Końca dobiega rok 2014.
Końca dobiega rok 2014. Przedstawiamy Państwu wywiad z metropolitą warszawskim i całej Polski Sawą. Zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego podsumowuje w rozmowie kończący się rok.
Kończy się rok 2014. Jak Eminencja ocenia go dla życia PAKP?
Pytanie postawione jest nieprawidłowo. Musimy mieć świadomość, że Cerkiew istnieje poza czasem. U Boga nie ma starego, nowego roku. Jest błogosławiony czas Boży, który przemija. I niezależnie od jego uwarunkowań Cerkiew egzystuje i prowadzi swoją misję – głosząc Królestwo Boże.
Oceniając jednak kończący się czas 2014 roku z ludzkiego punktu widzenia, powiedzieć można, że był to okres pozytywny dla Cerkwi. Życie cerkiewne w tym okresie było stabilne. Nie było zjawisk naruszających jego wewnętrzny ład i porządek. W sensie religijno-duchowym był to czas pozytywny.
Dużym wydarzeniem z duchową korzyścią dla Cerkwi był pobyt na terenie Polski świętych relikwii cząstki św. Krzyża Pańskiego i dłoni św. Marii Magdaleny. Św. Sobór Biskupów w swoim przesłaniu z okazji świąt Bożego Narodzenia podkreślił to wydarzenie jako bardzo ważne w życiu naszej Cerkwi w 2014 roku. Podaliśmy szacunkową liczbę 100 tysięcy osób, które oddały cześć świętym relikwiom. Jest to dużo. Byli to nie tylko prawosławni, ale też wierni innosławni. Św. relikwie połączyły ludzi pomiędzy sobą. W czasach, kiedy ludzkość przeżywa różne podziały i doświadczenia, każdy nawet najmniejszy przejaw tej jedności jest bardzo ważny i wskazany.
W 2014 roku świętowaliśmy 100-lecie śmierci św. Maksyma Gorlickiego. Jest to święty, którego nasza Cerkiew kanonizowała w trudnym okresie przemian polityczno-społecznych. Święty Maksym dołączył do dyptychu naszych świętych: św. męcz. Gabriela, św. Grzegorza Peradze oraz męczenników chełmskich i podlaskich.
Uroczystości ku czci św. Maksyma miały szczególnie ważne znaczenie dla wiernych zamieszkujących południową część naszej Cerkwi. W uroczystościach tych wzięli udział wierni z całej naszej Cerkwi oraz ze Słowacji, Czech, Zakarpacia, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych itp.
Ważnym wydarzeniem było też poświęcenie nowo wybudownej cerkwi w Bielance. Po tych doświadczeniach, które przeżyli prawosławni Łemkowie w rezultacie Talerhofu i akcji „Wisła”, uroczystości w Bielance były dla nas Paschą. Dzieło budowy cerkwi w Bielance połączyło wszystkich. Każda budowa domu Bożego łączy ludzi, ale na tych terenach jest to bardzo wymowne. Uważam, że połączenie dwóch uroczystości – jubileuszu 100-lecia śmierci św. Maksyma i poświęcenia cerkwi w Bielance było dużym osiągnięciem w wymiarze ogólnocerkiewnym w Polsce i nie tylko.
Kolejnym wydarzeniem ważnym w życiu naszej Cerkwi było przybycie – już po raz piąty – Świętego Ognia w Wielką Sobotę. Jest to duże osiągnięcie dla duchowego wzrostu ludzi wiary, które można było zrealizować dzięki ofiarności osób kochających swoją Cerkiew. Obecność Św. Ognia w dni paschalne w naszych świątyniach łączy wierzących ze świętymi miejscami w Palestynie – Golgotą, Grobem Pańskim i świątynią Zmartwychwstania Pańskiego w Jerozolimie. Świadomość tego rodzaju wpływa na wzmocnienie naszej wiary i miłość do swojej Cerkwi. Ważny jest i ten fakt, że Św. Ogień dostarczany przez naszą Cerkiew do Polski przyjmowali wierni innych wyznań.
Mówiąc o ważnych wydarzeniach w minionym okresie Łaski Pańskiej (2014 rok) należy mocno podkreślić aktywną działalność naszej młodzieży zjednoczonej w Bractwie Młodzieży Prawosławnej. W 2014 r. nasze Bractwo otrzymało prestiżową nagrodę przyznawaną przez Międzynarodową Fundację Jedności Narodów Prawosławnych w uznaniu świadectwa o Prawosławiu w naszych czasach i wzmacniania wartości chrześcijańskich wśród młodego pokolenia. Cieszymy się z tego faktu. Dziękujemy młodzieży i życzymy jej pomocy Bożej w dalszym świadczeniu własnej wiary współczesnemu światu.
Wspomnieć należy także o kolejnej nagrodzie, którą otrzymało Wydawnictwo Warszawskiej Metropolii Prawosławnej, kierowane przez dra Jarosława Charkiewicza. Nagrodę przyznała Rada Wydawnicza Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, wyrażając tym samym uznanie dla pracy naszego wydawnictwa.
Ważne znaczenie w minionym okresie miały nasze modlitewne spotkania w szczególnie ważnych naszych sanktuariach, jak Jabłeczna, Grabarka, Saki, Supraśl, Zwierki, Stary Kornin, Krynoczka, Góra Jawor i inne. Uroczystości cerkiewne w tych miejscach zbierają zawsze pokaźną liczbę wiernych i pozytywnie wpływają na ich religijność, szczególnie młodzieży. Podkreślić należy, że bierze w nich udział dużo młodych ludzi. Jest to ważne i cenne, bowiem wszystko to służy budowaniu zdrowego życia Cerkwi.
A propos budowania – w Warszawie trwają przygotowania do budowy cerkwi. Jak wygląda sytuacja na dzień dzisiejszy?
Jesteśmy na etapie przygotowawczym. Moim życzeniem, a także wielu wiernych, jest zbudowanie nowej świątyni w Warszawie. Jak Bóg błogosławi i wybudujemy tę cerkiew, będzie ona pierwszą świątynią prawosławną wzniesioną w Warszawie po upływie 150 lat. Wszystko idzie ku temu, by ona powstała. Mamy już lokalizację. Działkę kupiliśmy za wysoką sumę, założona została hipoteka. Opracowany jest projekt. Architektonicznie nawiązuje ona do Hagii Sophii w Konstantynopolu. Obok świątyni zaplanowany jest budynek dla potrzeb parafii.
Budowa zaplanowana jest w dzielnicy Warszawa-Ursynów. Jeśli Bóg pozwoli i formalności zostaną sfinalizowane, budowa ruszy na wiosnę 2015 roku. I to jest nasz zasadniczy plan na 2015 rok. Świątynia umiejscowiona w stolicy państwa jest świątynią całej Cerkwi. Jej budowa powinna wszystkich nas mobilizować do cerkiewnej aktywności, a tym samym do dawania otoczeniu naszego prawosławnego świadectwa.
Warszawska Hagia Sophia to nie jedyna tworząca się wspólnota. Trwają, jak mi wiadomo, przygotowania do otwarcia parafii PAKP w Brukseli.
W Brukseli jest duże skupisko prawosławnych z Polski. Zwrócili się oni do mnie z prośbą o otoczenie ich duszpasterską opieką. Kilkakrotnie ich odwiedzałem. Aktualnie uczestniczą w nabożeństwach odprawianych w języku cerkiewnosłowiańskim w świątyniach należących do kanonicznych jurysdykcji. Nasi ludzie z Polski mają swoje obyczaje, praktyki i sposób bycia. Chcą to kontynuować. To się chwali. Wychodzimy naprzeciw ich oczekiwaniom. W Brukseli miałem znajomą panią, która swoją młodość spędziła w Polsce, przeto znała naszą praktykę cerkiewną. Będąc w Brukseli odwiedziłem tę panią. Powiedziała mi: „Władyko! Nigdzie nie ma tak, jak w naszej Cerkwi”. Zapytałem ją, co to znaczy. Ona na to: „W żadnej Cerkwi nie ma takich zwyczajów, takiej cerkiewnej atmosfery jak w polskiej Cerkwi”. Stwierdzenie to pomogło mi jeszcze bardziej zrozumieć prośbę tych ludzi, którzy okazali się tam w rezultacie emigracji. Zebrali ponad 600 podpisów, prosząc o otwarcie tu parafii podległej naszej Cerkwi.
Pragnę powiedzieć, że zgodnie z wszechprawosławnymi ustaleniami – w każdym regionie zachodniej Europy działają tzw. „Konferencje biskupów” różnych jurysdykcji. Przewodniczącym danej konferencji jest biskup Patriarchatu Konstantynopolitańskiego. Reprezentuje on cały Kościół prawosławny danego terenu (różne jurysdykcje) przed władzami państwowymi kraju. W Belgii władze państwowe pomagają Kościołom. I aby korzystać z tego przywileju należy wejść w ten układ. Naszą parafię reprezentować będzie biskup Patriarchatu Konstantynopolitańskiego.
