na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
20Bo obawiam się, abym kiedy do was przybędę, nie znalazł was takimi, jakimi nie chcę was znaleźć, i abyście wy mnie nie znaleźli takim, jakim nie chcielibyście mnie znaleźć. Aby nie było wśród was sporów, zawiści, gniewów, obmów, oszczerstw, podszeptów, zuchwałości, nieporządków.
20Бра́тїе, бою́сѧ, є҆да̀ ка́кѡ прише́дъ, не ꙗ҆́цѣхъ же хощꙋ̀, ѡ҆брѧ́щꙋ ва́съ, и҆ а҆́зъ ѡ҆брѧ́щꙋсѧ ва́мъ, ꙗ҆кова́ же не хо́щете: да не ка́кѡ (бꙋ́дꙋтъ) рвє́нїѧ, за̑висти, ꙗ҆́рѡсти, рє́ти, клеветы̑, шепта́нїѧ, кичє́нїѧ, нестроє́нїѧ:
21Tak, aby kiedy do was przyjdę znowu, nie upokorzył mój Bóg mnie przed wami i abym nie opłakiwał wielu tych, którzy nagrzeszyli i nie nawrócili się od nieczystości i nierządu, i rozwiązłości, jakich się dopuścili.
21да не па́ки прише́дша мѧ̀ смири́тъ бг҃ъ мо́й ᲂу҆ ва́съ, и҆ воспла́чꙋсѧ мно́гихъ пре́жде согрѣ́шшихъ и҆ не пока́ѧвшихсѧ ѡ҆ нечистотѣ̀ и҆ блꙋже́нїи и҆ стꙋдоло́жствїи, ꙗ҆̀же содѣ́ѧша.
1Po raz trzeci przybywam do was. Na słowie dwóch lub trzech świadków stanie każda sprawa.
1Трети́цею сѐ грѧдꙋ̀ къ ва́мъ: при ᲂу҆стѣ́хъ двою̀ и҆лѝ трїе́хъ свидѣ́телей ста́нетъ всѧ́къ глаго́лъ.
2Zapowiedziałem i uprzedzam – podobnie jak wtedy, gdy byłem u was po raz drugi, a teraz, będąc nieobecnym, piszę – że tym, którzy niegdyś zgrzeszyli, i wszystkim innym nie będę pobłażał, gdy przyjdę znowu.
2Пре́жде рѣ́хъ и҆ предглаго́лю, ꙗ҆́кѡ ᲂу҆ ва́съ бы́въ второ́е, и҆ ѿсꙋ́тствꙋѧ нн҃ѣ пишꙋ̀ пре́жде согрѣши́вшымъ и҆ про́чымъ всѣ̑мъ, ꙗ҆́кѡ а҆́ще прїидꙋ̀ па́ки, не пощаждꙋ̀:
1Miał więc i pierwszy Przybytek przepisy o służbie, jak i świątynię ziemską.
1Бра́тїе, и҆мѣ́ѧше пе́рваѧ ски́нїѧ {пе́рвый (завѣ́тъ)} ѡ҆правда̑нїѧ слꙋ́жбы, ст҃о́е же людско́е:
2Świątynia bowiem została zbudowana pierwsza, w której był świecznik i stół, i chleby pokładne, i która nazywała się Święte.
2ски́нїѧ бо соѡрꙋжена̀ бы́сть пе́рваѧ, въ не́йже свѣти́льникъ и҆ трапе́за и҆ предложе́нїе хлѣ́бѡвъ, ꙗ҆́же глаго́летсѧ ст҃а̑ѧ.
3A za drugą zasłoną świątynia nazywana Święte Świętych,
3По вторѣ́й же завѣ́сѣ ски́нїѧ глаго́лемаѧ ст҃а̑ѧ ст҃ы́хъ,
4mające złotą kadzielnicę i Arkę Przymierza, pokrytą wszędzie złotem, a w niej złoty dzban zawierający mannę i laskę Aarona, która zakwitła, i tablice Przymierza.
