śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 15 lutego 2013

Ręce kapłana

Święto Spotkania Pańskiego, jak każde święto Cerkwi, ukazuje wiele analogii do dnia powszedniego.

0 czytelników poleca

Święto Spotkania Pańskiego, jak każde święto Cerkwi, ukazuje wiele analogii do dnia powszedniego. Niemniej jednak, my, w natłoku codziennych obowiązków i problemów egzystencjalnych, zapominamy o kwestiach niekiedy najważniejszych. Ulatuje z naszej pamięci to, co stanowi sens naszego życia, oraz to, co jest swoistą kwintesencją naszego przebywania na tej ziemi. Jednak mądrość Cerkwi ukazuje się bardzo często właśnie poprzez to, czego nie dostrzegamy na co dzień, a jeśli nawet dostrzegamy, to bardzo często nie przywiązujemy do tego większej wagi.

Perykopa ewangeliczna czytana w dzień święta Spotkania Pańskiego (Łk 2, 22-40) odnosi się do starotestamentowej zasady poświęcenia Bogu pierworodnego dziecka płci męskiej. Z tego powodu Maria i Józef przynieśli do Jerozolimy Niemowlę, aby Je przedstawić Panu. Kiedy Maria wchodziła do świątyni z czterdziestodniowym Jezusem Chrystusem na rękach – zapewne także z innymi matkami, które również przybyły, aby przedstawić swoje dzieci Bogu – nikt nie zauważył w Tym dziecku czegoś nadzwyczajnego i odróżniającego Je od innych dzieci.

A jednak! Tylko jeden poczciwy wiekiem człowiek, starzec Symeon, za natchnieniem Świętego Ducha przyszedł do świątyni, aby przywitać i zobaczyć cielesnymi oczyma Tego, Którego oczekiwał od tylu lat, aby następnie spokojnie zasnąć w Panu… Jakież zdziwienie musiało dotknąć wszystkich, którzy widzieli, jak starzec bierze małego Jezusa Chrystusa w objęcia, błogosławi Boga i mówi: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju… bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów

Ten starotestamentowy zwyczaj został zaadaptowany przez Cerkiew. Czterdziestego dnia po narodzinach dziecko przynoszone jest do świątyni, aby pierwszy raz zostało do niej wprowadzone. Kapłan bierze je na ręce, niczym Symeon Dzieciątko, podchodzi do królewskiej bramy (jeśli dziecko jest płci męskiej, to wchodzi z nim do części ołtarzowej) i modli się słowami Symeona: Teraz, o Władco…

Właśnie, kapłan bierze je na ręce… Czy ktoś kiedykolwiek zastanawiał się, jak ogromny związek łączy ręce kapłana z naszym życiem? Jak wielka odpowiedzialność ciąży na kapłanie, który za pomocą swoich dłoni prowadzi nas przez całe życie? Czy zdajemy sobie z tego sprawę, gdy nie raz i nie dwa zdarza się nam piętnować zachowanie kapłana, oczerniać go w oczach innych, zapominając przy tym, że on także jest człowiekiem, a nie przybyszem z innej planety. Jest człowiekiem tak jak my, jednak Bóg obdarzył go specjalnym charyzmatem, którego nie każdy dostąpi…

Podczas pierwszej wizyty małego dziecka w cerkwi matka przekazuje je na ręce kapłana. Po jakimś czasie, znowuż, dziecko przynoszone jest do świątyni, aby zostało ochrzczone. I znowuż chrzest dokonuje się rękoma kapłana. To poprzez jego ręce urzeczywistnia się drugie narodzenie, tym razem w misie chrzcielnej, która symbolizuje już nie łono matczyne, lecz łono cerkiewne. To kapłan dokonuje pomazania świętymi olejami, to on postrzyga dziecię, to za sprawą jego dłoni Bóg obdarza dziecko charyzmatami Świętego Ducha, przez co staje się ono pełnoprawnym członkiem cerkiewnej wspólnoty.

Następnie, za sprawą kapłana trzymającego labidę (łyżeczka służąca do udzielania Eucharystii), dziecko otrzymuje nieśmiertelny pokarm, Ciało i Krew Chrystusa na odpuszczenie grzechów i na życie wieczne. Gdy dziecko dojrzeje, gdy rodzice cieleśni oraz duchowi wytłumaczą mu, czym jest grzech, gdy stanie się świadome swoich nieprawidłowych postępków, wypaczeń, wtedy znowuż, już na własnych nogach, podąża do kapłana. Podąża do lecznicy, aby zostać uzdrowionym, ażeby wyznać swoje błędy, szczerze ukazać swoje pokajanie, zmianę sposobu myślenia i postępowania. Kapłan, który jest jedynie świadkiem świadczącym przed Bogiem o wszystkim, co powiedział młodzieniec, swoimi dłońmi kładzie epitrachelion na jego głowie i czyta modlitwę rozgrzeszenia.

Gdy młodzieniec dojrzeje, gdy nadejdzie czas, aby wstąpić w związek małżeński – znowuż przychodzi do kapłana, tym razem nie z matką, nie sam, lecz ze swoją wybranką, aby on udzielił im błogosławieństwa w imię Trójjedynego. To znowuż duchowny swoimi rękoma koronuje oblubieńca i oblubienicę, to on swoją ręką podaje im do wypicia z jednego naczynia wino. To kapłan chwyta swoją ręką dłonie nowożeńców, także doniośle aklamuje: Wesel się, Izajaszu, Święci męczennicy i Chwała Tobie, Chryste Boże

Jeśli zaś człowiek wybierze inną drogę, zapragnie żyć w ubóstwie, dziewictwie, posłuszeństwie oraz umrze dla świata, aby żyć z aniołami i przybierze mniszy habit, znowuż osoba duchowna (mnich) swoimi rękoma rzuci na ziemię trzy razy nożyce, aby ten je podniósł… To ręce kapłana nałożą mu na plecy mniszy habit. Jeśli dostąpi sakramentu kapłaństwa, to przez ręce arcypasterza otrzyma łaskę Świętego Ducha: Władco wszystkich i tego, którego zechciałeś przez nałożenie mych rąk uczynić prezbiterem… To biskup da mu zadatek w postaci świętego chleba, z którego nowo wyświęcony zda rachunek wraz z powtórnym przyjściem Zbawiciela.

I kiedy nadejdzie moment zakończenia ziemskiej wędrówki, odejścia z tego świata i przejścia do życia wiecznego, znowuż to kapłan weźmie w swoje dłonie piach, proch tej ziemi, z którego powstało nasze ciało, tudzież słowami Pana powie: Prochem jesteś i w proch się obrócisz… Jeszcze drobna refleksja na koniec. Widzimy, jak wielkie relacje łączą kapłana z człowiekiem. Jego ręce prowadzą nas przez całe życie, od pierwszego stopnia cerkiewnych schodów, aż po ostatni szczebelek naszego ziemskiego życia. To także z tego powodu prosimy duchownych o błogosławieństwo, całujemy ich rękę, gdyż tak wiele zawdzięczamy ich dłoniom. Bardzo często nie zdajemy sobie z tego sprawy, widzimy jedynie tę złą stronę kapłana, a nie dostrzegamy tej lepszej i ważniejszej, bo odnoszącej się do Boga. Ośmielę się jeszcze dodać, że także i kapłan powinien mieć na uwadze to, czego dokonują jego dłonie. Jeśli zarówno wierni, jak i sami duchowni będą mieli świadomość, co realizuje się w życiu doczesnym za sprawą rąk kapłana, to mniemam, że zniknie wiele niedomówień i waśni. Pamiętajmy, że żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Łk 10, 2).

Rafał Wawreniuk, absolwent teologii i pedagogiki na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Obecnie kontynuuje naukę na studiach podyplomowych na Uniwersytecie Ateńskim. Współpracownik serwisu Cerkiew.pl. Prowadzi autorskiego bloga. Dociekliwy w poznawaniu otaczającego świata, pasjonat zagadnień związanych z historią myśli ekonomicznej i politycznej. Miłośnik podróży, dobrego towarzystwa, nie pogardzi także dobrą książką.

— Rafał Wawreniuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →