Znajdujemy się obecnie w okresie postu filipowego, przygotowującego nas do święta Bożego Narodzenia.
Znajdujemy się obecnie w okresie postu filipowego, przygotowującego nas do święta Bożego Narodzenia. To dobry czas na refleksje na temat życia duchowego. Dziś prezentujemy Państwu fragmenty artykułu "Korzystanie z modlitwy Jezusowej w życiu codziennym" autorstwa metropolity Kallistosa (Ware), metropolity Dioklei (Wielka Brytania), wybitnego współczesnego teologa, profesora Uniwersytetu w Oksfordzie. Artykuł pochodzi z książki "Tam skarb twój, gdzie serce twoje...".
W modlitwie jest wolność. Modlitwa jest pełnym życia dialogiem z żywym i osobowym Bogiem. Modlitwa zatem nie może ograniczać się do sztywnych reguł. Z pewnością, jednym ze sposobów wejścia w milczenie, który może okazać się bardzo pomocny jest właśnie modlitwa Jezusowa.
Modlitwa Jezusowa istnieje, jak wiemy, w wielu różnych formach. Standardowa, najbardziej znana forma to: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. W języku angielskim, czy polskim formuła ta składa się z dziewięciu słów. W języku greckim ma ona siedem słów: Kyrie, Isou Christe, hiou Theou, eleison me. W języku cerkiewnosłowiańskim ma ona również siedem słów: Gospodi, Isusie Christie, Synie Boży, pomiłuj mia.
Można tę formułę wydłużyć, by kończyła się słowami „zmiłuj się nade mną grzesznym”, akcentując pokutę i skruchę. Można też ją skrócić: „Panie Jezu zmiłuj się”. Może też brzmieć: „Panie Jezu”. Niekiedy wystarczy nawet samo Imię „Jezus” – choć nie jest to bardzo popularne w Tradycji prawosławnej. Chociaż przyzywanie samego Imienia Jezus było rozpowszechnione również na średniowiecznym Zachodzie, to w doświadczeniu prawosławnym odczuwamy raczej, że Święte Imię Jezus jest samo w sobie zbyt potężne i przez to trzeba, aby było „osłabiane” innymi słowami.
Pamiętając o tym, że jesteśmy stworzeni na obraz Trójcy Świętej i z tego też powodu jesteśmy powołani do wzajemnych relacji i wzajemnej miłości, możemy, o ile tego pragniemy, odmawiać modlitwę Jezusową w formie: „Zmiłuj się nade mną”. Stałym elementem jest Święte Imię. Tak więc w szerokim znaczeniu, modlitwą Jezusową jest dowolna, często powtarzana krótka formuła modlitewna, pod warunkiem, że przywoływana jest Druga Osoba Trójcy Świętej przez Jej Imię, Jezus. Jeśli jednak zaczynasz, to najlepiej rozpocząć od najbardziej znanej formuły: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. (...)
Teraz, myśląc o tym, jak mamy się modlić modlitwą Jezusową, trzeba wskazać na dwie zasadnicze sytuacje. Pierwsza z nich, to swobodne odmawianie modlitwy Jezusowej podczas wszystkich różnorodnych momentów dnia, które w innym przypadku byłyby zmarnowane. Gdy ubieramy się, gdy sprzątamy nasze pokoje, zmywamy, czy myjemy się, gdy idziemy z jednego miejsca na inne, możemy uświęcić każdy z tych momentów mówiąc raz czy wiele razy: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”.
Nie prowadzę samochodu. Dla mnie dobrą okazją do odmawiania modlitwy Jezusowej jest czas oczekiwania na autobus. Mogę was zapewnić, że autobusowy system komunikacyjny w Oksfordzie daje wiele możliwości na modlitwę. Innym dobrym czasem na modlitwę Jezusową są spotkania komitetu naukowego. Oczywiście, trzeba słuchać, co mówią nasi koledzy, ale czasami wiemy, co mają do powiedzenia, dzięki temu często możemy również się modlić.
