okazała się w końcu niezwykle korzystna. Chrześcijaństwo pośród Słowian stało się prawdziwie religią całego narodu, religią ludową w najlepszym tego słowa znaczeniu.

CHRZEST RUSI: OKRES KIJOWSKI (988-1237)

Focjusz poczynił również plany nawrócenia Słowian na Rusi. Około 864 roku wysłał na Ruś biskupa, ale ten pierwszy chrześcijański przyczółek został wykorzeniony przez Olega, który w roku 878 przejął władzę nad Kijowem (główne miasto Rusi tamtych czasów). Ruś jednak w dalszym ciągu poddana była stałemu przenikaniu chrześcijaństwa z Bizancjum, Bułgarii i Skandynawii, co sprawiło, że w 945 roku w Kijowie z pewnością była cerkiew. Ruska księżna Olga przyjęła chrześcijaństwo w 955 roku, ale jej syn Światosław odmówił pójścia za jej przykładem, tłumacząc to tym, że gdyby został po chrześcijańsku ochrzczony, jego świta wyśmiałaby go. Jednakże wnuk Olgi Włodzimierz (panował w latach 980-1015) około roku 988 przyjął chrześcijaństwo i poślubił Annę, siostrę ówczesnego cesarza Bizancjum. Prawosławie stało się na Rusi religią państwową i taką pozostało do roku 1917. Włodzimierz rozpoczął z przekonaniem chrystianizować swe księstwo – sprowadzani byli duchowni, relikwie, naczynia liturgiczne i ikony; w rzekach odbywały się masowe chrzty; ustanowione zostały kościelne sądy i wprowadzone dziesięciny. Wspaniały posąg boga Peruna z jego srebrną głową i złotymi wąsami stoczył się sromotnie ze szczytu wznoszącego się nad Kijowem wzgórza. „Trąby anielskie i gromy Ewangelii rozbrzmiewały po wszystkich miastach. Powietrze uświęcone było wznoszącą się ku Bogu wonią kadzidła. Na wzgórzach pojawiły się monastery. Mężczyźni i kobiety, mali i wielcy, cały lud wypełnił święte cerkwie”. W ten sposób metropolita Iłarion opisał to wydarzenie niespełna sześćdziesiąt lat później, niewątpliwie idealizując nieco, bowiem Ruś Kijowska nie od razu nawróciła się na chrześcijaństwo. Początkowo zasięg Kościoła ograniczał się do miast, podczas gdy większość kraju pozostawała przy pogaństwie aż do XIV i XV wieku
Włodzimierz położył taki sam nacisk na społeczne oddziaływanie chrześcijaństwa, jak uczynił to niegdyś święty Jan Jałmużnik. Gdzie by nie ucztował ze swoim dworem, zawsze rozdawał żywność ubogim i chorym. Nigdzie indziej w średniowiecznej Europie nie istniały tak wysoce zorganizowane „służby socjalne”, jak w Kijowie X wieku Inni władcy Rusi Kijowskiej szli za przykładem Włodzimierza. Książę Włodzimierz Monomach (panował w latach 1115-1125) w kierowanym do swego syna Testamencie zapisał: „Nade wszystko nie zapominaj o ubogich i wspieraj ich na miarę swych możliwości. Obdaruj sierotę, stań w obronie wdowy i nie pozwól możnym zniszczyć choćby nawet jednego człowieka”. Włodzimierz do głębi przeniknięty był również chrześcijańskim prawem łaski i gdy tylko wprowadzał w Kijowie prawo bizantyńskie, nalegał na złagodzenie jego co bardziej bezlitosnych i okrutnych osobliwości. Na Rusi Kijowskiej nie było kary śmierci, nie były stosowane okaleczenia ani tortury, kary cielesne zdarzały się bardzo rzadko.
Tej samej łagodności można dopatrzyć się w opowieści o Borysie i Glebie, dwóch synach Włodzimierza. Po jego śmierci w 1015 roku ich starszy brat Świętopełk (ros. Swiatopołk) próbował przejąć ich księstwa. Jego młodsi bracia dosłownie pojmowali ewangeliczne przykazania i choć z łatwością mogli się bronić, nie stawiali żadnego oporu i jeden po drugim zginęli z rąk siepaczy Świętopełka. W okolicznościach, które wskazywały na to, że może dojść do przelewu krwi, Borys i Gleb zdecydowali, że powinna to być ich własna krew. Choć nie byli męczennikami za wiarę, lecz ofiarami politycznych zatargów, obydwaj zostali uznani za świętych. Nadano im specjalne miano „tych, którzy dobrowolnie przyjęli cierpienia” (cs. strastotierpcy); panowało przekonanie, że przez swe niewinne i dobrowolne cierpienie mieli udział w Mękach Chrystusa. Rosjanie zawsze kładli szczególny akcent na miejsce cierpienia w życiu chrześcijanina.
Podobnie jak w Bizancjum i na średniowiecznym Zachodzie ważną rolę odgrywały na Rusi Kijowskiej monastery. Najbardziej ze wszystkich wpływowa była Ławra Pieczerska, Monaster Pieczar w Kijowie. Ta początkowo półpustelnicza wspólnota założona przez świętego Antoniego, Rusina, żyjącego wcześniej na Athosie, została zreorganizowana przez jego następcę, świętego Teodozego (zm. 1074), który wprowadził tam regułę pełnego życia wspólnotowego na wzór Monasteru Studios w Konstantynopolu. Podobnie jak Włodzimierz, święty Teodozy świadom był społecznych następstw chrześcijaństwa i stosował je w skrajny sposób, utożsamiając się z ubogimi, tak samo jak czynił to święty Franciszek z Asyżu na Zachodzie. Borys i Gleb poszli za Chrystusem naśladując Jego ofiarną śmierć; Teodozy naśladował Go wzorując się na Jego życiu ubóstwa i dobrowolnego uniżenia oraz pozbawienia się wszystkiego (gr. kenosis). Choć szlachetnie urodzony już w dzieciństwie zdecydował się nosić szorstkie i połatane ubrania, i pracować ze sługami w polu. „Nasz Pan Jezus Chrystus stał się ubogi i uniżył się, dając Siebie za przykład do naśladowania, abyśmy uniżali się w Jego imieniu. Cierpiał zniewagi, był opluwany, bity dla naszego zbawienia; jakże słuszne, zatem jest to, że powinniśmy cierpieć, aby pozyskać Chrystusa”. Nawet jako przełożony monasteru nosił najlichsze odzienie i odrzucał wszelkie zewnętrzne oznaki władzy. Mimo to, w tym samym czasie był poważanym przyjacielem i doradcą wielmożów i książąt. Ten sam ideał kenotycznej pokory przejawia się również u innych, na przykład u Łukasza, biskupa Włodzimierza (zm. 1185), który, zgodnie z zapisem Latopisu Włodzimierskiego, „wziął na siebie uniżenie Chrystusa, nie mając miasta tutaj, ale dążąc do tego przyszłego”. To ideał często spotykany w rosyjskim folklorze i u takich pisarzy jak Tołstoj czy Dostojewski.
Włodzimierz, Borys i Gleb, Teodozy okazywali głębokie zainteresowanie praktycznymi implikacjami Ewangelii: Włodzimierz poprzez swą troskę o sprawiedliwość społeczną i pragnienie miłosiernego traktowania złoczyńców; Borys i Gleb poprzez postanowienie naśladowania Chrystusa w Jego dobrowolnym cierpieniu i śmierci; Teodozy poprzez swe utożsamienie się z pokornymi. Ci czterej święci są uosobieniem najbardziej charakterystycznych cech kijowskiego chrześcijaństwa.
Kościół na Rusi w jego kijowskim okresie podlegał Konstantynopolowi i do 1237 roku metropolitami Kijowa byli zwykle Grecy. Z czasów kiedy metropolici przybywali z Bizancjum w Kościele rosyjskim do dziś zachowało się uroczyste, kierowane do biskupa pozdrowienie eis polla eti, despota („na długie lata, władyko”). Ponad połowa spośród pozostałych biskupów okresu kijowskiego to rdzenni Rusini, jeden z nich był nawet nawróconym Żydem, a jeszcze inny Syryjczykiem.
Kijów podtrzymywał bliskie kontakty nie tylko z Bizancjum, ale i z Europą Zachodnią. Pewne znamiona organizacji wczesnego Kościoła na Rusi, jak na przykład kościelne dziesięciny, nie wywodziły się z Bizancjum, lecz z Zachodu. W Kijowie czczonych było wielu zachodnich świętych, których imiona nie pojawiają się kalendarium bizantyńskim, a ułożona na Rusi w XI wieku modlitwa do Trójcy Świętej wymienia świętych angielskich, Albana i Botolfa, jak również francuskiego świętego, Marcina z Tours. Niektórzy autorzy upierają się nawet przy tym, że do 1054 roku ruskie chrześcijaństwo było bardziej łacińskie, niż greckie, ale to zbyt daleko idąca przesada. Ruś okresu kijowskiego była bliższa Zachodowi niż w jakimkolwiek innym okresie, aż do panowania Piotra Wielkiego, jednakże nieporównywalnie więcej zawdzięczała kulturze bizantyńskiej, niż łacińskiej. Napoleon był historycznie poprawny nazywając rosyjskiego cara Aleksandra I „Grekiem niższego Cesarstwa”.
Mówi się, że największym nieszczęściem Rusi było to, że miała zbyt mało czasu na przyswojenie pełni duchowego dziedzictwa Bizancjum. W 1237 roku najazdy Mongołów spowodowały nagły i gwałtowny kres Rusi Kijowskiej; Kijów został splądrowany, a całe terytorium kraju, z wyjątkiem regionów wokół Nowogrodu na dalekiej północy, spustoszone. Pewien gość mongolskiego dworu zapisał w 1246 roku, że nie widział na Rusi ani miasta, ani wioski, a tylko ruiny i niezliczone trupie czaszki. O ile Kijów uległ zniszczeniu, chrześcijaństwo kijowskie pozostało jednak żywym wspomnieniem: „Ruś Kijowska, jak złote dni dzieciństwa, nigdy nie rozmyła się w pamięci rosyjskiego narodu. Każdy może zaspokoić religijne pragnienie z czystej fontanny jej literackich dzieł, w jej czcigodnych autorach może odnaleźć przewodników po zawiłościach współczesnego świata. Kijowskie chrześcijaństwo ma dla rosyjskiej myśli religijnej taką samą wartość, jak Puszkin dla rosyjskiej wrażliwości na sztukę: wartość wzorca, złotego środka, królewskiej drogi”.

[Niniejszy tekst (prezentowany tutaj bez przypisów) pochodzi książki biskupa Kallistosa Ware „Kościół prawosławny”, wydanej przez Bractwo Młodzieży Prawosławnej w Polsce, w grudniu 2002. Wszystkich zainteresowanych historią, nauczaniem i nabożeństwem Kościoła prawosławnego zachęcamy do lektury tej książki (dostępnej w sklepiku www.cerkiew.pl).]

— bp Kallistos (Ware), tłum. o. Włodzimierz Misijuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →