Wspominamy wygnanie Adama z raju, tragiczny moment, w którym człowiek odłączył się od Boga. Lecz bez względu na to, jak głęboko rozmyślalibyśmy o nim, i tak nie możemy przeżyć go tak, jak przeżył je Adam.
W przededniu świetlistego, życiodajnego Wielkiego Postu wspominamy wygnanie Adama z raju, tragiczny moment, w którym człowiek odłączył się od Boga, utracił życiodajną jedność z Nim i pozostał sam na ziemi. Jak pisze jeden z zachodnich teologów, po odwróceniu się od Boga człowiekowi nie pozostało nic poza śmiercią, bowiem tylko w żywym kontakcie z Bogiem jest możliwe życie nieustające, życie wieczne w obfitości.
Wspominamy dziś to wydarzenie, lecz bez względu na to, jak głęboko rozmyślalibyśmy o nim, i tak nie możemy przeżyć go tak, jak przeżył je Adam, gdy w jego osobie cała ludzkość została dotknięta strasznym, śmiercionośnym sieroctwem, człowiek, który wcześniej żył w nieustannym kontakcie z Bogiem, dla którego Bóg był radością, życiem i rajem. Nie możemy też przeżywać tej rozłąki tak, jak przeżywają ją święci, którzy skrajem duszy lub głębią swej istoty dotknęli życia Bożego i poczuli Boga, a jednak wciąż znajdują się w tym świecie, gdzie panuje śmierć i samotność, gdyż ludzkość odstąpiła od Boga.
Chciałbym przeczytać wam kilka słów świętego Sylwana z Athosu, który głęboko przeżywał i swoje ożywiające spotkanie z Bogiem, i tragedię osierocenia: „Płacze moja dusza po Bogu i ze łzami szukam Go. Jak mogę Ciebie nie szukać? Ty wezwałeś mnie z początku i dałeś mi radować się Duchem Twoim Świętym, a moja dusza pokochała Ciebie. Widzisz, Panie, mój smutek i łzy: gdybyś nie przywołał mnie Swoją Miłością, nie szukałbym Ciebie tak, jak szukam. Lecz Duch Twój dał mi poznać Ciebie i raduje się moja dusza, że Ty jesteś moim Bogiem i Panem, i do łez tęsknię za Tobą.
Tęskni moja dusza do Boga i ze łzami szuka Go. Miłosierny Panie, widzisz mój upadek i mój ból! Lecz z pokorą proszę o Twoje miłosierdzie: wylej na mnie, grzesznego, łaskę Twojego Świętego Ducha. Pamięć o niej pociąga mój rozum, by znowu odnaleźć Twoją miłość. Panie, daj mi pokornego ducha Twojego, abym znowu nie zagubił Twej łaski i nie płakał po niej, jak płakał Adam po raju i po Bogu...”
W życiu każdego z nas są cudowne momenty — niekiedy jeden, a niekiedy powtarzające się — gdy Bóg staje nam się tak bliski, gdy ożywa dusza, gdy serce trzepocze, gdy rozum staje się głęboki i cichy jak jezioro, gdy całą istotą czujemy, że ożyliśmy i że możemy żyć w Bogu na wieki.
Każdy z nas powinien wejść w siebie, zagłębić się w swe głębie w poszukiwaniu tej czy tych chwil, aby znowu je przeżyć z całą mocą, do jakiej jesteśmy zdolni i dopiero wtedy zobaczyć, co znaczy nasze odstąpienie od Boga, od życia. Tylko wtedy zdołamy sercem i całą istotą zadrżeć w przerażeniu i bólu naszej zdrady. Bóg jest nam wierny — tylko my jesteśmy niewierni.
Zadrżyjmy więc wreszcie dziś wieczorem, gdy przystąpimy do Boga podczas czynu przebaczenia win, prosząc Go o przebaczenie, o przyjęcie nas jak syna marnotrawnego — bez słowa nagany, a tylko ze łzami litości nad nami i radością, że powracamy w pokucie, w miłości wedle swoich sił i z postanowieniem ze wszystkich sił pozostać wiernym Mu do końca.
Gdy będziemy dziś całować ikony Chrystusa i Matki Bożej, pomódlmy się, aby Bóg pojednał nas ze Sobą, aby dał nam znowu ożyć. Podchodząc do ikony Matki Bożej przypomnijmy sobie, że nasz grzech (i całej ludzkości, i nasz osobisty) był przyczyną i straszliwej nocy w ogrodzie Getsemani, i śmierci Zbawiciela na krzyżu, i zejścia do piekieł, i zawołajmy: „Matko! Wybacz! Jeśli Ty wybaczysz, to żadna siła nie będzie mogła nas sądzić!”. Wtedy wejdziemy w okres postu z przebaczeniem i błogosławieństwem Matki Bożej, zostaniemy przyjęci przez naszego Boga i Ojca ze względu na miłość krzyżową Syna, który oddał swe życie i śmierć za nas.
Wstąpmy w okres postu nie z goryczą, a z radością. Post to przecież wiosna duchowa, to czas, gdy możemy ożyć, to czas, gdy zbliżamy się do świętej, życiodajnej, cudownej Paschy Pańskiej, która jest praobrazem ostatecznej Paschy, zwycięstwa Boga, życia wiecznego, święta Ducha Świętego w nas i radości nie mającej końca. Amen!
metropolita Antoni (Bloom)
Na podstawie: www.metropolit-anthony.orc.ru
fotografia: ursyi /orthphoto.net/
— tłum. Joachim Jelisiejew
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.