To Bóg dał nam największy dar, którym jest życie. To Bóg dał nam świat, w którym żyjemy i z którego korzystamy. Wszystko, co mamy w tym życiu, jest darem od Niego. My natomiast jesteśmy robotnikami w winnicy Bożej i we właściwym czasie mamy oddać Mu plon, którym jest nasze życie zgodne z Ewangelią.
Drodzy Bracia i Siostry,
dzisiaj usłyszeliśmy dwa czytania z Pisma Świętego – pierwsze to właściwie samo zakończenie 1. Listu Apostoła Pawła do Koryntian, w którym to apostoł Paweł przekazuje pozdrowienia wszystkim bliskim mu osobom i żegna się z nimi, a drugie to fragment z Ewangelii według św. Mateusza (Mt 21, 33-42). To jedna z wielu przypowieści, które padły z ust Jezusa Chrystusa podczas nauczania uczniów i ludu.
Dzisiejsza przypowieść jest bardzo charakterystyczna. Jest ona właściwie bezpośrednią odpowiedzią na zamysły Żydów, którzy chcieli zabić Zbawiciela. On zaś, uprzedzając swoją śmierć na krzyżu, opowiada tę przypowieść, która jest swego rodzaju proroctwem o tym, co się stanie.
W przypowieści bowiem Jezus Chrystus mówi o gospodarzu, który przygotował winnicę. Zasadził rośliny, ogrodził teren, przygotował cały sprzęt potrzebny do korzystania z winnicy. Oddał następnie tę winnicę swoim sługom i odszedł. Ale oczekiwał, że słudzy, tak jak należy, w swoim czasie oddadzą mu jako swemu panu część plonów, oczywiście sami również korzystając z tej winnicy. Jak słyszymy w przypowieści, tak się jednak nie stało.
Kiedy pan wysłał do nich swoje sługi, rolnicy, którzy zarządzali winnicą, jednych pobili, a innym odebrali życie. I wtedy pan powiedział, że wyśle swego syna, bo tego na pewno uszanują. Oni jednak pojmali go i również zabili, myśląc, że w ten sposób staną się właścicielami winnicy.
Kiedy czytamy tę przypowieść, chyba nie trzeba nam nawet wskazywać na to, że była ona proroctwem o tym, co się później stało. Jezus Chrystus jako Syn Boży został zabity, ukrzyżowany przez tych, do których został wysłany właśnie jako Syn. A więc w tej przypowieści w osobie gospodarza winnicy widzimy Boga, w osobach sług wysyłanych do rolników – proroków, a w osobie syna, którego posłał do nich gospodarz winnicy – Syna Bożego.
Pismo Święte czytamy jednak nie tylko dlatego, aby przypomnieć sobie o tym, co kiedyś miało miejsce. Każdy jego fragment jest skierowany również do kolejnych pokoleń. Podobnie i ten fragment odnosi się do każdego z nas. Prócz tego historycznego znaczenia ma on też znaczenie ponadhistoryczne. Wszyscy jesteśmy robotnikami w winnicy Bożej. Bóg stworzył ten świat, a my korzystamy z niego, ale mamy we właściwym czasie oddać Mu plon. Tym plonem jest nasze życie zgodne z Ewangelią.
W ciągu całej historii możemy zobaczyć tych, którzy są podobni do niegodnych sług pana, którzy nie oddają mu plonów. Ale powinniśmy też spojrzeć na nasze własne życie, na naszą własną duszę. Powinniśmy kontrolować samych siebie, czy rzeczywiście oddajemy Bogu należne Mu plony.
To Bóg dał nam największy dar, którym jest życie. To Bóg dał nam świat, w którym żyjemy i z którego korzystamy. Wszystko, co mamy w tym życiu, jest darem od Niego. Jakże często jednak próbujemy zawładnąć tym darem i uważamy, że jest to nasze osobiste osiągnięcie... Chcemy, żeby ten świat należał do nas. Jakże często człowiek sprzeciwia się Bogu... A każdy nasz odruch, każdy odruch naszego serca, naszej duszy, kiedy próbujemy uznać, że to my coś zrobiliśmy, że to jest nasze, że to należy do nas, że jest to dzieło naszych rąk – jest już próbą zawładnięcia winnicą Pana.
To dlatego ta przypowieść, która na pierwszy rzut oka wydaje się mieć odniesienie tylko do historycznego wydarzenia ukrzyżowania Chrystusa, odnosi się też do każdego z nas. Gdzieś tam w naszym sercu możemy się upodabniać do niewdzięcznych rolników – zarządców winnicy. To dlatego tak ważne jest, byśmy czytając Pismo Święte, zawsze starali się znaleźć coś pouczającego dla nas samych.
Znamienne są słowa Jezusa Chrystusa, Który na koniec stawia pytanie, co uczyni pan, kiedy powróci, po tym, jak rolnicy zabili jego syna. Odpowiedź dali sami uczniowie Zbawiciela, którzy powiedzieli, że pan wszystkich wyda na stracenie. I wtedy Jezus Chrystus odpowiada im słowami starotestamentowego proroctwa: Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym. Od Pana stało się to i zdumiewa nasze oczy (Mt 21, 42).
Rzeczywiście – kamień węgielny, którym jest Jezus Chrystus, został odrzucony. Ale kamieniem węgielnym dla każdego z nas jest nasza wiara. Wiara w naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. A jeśli z naszego serca odrzucamy ten kamień węgielny, na którym mamy budować całe nasze życie, to właściwie upodabniamy się do tych, którzy ukrzyżowali Chrystusa.
Niech więc ta przypowieść będzie przestrogą dla każdego z nas, byśmy zawsze budowali swoje życie i naszą wiarę na kamieniu węgielnym, którym jest Jezus Chrystus.
Amen.
abp Jakub (Kostiuczuk)
Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański
fotografia: preservehilandar.org
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.