śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 2 sierpnia 2023

Słowo w dzień proroka Eliasza

Jego modlitwa była ogrodzeniem Izraela, ratując go przed wrogami, chroniąc w nim coraz bardziej i bardziej upadającą wiarę w prawdziwego Boga i chroniąc przed niegodziwością sąsiednich narodów pogańskich

0 czytelników poleca

„Eliasz był człowiekiem podobnym do nas, i pomodlił się… i niebo dało deszcz, i ziemia wydała owoc swój” (Jk 5, 17-18).

Czy to nie dziwne, bracia, że człowiek podobny do nas nakazuje niebu, żeby zesłało deszcz, i ziemi, żeby wydała swój owoc? Kto uwierzyłby z ludzi obecnych czasów, że człowiek może mieć taką siłę ducha, którą podporządkowuje nawet żywioły? Kto z nich ma taką siłę wiary, żeby całkowicie ufając Bogu, zawsze pozostawać wiernym Mu w życiu i nijak nie szukać podobania się ludziom? Taki był wielki i chwalebny prorok Izraela Eliasz. Napełniony ognistą gorliwością wobec Boga Izraelskiego, oddala się od społeczności ludzi, zdradzających swego Boga; karmi się pożywieniem otrzymywanym od kruka i pije wodę z potoku. Ale i w swojej samotności nie przestaje płonąć duchem gorliwości płomiennego pragnienia oczyszczenia nieprawdy Izraela, jawiąc się zaiste przez swoją modlitwę „rydwanem Izraela i jego konnicą” (2 Krl 2, 12 [4 Krl według kanonu Septuaginty – przyp. tłum.]).

Jego modlitwa była ogrodzeniem Izraela, ratując go przed wrogami, chroniąc w nim coraz bardziej i bardziej upadającą wiarę w prawdziwego Boga i chroniąc przed niegodziwością sąsiednich narodów pogańskich.

Dlaczego więc, bracia, jeśli Eliasz był człowiekiem podobnym do nas, nie widzimy dzisiaj ludzi takiego ducha? Dlaczego nikt z ludzi, którzy poznali i uwierzyli w Chrystusa, Którego Eliasz będzie według wiary Cerkwi tylko poprzednikiem, kiedy drugi raz przyjdzie Pan na ziemię, nie ma tak silnej wiary i tak płomiennej gorliwości o Boga, jakie miał Eliasz? Dlatego, bez wątpienia, że świat jakby zestarzał się w grzechach i namiętnościach swoich, w których żyje, i im dalej czas płynie, tym coraz bardziej tracą ludzie siłę woli i już nie mogą jak dawniej skierować jej na czynienie dobra. Jak człowiek który przeżył wiele lat, prawie nie może zmienić tych przyzwyczajeń, które umocniły się w nim z wielką siłą w ciągu długich lat życia; tak i świat, który istniał wiele wieków bez szczerego działania, aby podobać się Bogu, coraz bardziej i bardziej staje się niezdolnym, aby wierzyć w Niego i kochać Go. „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię” (Łk 12, 49) – mówił Pan, czyli duch gorliwości ognistej o wypełnianie woli Bożej, jak i o Sobie Samym dawniej przez proroka mówił: „Zechciałem czynić wolę Twoją, Boże mój, i prawo Twoje jest pośrodku mego łona” (Ps 39, 9). I oto widzimy teraz, że ten ogień zaczyna coraz słabiej płonąć w starzejącym się od namiętności świecie, i że serca ludzi coraz bardziej i bardziej, jakby w dni starości, ochładzają się dla miłości do Boga i budującego się pośród ludzi Królestwa Jego. Czy nie dlatego powinien Eliasz, napełniony płomienną gorliwością wobec Boga, i wzięty wcześniej żywcem na niebo, znowu przyjść na ziemię w końcu czasów, żeby rozpalić jeszcze raz w ludziach gasnący płomień miłości do Boga i w ten sposób przygotować ich do zbliżającego się sądu całego świata?

Zresztą, nie ta cudotwórcza siła wiary Eliasza, którą sprowadził ogień na ziemię i wskrzesił zmarłego, potrzebna jest teraz światu. Bowiem nie wtedy powinniśmy się radować, według Zbawiciela, kiedy nawet same biesy są nam posłuszne, a wtedy, kiedy nasze imiona stają się „zapisane na niebiosach” (Łk 10, 20). Nie powinniśmy pragnąć sprowadzenia wielkiego ognia na ziemię, a tego, żeby dusze nasze rozgorzały od niewidzialnego, cudotwórczego ognia Bożej łaski. Niegdyś Eliasz w gorliwości o Boga Wszechwładcę, Którego porzucił Izrael, oddalił się na pustynię i smucił się, ale Bóg ukazał się mu nie w burzy, nie w ogniu i nie w trzęsieniu ziemi, a w powiewie łagodnego wiatru (1 Krl 19, 11-12 [3 Krl według kanonu Septuaginty – przyp. tłum.]). Tego cichego powiewu Bożej łaski powinniśmy pragnąć i my dla siebie, żeby niedostrzegalnie budowała w naszych duszach Królestwo Boże.

I jeśli w Królestwie Bożym, według Zbawiciela, nawet najmniejszy jest większy w darach łaski od największego między zrodzonymi z niewiast, Jana Chrzciciela (Mt 11, 11), to i teraz mogą dokonywać się w naszych duszach czyny bardziej cudowne niż wszystko, co uczynił Eliasz (J 14, 12). Jeśli nie możemy mieć takiej silnej i cudotwórczej wiary jaką miał Eliasz, to zachowajmy i pomnóżmy wiarę w to, że łaska może zachować duszę naszą od najsilniejszej i przytłaczającej namiętności, jeśli tylko z nadzieją na dawaną nam łaskę będziemy z nią walczyć. Wtedy i Eliasz, chociaż kiedy zamykał niebo i znowu swoją modlitwą otwierał je, pozostawał podobnie do nas słabym i bezsilnym człowiekiem, nie osądzi nas w dzień drugiego przyjścia Chrystusa, ale modlitwą swoją otworzy drzwi mającego ukazać się „nowego nieba”, żebyśmy weszli tam i „spoczęli w Królestwie Niebieskim” ze wszystkimi będącymi przed nami sprawiedliwymi. Amen.

autor: święty kapłan męczennik Faddiej (Uspienski), arcybiskup twerski
tłumaczenie: Michał Diemianiuk

za: azbyka.ru

fotografia: Artsome studio /orthphoto.net/

— św. kpł. mcz. Faddiej (Uspienski), tłum. M. Diemianiuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →