czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Świat 18 października 2009

Prawosławie i bioetyka cz. 4

Włączając się w ogólnopolską dyskusję nad problemami z zakresu bioetyki, które stały się szczególnie obecne w mediach ostatnio, w związku z próbą unormowania sztucznego zapłodnienia przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, publikujemy czwartą część rozmowy, którą przeprowadzili mnisi z monasteru Vatope

Włączając się w ogólnopolską dyskusję nad problemami z zakresu bioetyki, które stały się szczególnie obecne w mediach ostatnio, w związku z próbą unormowania sztucznego zapłodnienia przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, publikujemy czwartą część rozmowy, którą przeprowadzili mnisi z monasteru Vatopedi (św. góra Athos), z wybitnym – lecz praktycznie nieznanym w Polsce – prawosławnym uczonym, specjalistą z zakresu bioetyki – profesorem H. Tristramem Engelhardtem (na zdj.). W prezentowanej części profesor Engelhardt odpowiada na pytania dotyczące konkretnego problemu związanego z bioetyką w postaci eutanazji.

Profesorze, co może pan nam powiedzieć o eutanazji — czy rzeczywiście jest ona przeprowadzana w niektórych krajach?

Tak, w Holandii i Belgii eutanazja obejmuje dwa podstawowe elementy. Obejmuje zamiar zabicia, określone działanie albo zaniechanie, prowadzące w sposób nieunikniony do śmierci.

Weźmy taki przykład, gdyby ktoś z mnichów podszedł do mnie i powiedział: Hermanie, boli mnie głowa, czy możesz mi dać aspirynę?, to dałbym mu aspirynę w celu uśmierzenia bólu głowy. Jednak zawsze istnieje prawdopodobieństwo tego, że aspiryna stanie się przyczyną śmierci. Co roku mnóstwo ludzi umiera na krwotok żołądkowy spowodowany zażyciem aspiryny. Załóżmy, że za chwilę przyjdzie do mnie mój najgorszy wróg i poprosi o aspirynę, ja zaś mu ją dam z nadzieją, że jej zażycie go zabije (wiem, że prawdopodobieństwo tego jest znikome, ale mam nadzieję, że diabeł mi pomoże — śmieje się). W tym momencie wykonuję czyn całkowicie odwrotny. Intencje warunkują sens działania.

Podobnie jeśli chory odczuwa bardzo silne bóle i ja podam mu morfinę nie mając zamiaru zabicia, mimo że jestem świadomy wynikającego z tego zagrożenia śmiertelnego, to nie biorę udziału w eutanazji. Bazyli Wielki mówi, że podajemy opium cierpiącym z powodu bólu, chociaż zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że doprowadzi to do śmierci. Kiedy przyjmujemy kurs leczenia mając na celu uśmierzenie bólu, to nie jest to czynna eutanazja, lecz działanie skierowane na walkę z bólem.

Mogę też przerwać leczenie, ale nie celem zabicia chorego, lecz dlatego, że ma on już dość terapii i doprowadza ona go wyłącznie do frustracji. W ten sposób, gdyby miała miejsce określona ingerencja, która bardzo denerwowałaby chorego i nie mógłby jej już dłużej znosić, to ciężar leczenia mógłby stać się pokusą prowadzącą do popełnienia grzechu. Nawet gdyby istniało niebezpieczeństwo śmierci w przypadku przerwania przeze mnie terapii, to fakt przerwania leczenia nie byłby czynem biernej eutanazji.

Rozważmy przypadek, kiedy pacjent ma zaawansowaną postać nowotworu. Jeśli w trakcie leczenia cierpienie chorego cały czas wzrasta, lekarz natomiast się obawia, że chory może wpaść w rozpacz, to za zgodą chorego może przerwać leczenie. Nie będzie to bierną eutanazją.

Lekarz przerywa leczenie nie po to, by zabić chorego, inaczej byłoby to bierną eutanazją, która obecnie jest szeroko rozpowszechniona. W społeczeństwie zeświecczonym nikt nie pyta o intencje lekarza czy chorego. Nieliczni tylko zadają pytanie, czy leczenie zostanie zakończone z tego powodu, że choremu jest moralnie ciężko je znieść, czy też dlatego, że chory woli umrzeć. W kręgach świeckich specjalistów z bioetyki w latach siedemdziesiątych-osiemdziesiątych miała miejsce zaawansowana dyskusja o szczególnej roli intencji w bioetyce. Obecnie bierna eutanazja jest tolerowana, dlatego obserwuje się próbę połączenia biernej eutanazji z odmową zaproponowania leczenia mając na względzie zapobieganie poniesieniu przez pacjenta szkód moralnych.