Odkrywam, że modlitwa Jezusowa jest bardzo pomocna, gdy doradzamy innym. Często, gdy z kimś rozmawiasz, zastanawiasz się, „jak przejść na poziom komunikacji – jak przeobrazić tę rozmowę, aby nabrała jakiegoś głębszego sensu?”. Nie zawsze właściwe byłoby proponować innej osobie: „pomódlmy się razem”. Taka osoba mogłaby poczuć się zakłopotana. Byłoby to dla niej coś dziwnego, coś, z czym nie jest zaznajomiona. To, co zawsze może zrobić, gdy uważnie słuchamy innych to odmawiać modlitwę Jezusową raz czy więcej razy, w naszych sercach, w milczeniu. Gdy w naszej rozmowie przywołuję Święte Imię Jezus, Jego dynamiczną obecność, ustawicznie doświadczam, że wtedy ulega ona przemianie.
Modlitwa Jezusowa posiada wielką wartość w czasach wielkiego niepokoju, bólu, tak fizycznego jak i umysłowego, gdy nie można zasnąć. Modlitwa Jezusowa może być użyta wówczas, gdy wszystkie inne formy modlitwy nie są możliwe. W ten sposób, przyzywanie Świętego Imienia może połączyć czas naszej pracy z czasem naszej modlitwy.
Św. Teofan Zatwornik mawiał: „Ręce pracują, umysł i serce z Bogiem”. Modlitwa Jezusowa może pomóc w osiąganiu tego. Celem tego sposobu modlitwy, niezależnie od przyjętej formuły modlitewnej, jest wprowadzić naszego Zbawiciela Chrystusa w to wszystko, co czynimy, tak aby to, co świecki zostało uświęcone. O. Aleksander Schmemann w książce pt. Za życie świata napisał: „Chrześcijanin jest tym, który niezależnie od tego, na co patrzy, wszędzie dostrzega Chrystusa i raduje się w Nim”. To może być skutkiem częstego odmawiania modlitwy Jezusowej.
Jednakże, jeśli chcemy wprowadzić modlitwę w każdą upływającą chwilę, w każde zadanie rodzinne, potrzebujemy modlitwy, która ciągle jest dostępna, z którą w każdej chwili możemy się modlić. (...)
Gdy przygotowuję swoje wykłady, pogadanki, piszę rozdział książki, to pożyteczne jest zatrzymanie się od czasu do czasu na choćby chwilę modlitwy. Ale gdy właśnie piszę, z pewnością będzie lepiej, jeśli myślę wyłącznie o pisaniu. To pisanie ma być moją modlitwą. Zatem, możemy wpleść modlitwę Jezusową w inne zadania, ale nie próbujmy czynić dwóch rzeczy równocześnie, ponieważ, prawdopodobnie żadnej z nich nie uda się nam wykonać dobrze.
Jest pewien sposób korzystania z modlitwy Jezusowej, który ja nazywam swobodnym, niczym nie uwarunkowanym.
Istnieje też sposób ustrukturalizowany. Rozumiem przez to uczynienie modlitwy Jezusowej częścią regularnego czasu modlitwy, rano i wieczorem, ofiarowania modlitwy Jezusowej w warunkach zewnętrznej ciszy, tak dalece, jak to jest możliwe i w pełni osiągalnej koncentracji umysłu. Słyszeliśmy o św. Sylwanie z Góry Athos, rosyjskim mnichu, który umarł w 1938 roku na Świętej Górze, a który został włączony do grona świętych pięćdziesiąt lat później, w 1988 roku. Wiadomo, że gdy zamierzał on odmawiać modlitwę Jezusową w swej celi to najpierw brał swój budzik, owijał go swetrem i chował w szufladzie, aby jego tykanie nie przeszkadzało mu w modlitwie. Następnie zaciągał swoje mnisze nakrycie głowy aż na oczy i w warunkach zewnętrznego skupienia rozpoczynał modlitwę. (...)
Niech Święte Imię Jezus prowadzi i was, i mnie, wszystkich nas tutaj obecnych, jeszcze dalej w tajemnice Królestwa Niebios.
za: Tam skarb twój, gdzie serce twoje... (pod red. Krzysztofa Leśniewskiego i ks. Włodzimierza Misijuka), Lublin, 2011
— Paweł Karczewski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.