Dokładnie 16 lat temu, 17 września 1999 roku, w Waszyngtonie zmarł rosyjski biskup prawosławny Bazyli Rodzianko.
Dokładnie 16 lat temu, 17 września 1999 roku, w Waszyngtonie zmarł rosyjski biskup prawosławny Bazyli Rodzianko. Była to postać wyjątkowa w historii prawosławia XX wieku i dlatego zasługuje na przypomnienie. Z pewnością, każdy kto interesuje się Prawosławiem, poszukuje i docieka, dotarł do publikacji władyki Bazylego. W szczególności znane są jego wyjątkowe audycje telewizyjne, które również można odnaleźć na łamach portalu cerkiew.pl.
Poniżej przytaczamy artykuł zamieszczony na łamach portalu pravoslavie.ru 17 września 2004 r.
Władyka Bazyli Rodzianko przez całe swoje życie, prawie osiemdziesiąt pięć lat, dawał świadectwo o Chrystusie, Synu Bożym, Zbawicielu świata. Należy przyznać, że robił to wytrwale i nieustannie: w więzieniu i na wolności, na emigracji i w Rosji, podczas osobistych spotkań z ludźmi, za pośrednictwem telewizji i radia, a nawet swoim wyglądem - starca-biskupa - wysokiego, silnego duchem i ciałem, niezwykle dobrego człowieka, który przyszedł do nas dosłownie z innego świata. Nie z zeszłego stulecia, chociaż był jednym z niewielu, kto potrafił przekazać nam duch prawosławia wielkich pokutników XIX wieku, a dokładnie z INNEGO świata. Z tego świata, gdzie ludzie nie obrażają się, gdy ich znieważają, gdzie wrogom wybaczają, kochają i błogosławią, gdzie nie ma smutku i rozpaczy, gdzie króluje niczym nie zmieszana wiara w Boga, gdzie nienawidzą tylko jednego - niezgody, królującej w tym świecie, podziałów i grzechu.
W jego niezwykłym życiu było wiele sytuacji, które można nazwać cudami. Oczywiście można też nazwać te wydarzenia zbiegami okoliczności. Sam władyka Bazyli na pytanie o ,"zbieg okoliczności" zazwyczaj odpowiadał z uśmiechem: Gdy przestaję się modlić, zbiegi okoliczności ustają... Należy wspomnieć, że władyka nie odmawiał i z radością wykonywał każdą prośbę, jeśli nie była sprzeczna z zasadami ewangelicznymi i była "na miarę jego sił". Spełnianie próśb, bądź co bądź nieprostych dla 85-letniego człowieka, władyka upatrywał jako swoją posługę w wypełnianiu Woli Bożej w stosunku do bliźnich. W tym zawierała się jego głęboka wiara i doświadczenie. Jedno z takich zdarzeń miało miejsce pod koniec lat 80-tych. Wtedy to Władyka Bazyli po raz kolejny przyjechał do Rosji i został zaproszony do odległej parafii w guberni Kostromskiej. Podczas długiej drogi, w której towarzyszyło mu kilka osób, wszyscy byli bardzo już zmęczeni podróżowaniem. Władyka, jak zwykle milcząc modlił się trzymając w rękach czotki. Nagle samochód zatrzymał się. Na szosie wydarzył się wypadek: motocykl wjechał w ciężarówkę. Na drodze leżał mężczyzna w średnim wieku. Kierowca ciężarówki i pasażer motocykla stali nad nim okamieniali. Leżący na drodze mężczyzna był martwy. Młody człowiek (jak się potem wyjaśniło - był jego synem) płakał. Jestem duchownym - objąwszy go, powiedział władyka Bazyli - jeśli twój ojciec był prawosławny, trzeba odprawić specjalne modlitwy. - Tak, proszę, zróbcie wszystko jak należy. Ojciec był wierzący - odpowiedział młody człowiek. - On co prawda nie chodził do cerkwi, bo wszystkie cerkwie w okolicy dawno zniszczono... Ale mówił, że ma ojca duchowego. Z samochodu przyniesiono duchowne szaty. Przygotowując się do modlitwy władyka z ciekawości spytał: Dziwne, jak to - nie bywał w cerkwi, ale miał ojca duchowego? - Tata przez wiele lat słuchał audycje religijne z Londynu. Prowadził je niejaki Ojciec Władzimir Rodzianko [przyp.tłum.: takie imię nosił władyka przed postrzyżynyami w monasterze - postrigiem]. Tego batiuszkę mój tata uważał za ojca duchowego, chociaż, oczywiście, nigdy go nie spotkał. Mawiał, że ojciec Rodzianko jest jedynym człowiekiem, któremu wierzy. Władyka przeżegnał się, klęknął na kolana przed swoim zmarłym synem duchowym, z którym Bóg wyznaczył pierwsze spotkanie i powiedział: Z Woli Bożej jestem tutaj, przybyłem z drugiego końca świata dokładnie w tym dniu, w tym czasie, na to skrzyżowanie dróg, by oddać ostatni dług temu kto wierzył we mnie, grzesznemu. Pomódlmy się za jego duszę... Takich wydarzeń w życiu władyki Bazylego Rodzianko było wiele, każde szczególne w swoim rodzaju.
Ponad dwadzieścia lat władyka Bazyli prowadził prawosławne audycje BBC, adresowane do słuchaczy rosyjskojęzycznych. Wtedy jeszcze nie był mnichem, i nazywał sie Władimir Rodzianko. Ostatnie 2 lata przed śmiercią Władyki, przygotowywane były materiały filmowe przez Uniwesytet Natalii Niestierowoj w latach 1997-1999, w których władyka opowiadał o swoim życiu, historii, rodzinie, znamienitych ludziach. Powstał wieloodcinkowy film dokumentalny o życiu władyki Bazylego Rodzianko pt. "Mój los". W maju 2015 roku ukazała się książka w oparciu o materiały filmowe wspomnień władyki pt. "Mój los. Wspomnienia." Książka została wydana przez Srietienskij monaster w 2015 roku. Władyce poświęcona jest również strona internetowa www.rodzianko.org.
— tłum. Anna Turko
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.