Przedstawiamy wywiad ze schyarchimandrytą Helim (Nozdrinem), z Pustelni Optyńskiej.
Przedstawiamy wywiad ze schyarchimandrytą Helim (Nozdrinem), z Pustelni Optyńskiej. Starzec, cieszący się wielkim autorytetem w Rosji, opowiada o ogromnym znaczeniu życia duchowego w naszych codziennych zmaganiach. Również o tym, jak szukać ojca duchowego, by zgodnie ze słowami św. Jana Klimaka „szukając kapitana nie trafić na prostego wioślarza, by szukając lekarza nie znaleźć chorego, by poszukując człowieka beznamiętnego nie trafić na opętanego żądzami, by szukając przystani nie trafić w przepaść…..”
- Ojcze, dlaczego niezbędny jest nauczyciel w życiu duchowym prawosławnego człowieka?
Życia duchowego trzeba się uczyć. Bez tej, najważniejszej nauki, nasze społeczeństwo przepadnie. Spójrzcie, do czego doprowadziło życie bez Boga, bez Dekalogu. To nie przypadek, że w latach 50. minionego wieku światu groziła katastrofa atomowa, dokładnie wtedy, gdy w rosyjskiej telewizji obiecywali „pokazać ostatniego popa”. I dziś terroryzm, satanizm, nienawiść, degradacja rosyjskiej wsi – wszystko to ma wspólny korzeń i prowadzi do osłabienia duchowości, bez której nie możemy normalnie żyć. To nie tylko oddala człowieka od zbawienia w życiu wiecznym, ale także zakłóca porządek społeczny.
Zadaniem nauczyciela duchowego jest przede wszystkim przywrócenie i wzmocnienie tradycji, przekazywania doświadczenia duchowego, pomoc w doskonaleniu wiary i opieka nad uczniem. O wadze tej posługi świadczy to, że samego Chrystusa nazywano Nauczycielem. Przecież On sam dał nam przykład: chodził z uczniami po Palestynie z jednego końca w drugi i pokazał, że dla nauki duchowej nie potrzebny jest wygodny gabinet, uczyć można na gołych skałach. Ważne jest pytanie, czego i jak się uczymy.
Chrześcijaństwo daje tutaj dokładną odpowiedź. Nasza wiara wzrasta, a życie duchowe wzbogaca się poprzez bezpośredni kontakt z Bogiem, czyli poprzez modlitwę. Nawiasem mówiąc, Teofan Rekluz - rektor Petersburskiej Akademii Teologicznej mawiał, że wiedza teoretyczna, wykształcenie znaczą niewiele bez modlitwy. Dlaczego dziś mamy tak wiele problemów związanych z duchowością w Rosji? Dlaczego tak trudno znaleźć ojca duchowego? Wszystko opiera się na braku kształcenia w dziedzinie prawosławia i braku wiedzy teologicznej. Jeśli człowiek od najmłodszych lat miałby jakiekolwiek pojęcie o tym, czym jest życie duchowe, czym jest wiara, uchroniłby się od wielu błędów.
Nauka życia duchowego polega na połączeniu modlitwy i wiedzy. Musimy też pamiętać, że trwa ona wiele lat. Często człowiek przychodząc do cerkwi myśli, że od razu zostanie świętym, że Bóg go wyróżni. A tak się nie zdarza.
Modlitwa powinna łączyć się z wykształceniem, pozyskiwaniem wiedzy i wpływać na zmianę sposobu życia. Właśnie nad tymi zmianami powinien czuwać ojciec duchowy. Człowiek musi być na nie gotowy. Starzec może pomagać, ale jak mówi przypowieść: siewca sieje, a potem przylatują wróble i kawki, dziobią ziarno, a człowiek i tak pozostaje pusty. Uczeń i duchownik powinni współpracować ze sobą. Tylko wtedy można mówić o prawdziwym doskonaleniu się duchowym człowieka.
- Uważa się, że ojciec duchowy powinien nauczać samodzielnego myślenia. Jednak niektórzy powierzają się całkowicie duchownemu, radząc się nawet przy zakupie tapety. Wielu uważa takie postępowanie osoby świeckiej, za odrzucenie wolnej woli. Rzeczywiście jest to nieprawidłowe?
Człowiek powinien zachowywać wolną wolę i sam podejmować decyzje. Tylko sam człowiek może dokonać ostatecznego wyboru w swojej duszy.
