śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 31 sierpnia 2011

W jednej polskiej cerkwi mogą się zmieścić 3 nasze świątynie

Rozmowa z ks. Georgem Njoroge, proboszczem parafii pw.

0 czytelników poleca

Rozmowa z ks. Georgem Njoroge, proboszczem parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Kamangu (środkowa Kenia).

Czy mógłby Ksiądz opowiedzieć coś o sobie? Dlaczego Ksiądz zdecydował się zostać kapłanem? Otrzymałem święcenia diakońskie w 1994 r. Pochodzę z prawosławnej rodziny. Moi dziadkowie byli dość silnie związani z Cerkwią. Należeli do pierwszych Kenijczyków, którzy przyjęli prawosławie w latach 30. ubiegłego wieku. Od dzieciństwa przysługiwałem w świątyni. W momencie kiedy kończyłem liceum zaczepił mnie biskup Makary, obecny arcybiskup kenijski, i powiedział mi, że powinienem pójść do seminarium. Odpowiedziałem mu, że nie uważam, że jestem gotowy; to była taka trudna decyzja. Nie wiedziałem, co on takiego we mnie zobaczył, ale nalegał. Po roku, podczas naszego kolejnego spotkania, powtórzył swoje słowa. Zgodziłem się, wstąpiłem do seminarium w Nairobi. Normalnie nauka trwa tam 3 lata, ale podczas drugiego roku nauki świętej pamięci patriarcha Piotr VII, który później zginął w katastrofie śmigłowca, odwiedził Nairobi. Przybył na uroczystość intronizacji biskupa Kenii Ireneusza, wcześniej nie było w Kenii diecezji. Poznał mnie wcześniej i podczas wizyty zaproponował mi udzielenie święceń. Było to dla mnie dziwne. Wydawało mi się, że powinienem wcześniej skończyć seminarium, że jestem za młody. Miałem tylko 24 lata. Ale patriarcha Piotr VII powiedział, że jestem gotowy zostać diakonem. Po przedyskutowaniu tego zgodziłem się. Po kilku latach otrzymałem święcenia prezbiteriatu i zostałem przydzielony do parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Kamangu. Tutaj, w Polsce miałem okazję uczestniczyć w celebracji święta Przemienienia w skali, w jakiej nigdy nie marzyłem.

Jak funkcjonuje Księdza parafa? Moja parafia liczy kilkuset wiernych. 3 lata temu zorientowałem się, że istnieje potrzeba stworzenia przychodni lekarskiej. Parafia posiadała budynek, w którym miałaby się mieścić parafialna świetlica, miejsce, gdzie ludzie mogliby się po nabożeństwach spotykać, rozmawiać o życiu parafii ale w momencie, kiedy wykończyliśmy budynek, postanowiłem, że stworzę tam przychodnię lekarską. Przychodnia służy całej lokalnej społeczności. Wcześniej do najbliższego lekarza ludzie musieli jechać kilkanaście kilometrów. Prowadzimy również szkołę. To było bardzo wymagające przedsięwzięcie, ludzie są tu prości, nie mają pieniędzy, ale w duchu harambee (to termin wprowadzony przez pierwszego prezydenta niepodległej Kenii, Jomo Kenyattę), kiedy ludzie z różnych środowisk, politycy, duchowni poświęcają się dla wspólnego celu, udało się nam. Bardzo pomógł nam również nasz biskup. Obecnie do naszej szkoły uczęszcza 170 uczniów. Koszty nauki 48 z nich pokrywają sponsorzy. Gdziekolwiek nie pojadę rozmawiam właśnie o naszej szkole. Szkoła była bardzo potrzebna, wcześniej dzieci musiały wyjeżdżać z wioski na naukę. Placówka nosi nazwę Prawosławnego Liceum św. Elżbiety. Tworzy nam dobrą opinię wśród okolicznych mieszkańców.

Jak wygląda sytuacja prawosławia w Kenii? Mamy prawie 230 parafii w całym kraju, nadzorowanych przez jednego biskupa. Musi dużo podróżować po całym kraju. Jest bardzo pracowity, śpi bardzo mało. Wiernych jest około 400 tysięcy. W każdej z większych miejscowości można znaleźć świątynię. W Kenii istnieją 42 różne plemiona. Przetłumaczyliśmy nabożeństwa na języki prawie 30 z nich. Kiedy pierwsza osoba z danego plemienia wstępuje do seminarium w Nairobi, podczas studiów ma za zadanie, przy pomocy wykładowców, przetłumaczyć nabożeństwa na swój lokalny język. Dzięki temu każda społeczność może uczestniczyć w nabożeństwach w zrozumiałym dla siebie języku.

Jakie Ksiądz ma wrażenia po swoim dotychczasowym pobycie w Polsce? Wrażenia mam bardzo dobre. Poznałem kilka prawosławnych rodzin, które bardzo miło na przyjęły. Spotkałem się ze zwierzchnikiem Kościoła w Polsce, metropolitą Sawą, który również był dla nas bardzo serdeczny i z hierarchą z Białegostoku, arcybiskupem Jakubem. Mieliśmy możliwość odwiedzenia Grabarki. Powiedziałbym, że to święte miejsce. Dowiedziałem się o historii świętej góry od pielgrzymów, których poznałem. Było to ciekawe doświadczenie.

Co wydaje się Księdzu najbardziej charakterystyczne dla polskiego prawosławia? Uprzejmość ludzi. Zawsze byliśmy traktowani z wielką serdecznością.

Czy coś w praktykach i zwyczajach Kościoła w Polsce Księdza zdziwiło, czy widział Ksiądz coś nowego? Nie, niespecjalnie. Nabożeństwa praktycznie się nie różnią. Różnią się jednak same cerkwie. Są tak duże. W jednej polskiej cerkwi mogą się zmieścić 3 nasze świątynie.

Podczas swojego pobytu Ksiądz, wraz z towarzyszącymi parafianami, przedstawił kilka kenijskich tańców, zaśpiewał kilka piosenek. Czy mógłby Ksiądz trochę opowiedzieć o zwyczajach i tradycjach, które kultywują kenijscy prawosławni? Zaśpiewaliśmy tradycyjne pieśni wykonywane przez naszych przodków. Zmieniliśmy tylko słowa. Wcześniej to były zwykłe folkowe piosenki, my je „schrystianizowaliśmy”. Wcześniej to były zwyczajne piosenki. Melodie, stroje, ruchy są tradycyjne, ale słowa są chrześcijańskie.

Czy podczas swojej wizyty w Polsce zauważył Ksiądz coś w tutejszych zwyczajach, tradycjach, co chciałby Ksiądz wprowadzić u siebie? Nawiązał Ksiądz nowe kontakty, które dałoby się wykorzystać w przyszłości? Tak. Na przykład pielgrzymka na Grabarkę. Wywarła na mnie duże wrażenie. Zamierzam porozmawiać z biskupem, żeby i u nas powstało takie miejsce, gdzie prawosławni z całej Kenii, a może z całej Afryki, mogliby się spotykać tylko na wspólną modlitwę. Kiedy udałoby się nam to stopniowo, to następne pokolenie miałoby już to w swoich umysłach i swojej krwi, nie byłoby to wyuczone.

Podczas pielgrzymki poznałem kilkoro młodych ludzi z Moskwy. Zapytali mnie, skąd bierzemy ikony. Importujemy je z zewnątrz, biskup sprowadza je z Grecji, ale chcielibyśmy wykształcić własnych ikonografów. Jeden z nich opowiedział mi o mieszczącej się w Moskwie bardzo dobrej szkole ikonograficznej. Wydaje mi się również, że ci ludzie, których poznaliśmy w Polsce: rodziny, duchowni, biskupi również stanowią to również baza do podtrzymywania kontaktów.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał Michał Kalina fot. Anna Czerewacka

— ks. George Njoroge

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →