Czwarty sierpnia 1995 roku zapisał się tragicznie w historii Serbów zamieszkujących Chorwację – którzy przecież nie byli przybyszami czy imigrantami, lecz rodzimymi mieszkańcami tamtych ziem, od wieków.
Czwarty sierpnia 1995 roku zapisał się tragicznie w historii Serbów zamieszkujących Chorwację – którzy przecież nie byli przybyszami czy imigrantami, lecz rodzimymi mieszkańcami tamtych ziem, od wieków. Serbowie i Chorwaci to bratnie narody, które zasadniczo posługują się tym samym językiem, lecz różni je wiara – Chorwaci są rzymskimi-katolikami, zaś Serbowie prawosławni. Gdyby nie ta różnica, prawdopodobnie byłby to jeden naród. Przez tę bliskość, a także okupację turecką trwającą pięć wieków, ludność ta niejednokrotnie przesiedliła i przemieszała się zarówno w średniowieczu, jak i kilku następnych stuleciach. Jednakże kiedy nastąpiło wyzwolenie się z niewoli tureckiej i austriackiej, sytuacja ta właściwie ustabilizowała się. Machina wojenna lat 90. zburzyła ten porządek. Chorwaccy generałowie, Ante Gotovina i Mladen Markač, postanowili wyrzucić Serbów z Krajiny – regionu Chorwacji zamieszkałego w większość właśnie przez ten naród do 1995 roku – za powołanie własnej republiki, co na początku lat 90. nie było niczym zaskakującym. Jednakże w zamyśle przywódców chorwackich region ten miał być czysto chorwacki, a co za tym idzie – czysto katolicki, bez prawosławnego wiekowego dziedzictwa.
Swój zamysł wprowadzili w czyn właśnie 4 sierpnia, pod szyldem akcji Oluja (s-ch „Burza”). Rozpoczęła się ona nad ranem, amerykańskim nalotem na serbskie radary, potem uderzyło chorwackie wojsko, które zaczęło sukcesywnie zdobywać kolejne miasta i wioski na terenie Krajiny. Po czterech dniach chorwaccy przywódcy ogłosili sukces. Tym sukcesem była ucieczka kolumn serbskich uchodźców ze zniszczonych domostw – około 250 tysięcy osób. Czasem kolumny były ostrzeliwane, lecz najmniejsze szanse na przeżycie mieli ci, co nie zdążyli do nich dołączyć. Wciąż około 2 tysiące osób ma status zaginionych, zaś około 2 tysiące zginęło. Zniszczono 78 cerkwi, zbezczeszczono 181 prawosławnych cmentarzy. Operacja „Burza” przyczyniła się do największej zmiany składu etnicznego danego terytorium od czasów II wojny światowej. Do dziś władze Chorwacji odmawiają podania Serbom konkretnych danych ofiar, zaś Ante Gotovina i Mladen Markač zostali uniewinnieni przez trybunał w Hadze w listopadzie 2012 roku.
Swojego narodu nie opuszcza Serbska Cerkiew Prawosławna, która co roku, na początku sierpnia, modli się na panichidach za ofiary, zaś hierarchowie wzywają do powiedzenia prawdy, a także tego, by Chorwaci przestali świętować ten dzień, co ma miejsce rokrocznie. W ostatnich latach politycy chorwaccy na manifestacjach wygłaszają stwierdzenia, iż o przeszłości należy zapomnieć, by kroczyć we wspólną, europejską przyszłość. Jednakże serbscy biskupi przypominają, iż naród bez pamięci o swojej przeszłości nie ma przyszłości. Także serbscy uchodźcy 1995 roku mówią „Wybaczamy, ale niech świętujący się opamiętają, wspominając na Miłosiernego Boga, przed którym wszyscy staniemy”.
Tegoroczne serbskie obchody, z racji okrągłej rocznicy, są bardziej uroczyste. Rozpoczęły się one w wieczór 4 sierpnia na moście w Sremskiej Račy, którym w 1995 roku uciekały kolumny serbskich uchodźców w wyniku akcji Oluja – miejscowość położona jest na granicy Serbii i Bośni, a zarazem niedaleko Chorwacji. Uczestniczyli w niej m. in. premier Serbii Aleksandar Vučić, i serbski patriarcha Ireneusz. Premier w swoim przemówieniu stwierdził też, iż Serbia z Chorwacją trwa w pokoju, i będzie w nim trwać, lecz także podkreślił, iż odpowiedzialni za akcję „Burza” powinni się wstydzić, zaś ofiary – wybaczyć, co jednakże nie znaczy „zapomnieć”.
Następnie zwierzchnik serbskiej Cerkwi odsłużył panichidę (serb. parastos) – nabożeństwo za zmarłych – w intencji wszystkich tych, co zginęli przez tę wojskową interwencję. Patriarcha potem miał swoje wystąpienie, w którym zaznaczył, iż jedyną winą wygnanych było to, że byli Serbami wyznającymi prawosławie, i tym bardziej bolesne jest to, że tego aktu zła dokonali wyznawcy tej samej religii – chrześcijaństwa.
Po tym swoimi wspomnieniami podzieliła się Ðurđica Popović, która jako dziewięciolatka w 1995 roku była jednym z uchodźców z Krajiny.
Na koniec uroczystości studenci Akademii Sztuki w Banjaluce zaprezentowali program artystyczny pod tytułem Nasz smutek jest… wielki.
Krótki reportaż video ze Sremskiej Račy
Z kolei prezydent Serbii, Tomislav Nikolić, uczestniczył w uroczystościach w miejscowości Banstol, gdzie osiedliła się grupa uchodźców z Krajiny. Tam biskup sremski Bazyli dokonał poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego pod budowę cerkwi św. Marii Magdaleny, w serbskim narodzie znana jako Blaga Marija – bowiem, zgodnie ze starym stylem, Cerkiew 4 sierpnia obchodzi pamięć tej świętej.
Z kolei 5 sierpnia ogłoszono w Serbii oraz Republice Serbskiej w Bośni dniem żałoby narodowej. Bowiem to tego dnia 20 lat temu padł Knin – stolica Krajiny. Z miastem chorwaccy żołnierze rozprawili się brutalnie – tych Serbów, co nie uciekli dnia poprzedniego, zabijano, a domy obrzucano granatami na wypadek, gdyby ukrywali się tam Serbowie. Potem tzw. „czyściciele uliczni” pozbywali się śladów mordów i wandalizmu, by popołudniem kamery mogły nagrać tryumfalne wejście Chorwatów do miasta. W tym czasie Chorwaci wygonili serbskich cywilów również z okolicznych wiosek.
W południe rozbrzmiały syreny alarmowe i dzwony cerkwi w całej Serbii, by minutą ciszy uczcić ofiary akcji Oluja. Rano, przed cerkwią św. Marka w Belgradzie, patriarcha Ireneusz w asyście kilku serbskich hierarchów sprawował panichidę za ofiary. Uczestniczyły w niej przedstawiciele władz kraju, ambasador Wielkiej Brytanii w Serbii Denis Kif i bliscy ofiar.
Na koniec nabożeństwa pouczenie wygłosił metropolita Czarnogóry Amfilochiusz, który przypomniał, że każde zabójstwo, począwszy od Kaina i Abla, jest tak naprawdę bratobójstwem, a w konsekwencji – „bogobójstwem”. Stwierdził również, iż akcja „Burza” była kontynuacją roku 1941, kiedy to chorwaccy ustasze przyczynili się do męczeńskiej śmierci prawosławnych Serbów w Jasenovcu i innych obozach. Przypomniał jednak także słowa patriarchy Pawła, który był zwierzchnikiem serbskiej Cerkwi w trudnych latach dziewięćdziesiątych, i który przez wielu uważany jest za świętego: Jeśli mnie pytacie, czy jestem za Małą, czy Wielką Serbią, to mówię wam, że za żadną, jeśli Serbia ma się opierać na zbrodni – od takiej Serbii i mnie, i naród proszę trzymać z daleka.
Bezpośrednio po panichidzie, właśnie w południe, wyruszył marsz z cerkwi św. Marka do Centrum Konferencyjnego „Sawa”, gdzie odbyła się specjalna akademia z okazji rocznicy tej tragedii, w której wzięli prezydent Serbii i patriarcha Ireneusz. Sam marsz miał natomiast przypominać kolumny uchodźcze sprzed 20 lat.
Nabożeństwa za ofiary odbyły się w większości cerkwi w kraju.
Na podstawie: spc.rs, rts.rs, tanjug.rs
— Dominika Kovačević
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.