śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 31 maja 2013

Rozmowa z prawosławnym duchownym z Syrii

Portal Православие.Ru przedstawia krótką rozmowę z prawosławnym Syryjczykiem, hieromnichem z Antiochejskiego Patriarchatu, poświęconą tragicznej sytuacji chrześcijan we współczesnej Syrii.

0 czytelników poleca

Portal Православие.Ru przedstawia krótką rozmowę z prawosławnym Syryjczykiem, hieromnichem z Antiochejskiego Patriarchatu, poświęconą tragicznej sytuacji chrześcijan we współczesnej Syrii. Redakcja zdecydowała się nie podawać imienia kapłana ze względu na bezpieczeństwo jego i jego bliskich.

- Ojcze, proszę opowiedzieć o obecnej sytuacji prawosławnych chrześcijan w Syrii.

- Doświadczamy ogromnych prześladowań ze strony muzułmanów. Zjechali się obecnie do Syrii muzułmanie z 29 krajów, aby uczestniczyć w dżihadzie. Na prowadzenie „świętej wojny” dostają niemało pieniędzy z Arabii Saudyjskiej, Kataru i innych krajów. Wspomniani przyjezdni wraz z miejscowymi syryjskimi muzułmanami prowadzą liczne działania wojenne, akty terroru i przemocy nad ludnością cywilną. W ramach ogłoszonej „świętej” wojny mordują prawosławnych kapłanów, wydłubują im oczy, łamią kości, wycinają organy - jak to miało miejsce z o. Faddejem al-Chaddad. Uprowadzają zarówno kapłanów, jak i biskupów, kobiety chrześcijanki, a także mężczyzn. Nikt nie wie, co się z tymi ludźmi dzieje. Niektórych uprowadzono z domu ponad rok temu i do tej pory nie mamy wieści o ich losie. Jeszcze innym odebrano domy lub całkowicie je zniszczono. W ciągu ostatnich miesięcy każdy kolejny dzień przynosi nowe tragedie. Wczoraj, na przykład, porwano autokar przewożący kobiety i dzieci. Liderzy bojowników otwarcie wzywają do mordowania kapłanów i mnichów, łamania krzyży, grabienia. Zniszczono mnóstwo cerkwi i monasterów, nawet w kierunku zabudowań naszej metropolii wystrzelono rakietę. Prześladowania obejmują nie tylko prawosławnych, ale i chrześcijan innych wyznań. Wielu żyje w strachu o swoje dzieci. Ci, którzy mają możliwość wyjeżdżają. Nie każdy jednak ma rodzinę za granicą czy też wystarczającą ilość pieniędzy, aby sobie na to pozwolić. Istnieje wiele miejsc w całości zajętych przez bojowników. Rządzą w nich nowo wybrani emirowie. Mieszkający tam chrześcijanie zobowiązani są uiszczać tzw. dżiz – szczególny podatek za prawo pozostania chrześcijaninem, a kobiety są zmuszane do zakrywania twarzy na wzór muzułmańskich kobiet. Tych, którzy nie godzą się płacić dżiz, zabija się. Mamy świadomość, że jeśli wszyscy chrześcijanie opuszczą Syrię – Cerkiew stąd zniknie. Jednak zostając, ryzykujemy życiem swoim i swoich najbliższych. Dlatego Cerkiew znajduje się w tragicznej sytuacji. Jedyną naszą podporą jest modlitwa. Wszystko przecież w rękach Boga.

- Proszę opowiedzieć o metropolicie Aleppo Pawle, uprowadzonym przez powstańców sunnitów.

- Minął już ponad miesiąc od dnia porwania biskupa. Do tej pory nie wiemy, co się z nim dzieje. Nie mamy nawet informacji czy żyje. Metropolita Paweł jest moim ojcem duchowym, już 22 lata spowiadam się u niego. To prawdziwie Boży człowiek, pełen miłości do Boga i żyjący dla Cerkwi. Jest jednym z głównych duchownych Antiochejskiej Cerkwi Prawosławnej. Mnisze postrzyżyny przyjął na świętej górze Atos. Później, kiedy wybrano go na biskupa nie porzucił mniszej reguły modlitewnej, którą co noc praktykuje w swojej celi. Wstaje wcześnie, we wszystkim zachowuje mniszy obraz życia. Metropolita założył bractwo, w skład którego weszło 20 osób, włącznie ze mną. Jeden z członków bractwa to obecny metropolita Argentyny. Metropolita Paweł założył również żeńską mniszą wspólnotę, w której trudzi się około 20 sióstr. Oprócz tego na całym świecie żyje ponad półtora tysiąca jego duchowych dzieci. Władyka to bardzo skromny, małomówny człowiek. Jest dla mnie wzorem i biskupa, i mnicha. Nigdy nie interesował się zagadnieniami polityki, zawsze zajmował sie tylko życiem duchowym, uczył się modlitwy. Niedługo przed jego porwaniem szliśmy razem ulicą. Zapytałem go: „Ojcze, dlaczego chodzi Ojciec piechotą? To niebezpieczne, przecież już wiele osób uprowadzono”. Odpowiedział: „Męczeństwo to jedyna nieomylna droga”. A teraz nie wiemy, co się z nim dzieje, czy już nie został męczennikiem. Nie wiemy do kogo się zwrócić, kogo pytać, co robić.

- Jak według ojca będą się dalej rozwijały wydarzenia w Syrii?

- Ciężko jest cokolwiek przypuszczać, ponieważ jest to konflikt wielu stron. Nie jest to tradycyjna wojna pomiędzy dwoma krajami. Mogę jednak powiedzieć, że gdyby nie wsparcie Rosji, już dawno stracilibyśmy Syrię. Jedyne, co mogą teraz robić syryjscy chrześcijanie to modlić się. Ważne jest nie to kto umrze wcześniej, a kto później. Najważniejsze, dokąd pójdą nasze dusze po śmierci. Dziś śmierć jest blisko każdego. Niedawno jechaliśmy ulicą, kierowca chciał skręcić w pewną ulicę. W ostatniej chwili zasugerowałem, byśmy skręcili w następną. Ledwie odjechaliśmy, we wspomnianej ulicy wybuchła bomba. Bóg nas chroni i nadejdzie dzień, kiedy rozliczy tych, którzy teraz zabijają, mordują, grabią.

- W Rosji zbierano ofiary i organizowano pomoc humanitarną dla poszkodowanych w trakcie działań wojennych w Syrii. W jaki jeszcze sposób możemy pomóc prawosławnym Syryjczykom?

- Być może na jakiś czas dać schronienie jakiejś kobiecie czy dziecku, znajdującym się w niebezpieczeństwie. Właściwie, chrześcijanie nie chcą opuszczać swoich domostw, bywa jednak tak, że jest to konieczne dla ocalenia ich życia. Jednak najważniejsze – módlcie się za nas!

Rozmawiał diakon Jerzy Maksimov 28 maja 2013r.

Za: www.pravoslavie.ru

— ks.diakon Jerzy Maksimov

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →