śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 6 października 2025

Ukierunkowane dążenie

Jedynie o duszę, o głębię, o prawdziwość życia warto człowiekowi się troszczyć.

0 czytelników poleca

W „Opadłych liściach” Rozanowa znajduje się taki zapis: „Zawsze miej ukierunkowane dążenie, nie rozglądaj się na boki. Nie oznacza to, że masz być ślepy. Oczami możesz patrzeć wszędzie, lecz duszą nigdy nie spoglądaj na wiele rzeczy, a tylko na jedną”.

Jakże trafnie ujął to Rozanow i jak bardzo współczesnemu człowiekowi brakuje właśnie tego „ukierunkowanego dążenia”! Brakuje mu, innymi słowy, głębi. Cała współczesna cywilizacja opiera się na świadomym lub podświadomym zaprzeczaniu głębi, a wszystkie jej spory, fascynacje, dramaty – ostatecznie dotyczą rzeczy nieistotnych, drugorzędnych.

Ale to, co powiedział Rozanow, zostało już dawno powiedziane w Ewangelii: „Cóż bowiem za korzyść ma człowiek, jeśli zyska cały świat, a swoją duszę straci?” (Mt 16, 26). Ewangelia nazywa duszą właśnie głębię człowieka, jego wewnętrzny świat, który w rzeczywistości stanowi wartość, niepowtarzalność i wyjątkowość ludzkiej osobowości.

Walczą z religią, walczą, ponieważ jest ona formą egoizmu, ponieważ wzywa człowieka do dbania o swoją duszę i lekceważenia wszystkich tak zwanych „problemów” świata, społeczeństwa i tak dalej. Człowiek jakby nie śmiał, nie miał prawa ani na sekundę oderwać się od swoich obowiązków społecznych, musi cały czas służyć tym społecznym celom, być, jak to się mówi, użytecznym członkiem społeczeństwa. Wpaja się to ludziom dosłownie od kołyski. W ten sposób buduje się społeczeństwo, w którym coraz trudniej jest człowiekowi pozostać sam na sam ze sobą, zagłębić się w siebie i, jak mawialiśmy w dawnych czasach, pomyśleć o duszy.

I oto wydaje mi się, że religia powinna spokojnie i z czystym sumieniem przyjąć to oskarżenie, spokojnie i stanowczo odpowiedzieć: tak, dusza człowieka, osobowość człowieka są rzeczywiście ważniejsze, ciekawsze i cenniejsze niż wszystkie problemy społeczne razem wzięte. Tak, świat istnieje i został stworzony dla każdej ludzkiej duszy i tylko dla niej. I o to oczywiście toczy się cała dyskusja, cała walka naszej mętnej i pod wieloma względami strasznej epoki.

Jedni mówią: świat, społeczeństwo, ludzkość, historia — i człowieka w istocie temu wszystkiemu podporządkowują, do tego wszystkiego sprowadzają. Inni, których prawie już nie słychać, mówią: dusza człowieka, człowiek – i dodają: „Jaki pożytek ma człowiek, jeśli zyska cały świat, a swoją duszę zniszczy?”. A walka między tymi dwoma postawami toczy się nie na życie, lecz na śmierć. I w centrum tej walki stoi, rzecz jasna, kwestia religii.

Religia to przede wszystkim skupienie człowieka na jednej, najważniejszej rzeczy. Religia to przede wszystkim troska o duszę. Dlatego też pozwolenie religii na istnienie oznacza uznanie, że istnieje coś ważniejszego niż wszystkie te problemy społeczne. Oznacza to w końcu podcięcie drzewa, które z takim patosem sadzą ideolodzy współczesności; oznacza to uwolnienie człowieka od tej przymusowej duchowej kolektywizacji, która stanowi istotę współczesnej ideologii.

Trzeba zrozumieć głębię i ostrość tej dyskusji. Są wśród nas tacy, którzy uważają, że chodzi tu o jakieś nieporozumienie, że można połączyć ideologię i religię w harmonijnej jedności, że w istocie nie powinny one sobie przeszkadzać. To tragiczny błąd! Bo zderzają się tu dwa rozumienia człowieka, dwie głębokie intuicje jego natury, jego życia, i tu: albo – albo. Społeczeństwo, ludzkość okazały się ubóstwione, ponieważ w pewnym momencie zaczęły zaprzeczać duszy człowieka, a samego człowieka sprowadziły do poziomu przyrody, uczyniły jedynie częścią całości.

Wtedy powiedziano człowiekowi – jesteś tylko częścią, dlatego twoje życie ma sens tylko w kontekście całości. A jeśli tak, to nie pomoże żadna liberalizacja ani żadna „odwilż”, ponieważ zawsze pozostanie niebezpieczeństwo, że dla dobra całości część zostanie zmuszona, ograniczona i podporządkowana. Tylko jeśli człowiek nie jest częścią, nie jest pochodną społeczeństwa i nie jest śrubką w jakiejś bezosobowej maszynie, tylko jeśli, innymi słowy, jest duszą, a jego wartość tkwi w duszy, możliwa jest ta słynna wolność, którą tak chętnie, z takim retorycznym entuzjazmem, zasłaniają się ci, którzy w rzeczywistości całą swoją ideologią ją negują.

Tak, religia dotyczy duszy. Religia jest wezwaniem do umieszczenia swojej duszy, swojej głębi – w centrum swojego życia. Religia to troska o duszę i nie ma się czego wstydzić, bo człowiek nie ma żadnej innej wartości. Jeśli nie ma duszy, pozostają mięśnie, mniej więcej takie same u wszystkich, pozostaje obiektywny, bezosobowy umysł, pozostaje brzuch. Ale wtedy zarówno społeczeństwo ludzkie, jak i historia ludzkości są bezsensowną walką muskułów i niczym więcej.

Dlatego istnieje tylko jeden prawdziwy cel zarówno dla człowieka, jak i dla społeczeństwa – chronić duszę, chronić głębię życia ludzkiej osobowości, sprawić, aby to właśnie osobowość, a nie bezosobowa ludzkość, stała się celem i troską samego społeczeństwa. Bo jeśli „człowiek zdobędzie cały świat, a swoją duszę zniszczy”, wówczas świat przemieni się w więzienie, w obóz, w piekło, w straszne ludzkie mrowisko — i właśnie na naszych oczach się przemienia.

Właśnie to miał na myśli Rozanow, kiedy na długo przed katastrofami, które nas dotknęły, pisał, że dążenie człowieka do jednego, do tego, co najważniejsze i najistotniejsze, jest jedynym zadaniem ludzkiego życia. Oczami patrzeć wszędzie, a duszą na jedno. Bo jedynie o duszę, o głębię, o prawdziwość życia warto człowiekowi się troszczyć.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)

za: Проповеди и беседы / Протоиерей Александр Шмеман - М. : Паломникъ, 2002. - 206, [1] с.

fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →