Prezentujemy wywiad z księdzem Aleksym Aedo z Chile (na zdjęciu), znanym w swoim kraju misjonarzem prowadzącym posługę duszpasterską w dwóch prawosławnych wspólnotach: pod wezwaniem św.
Prezentujemy wywiad z księdzem Aleksym Aedo z Chile (na zdjęciu), znanym w swoim kraju misjonarzem prowadzącym posługę duszpasterską w dwóch prawosławnych wspólnotach: pod wezwaniem św. Sylwana z Atosu w mieście Concepción oraz św. Nektariusza z Eginy w Santiago.
| | |---| | |
Jak to się stało, że zapragnął Ojciec zostać prawosławnym kapłanem?
Zostać kapłanem chciałem od małego. Ale urodziłem się na południu Chile, gdzie można było zostać księdzem jedynie w Kościele katolickim. Zacząłem interesować się teologią, dostałem się do katolickiego seminarium. Potem poznałem prawosławne rodziny z Palestyny. Zobaczyłem, jak żyją w Kościele prawosławnym, jak myślą. Kiedy zaczynałem rozmowę na jakiś temat teologiczny, to opowiadali mi, jak do tego zagadnienia podchodzi Cerkiew. W ten sposób zostałem prawosławnym chrześcijaninem, byłem członkiem Kościoła antiocheńskiego. Będąc jeszcze świeckim, przyjechałem tutaj, do Santiago, do stolicy, żeby dokończyć swoje wykształcenie teologiczne. Pewnego razu, wracając z uniwersytetu do domu, zobaczyłem rosyjską cerkiew. Wstąpiłem tam, usłyszałem rosyjski chór, zobaczyłem stare zdjęcia... To wszystko zrobiło na mnie duże wrażenie. Często myślałem potem: „Boże, jak dobrze byłoby gdybym kiedyś mógł celebrować liturgię w tej wspaniałej świątyni!". Później, już po święceniach kapłańskich, świętej pamięci rosyjski biskup-misjonarz Aleksander (Miliant) zaproponował mi przejście pod jurysdykcję Cerkwi rosyjskiej. Kontynuując działalność misyjną w Santiago, zacząłem budować świątynię na południu kraju, w mieście Concepción. Bardzo chcę, żeby była tam piękna rosyjska świątynia, do której mogłyby chodzić moje dzieci oraz inni młodzi Chilijczycy. I błagam Pana, by mnie nie zabierał, dopóki na południu nie będzie rosyjskiej cerkwi.
Czy są na południu Chile inne parafie prawosławne oprócz tej w Concepción?
W mieście Valdivia Rosjanie z Palestyńczykami chcieliby utworzyć parafię. Są też Chilijczycy, zresztą nie tylko w Valdivii, ale również w innych miastach, którzy chcieliby zostać prawosławnymi chrześcijanami. Mam nadzieję, że Bóg pomoże wybudować wielką świątynię również tu, w Santiago.
Prowadzi Ojciec obecnie aktywną działalność misyjną. Czy to Ojca znajomość z władyką Aleksandrem do niej doprowadziła?
Owszem. Władyka Aleksander uwierzył we mnie i polubił jako kapłana. Jest to najlepsza rzecz, która może spotkać kapłana – kiedy biskup uwierzy w niego i polubi go. Dla mnie to było darem Bożym.
W Rosji ludzie znają władykę Aleksandra dzięki stronie internetowej, jak również z „Kartek misjonarza" (ros. „Миссионерские листки"), które wydawał władyka.
Zarówno strona, jak i publikacje wydawane przez władykę Aleksandra są wyjątkowo ważne i potrzebne również dla nas. Pomagają one uświadomić, co to jest Prawosławie. Dzięki władyce Aleksandrowi zrozumieliśmy, że drogą Internetu można i trzeba głosić Ewangelię: w ten sposób usłyszą nas lepiej, dowiedzą się o nas, można w ten sposób dotrzeć do ludzi.
W budynku Uniwersytetu w Santiago założył Ojciec kaplicę. Czy udaje się Ojcu oprócz posługi duszpasterskiej wśród swoich parafian głosić słowo Boże innym studentom?
Prowadzimy misję wśród studentów, ale, mówiąc obrazowo, nie „przez otwarte drzwi", lecz „przez okno". Formalnie nie możemy prowadzić misji na świeckiej uczelni, ponieważ ludzie przychodzą tu dla nauki. Założyciele oraz profesorzy tego uniwersytetu są ludźmi niepraktykującymi. Ale za każdym razem, kiedy istnieje taka możliwość, w sposób nieprzymuszony przypominamy o Bogu, mówimy o wierze. Później studenci przychodzą do mnie jak do starszego, jak do ojca, prosić o poradę albo powiedzieć o swoich radościach i problemach.
Co jest najważniejsze podczas głoszenia prawosławia w środowisku młodzieży z Ameryki Łacińskiej?
Czuję, że tutejsza młodzież szuka religii, szuka Cerkwi, ale nie może znaleźć prawdziwej wiary. Niestety wielu zostaje u protestantów, w sektach, nawet niechrześcijańskich grupach. Młodzi potrzebują, by ich słuchano i rozumiano.
Żyjemy w czasach, kiedy człowiek spotyka w życiu wiele trudności: natury ekonomicznej, wojny, niekiedy poważne kłopoty ze zdrowiem. Dużo ludzi uważa, że ich życie się wali. Nie wiedzą, czego się trzymać, jakie wartości są prawdziwe. Dlatego pracę z młodzieżą należy rozpoczynać od przyjaźni. I trzeba umieć po prostu słuchać młodych. Natomiast w tym czasie, kiedy wysłuchuje się ich, to oni, nie zauważając tego, zaczynają słuchać Prawosławia.
