I w tym jednym słowie wyznajemy dar naszego zbawienia.
Dzisiaj chciałbym zaproponować do rozważenia kilka słów naszego Ojca, świętego Jana Złotoustego, Jana Chryzostoma, arcybiskupa Konstantynopola. Wygłosił on homilię, którą nazywamy jego dziewiętnastą do Ewangelii św. Mateusza, w której św. Jan przedstawia refleksje, boskie refleksje, na temat natury Ojcze nasz, modlitwy, której nauczył swoich uczniów sam Chrystus.
W tym szczególnym fragmencie, który chciałbym dzisiaj przytoczyć, św. Jan zastanawia się nad słowami: Tak się więc módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebiosach. Na temat tego wersetu z Ewangelii św. Jan mówi, co następuje:
Widzisz, jak od razu pobudził słuchacza i zaraz na początku wymienił wszystkie dobrodziejstwa. Bo kto nazwał Boga Ojcem, ten przez to jedno wyrażenie wyznał także odpuszczenie grzechów, zniesienie kary, sprawiedliwość, poświęcenie, odkupienie, przyjęcie za synów, dziedzictwo w niebie, pokrewieństwo z Jednorodzonym i dary Ducha [Świętego]. Ktoś, kto nie osiągnął tych wszystkich dóbr, nie może nazywać Boga Ojcem. Rozbudza więc ich umysły w dwojaki sposób: przez godność Tego, którego wzywają, i przez wielkość dobrodziejstw, których stali się uczestnikami. Kiedy zaś mówi: któryś jest w niebie, mówi tak nie dlatego, by ograniczyć Boga do tego miejsca, lecz odwodzi modlącego się od ziemi i przywiązuje nas do owych wysokich krain i niebieskich mieszkań.
Komentarz św. Jana do modlitwy, której Chrystus uczy swoich uczniów, do modlitwy, której Chrystus uczy nas, przypomina nam o majestacie tych pierwszych słów tego, co stało się naszą główną i kardynalną modlitwą. Czyni to w sposób, który stawia go w jednym szeregu z wieloma innymi ojcami, którzy również komentują te niezwykłe słowa. Warto, nawet jeśli odmawiamy tę modlitwę od dzieciństwa, abyśmy od czasu do czasu zatrzymali się i pomyśleli, co tak naprawdę śpiewamy, kiedy otwieramy usta w tym momencie Boskiej liturgii i śpiewamy razem "Ojcze nasz, któryś jest w niebie...".
Co to znaczy nazywać Boga Ojcem? To wystarczy na całe życie kontemplacji, że człowiek jest w stanie zwrócić się do Tego, który stworzył ziemię, gwiazdy, niebiosa i powiedzieć nie Panie, nie Stwórco, nie Mistrzu, nie Budowniczy, nie Władco, chociaż mówimy te wszystkie rzeczy i mówimy je z miłością, ale szczytem wszystkich tych tytułów jest ten, który jest tak niemożliwy, a jednak tak czysty i doskonały, mówimy Ojcze.
I w tym jednym słowie wyznajemy dar naszego zbawienia, że ten Stwórca, Władca, Król, Sędzia, Kształtujący, powołał nas, swoje własne stworzenia, abyśmy byli Jego synami, abyśmy byli Jego córkami, abyśmy otrzymali to, co święty Jan nazywa braterstwem z Jednorodzonym. Jest to niezwykła rzeczywistość odkupienia, która streszcza się w jednym słowie, w wołaniu serca, które mówi Ojcze do Tego, który ukształtował wszechświat. Zostaje nam to bardzo mocno przypomniane w Boskiej liturgii, kiedy kapłan, kończąc litanię, która poprzedza tę modlitwę, prowadzi do Ojcze nasz z okrzykiem, abyśmy zostali uczynieni godni, abyśmy ze śmiałością i wolni od osądzenia, mieli odwagę wzywać Ciebie, niebiańskiego Boga, i mówić: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje.
Nazywanie Boga Ojcem jest majestatyczną, niemożliwą rzeczą i z tego powodu kapłan wypowiada te słowa pokory, prosząc, abyśmy nie zostali potępieni za tę śmiałość, abyśmy nie zostali osądzeni za to, co może wydawać się tak zuchwałe, ale ufając Chrystusowi, który dał nam tę modlitwę, możemy razem powiedzieć tę niemożliwą rzecz, że jesteśmy synami i córkami Stwórcy wszystkiego.
Mówiąc to, św. Jan jest bardzo wyraźny. Nie wyznajemy, że On jest naszym Ojcem w niebie, jakbyśmy sugerowali, że jest On odległy, uwięziony gdzieś w zaświatach. Mówimy Ojcze nasz, któryś jest w niebie właśnie po to, abyśmy wyznając, że Ojciec nasz jest tam, mogli zostać wyciągnięci z tej ziemi. Słowami Jana: utwierdzeni na wysokościach, w mieszkaniach na wysokościach.Wzywając Boga Ojca: Ojcze nasz, Ojcze nasz w niebie, wzywamy nasze własne serce do naszego Stwórcy, do naszego Ojca, abyśmy mogli dołączyć do Niego w Jego królestwie.
