Kiedy coś w stosunkach międzyludzkich jest wyraźnie złe lub niesprawiedliwe, Bóg pragnie, abyśmy głośno o tym mówili i robili, co do nas należy, aby to naprawić. Zły rodzaj gniewu ma na celu obronę i promowanie osobistych, egoistycznych interesów. Słuszny gniew dąży do sprawiedliwości i harmonii w s
W dzisiejszej Ewangelii (Mt 17, 14-23) zatroskany ojciec przyprowadził do Jezusa chorego chłopca, prosząc o uzdrowienie. Na początku nie znalazł Jezusa, ale grupę uczniów, którzy nie potrali uzdrowić chłopca. Wiara ojca została zachwiana. Kiedy Jezus przybył i dowiedział się, co się stało, oburzył się na brak wiary uczniów i ojca chłopca.
Jezus zawołał: „O, rodzie niewierny i przewrotny, dokądże będę z wami? Dokądże będę was znosił?” Jezus udzielił już uczniom władzy wypędzania duchów nieczystych i uzdrawiania chorób (Mt 10, 1). Po tylu pouczeniach i cudach rozgniewał się, że uczniowie byli słabi w wierze. Mimo to Pan działał ze współczuciem. Poprosił, aby przyprowadzono do Niego chłopca. Wyrzucił z niego demona i uzdrowił go w tej samej chwili.
Gniew Jezusa nie był osobistym, samolubnym gniewem, którego celem było skrzywdzenie lub poniżenie kogokolwiek. Był to słuszny gniew, który w nauczaniu biblijnym nazywany jest świętym oburzeniem. Kiedy coś w stosunkach międzyludzkich jest wyraźnie złe lub niesprawiedliwe, Bóg pragnie, abyśmy głośno o tym mówili i robili, co do nas należy, aby to naprawić. Zły rodzaj gniewu ma na celu obronę i promowanie osobistych, egoistycznych interesów. Słuszny gniew dąży do sprawiedliwości i harmonii w stosunkach międzyludzkich zgodnie z wolą Bożą.
Jezus powiedział też uczniom: „Amen, bowiem mówię wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej górze: - Przejdź stąd tam i i przejdzie. I nic nie będzie dla was niemożliwe” (Mt 17, 20). To powiedzenie o mocy wiary, która przenosi góry, było w tradycji żydowskiej przysłowiową mądrością (Iz 40, 4; 1 Kor 13, 2). Jezus mówił hiperbolą. Nie miał na myśli fizycznych gór, ale niesamowite duchowe czyny w życiu ludzi i we wspólnocie Kościoła, którą budował.
Jakie duchowe czyny? Nawrócenia, cuda, uzdrowienia, odpuszczenie grzechów, nieoczekiwane pojednanie wrogów, wielkie osiągnięcia misyjne. Widzimy te niesamowite zmiany w życiu św. Piotra i św. Pawła oraz innych apostołów i wielu wierzących, przemienionych mocą wiary. Góry były „górami” ignorancji, niewiary, złego postępowania, pychy, kłamstwa, zazdrości i wszelkiego innego rodzaju złych namiętności. Jestem przekonany, że gdyby chrześcijanie skupili się na modlitwie i kochali się tak, jak powinniśmy w życiu Kościoła, rozkwitnęlibyśmy w wierze, która góry przenosi i widzielibyśmy wśród nas wiele cudów.
Kiedy Jezus uzdrawiał ludzi, często im mówił: „Według wiary waszej niech wam się stanie!” i „Idź w pokoju, twoja wiara cię uzdrowiła!” Przez wiarę miał na myśli nie tylko poczucie, że wszystko jakoś się ułoży, ale raczej wyraźne oddanie się Bogu jako Stworzycielowi i Dostawcy wszystkich rzeczy oraz szczere posłuszeństwo Jego woli. Wiara łączy nas z Bogiem i daje nam dostęp do Bożej mocy.
Jezus wzywał także do wiary w siebie jako Pana i Zbawiciela. On jest Tym, który umarł i zmartwychwstał. W Nim otrzymujemy przebaczenie naszych grzechów. Wypracowujemy wewnętrzne nawrócenie serca dzięki łasce Ducha Świętego. Z wdzięcznością przeżywamy odnowione życie dzięki Bożemu miłosierdziu i mocy. W Chrystusie mamy zbawczą wiarę, wiarę, która zbawia od grzechu, zepsucia i śmierci. Zbawiająca wiara jest sercem Ewangelii: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby nikt werzący w Niego nie zginął, lecz miał życie wieczne” (J 3, 16).
Wiara jest skarbem życia, niezawodną gwarancją nadziei. Jezus powiedział, że pierwszym priorytetem w życiu jest droga wiary. Mówił o wierze jako o podstawowym akcie wykonywania „dzieła Bożego” (ergon Theou) na ziemi. Wiara jest największym pojedynczym aktem służby Bogu, fundamentem i założeniem wszystkiego innego. Jezus nauczał: „To jest dzieło Boże (to ergon Theou), abyście wierzyli w Tego, którego On wysłał”, Chrystusa, Pana i Zbawiciela (J 6, 29).
Niestety, dzisiaj wydaje się, że wielu ludzi schodzi ze ścieżki wiary. Epidemia Covid-19 poważnie zakłóciła regularne nabożeństwa. Troski rodzinne i problemy ekonomiczne sprawiły, że ludzie skupili się na własnych sprawach, pozostawiając niewiele czasu na zobowiązania kościelne. Co więcej, zawirowania kulturowe i polityczne mocno ciążą na naszych sercach i umysłach, wprowadzając zamieszanie i utrudniając ludziom dążenie do celów duchowych.
U młodszych najbardziej wpływowym, negatywnym czynnikiem jest nowa ideologia panująca w mediach, sztuce, reklamie, edukacji i polityce rządu. Nowa ideologia tchnie obcym i buntowniczym duchem, który odrzuca wszystkie rzeczy czczone jako tradycyjne, podstawowe nauki dotyczące wiary, rodziny, moralności. Jest to ideologia indywidualizmu i nieograniczonej wolności, która grozi zburzeniem podstaw społeczeństwa, jakie znamy. Biorąc pod uwagę problemy ze zdrowiem psychicznym, niezadowolenie społeczne, uzależnienia, depresję i wskaźniki samobójstw, nasza kultura biegnie na oślep złą drogą.
Tragedia kondycji ludzkiej jest dwojaka. Z jednej strony ludzkie cierpienie jest w większości samookaleczaniem się z powodu pychy, egoizmu i woli czynienia tego, co nam się podoba. Za tym wszystkim kryje się odmowa miłości i posłuszeństwa Bogu. Z drugiej strony wszyscy ludzie posiadają nadane przez Boga atrybuty mądrości i prawości moralnej. Jeśli są chętni i skupią się na tym, mogą rozwiązać lub znacznie zmniejszyć problemy społeczeństwa.
Jaka jest odpowiedź? Nie może ona być więcej takim samym, rutynowym wysiłkiem, aby przetrwać w burzliwych prądach skonfliktowanego i podzielonego świata. Odpowiedzią nie jest również osiągnięcie większego postępu w wiedzy naukowej i technologii. Najnowsze osiągnięcia sztucznej inteligencji budzą nadzieje na przyszły raj, ale zwiastują też obawy przed zagładą ludzkości. Postęp w wiedzy i technologii jest mile widziany, ale wymaga duchowego rozeznania i wartości moralnych w użytkowaniu i stosowaniu.
Właściwą odpowiedzią jest kochać Boga i zwracać się do Niego całym sercem i umysłem. Właściwą odpowiedzią jest wiara jako bezcenny skarb, „cenniejszy od przemijającego złota” (1 P 1, 7), który należy troskliwie pielęgnować. Kiedy skarb wiary jest żywy i mocny, wszystko znajduje swoje właściwe miejsce. Wyzwaniom pracy, rodziny i problemom społecznym można stawić czoła z mądrością i odwagą. Kiedy wiara jest słaba, nikła, kotwica gubi się, a statek dryfuje z siłą wiatrów i fal. „Wszystko, co nie z wiary, grzechem jest” (Rz 14, 23), zauważa św. Paweł.
Prawosławni chrześcijanie posiadają wszystkie bezpieczne podstawy wiary. Wierzymy i wyznajemy Boga jako Trójcę Świętą, Ojca, Syna i Ducha Świętego. Chrzcimy nasze dzieci w Kościele. Uczestniczymy w Boskiej Liturgii i jak najczęściej przyjmujemy Komunię św. Wierzymy, że Cerkiew prawosławna jest prawdziwym Kościołem Bożym na ziemi. Wierzymy we wszystkie te i w wiele innych nauk Wiary. Mamy strukturę i wiedzę, aby odkryć głęboki sens dla siebie i naszych rodzin jako aktywnych członków Kościoła.
Pilną potrzebą jest przyjęcie skarbu wiary z pełną uwagą i szczególną gorliwością, aby przeniknął on głęboko do naszych umysłów i serc. Musimy modlić się o osobistą więź z Chrystusem w kulcie i sakramentach Kościoła. Uczynić naszą tradycyjną wiarę osobistą i intencjonalną, aby dzięki mocy wiary i łasce Ducha Świętego w każdym z nas dokonał się cud prawdziwego nawrócenia do Chrystusa i odnowienia życia. Od tego momentu wszystko jest możliwe.
Każdy człowiek ma zdolność wiary w Boga i wyznawania Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. To konkretna osoba decyduje się uwierzyć i porzucić wiarę, ponieważ łaska Ducha Świętego jest zawsze obecna, aby nas prowadzić. Św. Paweł pisze: „Blisko ciebie jest Słowo, w ustach twych i sercu twoim. To jest Słowo wiary, które zwiastujemy. Bo jeśli ustami twymi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych, to zostaniesz zbawiony”. (Rz 10, 9)
To jest punkt wyjścia „żywej wiary” (zôsa pistis), wiary natchnionej łaską Ducha Świętego, wiary, która przenosi góry, która wzmacnia chrześcijańskie życie. Niekoniecznie musi być bezbłędna czy doskonała, ale żywa, aktywna i wzrastająca w komunii z Chrystusem. To wiara jest skarbem, która prowadzi do życia wiecznego. Święci nazywali to życiem „theôsis” - przebóstwieniem, prawdziwym życiem z Bogiem, które zaczyna się tu, na ziemi, jest doświadczane w modlitwie, sakramentach i postępowaniu chrześcijańskim, a wypełnia się w niebie wśród świętych i aniołów. Niech Bóg udzieli nam wszystkich tych błogosławieństw skarbu wiary w Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela. Amen.
o. Theodore Stylianopoulos (tłum. Gabriel Szymczak)
za: skepseis. us
fotografia: peca1813 /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.