Nie ma takiej zasługi ZSRR, w tym zwycięstwa nad faszystami, które mogłoby usprawiedliwić przestępstwa Stalina - uważają przedstawiciele Patriarchatu Moskwy.
Nie ma takiej zasługi ZSRR, w tym zwycięstwa nad faszystami, które mogłoby usprawiedliwić przestępstwa Stalina - uważają przedstawiciele Patriarchatu Moskwy.
"Za Stalina stworzono nieludzki system i nic nie może go usprawiedliwić. Ani industrializacja, ani atomowa bomba, ani zachowanie granic państwa, ani nawet zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, bo wszystko to osiągnął nie Stalin, a nasze wielonarodowe społeczeństwo" - głosi opublikowany na stronie Wydziału Zewnętrznych Stosunków Kościelnych PM list zastępcy przewodniczącego WZSK ihumena Filipa (Riabycha) skierowany do głównego redaktora gazety "Jutro", Aleksandrowa Prochanowa.
List napisano w imieniu szefa wydziału, metropolity wołokołamskiego Hilariona (Ałfiejewa). Jest to odpowiedź na wcześniejszą korespondencję A. Prochanowa, który pytał metropolitę o przyczyny jego stanowiska odnośnie osobistego wpływu Stalina w historii, o którym pisał w jednym ze swoich artykułów.
Według hierarchy reżim stworzony przez Stalina "utrzymywał się dzięki terrorowi, gwałtom, stłumieniu ludzkiej osobowości, kłamstwu i donosicielstwu. Ten reżim pożerał samego siebie, kiedy sami kaci przekształcali się w ofiary, a jego sukces był okresowy".
"Heroizacja bezbożników i ich metod rządzenia nie może być elementem jednoczącym narody historycznego Imperium Rosyjskiego. Przeciwnie, to podzieli nasze społeczeństwo" - podkreślił o. Filip. Według niego, zwycięstwo w wojnie ojczyźnianej odbyło się dzięki krwi narodu, a nie władzy Stalina.
"Istnieją opinie autorytetów historycznych, iż to właśnie z jego winy ponieśliśmy tak niezliczone ofiary, położywszy na ołtarz zwycięstwa miliony istnień naszych rodaków z powodu nieprzemyślanej polityki wewnętrznej okresu międzywojennego" - czytamy w liście.
Komentując słowa A. Prochanowa o tym, jak to Stalin odbudował "wielką rosyjską przestrzeń", duchowny podkreślił, że właśnie "wódz wszystkich czasów i narodów" zbudował "bombę z powolnym zapłonem", według swojej woli kreując "wielką rosyjską przestrzeń", tworząc sztuczne granice między byłymi radzieckimi republikami".
"Wskutek stalinowskiej polityki zbieramy owoce ekstremizmu, nacjonalizmu i ksenofobii. Jedynym złączem łączącym tereny historycznej Rusi (obecnych Rosji, Ukrainy, Białorusi, Mołdawii i innych obecnie niezależnych państw) jest Rosyjski Kościół Prawosławny. Gdyby nie terytorialny eksperyment dzielenia byłego Imperium, wówczas nie powstałby problem dzielenia jedynego kraju i zaprzestania jego istnienia na początku lat 90." - głosi list. Jego autor wyraził nadzieję na to, że dyskusje na temat współczesnej historii kraju "będą się odbywać w cywilizowanej formie i nie będą dzielić jednego narodu na dwa wrogo do siebie nastawione obozy".
Ihumen Filip pisząc o "historycznych narodach Imperium Rosyjskiego" w kontekście społeczeństwa najwyraźniej zapomina o polityce rusyfikacji i kolonizacji (np. Syberii) prowadzonej przez ostatnich carów, która trwale starła z map dziesiątki języków i kultur lokalnych. Rosyjski Kościół Prawosławny miał w tym również swój udział - wystarczy wspomnieć kasatę unii na dzisiejszej Białostocczyźnie, która wyrugowała religijne obyczaje tamtejszych prawosławnych, wprowadzając na ich miejsce rosyjski język i kulturę. Imperialne mrzonki powrotu do wielkiej Rosji, które odrodziły się po upadku komunizmu uderzają w państwa narodowe, które na nowo odzyskały niepodległość - Białoruś, Ukraina, kraje nadbałtyckie (niepodległe do 1940 r.). Czy ihumen wspominając Imperium chciałby również powrotu prywislanskiego kraju? Z pewnością Polacy z taką wizją się nie zgodzą.
za: Interfax
— Tomasz Sulima
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.