Należy rozpatrywać osobno nie tylko bierną eutanazję (zamierzone przerwanie terapii podtrzymującej przy życiu, mające na celu zabicie chorego) i czynną (działania konsekwentnie prowadzące do śmierci). Należy też rozróżniać eutanazję dobrowolną od niedobrowolnej i mimowolnej. Eutanazja dobrowolna ma miejsce w przypadku, kiedy chory prosi o jego uśmiercenie, niedobrowolna — kiedy chorego uśmiercają wbrew jego woli, żeby położyć kres jego cierpieniom, mimowolna zaś — w przypadku pacjenta nieświadomego, jeśli lekarz uważa, że pacjent wolałby odebranie mu życia.

Jedynie dobrowolna i mimowolna eutanazja są dopuszczone przez prawo. Oprócz tego, w wielu ustawodawstwach zezwala się osobie trzeciej na przekazanie choremu środków przerywających jego życie.

Ale to jest samobójstwo!

Owszem, samobójstwo wspomagane ma miejsce w przypadku, gdy ktoś udziela innej osobie środków dla dokonania samobójstwa. W odniesieniu do eutanazji samobójstwo wspomagane – to kiedy zabijają chorego. Holandia dąży obecnie w kierunku zezwolenia stosowania eutanazji w stosunku do niemowląt, jest to pewna odmiana zabójstwa dzieci. Podobnego zachowania można się spodziewać w jakimś społeczeństwie pogańskim, gdyż świat pogański, który panował przed chrześcijaństwem, dopuszczał zabijanie dzieci. Od kiedy jesteśmy społeczeństwem pogan?

Wspomagane przez lekarza samobójstwo jest obecnie legalne w stanie Oregon, jak również w Szwajcarii. Wielu jedzie do tego kraju, by już nie powrócić. Samobójstwo wspomagane jest również legalne w Niemczech, ale nie biorą w nim udziału lekarze. Bardzo szybko samobójstwo wspomagane przez lekarza będzie prawnie możliwe w większości krajów oraz, możliwe, w większości stanów USA.

Szczególnie przykre jest to, że w Belgii oraz Holandii w szpitalach prowadzonych przez Kościół katolicki jest dozwolona eutanazja. Jest to wyraźne przyzwolenie na czynienie zła. Rozmawiałem z pewnym człowiekiem, który pracował w charakterze specjalisty z bioetyki, jak to on sam siebie określał, w jednym ze szpitali katolickich. Powiedział on, że tam nie jest praktykowana eutanazja niedobrowolna, jedynie dobrowolna. Tym nie mniej, w szpitalach państwowych jest praktykowany zarówno jeden, jak i drugi rodzaj eutanazji. Istnieją dowody na to, że w wyżej wspomnianym szpitalu katolickim pacjenci najpierw przyjmują Komunię, później natomiast są zabijani.

Weźmy przykład starszego człowieka przebywającego w śpiączce, o którym wiemy, że na pewno umrze, jeśli, oczywiście, nie zdarzy się cud. Ów człowiek jest podłączony do specjalnego aparatu pozwalającemu mu wegetować, ale ta procedura jest bardzo kosztowna. Rodzina nie wie, co robić. A co Pan sądzi na ten temat?

Podobne decyzje należy podejmować ściśle kierując się duchem Świętych Ojców. Bazyli Wielki rozważając w pytaniu pięćdziesiątym piątym dany temat mówi o tym, jak daleko powinno się sięgać korzystając z pomocy medycznej. Chodzi nie o to, czy można ją odstawić, tylko o to, czy można ją zastosować. Święty odpowiada na ostatnie pytanie pozytywnie, ale następnie przytacza warunki, przy występowaniu których jest to niemożliwe.

Podkreśla on, ze medycyna jest dla nas nie do przyjęcia wówczas, gdy staje się celem sama w sobie. Gdy każdy z nas będzie przykładał wszelkich starań tylko po to, by za pomocą wszystkich możliwych środków zachować życie materialne, swoje własne albo bliźnich, wówczas nasze podejście do medycyny jest niewłaściwe, dlatego, że robimy z niej bożka.

Przedstawiam teraz mój własny pogląd na ten temat. Gdybym w czasie wypadku stracił czucie, to trzeba skorzystać z dorobku medycyny, żeby czucie zostało przywrócone, a następnie pokajać się w grzechach oraz dostąpić Świętych Tajemnic. Ale po przywróceniu czucia medycyna bardzo często może mnie skłaniać do pójścia złą drogą. Dlatego dużo lepiej byłoby przeznaczyć środki finansowe wydane na mnie na rzecz pomocy dla biednych, dla prawosławnych misji w Afryce oraz Indiach.

Eutanazja jest eutanazją tylko wówczas, kiedy działamy, albo odwrotnie, nie podejmujemy działań, z zamiarem odebrania sobie życia. Jeśli działamy w celu kontrolowania bólu (nawet jeżeli zwiększa to w jakiś sposób ryzyko śmierci), ponieważ pod wpływem silnych cierpień ludzie mogą wpaść w rozpacz i popełnić grzech, a także jeśli przerywamy leczenie, ponieważ może ono przynieść szkodę duchowemu życiu chorego, wtedy w swoich działaniach kierujemy się obowiązkiem duchowej obrony chorego.

Zawsze jednak istnieje niebezpieczeństwo utraty wszelkiej litości w kwestii zachowania życia. Odbywa się w epoce rozwiniętych technologii, kiedy jesteśmy skłonni zastępować naszą wiarę w Boga wiarą w technologie. Technologie mogą wprowadzić nas w błąd, natomiast jednym z największych idoli naszych czasów jest właśnie technologia medyczna. Przypuszczam, że prawosławni chrześcijanie w Grecji dają przynajmniej dziesięć procent swoich dochodów dla Cerkwi.

W USA na opiekę medyczną wydajemy jeden dolar z siedmiu, 14% dochodu narodowego, Niemcy zaś — jedno z dziesięciu euro. Jeśli w Grecji wydają od dziesięciu do piętnastu procent swojego zarobku na rzecz Cerkwi, to można stwierdzić, że medycyna dla tego kraju nie jest wielkim idolem.

Ale jeśli Grecy zaczną wydawać na opiekę medyczną więcej pieniędzy, niż ofiarują dla Cerkwi, to w tym przypadku medycyna może obrócić się we wszechogarniającą żądzę. Rzadko już budujemy wielkie katedry, lecz coraz częściej ogromne centra medyczne.

Jakie jest stanowisko prawosławia w kwestii śmierci mózgowej?

Święty Grzegorz Palamas, który jest patronem tej niedawno powstałej kaplicy, obok której teraz się znajdujemy, podkreśla, że nie istnieje nauka o tym, jaki narząd jest główny w stosunku do różnych funkcji naszego organizmu. Powiedział on, że decyzja w kwestii, jaki narząd jest narządem głównym, należy wyłącznie do medycyny. Zgadzam się ze świętym.

Kiedy mówimy o sercu w języku teologii, mamy na uwadze naszą duszę, nie zaś narząd ciała. Wiemy, że ludzie mogą posiadać sztuczne serca, ale oni również będą grzeszyć albo zwracać się do Boga.

Chciałbym wyjaśnić, na pewnym sztucznym, drastycznym przykładzie, czemu to mózgowie, nie zaś serce, jest podstawą życia. Żył sobie pewien człowiek Antoine Laurent de Lavoisier (1743 - 1794), który stworzył definicję tego, co to jest tlen. Nie był on bynajmniej człowiekiem religijnym.

W czasie Rewolucji francuskiej 8 maja 1794 roku został on ścięty. Będąc uczonym świeckim, przed egzekucją poprosił swoich przyjaciół o zmierzenie czasu, w trakcie którego będzie on otwierał i zamykał oczy po ścięciu głowy. A teraz wyobraźcie sobie, że odcinają mu głowę nie w 1794, lecz w 2005 roku, i również ma on przyjaciół.

Natychmiast po odcięciu głowy wprowadzają oni w przecięte żyły i tętnice elastyczne rurki oraz podłączają je do sztucznego serca. Głowę natomiast do czasu, gdy przestanie otwierać i zamykać oczy, szybko wywożą z miasta. Krew nadal krąży, jest on jeszcze zdolny do komunikowania się z otoczeniem poprzez otwieranie i zamykanie oczu. Inni jego przyjaciele podłączają jego ciało i wywożą do innego końca miasta. W ten sposób mają ciało na jednym końcu Paryża, głowę natomiast na drugim.

W tej chwili rzecz jasna spekulujemy…?

Oczywiście. Ale obecnie coś takiego mogłoby być całkiem możliwe. Robespierre (1758 — 1794), który zechciałby się upewnić, że Lavoisier jest rzeczywiście martwy, wysłałby swoich ludzi, by go zabili. A w jakim przypadku zostałby zabity? Kiedy by strzelano w serce czy kiedy w głowę? Myślę, że w głowę. W innym przypadku wychodzi na to, że po prostu strzela się w ciało, ale oczy na drugim końcu Paryża jeszcze się otwierają i zamykają zadając pytania: Lavoisierowi odcięto głowę?, Czy on jeszcze żyje?.

Postrzegamy mózgowie oraz serce w sposób empiryczny. Podsumowując, uważam, że jest bardzo ważne, by zanim zostanie powiedziane, że człowiek zmarł, jego mózg całkowicie obumarł. Gdy mózgowie jest całkowicie martwe człowiek już nie należy do tego świata. Tym nie mniej ludzie ze wszystkich sił pragną zdobyć różne części ciała i narządy dla transplantacji.

W niektórych klinikach amerykańskich nie czeka się na śmierć mózgu. Czekają na moment, kiedy człowiek będzie odpowiadał cechom dawcy – tego, u którego nie bije serce. Oznacza to, że mózg jeszcze nie umarł. Po prostu serce przestało bić i człowieka można byłoby przywrócić do życia. Mózgowie może jeszcze funkcjonować. To może być jeden z rodzajów zabójstwa.

CDN.

— Andrzej Nieścierowicz, Szymon Krzyszczuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →