śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 10 grudnia 2023

Nie oczekuj, że świat zmieni się na lepsze

Rozważania o. Georgiosa Dorbarakisa o współczesnym świecie i porównaniach do innych ludzi

0 czytelników poleca

Nie oczekuj, że świat się zmieni na lepsze

Spójność Chrystusowego wzoru w życiu jest wyzwaniem dla racjonalnego myślenia ludzi na świecie i odwróceniem wszystkiego, co uważają za stałe. Dlaczego? Ponieważ wymazując Boga ze swojego życia, szukają pocieszenia, całkowitej akceptacji przez innych, potęgi bogactwa i dominacji, a wszystko to stanowi jedynie grzech i podporządkowanie się Złemu.

Co gorsza, ten grzeszny stan rozprzestrzenia się bez przeszkód i utrudnień, ponieważ według św. Pawła „ludzie przewrotni zaś i zwodziciele posuną się do jeszcze większego zła, zwodząc i będąc zwodzonymi” [2 Tm 3, 13]. Żaden mesjanizm – jako oczekiwanie jakiejkolwiek poprawy stanu świata – nie jest dla nas do przyjęcia. Świat jest zły i staje się coraz gorszy.

Chrześcijanie żyją więc w świecie poddanym swemu władcy, diabłu, i jest to świat, w którym wydaje się, że nie ma dla nich miejsca. Ale tutaj wszystko zostaje wywrócone do góry nogami. Świat grzechu pragnie unicestwić chrześcijan, ale nie może tego zrobić. Tym, który określa najdrobniejsze szczegóły wszechświata, jest Pan, nasz Bóg Wszechmogący: „Ten, który jest, był i nadchodzi”. O swoim osobistym doświadczeniu św. Paweł mówi: „Jakie to prześladowania zniosłem; i ze wszystkich wybawił mnie Pan”. Mamy więc do czynienia z rzeczywistością głębi naszej wiary: kiedy wydaje się, że my, chrześcijanie, jesteśmy pokonani i przegrywamy z siłami ciemności, właśnie wtedy pojawia się światło wszechmocnej mocy Boga – nasz udział w Ukrzyżowaniu i Zmartwychwstaniu Chrystusa. Czy Chrystus nie wydawał się słaby i pokonany na krzyżu? Ale właśnie tam objawiła się Jego wszechmoc: zmartwychwstał trzeciego dnia. „A to jest zwycięstwo, które pokonało świat – wiara nasza.” (1J 5, 4)

***

Któż jest jak my?

Jak często robimy coś duchowego – modlimy się, idziemy do cerkwi, pościmy, dajemy jałmużnę – i myślimy, że staliśmy się „Świętym Antonim”. Ponieważ porównujemy się… do samych siebie. Sami jesteśmy kryterium. To tak, jakby ktoś biegł i myślał, że biegnie szybko. Wtedy pojawia się obok niego prawdziwy sportowiec - i oto zdaje sobie sprawę, że równie dobrze mógłby biec w miejscu. Pismo Święte wskazuje na to bezpośrednio: „Biada tym, którzy się uważają za mądrych i są sprytnymi we własnym mniemaniu! ” (Iz 5, 21). Zatem nasze złudzenie jest oczywiste: żyjemy w świecie snów, pod fałszywym wrażeniem, że jesteśmy „wspaniali” i „święci”. Ponieważ naturalnie moglibyśmy porównać się z innymi ludźmi i uświadomić sobie swoją prawdziwą postawę – to inni ludzie są naszym lustrem. I oczywiście dla chrześcijanina innymi ludźmi nie mogą być ludzie spoza Kościoła, ci, którzy mają światowe poglądy, inne niż Chrystusowe. Oni bowiem wypisali Boga ze swojego życia. Zatem innymi ludźmi, których powinniśmy brać za miarę, jest lud Boży, czyli lud święty, a przede wszystkim pierwsza ze wszystkich świętych, sama Matka Boża. Musimy zwrócić wzrok na Nią, Pierwszą z nas, i na naszych braci i siostry wśród świętych. Powinniśmy widzieć siebie odzwierciedlonych w ich życiu – to nasza charyzmatyczna osobowość, granice, które możemy osiągnąć. Bo to oni w największym możliwym stopniu poszli śladami Chrystusa. Dlatego tak ważne jest studiowanie ich życia, dzieł i hymnów Kościoła, który wysławia ich chwałę.

Jeśli to zrobimy, uświadomimy sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, że i my musimy zacząć działać na poziomie charyzmatycznym, ponieważ sami przekonamy się o tym, co zaobserwowaliśmy u wszystkich świętych: ich synergię z Chrystusem. Chcieli Go w swoim życiu w odpowiedzi na Jego miłość, bo bez Niego nic nie mogliby zrobić.

Po drugie, co ważniejsze, będziemy stale świadomi tego, jak mali i nieadekwatni jesteśmy, że „nawet nie zrobiliśmy nawet kroku na drodze prawdziwego życia chrześcijańskiego”. W obliczu Matki Bożej i świętych jedyne, co możemy zrobić, to bić się w piersi i wciąż na nowo powtarzać: „Boże, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem”. Czyż nie w ten sposób doprowadzani jesteśmy do świętej pokory, fundamentu cnót, w których działa Bóg? Święty Jan Klimak ujął to jasno:
„Nie przestaniemy badać siebie nieustannie i sprawdzać przez porównanie do [żyjących] przed nami i dających światło Ojców, a wreszcie przekonamy się, że wcale ani nie kroczymy sumiennie ich śladem, ani nie dochowujemy święcie przyrzeczenia, ale że nadal przebywamy w porządku światowym” (Drabina raju; 23, 21).

o. Georgios Dorbarakis (tłum. Gabriel Szymczak)

za: pemptousia.com

fotografia: marian_do /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →