czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 1 sierpnia 2023

Prawosławni w Powstaniu

Dziś w wielu miastach naszej Ojczyzny zawyją syreny na znak, że 79 lat temu o godzinie 17.00 wybiła „Godzina W” dająca początek Powstaniu Warszawskiemu - największemu zrywowi niepodległościowemu II Wojny Światowej.

0 czytelników poleca

Dziś w wielu miastach naszej Ojczyzny zawyją syreny na znak, że 79 lat temu o godzinie 17.00 wybiła „Godzina W” dająca początek Powstaniu Warszawskiemu - największemu zrywowi niepodległościowemu II Wojny Światowej. Ocena słuszności wybuchu powstania, jego taktyki i wreszcie skutków dzieliła i wciąż dzieli… Bez względu na to, czy uważamy je za słuszne czy nie, 1 sierpnia każdego roku powinniśmy w modlitewnej zadumie wspomnieć wszystkich tych, którzy oddali i stracili swoje życie w ciągu 63 dni Powstania Warszawskiego.

Dziś nasza Ojczyzna wspomina swoich synów i córki zabitych przez niemieckich najeźdźców, a wraz z nią my – prawosławni, wspominamy naszych braci i siostry w wierze, których śmierć związana jest z Powstaniem.

Wśród ofiar cywilnych i żołnierzy powstańczych oddziałów było bardzo wielu prawosławnych. W akcji pacyfikacyjnej na warszawskiej Woli zamordowano ok. 140 dzieci i personel z Sierocińca Prawosławnego, znajdującego się przy ul. Wolskiej 149. Przy Cerkwi św. Jana Klimaka rozstrzelano jej proboszcza archimandrytę Teofana Protasiewicza, ks. prot Antoniego Kaliszewicza z rodziną, cały kler i mieszkańców domu parafialnego. Hitlerowcy zabili chórzystów i wielu wiernych, którzy w podziemiach świątyni szukali schronienia. Byli to ludzie, którzy ostatnie chwile swojego życia spędzili w Cerkwi, otoczeni ikonami, zgromadzeni pod znakiem Krzyża Chrystusowego.

12-letnia wówczas dziewczynka Marysia Cyrańska opowiedziała o tamtych wydarzeniach: "Kazano nam wyjść (z dolnej cerkwi) na ul. Wolską. Tu zobaczyłam na szynach tramwajowych rozstawione karabiny maszynowe. Podprowadzono nas do rowu obok parkanu cerkwi. Kazano nam wejść do rowu, po czym padła salwa... Strzelali z karabinu maszynowego oraz broni ręcznej. Gdy wszyscy upadli, strzelanina ustała. Upadłam, będąc ranną w lewe ramię. Oprócz tego odłamek ranił mnie w skroń i policzek. Leżąc zauważyłam, że człowiek nieznanego nazwiska poruszył się, wtedy Niemcy dobili go. Po sprawdzeniu, iż wszyscy nie żyją, Niemcy odjechali. Wówczas wstałam i zaczęłam wołać... Nikt nie odpowiadał. Wówczas poszłam przez Cmentarz Prawosławny do domu na ul. Elekcyjną 15. Gdy doszłam, zastałam wszystkich lokatorów domu, również babcię, ciocię Helenę Cyrańską i wuja Stanisława Cyrańskiego.

Pozostałam z babcią i ciocią Heleną, ukryłyśmy się w ogrodzie przy domu.

Nazajutrz 6 sierpnia ciocia i babcia, słysząc rozmowę w domu, udały się w kierunku tych głosów. Byli to Niemcy, którzy zastrzelili je. Widząc to, uciekłam przez cmentarz...

Ujęło mnie dwóch żołnierzy ukraińskich. Jeden z nich chciał mnie zastrzelić, drugi temu się sprzeciwiał. Puścili mnie wolno. Udałam się do Szpitala Wolskiego... Oprócz mnie był tam bezdomny chłopiec, który tak jak ja ocalał z tej samej egzekucji (jego rodziców zabili przy cerkwi). Nazywał się ten chłopiec Kępiński."

W innej części stolicy na ul. Cyryla i Metodego 4, rozstrzelano studentów i wykładowców Studium Teologii Prawosławnej Uniwersytetu Warszawskiego. Pośród znanych z imienia ofiar znaleźli się m.in. mgr Aleksander Panin, Mikołaj Kulczycki, Jan Sawko, Piotr Turowski oraz inni - łącznie 17 osób.

Należy wspomnieć, że prawosławni warszawiacy brali również czynny udział w walkach w obronie stolicy. 1 sierpnia, w pierwszym dniu powstania, ok. godziny 18, podczas walk o pl. Dąbrowskiego poległ kapral podchorąży Orest Fedorońko ps. „Fort” - żołnierz Kedywu (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej). Jego brat Wiaczesław Fedorońko ps. „Sławek” zginął 18 sierpnia podczas ataku na restaurację "Żywiec". W powstaniu walczyli również prawosławni wielu narodowości, którzy nad Wisłą znaleźli swój dom. Byli to m.in. Gruzini – w większości oficerowie kontraktowi, którzy opuścili Gruzję po bolszewickim przewrocie. W „Wiadomościach radiowych PPS WRN" z 20 sierpnia 1944 r. podano komunikat: "W rejonie Powiśla w oddziałach AK operuje oddział Gruzinów złożony z dawnych jeńców niemieckich i członków warszawskiej kolonii gruzińskiej. Dowódcą oddziału jest Gruzin, kapitan wojsk sowieckich, Kusjaszwili, współpracujący już poprzednio z polskimi organizacjami konspiracyjnymi."

Ramię w ramię z Polakami przeciw niemieckiemu najeźdźcy walczyli również prawosławni Ukraińcy, Rosjanie, Jugosłowianie oraz inni, których imiona zniknęły pod gruzami powstańczej Warszawy.

W czasie walk pośród doszczętnie zrujnowanego Starego Miasta w gruzach legła cerkiew Św. Trójcy przy ul. Podwale 5, której broniły oddziały batalionu „Gustaw”, w tym patrol sanitarny „Ewa–Maria”, dla którego cerkiew była powstańczym domem, w którym znajdowali schronienie. Podczas bombardowania pod gruzami domu parafialnego zginął wikariusz parafii Św. Trójcy, ks. Jerzy Łotocki wraz z matuszką, synem i teściową. Żołnierzom posługę duszpasterską nieśli również prawosławni księża, którzy z potrzeby chwili stali się kapelanami powstańczych oddziałów.

Historia Powstania Warszawskiego do dziś pozostaje niezagojoną raną historii naszej Ojczyzny. Nie my powinniśmy jednak oceniać i osądzać. Aby to zrobić, musielibyśmy przeżyć lata hitlerowskiej okupacji, dlatego osąd zostawmy Bogu. Do nas należy natomiast pamięć o niewinnych ofiarach i bohaterstwie walczących – wszystkich, bez względu na wyznanie czy narodowość.

Wieczna Im pamięć! Chwała Bohaterom!

 

— ks. Igor Habura

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →