Sytuacja na Ukrainie – epidemia grypy - zmusza do postawiania Cerkwi kilku pytań, których być może w zwykłych, spokojnych czasach nikt (lub prawie nikt) by nie postawił.
Sytuacja na Ukrainie – epidemia grypy - zmusza do postawiania Cerkwi kilku pytań, których być może w zwykłych, spokojnych czasach nikt (lub prawie nikt) by nie postawił. Potrzebę taką rodzi specyfika prawosławnego życia religijnego: masowe zgromadzenia, dojazd na nabożeństwa ogólnodostępnymi środkami transportu, uczestnictwo w sakramentach, adoracja krzyża, ikon i relikwii... Momentem szczególnym w tej sytuacji może być przystępowanie do św. Komunii, która w Kościele prawosławnym udzielana jest wiernym pod obiema postaciami – Ciała i Krwi, z jednego Kielicha, z jednej łyżeczki. Takie sytuacje w czasie epidemii mogą być przez niektórych postrzegane jako potencjalnie niebezpieczne. Pytany o te kwestie ks. Georgij Kowalenko, sekretarz prasowy Zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, przewodniczący synodalnego wydziału informacyjno-oświatowego UKP, nie ucieka od odpowiedzi. Przeciwnie, jasno i konkretnie wyjaśnia wspomniane aspekty, dodatkowo wskazując na możliwość rozsądnego współistnienia wiary w Boga i szukania pomocy u lekarzy, religijnego zawierzenia i stosowania środków profilaktyki. Serdecznie zachęcamy do lektury.
„Już od kilka dni nie milkną rozmowy o epidemii, która nawiedziła Ukrainę. Temat zdrowia, a tym bardziej kwestie życia i śmierci, niestety, nie pozostały z dala od spekulacji, zwłaszcza wyborczych i tych o charakterze politycznym. Jak podkreślił jeden ze znanych ukraińskich pediatrów, J. Komarowskyj [...], podczas dni paniki spowodowanej chorobą [...] w społeczeństwie ukraińskim, rolę doradców i nauczycieli wzięli na siebie nie lekarze i fachowcy, lecz politycy: parlamentarzyści, ministrowie i niegdysiejsi ministrowie zdrowia.
Portal 'Prawosławie w Ukrainie' proponuje spojrzeć na zaistniałą sytuację oczami duchownego.
Wzmóc modlitewne wysiłki, zaufać Bogu, ale też nie odrzucać elementarnych środków ostrożności – radzi wiernym protojerej Georgij Kowalenko.
- Ojcze, co Ukraiński Kościół Prawosławny zaleca w związku z rozprzestrzenianiem się grypy, które obserwujemy dziś w społeczeństwie?
- Po pierwsze – Cerkiew nawołuje do wzmożenia modlitwy. Jego Eminencja, metropolita Włodzimierz zalecił, aby we wszystkich cerkwiach UKP celebrowano specjalne molebny, które noszą nazwę: 'Moleben na czas morowego powietrza i niosącej śmierć epidemii'. 'Morowe powietrze' - to jest właśnie choroba, rozprzestrzeniająca się drogą powietrzno–kropelkową, z wiatrem. To specjalny obrzęd, który nie jest dla Cerkwi niczym nowym, i zazwyczaj celebrowany jest właśnie w takich przypadkach. W ten sposób Cerkiew będzie się modlić.
Po wtóre – w naszych modlitwach możemy zwracać się do znanych świętych uzdrowicieli: świętego wielkomęczennika Pantelejmona, świętego mnicha Agapita Pieczerskiego, świętego hierarchy Łukasza (Wojno-Jasienieckiego) (zobacz: http://www.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&a_id=262 ) Tak się stało, i sądzę, że nie jest to przypadek, że tydzień temu odbyła się kanonizacja (zobacz: http://www.cerkiew.pl/index.php?id=69&tx_ttnews[pointer]=1&tx_ttnews[tt_news]=11935&tx_ttnews[backPid]=40&cHash=37595ec8ad ) nowego świętego, którego można uważać za orędownika w czasie takich epidemii i chorób. To hierarcha arcybiskup Filaret (Gumilewskij), znany nie tylko jako światły mąż, człowiek uczony, teolog i wydawca, ale też śmierć którego związana była właśnie z chorobą – epidemią cholery w diecezji czernihowskiej. Kiedy abp Filaret zauważył, że ludzie zaczęli padać duchem, że wśród ludu z powodu choroby zapanowała panika, zaczął objeżdżać diecezję: wizytował świątynie, monastery, wszelkimi sposobami starając się podtrzymać powierzonych mu ludzi na duchu. W trakcie podróży jego samego również dosięgła choroba i zmarł w Konotopie. Trumnę z ciałem wierni umieścili w soborze, spoczywała w nim cztery dni, i mimo letniej pory na ciele nie zauważono żadnych oznak rozkładu. Ale co jest ciekawe: według relacji naocznych świadków, wraz ze śmiercią biskupa epidemia cholery zaczęła przygasać. To tak, jakby hierarcha swą modlitwą, swoją ofiarną arcypasterską posługą, jak dobry pasterz, położył swą duszę za swe owce i w ten sposób rzeczywiście zahamował rozprzestrzenienie się tej choroby. Dlatego więc również i jego można uważać za tego świętego, do którego można, a nawet trzeba zwracać się w te dni.
Ludzie wierzący dobrze wiedzą, ale nawet uczeni potwierdzają fakt, że modlitwa wpływa pozytywnie na kondycję chorego człowieka; święcona woda jest nadzwyczaj pomocna w procesie leczenia; dźwięk dzwonów również sprzyja procesowi wyzdrowienia; nawet dym kadzidlany przez niektórych uczonych uważany jest za antyseptyk. Dlatego Cerkiew dzięki swemu wielowiekowemu doświadczeniu zgromadziła wszystko to, co jest niezbędne, aby zapobiec takim chorobom. Ale rzeczą najważniejszą jest wiara. „Według wiary waszej niech wam się stanie” (Mt 8,13) [cytat pochodzi z Mt 9,29. Podany przez autorów werset brzmi podobnie: „Niech ci się stanie, jak uwierzyłeś” - przyp. tłum.]. Jeśli wierzymy i zwracamy się się do Boga po pomoc, to możemy się jej również spodziewać.
- Dziś wszędzie – w miejskim transporcie, na ulicach – stale mówi się o tym, że wszystko to, co się dzieje, jest zabiegiem socjotechnicznym w wykonaniu tych lub innych sił politycznych. W tym tonie rozbrzmiewają również oświadczenia niektórych osób publicznych, które sugerują, że w tej epidemii nie wszystko jest „czyste”. Tak więc okazuje się, że jedni, przejmując się sytuacją, sięgają po środki profilaktyki, a inni, kierując się aspektem politycznym, ignorują ostrzeżenia, nie korzystają z masek uważając, że są to tylko odgrywane na zamówienie elementy gry wyborczej. Na co trzeba zwracać uwagę i czym się kierować w takiej sytuacji?
- Cerkiew nigdy nie odrzucała szukania pomocy lekarskiej czy też korzystania z procedur profilaktycznych i terapeutycznych w walce z chorobą. Więcej, w Piśmie Świętym jest powiedziane: „Daj miejsce lekarzowi, bo jego też stworzył Pan, nie odsuwaj się od niego, albowiem jest on ci potrzebny” (Syr 38,12). Co prawda są tam również słowa: „Kto grzeszy przeciw swemu Stwórcy, niech wpadnie w ręce lekarza” (Syr 38,15), ale Cerkiew mówi, a mądrość ludowa potwierdza, że „strzeżonego Pan Bóg strzeże”. Oznacza to, że musimy wykorzystywać wszystkie środki, jakie zalecają nam lekarze do walki z chorobą i do zapobiegania jej. Rzeczywiście, z jednej strony nie warto upolityczniać sytuacji. Z drugiej strony trzeba wierzyć, że wszystko dzieje się z woli Bożej i będzie tak, jak zdecyduje Bóg. Dlatego powinniśmy polegać na sobie, ale wierzyć Bogu i w to, że wszystko dzieje się po Jego świętej woli.
- A jednak jest to choroba, która przenosi się drogą powietrzno–kropelkową. Oczywiście duchowni podczas liturgii w cerkwiach nie założą masek z gazy. Ale czy może wystąpić tu precedens, gdy Cerkiew nie dopuści noszenia masek z gazy w świątyniach lub na odwrót, nie pozwoli całować relikwii i ikon? Niektórzy będą czuć obawę przed przystąpieniem do św. Komunii...
- Nikt nie może narzucać jakiegoś szczególnego modelu zachowania. Każdy człowiek w swym wyborze jest wolny. Ale jeśli w rodzinie, w domu, jest małe dziecko, niemowlę albo też człowiek odczuwa pewne symptomy choroby i wychodzi na ulicę, to do takiej sytuacji nie trzeba mieszać polityki, trzeba być po prostu ostrożnym. I takie zachowanie jest właściwe dla chrześcijanina. Chrześcijanin to nie taki człowiek, który na nic nie zwraca uwagi, uważając, że o wszystkim za niego zdecyduje Bóg. Chrześcijanin to człowiek odpowiedzialny za siebie, za ludzi, którzy go otaczają i robi wszystko to, co od niego zależy, pokładając przy tym nadzieję w Bogu. Jeśliby w Cerkwi było niebezpiecznie, to kapłani byliby pierwszymi, kto miałby chorować i umierać. Dlaczego? Ponieważ po wszystkich dopijają Kielich św. Komunii, najczęściej ze wszystkich całują ikony, stale przebywają w kontakcie z ludźmi, których spowiadają, w końcu ludzie podchodzą do kapłanów, aby pocałować krzyż. Czy przystępować w te dni do św. Komunii czy nie, czy całować święte ikony czy nie - człowiek sam powinien szukać odpowiedzi na te pytania. Kościół prawosławny nie będzie ani zmuszać, ani nikogo osądzać. Jeśli człowiek boi się zarazić, to Cerkiew nie zmusza go do brania udziału w nabożeństwach i sakramentach. Jednocześnie również nie będzie zabraniać chętnym gromadzenia się na liturgię, gdyż jest to po prostu niemożliwe.
- Czy możliwe jest takie zjawisko jak spadek w te dni liczby chętnych do św. Komunii?
- Taka sytuacja jest całkiem prawdopodobna, ale Cerkiew nie może tego regulować. Jeśli chętnych do św. Komunii zacznie być mniej, to będzie to znak przejaw ludzkiej obawy. I tak na przykład w naszej cerkwi dopuszczamy do św. Komunii ludzi tak, jak zawsze. Najpierw niemowlęta, potem dorosłych. Więc to, co dzieje się aktualnie w naszym kraju, świadczy o jednym: Bóg nawiedza nas poprzez chorobę, to wizyta Boga. I podczas epidemii czy klęsk żywiołowych ludzie zwykle w większym stopniu zwracają się do Boga. Być może dla nas aktualna sytuacja jest powodem, aby przejść od religijności zewnętrznej do wewnętrznej, świadomej; przejść od zwykłej obecności ikony w domu do modlitwy przed nią, od noszenia krzyżyka na szyi do realizacji w życiu chrześcijańskiego ideału. Tak więc po to, aby zostało uzdrowione nasze ciało, musimy uzdrowić duszę. I być może to dobra okazja do tego, aby nasze społeczeństwo stało się lepsze, bardziej moralne i bardziej chrześcijańskie.
Materiał przygotowały: Julia Kominko i Wiktoria Koczubej.”
Tłum. z ukr. ks. Mariusz Synak
zdjęcia: AFP / Yuriy Dyaczyshyn źródło: onet.pl oraz „Prawosławie w Ukrainie”
Na podstawie: „Prawosławie w Ukrainie” http://orthodoxy.org.ua/ru/tserkovni_hroniki/2009/11/03/27541.html
Zobacz także: Ukraina: Cerkiew a epidemia: http://www.cerkiew.pl/index.php?id=69&tx_ttnews[tt_news]=11970&tx_ttnews[backPid]=1&cHash=0d5f1bc476
— ks. Mariusz Synak
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.