Wywiad z o. Phillipem Gatari, prawosławnym duchownym z Kenii O.
Wywiad z o. Phillipem Gatari, prawosławnym duchownym z Kenii
O. Phillip Gatari w grudniu 2011 r. odwiedził Moskwę. Przez dwa dni był gościem klasztoru pw. Spotkania Włodzimierskiej Ikony Bogurodzicy (Sretenskij Monaster) i odprawiał liturgię razem z mnichami oraz gośćmi ze Świętej Góry Atos. Po nabożeństwach ten pełny radości kapłan opowiedział nam o prawosławiu w Kenii i swojej pracy dyrektora w wiejskiej szkole.
Kenia nie jest bogatym krajem i ludzie żyją tu bardzo prosto, zwłaszcza na prowincji. O. Phillip, proboszcz cerkwi pw. św. Antoniego we wsi Ishamara w centralnej Kenii, nie jest wyjątkiem. Jest bardzo zajęty – prawosławie to najprężniej rozwijające się wyznanie w Kenii i masowe chrzty na wsi nie są rzadkością, przystępuje do nich nawet pięćdziesiąt do siedemdziesięciu osób naraz.
Ojcze Phillipie, proszę nam opowiedzieć o Waszej cerkwi. Do jakiej jurysdykcji kościelnej należy?
Nasza cerkiew jest poświęcona św. Antoniemu Wielkiemu, który żył w Egipcie i był ojcem założycielem monastycyzmu na całym świecie. Należymy do jurysdykcji Patriarchatu Aleksandryjskiego, wyznajemy prawosławie. Moja parafia znajduje się w diecezji kenijskiej, którą staramy się poszerzyć. Parafia nie jest duża – około 300 osób, z czego mniej więcej 100 to aktywni członkowie wspólnoty.
Jak Kenijczycy przyjęli prawosławie?
Prawosławie pojawiło się tu z woli lokalnych mieszkańców. Starali się odnaleźć prawdziwy Kościół. W 1932 roku prawosławni Kenijczycy napisali list do Patriarchy Melecjusza z prośbą o przyłączenie do Patriarchatu Aleksandryjskiego. Patriarcha udzielił pozytywnej odpowiedzi, ale wkrótce zmarł. Kenijczycy znów napisali list, tym razem do Patriarchy Krzysztofa. W 1942 roku metropolita Aksum Mikołaj przyjechał do nas, wszystkiemu uważnie się przyjrzał i w 1946 roku Kościół Kenijski został przyjęty do wspólnoty Patriarchatu Aleksandryjskiego.
Wkrótce w Kenii narodził się ruch wyzwoleńczy przeciwko kolonializmowi. To było w 1952 roku. Wiele prawosławnych parafii stanęło po stronie powstańców, ale duchowni katoliccy i protestanccy nazwali powstanie rebelią pogan i barbarzyńców. Pozbawiano wolności prawosławnych księży. Na przykład o. George Arthur Kaduna, pierwszy czarnoskóry biskup Kenii, spędził dziesięć lat w więzieniu razem z przyszłym prezydentem kraju i przywódcą plemienia Kikuju Jomo Kenyattą.
Prezydent podarował nam działkę przeznaczoną na wybudowanie seminarium prawosławnego, które rozpoczęło swoją działalność w 1982 roku. Otworzył je obecny arcybiskup Albanii Anastazy. Zaczęliśmy od prywatnych lekcji w weekendy, studiując wyłącznie liturgikę, a teraz seminarium osiągnęło poważny poziom. Nasi absolwenci otrzymują dyplomy. Taka jest nasza historia.
A w jaki sposób Ojciec przyjął prawosławie?
Prawosławie przyjąłem jako dziecko, miałem dziewięć lat. Wcześniej nie byłem ochrzczony.
Czy rodzice Ojca też są prawosławni?
Nie byli wierzący, ale poszli moim śladem i przyjęli prawosławie.
Co było najważniejsze na drodze Ojca do prawosławia – jakaś osoba, szkoła, czy coś innego?
Ksiądz z mojej parafii. Miał na mnie wielki wpływ, w mojej wsi, w mojej parafii. Byłem wtedy dzieckiem. Po tym, jak dorosłem, nadal chodziłem do cerkwi.
Proszę nam opowiedzieć o Waszej cerkwi. Z czego jest zbudowana?
Najpierw cerkiew była gliniana, dopiero później pojawił się murowany budynek. Ale nie mamy ikonografów, którzy mogliby namalować freski, a wynajęcie malarzy europejskich za dużo kosztuje. Dlatego mamy tylko obrazy zawieszone na ścianie, ale nie ma malowideł naściennych. Mieliśmy też dzwon, ale został skradziony prosto z wieży kościelnej.
Chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś o życiu duchowym w parafii Ojca: jak często wierni się spowiadają i przystępują do Eucharystii?
Ci, którzy czują taką potrzebę i są przygotowani, zwykle przyjmują Eucharystię na każdej liturgii. Oczywiście, jeżeli coś ich powstrzymuje, nie przystępują do sakramentu. Zwykle staramy się porozmawiać z takimi osobami i dowiedzieć się, na czym polega problem. Spowiedź przed Eucharystią zwykle nie jest obowiązkowa, zależy to od wiernych. Jeżeli ktoś przychodzi i mówi „Muszę się wyspowiadać”, to, oczywiście, przyjmujemy jego spowiedź. Ale w wielu przypadkach staram się odsyłać takie osoby do bardziej doświadczonego kapłana.
Jak wygląda misja w Kenii, w parafii Ojca i Waszej diecezji?
Mamy wiele różnych rodzajów misji. Są programy dla młodzieży, kobiet, bractw męskich. Prowadzimy szkółkę niedzielną. Istnieją też programy edukacyjne przeznaczone dla szkół średnich i podstawowych. W szkołach świeckich również dbamy, by rozwój był zgodny z myślą chrześcijańską.
Jestem bardzo dumny, że mamy w parafii prawosławną szkołę średnią założoną przez Kościół. Przyjmujemy wszystkie dzieci, nieważne, jakiego są wyznania. Pracujemy zgodnie z państwowym programem nauczania, który obowiązuje we wszystkich szkołach w Kenii. Ten program jest realizowany we wszystkich szkołach, w prywatnych również: lekcja trwa czterdzieści minut, powinno być osiem lekcji dziennie, wykładają wykwalifikowani nauczyciele i tak dalej. Oświatę kontroluje rząd.
Jestem jednocześnie dyrektorem szkoły i nauczycielem. Teraz mamy sześćdziesięciu pięciu uczniów i uważamy kształcenie za część naszej misji.
Kiedy zostałem skierowany do tej parafii, było tam tylko pięć akrów (0,02 km2 - przyp. red.) ziemi przeznaczonych na szkołę. Przez dziesięć lat ta ziemia była porzucona, nie było tam nic: żadnego budynku, nic. Teraz, z Bożą pomocą, jest szkoła, są sale i ławki. W cerkwi staramy się używać lokalnych języków. Kazania też są w języku miejscowych mieszkańców. Ale w szkołach w Kenii mówi się po angielsku. Każdy zna angielski.
Jak Ojciec sądzi, czy prawosławie w Kenii ma przyszłość?
Jeżeli będziemy mieli mądrych rządzących i będziemy się opierać na miejscowych narodach, zaspokajać ich potrzeby, jeżeli staniemy się ich partnerami, to mamy wielki potencjał. Nasza misja musi obejmować również nowe grupy etniczne.
Źródło: pravoslavie.ru
— Anna Dyjakowska
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.