Jedna z ewangelicznych lekcji kończy się groźnymi, surowymi słowami: Dlatego – mówi Chrystus – odjęte będzie od nich Królestwo Boże i oddane w ręce narodu, który przyniesie owoc...
1972 r.
Jedna z ewangelicznych lekcji kończy się groźnymi, surowymi słowami: Dlatego – mówi Chrystus – odjęte będzie od nich Królestwo Boże i oddane w ręce narodu, który przyniesie owoc...
Te słowa są skierowane do wszystkich nas bez wyjątku, i każdego osobiście, i do nas wszystkich razem. Tyle nam dano przez Boga: dano nam znać Go jako Boga – a teraz miliony ludzi są pozbawione tego daru, nie tylko dlatego, że Chrystus Bóg nie był głoszony w ich okolicy, a dlatego, że robione jest wszystko, co możliwe ludzkimi siłami przy współdziałaniu sił ciemności, żeby wykorzenić z ludzkich dusz nie tylko wiedzę o Bogu, ale zdolność do Jego przyjmowania. Dano nam znać Chrystusa, Syna Bożego, Który przyszedł ciałem na świat, stał się człowiekiem, uświęcił całe stworzenie. Dano nam głęboką w myśli i w uczuciu prawosławną wiarę, dano całą Ewangelię, dano Cerkiew, dano sakramenty, dano życie...
I kiedy zamyślamy się nad swoim życiem, robi się tak smutno za Bogiem i smutno za siebie: Ile dano – a jaki owoc?… Spoglądasz na swoje życie, krótkie ono czy nie, i widzisz: ile można było zrobić, jakim człowiekiem można było zostać – i nic nie zrobiono. I człowiek stoi taki nędzny przy tym niezliczonym bogactwie, taki opustoszały przy takiej pełni...
I oto tutaj brzmią słowa Chrystusa: Strzeżcie się, wam wszystko było dane; strzeżcie się, ponieważ przychodzi czas, kiedy Pan rozejrzy się dookoła i ujrzy dusze głodne, dusze zmarniałe w oczekiwaniu, dusze krzyczące do Niego: „Panie, ukaż się nam!...” Dusze zdolne odpowiedzieć całym życiem, trudem duchowym, świętością, bezgranicznym męstwem na wezwanie Chrystusa… Czy przyjdzie taki czas w życiu choćby jednego z nas, a być może i wszystkich nas, kiedy Pan powie: z tej winnicy owoców więcej się nie zbierze, ta winnica zamarła; pozostaje tylko dać jej uschnąć i spalić ją.
I obejrzy się Pan, i da Swoje życiodajne słowo, słowo prawdy, słowo życia dla tych, którzy nie poznali, dla tych, którzy są za płotem naszym, jak biedny Łazarz u wrót bogacza, i oni przyniosą owoc, i wychwalą Boga, i to, co dał, przyjmą nie jako należne, a jako nieoczekiwaną radość, jako nieosiągalną łaskę, i z wdzięczności będą żyć tak, że imię Boże rozsławi się wśród ludzi… Czy my, którym tyle dano, tak do wszystkiego przywykliśmy, czy jesteśmy niezdolni odpowiedzieć duszą na słowo Chrystusa, na słowo homilii, na głos naszego własnego sumienia, na krzyk świata zgłodniałego miłości? Pomyślmy nad tym słowem, ponieważ sąd Boży zaczyna się od Domu Bożego. Amen.
autor: metropolita surożski Antoni (Bloom)
tłumaczenie: Michał Diemianiuk
za: azbyka.ru
fotografia: Tanjica /orthphoto.net/
— metropolita Antoni (Bloom), tłum. M. Diemianiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.