Cóż za kontrowersja! Grupa prawosławnych siedmiolatków przyszła wspólnie do cerkwi katedralnej w swojej diecezji, położonej około 400 kilometrów od Moskwy.
Cóż za kontrowersja! Grupa prawosławnych siedmiolatków przyszła wspólnie do cerkwi katedralnej w swojej diecezji, położonej około 400 kilometrów od Moskwy. Po raz pierwszy w życiu dzieci przystąpiły do sakramentu Świętej Spowiedzi… Uczestniczyli wraz z rodzicami w Boskiej Liturgii. Po przyjęciu Eucharystii specjalnie do nich skierowane zostało kazanie. Dzień wcześniej, wraz z rodzicami, wysłuchali duchownego, który wyjaśnił im, czym jest spowiedź i jak do niej przystąpić, aby była prawdziwa, szczera i świadoma… A na wszystko dał błogosławieństwo miejscowy biskup z tytułem metropolity…
Czy tylko ja tu czuję oczywisty dysonans? Gdzież tu kontrowersja? Prawosławni młodzi ludzie w prawosławnym kraju uczestniczą w życiu duchowym swojej kanonicznej Cerkwi… Modlą się wraz z rodzicami, uczestniczą w sakramentach ustanowionych u zarania chrześcijaństwa!
W tym miejscu winny jestem Czytelnikom małe wyjaśnienie. Uchylając delikatnie drzwi do „kuchni” pracy redakcyjnej serwisu Cerkiew.pl zdradzę, że częścią naszej aktywności dziennikarskiej jest dyskusja na naszym wewnętrznym forum internetowym. Podrzucamy sobie na nim tematy, którymi warto się zająć, ten czy ów członek redakcji „zarezerwuje” sobie od czasu do czasu jakiś tekst do przetłumaczenia znaleziony w obcojęzycznym serwisie, a nierzadko „ścieramy się”, dyskutując o zasadności i/lub formie wstawienia jakiegoś artykułu. Nie jesteśmy monolitem. Czasami, gdy dla niektórych z nas dany temat nie wydaje się kontrowersyjny, dla innych potrafi on być nie do zaakceptowania. W przypadku różnic decyzję podejmuje koordynator działu po takim naszym krótkim minigłosowaniu.
Podobnie było w przypadku artykułu o uroczystości Pierwszej Spowiedzi w Niżnym Nowogrodzie (można go przeczytać tutaj), który pozwoliłem sobie tendencyjnie streścić rozpoczynając ten felieton. Gdy koleżanka „zarezerwowała” sobie news do przetłumaczenia i wstawienia w serwisie, podniosły się głosy niektórych współ-redaktorów bijące w wysokie tony: bezsensowna inicjatywa, bezkrytyczne przesiąkanie katolickimi zwyczajami, bezmyślne kopiowanie obcych nam kulturowo obyczajów, czy też brak sensu takiej uroczystości w aspekcie duchowym…
Pomijając już fakt, że jest to przedsięwzięcie, które pobłogosławił i o którym informuje na swojej oficjalnej stronie internetowej lokalny biskup (podejrzewam więc, że musiał dokładnie przemyśleć zasadność tej inicjatywy) – zastanówmy się, czymże tak naprawdę jest ta uroczystość. Nie będąc teologiem, tylko zwykłym ekonomistą, ograniczę się do mego postrzegania prawosławia, które wynika z lekcji religii, w których uczestniczyłem, z wiedzy książkowej, spotkań wielu bractw, rozmów z duchownymi i z licznych wyjazdów do społeczności prawosławnych w różnych państwach. I, oczywiście, zdrowego rozsądku…
Po pierwsze – jest to, według mnie, przedsięwzięcie o niezwykle symbolicznym charakterze. Spróbujmy na chwilę postawić się na miejscu tych rosyjskich dzieci. Podejrzewam, że dla większości z nich było to najważniejsze dotychczas wydarzenie w ich życiu. Świat dorosłych postawił je na te kilka chwil w centrum swego świata, włączając symbolicznie do ŚWIADOMEGO uczestnictwa w życiu Cerkwi, w jej sakramentach i nabożeństwach. Powiedział im symbolicznie, że są WAŻNE nie tylko dla rodziców, ale i dla innych dorosłych. To wydarzenie na długo (jeśli nie na zawsze) pozostanie w ich pamięci. I na zawsze będzie się ono łączyło z Cerkwią. Nie sposób tego przecenić. Szczególnie we współczesnych czasach, gdy tak wiele aspektów dnia codziennego odciąga chrześcijan od cerkiewnego życia. Gdy coraz częściej już nawet dla tak małych dzieci pierwszą „inicjacją” do świata dorosłych są używki, przemoc czy inne zagrożenia…
Po wtóre – uroczystość Pierwszej Spowiedzi w kształcie zaproponowanym przez duchowieństwo z Niżnego Nowogrodu ma, według mnie, walory edukacyjne, których w żaden sposób nie da się przecenić. Myślę, że najlepsi nawet katecheci, wykorzystujący całą swoją wiedzę i doświadczenie, nie są w stanie pozostawić w umysłach młodych ludzi tyle wiedzy, informacji i cennych emocji, co praktyczne uczestnictwo w żywym sakramencie sprawowanym bezpośrednio dla nich. Tak jak (zachowując wszelkie proporcje) 45-minutowe wysłuchiwanie wykładowcy jest zawsze mniej efektywne od warsztatów praktycznych czy szkoleń wykorzystujących tzw. aktywne formy edukacji. Jest to po prostu bezcenna lekcja katechezy…
W końcu także zamieszczenie na polskim portalu informacji przedstawiającej jakiś aspekt codziennego życia innej Cerkwi lokalnej ma po prostu bezcenny walor poznawczy. Pokazuje, że prawosławie to bogactwo nie tylko duchowe, ale także bogactwo żywego człowieka, na które składa się suma różnych lokalnych tradycji kultywowanych przez ludzi w różnych krajach. Starych i nowych… Tradycji, które wzbogacają świat prawosławia. Które sprawiają, że nasza wiara odpowiada naszemu lokalnemu charakterowi. Podejrzewam, że wiele naszych, podlaskich, ludowych zwyczajów „okołocerkiewnych” wzburzyłoby mnichów na Atosie. Tak jak mnie „na pierwszy rzut oka/ucha” wzburzyła niegdyś obecność bębnów w kenijskiej cerkwi. Do czasu jednak… Do czasu, aż uświadomiłem sobie, że te bębny są od zawsze w duszach kenijskiej ludności i nie można ich od tego ot tak odciąć. Że w jakimś aspekcie są dla nich ważne. Podobny mechanizm wiąże się z innymi lokalnymi inicjatywami.
Cerkiew w Polsce też ma swoje lokalne uwarunkowania – doskonale sobie z tego zdaję sprawę. Jednym z podstawowym jest fakt pozostawania w mniejszości względem katolicyzmu. Dlatego na każdym kroku, często „tak na wszelki wypadek”, chcemy się od tej większości różnić. Ale nie róbmy tego bezkrytycznie i bezmyślnie. Niżnonowogrodzka Pierwsza Spowiedź to po prostu uczestnictwo w Liturgii, Spowiedzi i Eucharystii, z tym że w nieco bardziej uroczystej oprawie. Czy „białe szaty” anałoja, pamiątkowy modlitewnik, biały goździk i słodki upominek rozdany każdemu dziecku na zakończenie uroczystości aż tak bardzo przypomina nam katolicką I komunię, żebyśmy bez zastanowienia odrzucali wartość tej inicjatywy? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie… Pamiętajmy tylko, że na Podlasiu pojawiają się już pierwsze inicjatywy tego rodzaju. Warto więc pochylić się nad tematem i pokazać temu konsumpcyjnemu światu, że można dziś pielęgnować wartości duchowe bez popadania w przesadę przerostu formy nad treścią…
Mariusz Mikiciuk, ekonomista, przedsiębiorca, konsultant funduszy UE, szkoleniowiec, były dziennikarz i publicysta mediów regionalnych i krajowych, od niemal 10 lat związany z serwisem Cerkiew.pl i OrthPhoto.net, współzałożyciel i członek Stowarzyszenia Prawosławna Inicjatywa OrthNet, fotograf amator.
— Mariusz Nikiciuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.