śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 4 marca 2023

Żarłoczność

W czasie Wielkiego Postu powinniśmy uważać, by nie rzucać się na każdą atrakcyjną informację jak głodny rekin, ale trzymać umysł na wodzy. Jest to zmaganie i wysiłek. Dusza współczesnego człowieka przyzwyczajona jest do nieustannych rozrywek. Trudno jest spędzić godzinę samemu ze sobą, trudno jest k

0 czytelników poleca

To niesamowite, co ludzie znajdują w żołądkach morskich stworzeń! Z tego powodu współczuje się wyrzuconym na brzeg wielorybom. Przecież zasysają ogromne masy wody, w której często znajduje się nie tylko plankton, kalmary i inne "smakołyki", ale także plastikowe torby, butelki i inne śmieci, które mogą je zabić. To nie jest ich wina. Z rekinami natomiast jest inaczej.

Rekiny są drapieżnikami i z premedytacją atakują to, co uznają za jadalne i wywołujące zainteresowanie żołądka. I często połykają rzeczy zupełnie niejadalne. Przykładowo, wśród udokumentowanych znalezisk w żołądkach rekinów były: kula armatnia, tubylczy bęben tam-tam, niewybuchy, starożytna skrzynia z narzędziami tortur, aparat fotograficzny, a nawet cała zbroja rycerza. A w 1922 roku ze schwytanego rekina wydobyto ogromnego żywego żółwia. Nie wiadomo, jak udało mu się przetrwać w sokach żołądkowych, ale jednak żył. Uratowane zwierzę umieszczono w publicznym akwarium w Nowym Jorku i symbolicznie nazwano Jonaszem.

Rekin przypomina złodzieja kleptomana. Ale w przeciwieństwie do złodzieja bierze wszystko do ust, a nie do kieszeni. Smaczne czy niesmaczne, przydatne czy szkodliwe, nie interesuje go to, co połyka. Najważniejsze jest to, by napełnić swój nienasycony brzuch. Dlatego żołądek jakiegoś nieroztropnego rekina przypomina raczej złomowisko albo strych domu, gdzie oszczędny właściciel na wszelki wypadek zbiera wszystko, co nie jest mu już potrzebne, na wypadek gdyby jednak za jakiś czas okazało się przydatne.

Czy nie uważasz, że ty i ja jesteśmy bardzo podobni do rekinów? Oczywiście nie bierzemy niczego do ust, ale pochłaniamy wszystkie informacje, które są dla nas mało interesujące. Nasz umysł, jak drapieżnik, rzuca się na każdą przynętę informacyjną, która pływa w bezkresach internetu i telewizji. Dlaczego Krzywa Wieża w Pizie nie upada? Ciekawe? Tak! Co to jest stuletnie jajko? Ciekawe? Pewnie, że tak! Jaki jest najbardziej ekologiczny samochód? Ile żon ma tajski król? Gdzie na świecie jeszcze żaden człowiek nie postawił stopy? Jaki jest najwyższy budynek na świecie? I tak dalej, i tak dalej.

Nie ma znaczenia, która przynęta czy też która wędka działa. Zdarzają się sytuacje, kiedy szukamy czegoś, czego naprawdę potrzebujemy i w tym momencie szatan odciąga nas na bok i jakimś cudem trafiamy na Yandex Zen lub podobne serwisy. Spojrzenie pada na tekst reklamowy, ogłoszenie, natrętny obrazek - i ups! - już jesteśmy złowieni na haczyk. Upływa cenny czas, tony bezużytecznych informacji ściągane są do naszego mózgu, wypierając pamięć o Bogu. Niewiarygodne historie łaskoczą nasze nerwy, a tymczasem Bóg pokornie czeka, aż internetowy narkoman otrzyma kolejną dawkę.

Czego tylko nie ma w naszej napakowanej wiedzą głowie! Niesamowite fakty z najróżniejszych dziedzin nauki i sztuki. Najbardziej zdumiewające jest to, że w życiu nigdy się nam one nie przydadzą. Aż kusi, by przypomnieć sobie Sherlocka Holmesa, który nonszalancko mówi Watsonowi, że nie wiedział, iż Ziemia jest okrągła. "Moja głowa - odpowiada - jest w idealnym porządku. Wiem, co mam i gdzie to jest. Głowy innych ludzi są tak pełne informacji i w takim bałaganie, że nigdy nie znajdziesz tego, czego potrzebujesz".

To prawda! W naszych głowach wszystko jest pomieszane: niezbędna wiedza i nieprzydatne informacje, wspomnienia z dzieciństwa i młodości, emocje z filmów, piosenek, sztuk teatralnych i książek. Nie sposób zrobić kroku na "strychu" bez dotknięcia zakurzonego przedmiotu, który natychmiast ożywia tuzin niepotrzebnych wspomnień. Czasem, gdy próbujesz przypomnieć sobie jakiś przepis, wychodzi na to, że siedzisz tam wspominając kolegów z szóstej klasy! Zupełnie jak choroba Sowy z Kubusia Puchatka, która zawsze coś sobie przypominała!

Widzicie, jak działa mózg? Jedno skojarzenie łączy się z drugim. Drugie jest powiązane z trzecim i czwartym. A jeśli jesteś osobą żądną wrażeń, to możesz te skojarzenia mnożyć i mnożyć.

Wydaje się, że co z tego? Są tacy pisarze i reżyserzy, którzy celowo budują swoje dzieła tak, że ich twory stają się jednym ciągłym strumieniem skojarzeń i aluzji, a ich czytelnicy i widzowie mają im tylko za złe, że jako pierwsi próbują rozgryźć cały zestaw zagadek.