Św. Jan w swojej homilii nr 19 zastanawia się nad tym, co dla nas wszystkich oznacza nazywanie Boga Ojcem. Pisze:
Naucza nas także, byśmy zanosili wspólną modlitwę za braci. Nie mówi: Ojcze mój, któryś jest w niebie, lecz: Ojcze nasz, zanosząc modlitwy za wspólne ciało i uwzględniając wszędzie potrzebę bliźniego, a nigdy własną. Tą nazwą usuwa nieprzyjaźń, przytłumia zarozumiałość, niweczy zawiść, wprowadza miłość, matkę wszelkiego dobra, wytępia nierówność spraw ludzkich i pokazuje, że król i żebrak są wielce równi w swej godności, skoro wszyscy uczestniczymy w rzeczach największych i najważniejszych.
Śmiałość, zdaje się sugerować św. Jan, ta śmiałość, dzięki której jesteśmy w stanie wołać do Boga: Ojcze, niesie ze sobą odpowiedzialność za odmawianie Ojcze nasz.
Jeśli stoję przed Bogiem i w moim odosobnieniu, w mojej dumie, mówię: Ty jesteś moim Ojcem w niebie, to ja stoję przed Tobą, to ja jestem tym, którego kochasz - nie wzywam sprawiedliwie ani słusznie mojego Boga. Albowiem Bóg, powołując mnie na swego syna, powołując kogoś na swoją córkę, nie zwraca się do tej osoby i nie mówi: Odkupiam cię, ciebie samego, przez ciebie samego. Nazywając nas synami, nazywa nas również braćmi jedni drugich.
Żaden chrześcijanin nie może być chrześcijaninem, jeśli nie uzna, że bycie synem Najwyższego wymaga od niego uznania, że jest także bratem, siostrą swojej chrześcijańskiej rodziny. A cała nasza modlitwa, gdy jest najczystsza, gdy szuka tych najwyższych, największych i najbardziej niezbędnych rzeczy, jak nazywa je św. Jan, jest modlitwą, która jednoczy nas ze sobą, która pokazuje, że niezależnie od tego, czy jesteśmy królem, czy biedakiem, aby użyć jego własnej analogii, w tych sprawach, które mają znaczenie, jesteśmy bratem i siostrą, i stoimy jednakowo przed Bogiem i wzywamy naszego Ojca. Jest to nieustanną prawdą w życiu chrześcijańskim.
Bez względu na to, czy ktoś jest bogaty czy biedny, władcą czy rządzonym, biskupem czy kapłanem, świeckim, mnichem, mężczyzną czy kobietą, starym czy młodym, stajemy razem przed Chrystusem z jednym głosem i w czystej równości wołamy naszego Ojca. To nie jest równość urzędu. Oczywiście, zachowujemy urzędy.
Jesteśmy Kościołem hierarchicznym i to jest cenne, drogie i święte. Nie sugeruje to, że nasze różnice, które zostały stworzone przez Boga, nie są święte. Mężczyzna jest mężczyzną, kobieta jest kobietą, są różni i błogosławieni w tej różnicy, powołani do jedności z tej różnorodności, którą ukształtował sam Bóg.
Równość w tym sensie nie niszczy różnorodności, którą Bóg ukształtował i której nadał właściwy i słuszny porządek. A jednak pośród tego wszystkiego jest równość, która pochodzi z faktu, że każdy z nas, kimkolwiek jesteśmy i jaki jest nasz los, woła jednakowo do Boga, naszego Ojca. Stoimy przed Nim jako tacy sami.
Św. Jan zastanawia się nad tym dalej w swojej homilii:
Cóż za uszczerbek z tych ziemskich pokrewieństw, jeśli według niebieskiego jesteśmy wszyscy połączeni i jeden nie ma więcej od drugiego, ani bogacz od biednego, ani pan od sługi, ani panujący od poddanego, ani król od żołnierza, ani filozof od barbarzyńcy, ani mędrzec od prostaczka? Wszystkim przecież udzielił jednakowej godności, pozwalając wszystkim jednakowo nazywać się Ojcem.
W tym niezwykłym komentarzu św. Jan przypomina każdemu z nas, tobie i mnie, że ta duchowa równość braci jest darem od Boga Ojca. W tajemnicy odkupienia Bóg uznał każdego z nas za godnego nazywania Go Ojcem, ale uznał również za stosowne i sprawiedliwe, aby był nazywany Ojcem każdego z nas. To właśnie oznacza bycie jednym ciałem w Chrystusie.
Słuchając zatem tych słów św. Jana Chryzostoma, bądźmy świadomi tego, co wypowiadamy, co śpiewamy, gdy w tej modlitwie wołamy razem, z odwagą, bez potępienia, do Boga, który stworzył niebiosa, i zwracamy się do Niego: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje .
Przez modlitwy naszego świętego ojca, Jana Złotoustego arcybiskupa Konstantynopola, i wszystkich świętych, zmiłuj się nad nami i zbaw nas.
Amen.
biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk
za: A Word from the Holy Fathers
fotografia: alik / www.orthphoto.net /
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.