Zapewne w znalezieniu wspólnego z młodzieżą języka pomagają również literatura, sztuka, filozofia?
Tak, za pomocą filozofii i etyki łatwiej mi znaleźć wspólny język z młodymi ludźmi. Młodzi Chilijczycy są krytycznie nastawieni do sytuacji zarówno w ich ojczyźnie, jak i poza nią. I chcą oni chwycić się czegoś, co by pomogło zorientować się w otaczającym świecie. Przez tę ich chęć bardzo łatwo w trakcie rozmowy przejść na tematy filozoficzne i etyczne. Następnym krokiem jest już religia.
Po przywróceniu łączności kanonicznej między rosyjskim Kościołem prawosławnym patriarchatu moskiewskiego a Rosyjskim Kościołem Prawosławnym poza Granicami niektóre parafie w Chile odłączyły się od Cerkwi matki. Czy, według Ojca, jest to zjawisko czasowe? I co Ojca zdaniem należałoby zrobić, aby przezwyciężyć rozłam?
Jest to bardzo smutne zjawisko i ciężko jest mi to zrozumieć. Głębokie, bolące rany z przeszłości wciąż są niezagojone. Wielu z tych, co przyłączyło się do schizmy, nie rozumie, że z biegiem czasu sytuacja w Rosji się zmieniła. Pielęgnujący tradycję starsi kapłani są z nami, zaakceptowali bowiem zjednoczenie. Odeszli natomiast niektórzy młodzi duchowni. Całkiem możliwe, że kierują się względami osobistymi – materialnymi, własną dumą, inaczej mówiąc, interesem prywatnym. O posłuszeństwie zaś w stosunku do Cerkwi czasem zapominają.
Pewien rosyjski mnich mieszka na górze, w pustelni, spędzając życie na modlitwie. Rozmawiając z nim, ma się wrażenie, że się rozmawia ze świętym. On również nie uznał zjednoczenia. Wolałbym, gdyby był trochę bardziej grzeszny, ale został z nami.
Proszę powiedzieć co dla Ojca jest najbardziej pociągające w życiu współczesnym rosyjskiego Kościoła prawosławnego?
Między Zachodem a Wschodem istnieje ogromna różnica światopoglądowa. Tu, na Zachodzie, Cerkiew i kultura są oddzielone. Na prawosławnym Wschodzie stanowią one jedną całość. Byłem z matuszką w Grecji. W Atenach zapytaliśmy Greka: „Co dla Ciebie jest ważniejsze – bycie Grekiem czy prawosławnym chrześcijaninem?". Odpowiedział, że jest to jedno i to samo. Tak samo uważają Rosjanie. Ja natomiast powinienem tłumaczyć Chilijczykom, że nie jestem ani Grekiem, ani Rosjaninem, ale prawosławnym chrześcijaninem. Kościół rosyjski jest dla nas swego rodzaju przykładem, jak można połączyć życie duchowe oraz kulturę narodową. Pragnąłbym, żeby naród Chile potrafił odebrać Ewangelię Chrystusa tak, jak odebrał i połączył ją ze swoją tradycją i kulturą naród rosyjski. Rosjo, pomóż nam znaleźć drogę, jak być wiernymi naszej kulturze narodowej w świetle nauki Chrystusowej!
W Ameryce Łacińskiej odbyły się Dni Rosyjskiej Kultury Duchowej. Jak Ojciec uważa, jaki ślad zostawiły one w duszach tych Chilijczyków, którzy jeszcze nie są w Cerkwi, którzy uważają się za niepraktykujących? Według Ojca opinii, czy może u nich pojawić się zainteresowanie duchowością oraz rosyjską kulturą mocno związaną z ideami Prawosławia po pobycie na koncertach chóru monasteru Srietienskiego (monaster Spotkania Włodzimierskiej ikony Bogurodzicy w Moskwie – przyp. tłum.), wystawie „Ruś prawosławna", festiwalu rosyjskich filmów?
Oczywiście. Myślę, że to pomoże im zbliżyć się ku prawosławnej wierze jeszcze z tego powodu, że podczas dni rosyjskiej kultury Chilijczycy mieli możliwość rozmawiać z duchowieństwem – kapłanami oraz biskupami. Po dwudziestu latach kapłaństwa wywnioskowałem, że ludzie mogą być bardzo dalecy od Cerkwi, nawet, być może, nie wierzyć w Boga, dopóki nie poznają kapłana. Pan Bóg jakby otwiera przed nimi jakieś maleńkie drzwiczki. Maleńkie, niezauważalne, i tam pojawia się wiara. Taki człowiek raptem zwraca się z prośbą wyświęcić dom, pobłogosławić dzieci. Później poznaje on wyżyny życia monastycznego, podziwia je, czyta żywoty świętych – Serafima z Sarowa, Sylwana z Atosu, Hermana z Alaski, innych świętych, szaleńców Bożych, poznaje pisma świętych ojców. Żeby uwierzyć, ludzie często wcale nie potrzebują jakichś idei, jedynie – zobaczyć drogę, którą kroczył Bóg. Ślady Pana człowiek znajduje, rozmawiając z duchownymi.
Rozmawiał hieromnich Paweł (Szczerbaczew)
pravoslavie.ru
— Andrzej Nieścierowicz, Michał Kalina
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.