Czy Chrystus nie mógł wyzwolić Judasza od zdrady? Oczywiście, mógł. To, dlaczego tego nie zrobił? Dlatego, że musiałby użyć przemocy. A Bóg nie może człowieka do niczego zmuszać, to zaprzecza Jego boskości. Przymusowe dobro nie może być prawdziwym dobrem. Dlaczego Chrystus dał się ukrzyżować? Mógł przecież stworzyć świat idealny, bez wad, gdzie istota ludzka nie odczuwałaby żadnych potrzeb, nie potrzebowałby ani armii, ani administracji, ani władzy. Bóg mógłby zrobić to tylko drogą przymusu, ale odebrałby wówczas człowiekowi wolną wolę. Ale Zbawiciel nie zrobił tego, pozwolił człowiekowi decydować, wybierać między dobrem a złem.
Społeczeństwo daje jednostce wiedzę, kulturę, doświadczenie. Ale jak to wykorzystać, człowiek decyduje sam. Tak jest również w duchowym życiu. Bóg poprzez odkupienie, przez Krzyż dał nam możliwość przezwyciężenia swych słabości i oręż do walki z szatanem. Jednak te możliwości możemy wykorzystać tylko wtedy, jeśli sami tego chcemy. Bóg stworzył dla nas świat, prawo, dał wodę, jedzenie, wszystko, co jest niezbędne. To jak wygląda nasze życie zależy od naszej wolnej woli, trudu i pracy. Dlatego ważnym jest, aby życie opierało się na przykazaniach Bożych i swobodnych wyborach.
- A jeśli duchownik otwarcie sprzeciwia się wolnej woli człowieka? Nie uczy, a nakazuje?
Wtedy nie jest on ojcem duchowym. Wszystko powiedziane jest w Ewangelii. Spójrzcie jak postępował Chrystus, jak postępowali apostołowie. Tak też powinien postępować duchownik. A jeśli nie wypełnia przykazań Bożych, nie postępuje zgodnie z Ewangelią i próbuje przymuszać... jak może być duchowym nauczycielem chrześcijanina? Trzeba człowieka inspirować, motywować do zmian, kierować nim, ale nigdy nie należy tłamsić ludzkiej indywidualności.
-Niektórzy ludzie szukają ojca duchowego wyłącznie w klasztorach, nie spoglądając nawet na cerkiew obok swojego domu...
Nie należy szukać za górami, za lasami łudząc się, że tam odnajdziemy kogoś odpowiedniego. Starzec Sylwan mówił, że jeśli człowiek wierzy ojcu duchowemu to Bóg odkryje mu mądrość niezależnie od oczytania, wiedzy i doświadczenia naszego kierownika duchowego. Jeśli człowiek ufa Bogu, to On poprzez łaskę okryje to, co jest niezbędne poszukującemu.
-Często neofici (osoby, które niedawno przyjęły wiarę) pragną wstąpić do monasteru. Uważają, że życie mnicha jest bardziej prawidłowe, bardziej zbawcze niż życie człowieka świeckiego.
Życie mnicha i osoby świeckiej, oczywiście, bardzo się różni. Chociaż to dwie różne drogi, to w równym stopniu prowadzą do celu ludzkiego życia – zbawienia i złączenia z Bogiem. Kiedy człowiek wstępuje do klasztoru całkowicie poświęca życie dla zbawienia duszy. Jego egzystencja opiera się na modlitwie i posłuszeństwie. W tym przypadku, rola ojca duchowego i stopień podporządkowania się jemu jest o wiele wyższy.
Osoba świecka także dąży do zbawienia. Różnica polega jedynie na tym, że to dążenie łączy się z codziennymi obowiązkami. Przy tym człowiek napotyka wiele pokus, które nie są tylko niebezpieczeństwem, ale również szansą – przezwyciężając pokusy człowiek zdobywa bezcenne doświadczenie duchowe.
Bóg wie, jakiej próbie poddać danego człowieka. Nie ma istoty ludzkiej, która nie mogłaby się zbawić. Wybierając drogę należy pamiętać, że zarówno życie mnicha jak i życie osoby świeckiej mają prowadzić do zbawienia. Należy dokonać sensownego wyboru, zgodnie ze swoim sumieniem, nie spiesząc się, opierając się na Bożej prawdzie.
-Co ma zrobić człowiek, który niedawno przyjął wiarę i szuka ojca duchowego? Jak dokonać właściwego wyboru?
Świat leży w grzechu. Wszyscy jesteśmy grzeszni po upadku Adama. Każdy człowiek, tak jak każdy duchowny grzeszy. Warto pamiętać o tym, że ideału nie znajdziemy. Rzeczywiście, jest wielu ludzi, którzy posiadają większą wiedzę i doświadczenie. Mogą uczyć duchowego życia. Jednak wyborów należy dokonywać uważnie, mając na uwadze to, że nie każdy duchowny może nam odpowiadać. Nawet bardzo wykształcony i doświadczony starzec może okazać się dla nas nieodpowiedni z powodu czysto ludzkich kryteriów. Wtedy trudno będzie zbudować wzajemne relacje. Dlatego przy wyborze trzeba brać wszystko pod uwagę, również zwykłe ludzkie dopasowanie.
Chciałbym jeszcze przypomnieć słowa św. Teofana Rekluza o życiu duchowym. Co to jest Królestwo Niebieskie? To kontakt z Bogiem, czystość duszy i łaska Boża. Oczyścić się z grzechów i osobiście zwrócić się do Boga – to powody, dla których człowiek przychodzi do cerkwi. Jeśli człowiek nauczył się pokory, posłuszeństwa i modlitwy może żyć przy każdym duchownym, samodzielnie dokonując wyborów w imię dobra. Jeśli nie nauczył się tego, żaden duchownik mu nie pomoże.
Ufając drugiemu człowiekowi, nie można zapominać o samodzielnym spojrzeniu na daną sytuację. Koniecznie trzeba odnieść słowa ojca duchowego do Ewangelii, nauki Ojców Kościoła, postanowień soborów, które należy znać i rozumieć. Autorytet ojca duchowego nie może ich przysłaniać.
I oczywiście człowiek musi bez przerwy się modlić, kontaktować się z Bogiem. To jest cel każdego chrześcijanina.
***
arcybiskup Ignacy (Branczaninow), XIX w. „Każdy duchowny nauczyciel powinien prowadzić dusze do Niego (Chrystusa), a nie do siebie… Nauczyciel - pokorny i posłuszny, przypomina Chrzciciela, który pozostając w cieniu uznawał siebie za nic, radował się swoim uniżeniem wobec uczniów, które służyło jako znak duchowego dojrzewania. Strzeżcie się słabości ku nauczycielom! Wielu nie strzegło się i wpadło wraz z nauczycielami w sieci szatana. Ta słabość tworzy z człowieka bożka, a wówczas Bóg w gniewie odwraca się od ludzi o takich skłonnościach. Zatraca się życie, zatracają się dobre uczynki. I ty, nauczycielu, strzeż się grzechu. Dla duszy, która do ciebie przybiegła nie próbuj sobą zastąpić samego Boga. Postępuj za przykładem św. Jana Chrzciciela”.
***
św. Symeon Nowy Teolog (X w.) „Modlitwą i łzami błagaj Boga o beznamiętnego i świętego nauczyciela. Również sam studiuj Pismo Święte, szczególnie dzieła Ojców Cerkwi, abyś porównując Ich rady z naukami twego nauczyciela mógł je zobaczyć jak w lustrze i zgodnie z Biblią przyjmować do wewnątrz i utrzymać w myślach, a fałszywe i obce ujawniać i odrzucać, aby nie skusić siebie. Wiedz, że wielu w te dni było fałszywymi nauczycielami i tymi, którzy skłaniali do grzechu.”
***
św. Jan Klimak (VI w.) „Kiedy chcemy powierzyć nasze zbawienie komuś innemu, jeszcze przed wstąpieniem naszym na tę drogę, jeśli jesteśmy choć trochę przenikliwi i rozsądni, powinniśmy jakby skusić naszego nauczyciela, by go sprawdzić. By szukając kapitana nie trafić na prostego wioślarza, by szukając lekarza nie znaleźć chorego, by poszukując człowieka beznamiętnego nie trafić na opętanego żądzami, by szukając przystani nie trafić w przepaść, by tym samym szukając zbawienia nie zgotować sobie pewnej zguby".
***
św. Makary Wielki (IV – V w.) „Można spotkać dusze dopuszczone do Bożej Łaski, które ze względu na brak doświadczenia, przebywają jakby na etapie dzieciństwa, w stanie bardzo niezadowalającym, które potrzebują i otrzymują prawdziwą pokutę. Zaleca się ostrożność w kontaktach z nimi, aby nie powierzać się pochopnie i lekkomyślnie instrukcjom takich kierowników duchowych".
Źródło: miesięcznik „Фома” http://www.foma.ru/article/index.php?news=4873
— tłum. Katarzyna Dmitruk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.