Wiara to nie tylko coś, co mówimy… To coś, co niesiemy w sobie. Znajduje się w rękach, które służą, gdy są zmęczone, w sercu, które wybacza, gdy boli, i w duszy, która ufa Bogu nawet w najtrudniejszych chwilach życia.
Kiedy byłem dzieckiem, w mojej małej wiosce w Grecji dowiedziałem się, że niektórzy ludzie głoszą Ewangelię, nigdy nie otwierając książki ani nie robiąc notatek.
Pamiętam moje ciotki, które szły na pola, zanim jeszcze w pełni wzeszło słońce. Ich ręce były już zmęczone, zanim jeszcze zaczął się dzień. Te ręce niosły historię całego życia… Ręce naznaczone ziemią, drzewami oliwnymi, zimnymi porankami, upalnymi latami i niezliczonymi poświęceniami ponoszonymi w ciszy dla ich rodzin.
Nie miały łatwego życia. Nie mówiły często o swoich zmaganiach. Nie narzekały na to, czego im brakuje. Po prostu pracowały.
Ziemia była ich klasą,… a cisza ich nauczycielką.
Widziałem, jak schylają się, by zbierać oliwki lub siać nasiona z tą samą pokorą, z jaką kłaniają się przed Bogiem. Wiedziały, że nic nie rośnie bez cierpliwości, nic nie zakwitnie bez poświęcenia i że żadne żniwo nie nadejdzie bez kogoś gotowego do pracy w wierze.
Pod koniec dnia ich zmęczone ciała wracały do domu. Gotowały jedzenie dla rodziny, siadały przy stole i zanim ktokolwiek wziął choćby kęs prostego posiłku, czyniły znak krzyża.
Ten drobny gest nauczył mnie więcej niż jakiekolwiek słowa.
One nauczyły mnie też, że wiara to nie tylko coś, co mówimy… To coś, co niesiemy w sobie. Znajduje się w rękach, które służą, gdy są zmęczone, w sercu, które wybacza, gdy boli, i w duszy, która ufa Bogu nawet w najtrudniejszych chwilach życia.
Dziś uświadamiam sobie, że ci starzy mieszkańcy wsi, których kiedyś miałem szczęście spotkać i mieszkać w ich pobliżu, byli żywymi ikonami cierpliwości i pokory. Ich ręce były szorstkie od ziemi, ale ich serca zostały zmiękczone przez Boga.
Nie zostawili nam wielkich skarbów, żadnych ziemskich osiągnięć do pokazania. Ale zostawili nam coś o wiele cenniejszego: wiarę, głęboko zakorzenioną, podlewaną łzami i pielęgnowaną przez całe życie cichej miłości.
Obyśmy nigdy nie zapomnieli pokolenia, które nauczyło nas, że świętość nie zawsze znajduje się w wielkich chwilach.
Czasami można ją odnaleźć w parze zużytych dłoni, cichej modlitwie i osobie, która nie przestaje kochać i służyć, nie oczekując niczego w zamian.
archimandryta Avgoustinos Psomas (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Kimisis Tis Theotokou Greek Orthodox Church, Holmdel
fotografia: Adam Matyszczyk /cerkiew-sokolka.pl/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.