na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
6A co do tych, którzy uważają się za kogoś – to jacy byli przedtem, mnie nie obchodzi, [bo] Bóg nie ma względu na osobę – mi zaś oni niczego nie narzucili.
6Бра́тїе, ѿ мнѧ́щихсѧ бы́ти что̀, ꙗ҆́кови нѣ́когда бѣ́ша, ничто́же мѝ ра́знствꙋетъ: лица̀ бг҃ъ человѣ́ча не прїе́млетъ. Мнѣ́ бо мни́мїи ничто́же привозложи́ша:
7Wręcz przeciwnie, ujrzawszy, że to mnie zostało powierzone głoszenie Ewangelii nieobrzezanym, jak Piotrowi – obrzezanym,
7но сопроти́вное, ᲂу҆разꙋмѣ́вше, ꙗ҆́кѡ ᲂу҆вѣ́рено мѝ бы́сть бл҃говѣ́стїе неѡбрѣ́занїѧ, ꙗ҆́коже петрꙋ̀ ѡ҆брѣ́занїѧ:
8Ten bowiem, który działał w Piotrze w posłannictwie wśród obrzezanych, zadziałał i we mnie w posłannictwie wśród pogan
8и҆́бо споспѣ́шествовавый петрꙋ̀ въ посла́нїе ѡ҆брѣ́занїѧ, споспѣ́шествова и҆ мнѣ̀ во ꙗ҆зы́ки:
9i rozpoznawszy daną mi łaskę, Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawice na znak wspólnoty, abyśmy szli do pogan, a oni – do obrzezanych.
9и҆ позна́вше блгⷣть да́ннꙋю мѝ, і҆а́кѡвъ и҆ ки́фа и҆ і҆ѡа́ннъ, мни́мїи столпѝ бы́ти, десни́цы да́ша мнѣ̀ и҆ варна́вѣ ѻ҆бще́нїѧ, да мы̀ во ꙗ҆зы́ки, ѻ҆ни́ же во ѡ҆брѣ́занїе,
10Bylebyśmy tylko pamiętali o biednych, co też starałem się gorliwie czynić.
10то́чїю ни́щихъ да по́мнима: є҆́же и҆ потща́хсѧ сїѐ и҆́стое сотвори́ти.
5Niech to myślenie będzie w was tak jak w Chrystusie Jezusie:
5Бра́тїе, сїѐ да мꙋ́дрствꙋетсѧ въ ва́съ, є҆́же и҆ во хрⷭ҇тѣ̀ і҆и҃сѣ,
6On będąc w postaci Bożej nie upierał się zachłannie, aby być równym z Bogiem,
6и҆́же, во ѡ҆́бразѣ бж҃їи сы́й, не восхище́нїемъ непщева̀ бы́ти ра́венъ бг҃ꙋ:
7lecz ogołocił siebie samego, przyjąwszy postać sługi, stał się podobny do ludzi, i z wyglądu będąc człowiekiem,
7но себѐ ᲂу҆ма́лилъ {и҆стощи́лъ}, зра́къ раба̀ прїи́мъ, въ подо́бїи человѣ́честѣмъ бы́въ, и҆ ѡ҆́бразомъ ѡ҆брѣ́тесѧ ꙗ҆́коже человѣ́къ:
8poniżył samego siebie, stał się posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci na krzyżu.
8смири́лъ себѐ, послꙋшли́въ бы́въ да́же до сме́рти, сме́рти же крⷭ҇тныѧ.
9Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu Imię ponad wszelkie imię,
9Тѣ́мже и҆ бг҃ъ є҆го̀ превознесѐ и҆ дарова̀ є҆мꙋ̀ и҆́мѧ, є҆́же па́че всѧ́кагѡ и҆́мене,
10aby na Imię Jezusa zgięło się wszelkie kolano tych, co na niebie, na ziemi i w otchłaniach,
10да ѡ҆ и҆́мени і҆и҃совѣ всѧ́ко колѣ́но поклони́тсѧ нбⷭ҇ныхъ и҆ земны́хъ и҆ преиспо́днихъ,
11i żeby każdy język wyznawał, że Panem jest Jezus Chrystus ku chwale Boga, Ojca.
11и҆ всѧ́къ ѧ҆зы́къ и҆сповѣ́сть, ꙗ҆́кѡ гдⷭ҇ь і҆и҃съ хрⷭ҇то́съ въ сла́вꙋ бг҃а ѻ҆ц҃а̀.
22W owym czasie, przychodzi do Jezusa jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair, i na Jego widok pada Mu do nóg,
22Во вре́мѧ ѻ҆́но, прїи́де ко і҆и҃сꙋ є҆ди́нъ ѿ а҆рхїсѷнагѡ́гъ, и҆́менемъ і҆аі́ръ: и҆ ви́дѣвъ є҆го̀, падѐ при ногꙋ̀ є҆гѡ̀.
23i prosi gorąco, mówiąc: – Córeczka moja kona, przyjdź, połóż na nią ręce, aby była wybawiona i została przy życiu.
23и҆ молѧ́ше є҆го̀ мно́гѡ, глаго́лѧ, ꙗ҆́кѡ дщѝ моѧ̀ на кончи́нѣ є҆́сть: да прише́дъ возложи́ши на ню̀ рꙋ́цѣ, ꙗ҆́кѡ да спасе́тсѧ и҆ жива̀ бꙋ́детъ.
24Poszedł więc z nim. Towarzyszył Mu wielki tłum, który na Niego zewsząd napierał.
24И҆ и҆́де съ ни́мъ: и҆ по не́мъ и҆дѧ́хꙋ наро́ди мно́зи и҆ ᲂу҆гнета́хꙋ є҆го̀.
35Kiedy jeszcze z nią rozmawiał, przychodzą od przełożonego synagogi [jego domownicy] z wiadomością: – Córka twoja umarła. Na cóż jeszcze trudzisz Nauczyciela?
35Є҆щѐ є҆мꙋ̀ гл҃ющꙋ, (и҆) прїидо́ша ѿ а҆рхїсѷнагѡ́га, глаго́люще, ꙗ҆́кѡ дщѝ твоѧ̀ ᲂу҆́мре: что̀ є҆щѐ дви́жеши ᲂу҆чт҃лѧ;
36Jezus zaś, posłyszawszy te słowa, zwraca się do przełożonego synagogi: – Nie bój się, tylko wierz.
36І҆и҃съ же а҆́бїе слы́шавъ сло́во глаго́лемое, гл҃а а҆рхїсѷнагѡ́гови: не бо́йсѧ, то́кмѡ вѣ́рꙋй.
37I nikomu nie pozwolił pójść ze sobą: tylko Piotrowi, Jakubowi i Janowi, bratu Jakuba.
37И҆ не ѡ҆ста́ви по себѣ̀ ни є҆ди́наго и҆тѝ, то́кмѡ петра̀ и҆ і҆а́кѡва и҆ і҆ѡа́нна бра́та і҆а́кѡвлѧ.
38Przychodzą do domu przełożonego synagogi. Jezus spostrzega zamieszanie, słyszy płacze i głośne zawodzenia. Wszedłszy, mówi:
38И҆ прїи́де въ до́мъ а҆рхїсѷнагѡ́говъ и҆ ви́дѣ молвꙋ̀, пла́чꙋщыѧсѧ и҆ крича́щыѧ мно́гѡ.
39– Czemu robicie zamieszanie i płaczecie? Dziecko nie umarło, lecz śpi.
39И҆ вше́дъ гл҃а и҆̀мъ: что̀ мо́лвите и҆ пла́четесѧ; ѻ҆трокови́ца нѣ́сть ᲂу҆мерла̀, но спи́тъ.
40Wyśmiewali się z Niego. On zaś, wyrzuciwszy wszystkich, zabiera ze sobą ojca dziecka, matkę oraz tych, którzy z Nim byli, i wchodzi tam, gdzie leżało dziecko.
40И҆ рꙋга́хꙋсѧ є҆мꙋ̀. Ѻ҆́нъ же и҆згна́въ всѧ̑, поѧ́тъ ѻ҆тца̀ ѻ҆трокови́цы и҆ ма́терь, и҆ и҆̀же (бѣ́хꙋ) съ ни́мъ, и҆ вни́де, и҆дѣ́же бѣ̀ ѻ҆трокови́ца лежа́щи.
41I ująwszy dziecko za rękę, mówi: – „Talitha kumi”, co znaczy: Dziewczynko, mówię ci, powstań.
41И҆ є҆́мь за рꙋ́кꙋ ѻ҆трокови́цꙋ, гл҃а є҆́й: талїѳа̀ кꙋ́мї: є҆́же є҆́сть сказа́емо: дѣви́це, тебѣ̀ гл҃ю, воста́ни.
42I natychmiast dziewczynka wstała i chodziła, miała już bowiem dwanaście lat. Ogarnęło ich wielkie zdumienie.
42И҆ а҆́бїе воста̀ дѣви́ца и҆ хожда́ше: бѣ́ бо лѣ́тъ двоюна́десѧте. И҆ ᲂу҆жасо́шасѧ ᲂу҆́жасомъ ве́лїимъ.
43Stanowczo im nakazał, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Polecił też, by jej dano jeść.
43И҆ запретѝ и҆̀мъ мно́гѡ, да никто́же ᲂу҆вѣ́сть сегѡ̀, и҆ речѐ: дади́те є҆́й ꙗ҆́сти.
1Wyszedłszy stamtąd, udał się do swej ojczyzny. Uczniowie szli za Nim.
1И҆ и҆зы́де ѿтꙋ́дꙋ и҆ прїи́де во ѻ҆те́чествїе своѐ: и҆ по не́мъ и҆до́ша ᲂу҆чн҃цы̀ є҆гѡ̀.
38W owym czasie, wszedł Jezus do pewnej wsi; a kobieta imieniem Marta przyjęła Go w swoim domu.
38Во вре́мѧ ѻ҆́но, вни́де і҆и҃съ въ ве́сь нѣ́кꙋю: жена́ же нѣ́каѧ и҆́менемъ ма́рѳа прїѧ́тъ є҆го̀ въ до́мъ сво́й.
39Była też tam siostra jej zwana Marią, która siadłszy u stóp Jezusa, słuchała Jego słowa.
39и҆ сестра̀ є҆́й бѣ̀ нарица́емаѧ марі́а, ꙗ҆́же и҆ сѣ́дши при ногꙋ̀ і҆и҃сѡвꙋ, слы́шаше сло́во є҆гѡ̀.
40Marta zaś była pochłonięta różnymi posługami; przystanąwszy, rzekła: – Panie, czy nie troszczysz się o to, że moja siostra zostawiła mnie samą w posługiwaniu? Powiedz jej, niech mi pomoże.
40Ма́рѳа же мо́лвѧше ѡ҆ мно́зѣ слꙋ́жбѣ, ста́вши же речѐ: гдⷭ҇и, не бреже́ши ли, ꙗ҆́кѡ сестра̀ моѧ̀ є҆ди́нꙋ мѧ̀ ѡ҆ста́ви слꙋжи́ти; рцы̀ ᲂу҆̀бо є҆́й, да мѝ помо́жетъ.
41Odpowiadając, rzekł jej Jezus: – Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz tyloma sprawami,
41Ѿвѣща́въ же і҆и҃съ речѐ є҆́й: ма́рѳо, ма́рѳо, пече́шисѧ и҆ мо́лвиши ѡ҆ мно́зѣ,
42a jednego potrzeba; Maria wybrała bowiem tę dobrą cząstkę, która nie będzie jej odebrana.
42є҆ди́но же є҆́сть на потре́бꙋ. Марі́а же бл҃гꙋ́ю ча́сть и҆збра̀, ꙗ҆́же не ѿи́метсѧ ѿ неѧ̀.
27I stało się, że gdy On to mówił, pewna kobieta z tłumu podniósłszy głos, powiedziała do Niego: – Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.
27Бы́сть же є҆гда̀ гл҃аше сїѧ̑, воздви́гши нѣ́каѧ жена̀ гла́съ ѿ наро́да, речѐ є҆мꙋ̀: бл҃же́но чре́во носи́вшее тѧ̀, и҆ сосца̑, ꙗ҆̀же є҆сѝ сса́лъ.
28On zaś rzekł: – Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go.
28Ѻ҆́нъ же речѐ: тѣ́мже ᲂу҆̀бо бл҃же́ни слы́шащїи сло́во бж҃їе и҆ хранѧ́щїи є҆̀.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.