Aktualnie przygotowujemy kandydata do pracy duszpasterskiej w Brukseli. Pierwsze nabożeństwo odprawione zostanie 8 lutego 2015 roku.
W marcu br. w Konstantynopolu odbyło się spotkanie zwierzchników Cerkwi lokalnych. Podjęto na nim decyzję o zwołaniu Soboru Panprawosławnego w 2016 roku. Jakie znaczenie będzie miał ten sobór?
Jeśli będzie na to wola Boża – sobór odbędzie się w 2016 roku, przypuszczalnie w dniu Pięćdziesiątnicy. Ludzie odpowiedzialni za życie Cerkwi mają taką wolę. Nieznający problemu interpretują, że będzie to ósmy Sobór Powszechny. To nie tak. Będzie to Sobór Wszechprawosławny. Odniesie się on do różnych zjawisk, które dotykają współczesną ludzkość. I im szybciej taki sobór się odbędzie, tym lepiej dla Cerkwi. Pamiętajmy jednak i o tym, że wrogie moce szatańskie mogą przeszkadzać w realizacji dobrego dzieła. Potrzebna jest nasza czujność, odwaga i wierność nauce naszych Ojców, modlitwa.
Dzisiaj jesteśmy na etapie prac komisji przygotowawczych. Niektóre dokumenty są już opracowane. Każda Cerkiew lokalna powinna obecnie je ocenić i zaakceptować. Nasz Święty Sobór Biskupów tekst przedyskutował na ostatniej sesji. Powołaliśmy trzyosobowy zespół, który dopracuje tekst dokumentu. Zostanie on zatem przesłany do Komisji.
Sobór Wszechprawosławny winien dać świadectwo jedności Prawosławia. Miejmy świadomość, że Prawosławie, w większości, na przestrzeni swojej historii, było zniewolone – niewola turecka, komunistyczna. Dużo zła przyniosła tzw. unia z Kościołem rzymskokatolickim, np. na naszych terenach skutki unii brzeskiej z 1596 roku odczuwamy do dnia dzisiejszego. Pośród tych doświadczeń trudno było zebrać się prawosławnym, nie było swobody działania. Dzisiaj taką możliwość mamy. I z niej należy korzystać.
Zgodnie z wolą patriarchy konstantynopolitańskiego Bartłomieja Sobór ma się odbyć w Konstantynopolu (Istambule) w świątyni św. Ireny. W niej odbył się II Sobór Powszechny.
W marcu odbyło się posiedzenie Św. Soboru Biskupów PAKP, podczas którego zdecydowano o powrocie do starego stylu (kalendarza juliańskiego). Czy Eminencja mógłby powiedzieć coś więcej na ten temat?
Na Soborze potwierdziliśmy to, co w rzeczywistości istniało. Ponad 90% naszych parafii praktykowało kalendarz juliański. W świadomości Cerkwi lokalnych figurowaliśmy jako Cerkiew „nowostylna”. Swoją decyzją potwierdziliśmy rzeczywistość, która istnieje w naszej Cerkwi.
Przed podjęciem decyzji co do sposobu świętowania, każda parafia mogła się wypowiedzieć. W Warszawie tylko polskojęzyczne duszpasterstwo określiło się za świętowaniem wg kalendarza gregoriańskiego, z zaznaczeniem, że ten stan może ulec zmianie.
Wiosną bieżącego roku miały miejsce tragiczne wydarzenia w Serbii. Mowa o powodzi. Nasza Cerkiew pomogła braciom Serbom...
Zorganizowaliśmy ogólnometropolitalną dobrowolną zbiórkę na rzecz powodzian w Serbii. Wysokość zbiórki przerosła nasze oczekiwania. Zebrane sumy przekazaliśmy – część przez ambasadę Serbii i drugą część bezpośrednio do Patriarchatu. Osobiście zawiozłem pewną sumę patriarsze. Pomogliśmy też bezpośrednio ofiarom powodzi, które zwracały się bezpośrednio do nas, przedstawiając udokumentowaną sytuację powstałą w rezultacie powodzi.
W czerwcu br. świętowaliśmy 20-lecie restytucji Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego. Proszę powiedzieć jakie znaczenie miała i ma ta instytucja?
Bogu dzięki, że istnieje prawosławne duszpasterstwo wojskowe prowadzone przez Ordynariat Prawosławny. Organizowałem go od zera. Musiałem borykać się z wieloma problemami. Dzisiaj sytuacja jest inna. Moi następcy weszli na zaorane już pole. I dzięki Bogu, że tak jest.
Pragnę mocno podkreślić, że za pośrednictwem Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego społeczeństwo naszej Ojczyzny zapoznawało się z życiem Cerkwi prawosławnej. Nie mieliśmy przecież możliwości pojawienia się w telewizji czy w radiu. Będąc biskupem wojskowym mogłem występować w telewizji lub w radiu. Dla niektórych obywateli otwierały się oczy.
Nasza obecność wśród żołnierzy w jednostkach lub na poligonie dawała możliwość wojsku zapoznania się z Prawosławiem. Podam przykład. Byłem z kapelanami na poligonie. Zaczął za mną chodzić pewien pułkownik. Myślałem, że ma polecenie pilnowania mnie, więc powiedziałem mu: „Panie Pułkowniku! Proszę mnie zostawić, pilnuje mnie Święty Duch”. Pułkownik nabrał śmiałości i zwrócił się do mnie: „Ekscelencjo, czy mogę zrobić wspólne zdjęcie?”. Opowiedziałem – „Proszę bardzo”. Wykonane zdjęcie przyniósł i poprosił o mój podpis. Prośbę spełniłem. Pułkownik zaczął płakać. Byłem tym zachowaniem zaskoczony. Pytam go: „Pułkowniku, co się dzieje?”. On odpowiada: „Nigdy nie spodziewałem się, że w Wojsku Polskim spotkam biskupa prawosławnego. Pochodzę ze Wschodu, rodzice moi obecnie mieszkają w okolicach Wrocławia. Nigdy nie uwierzą, że spotkałem naszego biskupa, jeżeli zdjęcie nie będzie podpisane. Jestem ochrzczony, nie potrafię się żegnać. Proszę mnie nauczyć. Ożeniłem się z kobietą innego wyznania – straciliśmy wszystko”. Innego razu, też na poligonie, wychodzę z toalety, a pochodzi do mnie major i mówi: „Władyko! Ja też jestem prawosławny. Proszę was o jakąś literaturę o Prawosławiu. W ten sposób następowała metamorfoza.
Można śmiało stwierdzić, że Ordynariat pomógł Cerkwi prawosławnej pokazać się w Polsce, a także za granicą. Od nas Cerkwie lokalne zapożyczyły praktykę duszpasterstwa wojskowego. Osobiście jeździłem w tym celu do Grecji, Stanów Zjednoczonych, Rosji, Serbii itd.
Dzisiaj życzę Ordynariatowi, by z pomocą Bożą kontynuował tę ważną misję niesienia świadectwa Prawosławia we współczesnym świecie.
W lipcu br. zmarł zwierzchnik Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego – metropolita kijowski i całej Ukrainy Włodzimierz. A ten rok był i tak trudnym dla Ukrainy i Ukraińskiej Cerkwi.
Świętej pamięci metropolita Włodzimierz był osobowością historyczną. To on uratował Cerkiew prawosławną na Ukrainie od całkowitego rozkładu. To co przeżywa dzisiaj Ukraina i Cerkiew prawosławna jest wielkim bólem dla nas wszystkich. Należy modlić się. Tylko modlitwa, wytrwałość i gorliwość mogą pomóc. Obecny stan Cerkwi jest wielkim problemem dla Patriarchatu Moskiewskiego i całej Ukrainy.
Jeżeli chodzi o metropolitę Włodzimierza, to uczynił on wiele dobra dla Cerkwi. Był doktorem honoris causa naszej uczelni – Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Często odwiedzaliśmy nawzajem nasze Cerkwie. Kontakty były ożywione. Należy pamiętać i o tym, że 150 tys. naszych wiernych z Chełmszczyzny mieszka na Wołyniu, Zaporożu, Lwowszczyźnie. Zostali tam przesiedleni w okresie działań wojennych II wojny światowej. W ziemi ukraińskiej spoczywają prochy mojej babci, wujków i kuzynów. Dlatego boleję i przeżywam obecną trudną sytuację na Ukrainie. Nasi wierni, którzy okazali się na Ukrainie, będąc wychowani w trudnych uwarunkowaniach społeczno-politycznych, kiedy burzono ich świątynie – zahartowali się w wytrwałości i oddaniu sprawie Bożej. Dlatego podczas komunizmu, który był silny na Ukrainie, bronili Cerkwi i Prawosławia. To jest ich pozytywna zasługa. Cześć im i chwała za to.
Latem tego roku przez kilka tygodni w Belgradzie pokazywana była wystawa „Kolory Prawosławia. Polska” współfinansowana przez Ambasadę RP w Serbii. Wielu ludzi dziwiło się, że w Polsce istnieje Prawosławie. Podobne wrażenie miałem rozmawiając z gośćmi odwiedzającymi w tym roku Polskę – czy to z mnichami ze św. Góry Athos, czy z seminarzystami z ukraińskiego Poczajowa. Czy warto świadczyć o Prawosławiu w Polsce?
W 1964 roku, kiedy przyjechałem do Belgradu na studia doktoranckie – Serbowie byli zdziwieni, że w Polsce są prawosławni. To jest zasadnicza odpowiedź na Pańskie pytanie. Kiedy nie było przepływu informacji, z jakiego korzystamy dziś, uważano, że Polska jest katolicka. Mało kto słyszał o Prawosławiu w naszym kraju. W Belgradzie długo mi się przyglądano, uważano, że jestem podstawioną osobą. Stosunek do mnie zmienił się w rezultacie pewnej sytuacji. Przed świętami Bożego Narodzenia studenci teologii odbywali rekolekcje w jednej z parafii poza Belgradem. Pojechałem z nimi. Po Świętej Liturgii był obiad, na którym obecny był duchowny rzymskokatolicki. Między nim i mną zaistniała dość ostra teologiczna dyskusja, której przysłuchiwał się jeden z profesorów Wydziału Teologicznego. Po powrocie do Belgradu, na drugi dzień, przyszedł do mnie dziekan wydziału i stwierdził: „Myśleliśmy, że ojciec jest podstawiony, a ojciec jest rzeczywiście prawosławny”. Stąd wniosek – potrzebne jest nasze szerokie wszechstronne świadectwo o Prawosławiu w Polsce.
Dlatego też, kiedy zostałem metropolitą, postanowiłem zapraszać zwierzchników poszczególnych Cerkwi lokalnych do składania oficjalnych wizyt w naszym kraju. Po co to czyniłem? Po to, by zapoznawali się z życiem Cerkwi prawosławnej w Polsce, a Polacy – by mogli sobie uświadomić, że Prawosławie jest różnorodne narodowo. Im więcej będzie naszego świadectwa w kraju czy za granicą, tym lepiej dla Prawosławia.
W listopadzie Sobór Biskupów podjął decyzję o powołaniu komisji przygotowującej do kanonizacji ks. Szymona Fedorońko i innych osób zamęczonych w Katyniu. Czy Eminencja mógłby powiedzieć coś więcej na ten temat?
Powołaliśmy komisję, zadaniem której jest zebranie materiału dotyczącego osoby ks. płk. Szymona Fedorońko i innych osób. Jesteśmy na początku drogi. Dobrze się stało, że rozpoczęliśmy ważne dla Cerkwi dzieło.
Co wydarzy się w 2015 roku?
Światem i Cerkwią kieruje Duch Święty. On ukierunkowuje rozum ludzki na określone działania. Z drugiej strony jest człowiek. Powinien on wsłuchiwać się w działanie mądrości Ducha Świętego. I kiedy nastąpi tzw. synergia (współpraca) – ma miejsce działanie wokół określonego dzieła. Nie wiem co, kiedy i jak – zechce mi natchnąć Duch Boży. Zawsze starałem się i staram być otwartym na wolę Bożą. Mam jednak świadomość, że kiedy człowiekowi wydaje się, że dzieło jest dobre, wychodzi inaczej. Często jest tak, że to co wydaje się niemożliwym, staje się możliwe. Daje nam to wiara. O konkretnych zamierzeniach na rok 2015 już powiedziałem.
Czego Eminencja mógłby życzyć wiernym PAKP? Czego z kolei my moglibyśmy życzyć Eminencji?
Dla mnie przede wszystkim zdrowia. Obym mógł – jeśli Bóg jeszcze błogosławi – służyć Cerkwi.
Wiernym życzę, by byli rozsądni i mądrzy, by dary te wykorzystywali w służbie Cerkwi, w służbie temu, co jest autentycznie nasze; by zachowywali mocną wiarę, kulturę duchową, obyczaje, swój język liturgiczny i służący kontaktom, bowiem wszystko to jest naszym bogactwem pozostawionym nam przez wiele pokoleń naszych przodków – ojców i matek.
Nowy 2015 rok niech będzie czasem błogosławionym przez Boga dla wszystkich nas.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Paweł Karczewski
— Paweł Karczewski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.