4зла́тꙋ и҆мꙋ́щи кади́льницꙋ и҆ ковче́гъ завѣ́та ѡ҆кова́нъ всю́дꙋ зла́томъ, въ не́мже ста́мна злата̀ и҆мꙋ́щаѧ ма́ннꙋ, и҆ же́злъ а҆арѡ́новъ прозѧ́бшїй, и҆ скрижа̑ли завѣ́та:
5Nad nimi cherubiny chwały, okrywające przebłagalnię, o czym nie trzeba teraz mówić szczegółowo.
5превы́шше же є҆гѡ̀ херꙋві́ми сла́вы, ѡ҆сѣнѧ́ющїи ѻ҆лта́рь {ѡ҆чисти́лище}: ѡ҆ ни́хже не лѣ́ть нн҃ѣ глаго́лати подро́бнꙋ.
6Do tak zbudowanej pierwszej [części] świątyni wchodzą w każdej chwili kapłani pełniący służbę.
6Си̑мъ же та́кѡ ᲂу҆стро́єнымъ, въ пе́рвꙋю ᲂу҆́бѡ ски́нїю вы́нꙋ вхожда́хꙋ свѧще́нницы, слꙋ̑жбы соверша́юще:
7Do drugiej zaś raz w roku jedynie arcykapłan, nie bez krwi, którą ofiarowuje za siebie i za błędy niewiedzy ludu.
7во вторꙋ́ю же є҆ди́ною въ лѣ́то є҆ди́нъ а҆рхїере́й, не без̾ кро́ве, ю҆́же прино́ситъ за себѐ и҆ ѡ҆ людски́хъ невѣ́жествїихъ.
24Rzecze Pan swoim uczniom: – Baczcie, czego słuchacie. Jaką miarą mierzycie, taką się wam odmierzy i jeszcze doda wam, którzy słuchacie.
24Речѐ гдⷭ҇ь свои́мъ ᲂу҆ченикѡ́мъ. блюди́те что̀ слы́шите: въ ню́же мѣ́рꙋ мѣ́рите, возмѣ́ритсѧ ва́мъ, и҆ приложи́тсѧ ва́мъ слы́шащымъ:
25Kto bowiem ma, temu będzie dodane. A kto nie ma, temu i to, co posiada, będzie odjęte.
25и҆́же бо а҆́ще и҆́мать, да́стсѧ є҆мꙋ̀: а҆ и҆́же не и҆́мать, и҆ є҆́же и҆́мать, ѿи́метсѧ ѿ негѡ̀.
26Mówił również: – Z Królestwem Bożym jest tak, jak z człowiekiem siejącym ziarno w ziemię:
26И҆ гл҃аше: та́кѡ є҆́сть (и҆) црⷭ҇твїе бж҃їе, ꙗ҆́коже человѣ́къ вмета́етъ сѣ́мѧ въ зе́млю,
27śpi i czuwa nocą i dniem, a ziarno wschodzi i rośnie, w jaki sposób, tego on nie wie.
27и҆ спи́тъ, и҆ востае́тъ но́щїю и҆ дні́ю: и҆ сѣ́мѧ прозѧба́етъ и҆ расте́тъ, ꙗ҆́коже не вѣ́сть ѻ҆́нъ:
28Bo sama ziemia plon wydaje: najpierw źdźbło, następnie kłos i wreszcie napełnia kłosy ziarnem.
28ѿ себє́ бо землѧ̀ плоди́тъ пре́жде травꙋ̀, пото́мъ кла́съ, та́же и҆сполнѧ́етъ пшени́цꙋ въ кла́сѣ:
29Gdy więc zboże dojrzeje, zaraz wchodzi sierp, bo nadszedł czas żniwa.
29є҆гда́ же созрѣ́етъ пло́дъ, а҆́бїе по́слетъ се́рпъ, ꙗ҆́кѡ наста̀ жа́тва.
30I mówił: – Do czego przyrównamy Królestwo Boże albo jaką ułożymy o nim przypowieść?
30И҆ гл҃аше: чесомꙋ̀ ᲂу҆подо́бимъ црⷭ҇твїе бж҃їе; и҆лѝ ко́ей при́тчи приложи́мъ є҆̀;
31Jest ono jak nasionko gorczycy, które w chwili siewu jest najmniejsze ze wszystkich ziaren na ziemi.
31ꙗ҆́кѡ зе́рно горꙋ́шично, є҆́же є҆гда̀ всѣ́ѧно бꙋ́детъ въ землѝ, мнѣ́е всѣ́хъ сѣ́менъ є҆́сть земны́хъ:
32Lecz po zasianiu wschodzi i wyrasta na największą roślinę o tak bujnych gałęziach, że ptaki niebiańskie wiją gniazda w jej cieniu.
32и҆ є҆гда̀ всѣ́ѧно бꙋ́детъ, возраста́етъ, и҆ быва́етъ бо́лѣе всѣ́хъ ѕе́лїй, и҆ твори́тъ вѣ̑тви вє́лїѧ, ꙗ҆́кѡ мощѝ под̾ сѣ́нїю є҆гѡ̀ пти́цамъ небє́снымъ вита́ти.
33W wielu podobnych przypowieściach głosił im słowo wedle tego, na ile mogli słyszeć.
33И҆ таковы́ми при́тчами мно́гими гл҃аше и҆̀мъ сло́во, ꙗ҆́коже можа́хꙋ слы́шати.
34Bez przypowieści nie mówił do nich, na osobności jednak tłumaczył wszystko swym uczniom.
34Без̾ при́тчи же не гл҃аше и҆̀мъ словесѐ: ѡ҆со́бь же ᲂу҆чн҃кѡ́мъ свои̑мъ сказа́ше всѧ̑.
38W owym czasie, wszedł Jezus do pewnej wsi; a kobieta imieniem Marta przyjęła Go w swoim domu.
38Во вре́мѧ ѻ҆́но, вни́де і҆и҃съ въ ве́сь нѣ́кꙋю: жена́ же нѣ́каѧ и҆́менемъ ма́рѳа прїѧ́тъ є҆го̀ въ до́мъ сво́й.
39Była też tam siostra jej zwana Marią, która siadłszy u stóp Jezusa, słuchała Jego słowa.
39и҆ сестра̀ є҆́й бѣ̀ нарица́емаѧ марі́а, ꙗ҆́же и҆ сѣ́дши при ногꙋ̀ і҆и҃сѡвꙋ, слы́шаше сло́во є҆гѡ̀.
40Marta zaś była pochłonięta różnymi posługami; przystanąwszy, rzekła: – Panie, czy nie troszczysz się o to, że moja siostra zostawiła mnie samą w posługiwaniu? Powiedz jej, niech mi pomoże.
40Ма́рѳа же мо́лвѧше ѡ҆ мно́зѣ слꙋ́жбѣ, ста́вши же речѐ: гдⷭ҇и, не бреже́ши ли, ꙗ҆́кѡ сестра̀ моѧ̀ є҆ди́нꙋ мѧ̀ ѡ҆ста́ви слꙋжи́ти; рцы̀ ᲂу҆̀бо є҆́й, да мѝ помо́жетъ.
41Odpowiadając, rzekł jej Jezus: – Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz tyloma sprawami,
41Ѿвѣща́въ же і҆и҃съ речѐ є҆́й: ма́рѳо, ма́рѳо, пече́шисѧ и҆ мо́лвиши ѡ҆ мно́зѣ,
42a jednego potrzeba; Maria wybrała bowiem tę dobrą cząstkę, która nie będzie jej odebrana.
42є҆ди́но же є҆́сть на потре́бꙋ. Марі́а же бл҃гꙋ́ю ча́сть и҆збра̀, ꙗ҆́же не ѿи́метсѧ ѿ неѧ̀.
27I stało się, że gdy On to mówił, pewna kobieta z tłumu podniósłszy głos, powiedziała do Niego: – Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.
27Бы́сть же є҆гда̀ гл҃аше сїѧ̑, воздви́гши нѣ́каѧ жена̀ гла́съ ѿ наро́да, речѐ є҆мꙋ̀: бл҃же́но чре́во носи́вшее тѧ̀, и҆ сосца̑, ꙗ҆̀же є҆сѝ сса́лъ.
28On zaś rzekł: – Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go.
28Ѻ҆́нъ же речѐ: тѣ́мже ᲂу҆̀бо бл҃же́ни слы́шащїи сло́во бж҃їе и҆ хранѧ́щїи є҆̀.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.