Problem w tym, że masa niepotrzebnych informacji zapycha naszą pamięć, rozprasza uwagę i nie pozwala skupić się na modlitwie. Jeśli wyobrazimy sobie nasz umysł jako morze, a modlitwę jako statek płynący po jego powierzchni, zobaczymy następujący obraz: kapitan (nasz duch) stara się ostrożnie nawigować, ale statek nieustannie natrafia na deskę lub beczkę. Tak samo modlitwa ciągle się potyka i usycha. Co w tej sytuacji zrobić? Św. Teofan Rekluz zaleca w swoich listach jedno i to samo: włożyć umysł do serca i czynić modlitwę w głębi serca.

Najbardziej pomaga, gdy człowiek zwraca się do Boga wiele razy w ciągu dnia w krótkich modlitwach.
"Aby umysł był utrzymywany w rozmyślaniach o Bogu - mówi św. Teofan - zbierz kilka krótkich modlitw, utrwal je, ze zrozumieniem i uczuciem... I powtarzaj je w myślach, kiedy tylko będziesz potrzebował, przez cały dzień i noc" (List 32 do S.V.).
"Spraw, by przerwy między tymi westchnieniami były coraz mniejsze... wtedy westchnienia połączą się w jedną nieustającą modlitwę... i Bóg będzie dla ciebie w szczególny sposób nieodłączny - a gdzie jest Bóg, tam jest Niebo" (List 35 do S.V.).
Podczas modlitwy "z uwagą trzeba zejść do serca i stanąć tam przed obliczem Boga, który jest wszechobecny - w tobie, i wszechwidzący - w tobie" (List 36 do S.V.).

Wychodzi na to, że trzeba zatopić się z umysłem w sercu, jak łódź podwodna wchodzi w głębiny morza, czysto i spokojnie, i tak podążać kursem ku zamierzonym celom. Częstym błędem modlącego się jest to, że zwalnia on z uwagi na przeszkody i pokusy, zaczyna angażować się w spory z nimi, podczas gdy łatwiej jest je opuścić i zwrócić się modlitewnie w głąb. Wtedy wyobrażenia, uderzone mocą serdecznej modlitwy, bledną i tracą swoją siłę.

Jednocześnie w czasie Wielkiego Postu powinniśmy uważać, by nie rzucać się na każdą atrakcyjną informację jak głodny rekin, ale trzymać umysł na wodzy. Jest to zmaganie i wysiłek. Dusza współczesnego człowieka przyzwyczajona jest do nieustannych rozrywek. Trudno jest spędzić godzinę samemu ze sobą, trudno jest kontemplować, jeśli nie głębię Boga, to przynajmniej głębię własnej duszy.

A im dalej człowiek jest od Boga, tym bardziej nieznośne jest dla niego przebywanie w mentalnej samotności. Chce uciec od siebie, od swoich problemów życiowych, które mają swoje korzenie w grzesznych namiętnościach.

Kiedy jedziesz metrem, praktycznie nie ma osoby, która nie jest wpatrzona w swój telefon ze słuchawkami w uszach, spalając w ten sposób cenny czas. Ja nie jestem lepszy, a nawet gorszy. Znam swoje słabości i dlatego mam telefon z przyciskami.

Niesamowite jest to, że kiedy dajemy się złapać na wędkę informacyjną, sama przynęta zamienia się w rekina i połyka nas w całości. Niestety, przebywanie w jego łonie wcale nie jest tak przygnębiające jak u Jonasza, więc nie od razu myślimy o modlitwie i Bogu. Dopiero gdy wszystkie nasze soki witalne spłyną w informacyjną próżnię, gdy nasza wypełniona wiedzą głowa paradoksalnie stanie się pusta, a serce ciężkie i przygnębione, przypominamy sobie wreszcie, że przegapiliśmy wszystkie modlitwy, nie zrobiliśmy nic ważnego i w sumie nic nie zyskaliśmy.

Prawdopodobnie w dzisiejszych czasach jeden współczesny człowiek może zmieścić w swojej głowie tyle wiedzy, ile nie miało wiele starożytnych cywilizacji. A jednocześnie sprawiedliwe serce pradawnego Filareta Miłosierdnego mogło pomieścić tyle miłości, ile obecnie jest w sercach wielu tysięcy współczesnych nam ludzi.

Wielki Post to czas refleksji. Myśli płyną jak karawana wielbłądów. I jeśli jest się czujnym, to wśród towarów można znaleźć klejnoty. Jeśli jesteśmy nieostrożni i śpimy jak lew św. Gerasyma, to możemy stać się świadkami kradzieży ostatniego osła.

Starajmy się postępować zgodnie z przykazaniem św. Teofana i czuwajmy z modlitwą w głębi serca. Dobiega końca pierwszy tydzień Wielkiego Postu. We wszystkim się ograniczyliśmy. Oko, które nie może nasycić się patrzeniem (zob. Koh 1, 8), daje pokarm niespokojnemu, miotającemu się umysłowi. Nadszedł czas, aby je również ograniczyć. A żeby nie wołało z głodu, dajmy mu pokarm odpowiedni na czas skruchy: czytanie Ewangelii i Psalmów.

Bierz, duszo, jedz i pij! Znajdź w tym rozkosz, smak i radość. Zaprawdę powiadam ci: Nie otrzymasz innego pokarmu!

o. Sergij Biegijan (tłum. Justyna Pikutin) 

za: pravoslavie.ru

fotografia: Aimilianos /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →