na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
15W owym czasie, powstawszy z martwych, ukazał się Jezus uczniom swoim i mówi Szymonowi Piotrowi: – Szymonie, [synu] Jonasza, czy miłujesz Mnie bardziej niż ci? Mówi Mu: – Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Mówi mu: – Paś jagnięta Moje.
15Во вре́мѧ ѻ҆́но, ꙗ҆ви́сѧ і҆и҃съ ᲂу҆ченикѡ́мъ свои́мъ воста́въ ѿ ме́ртвыхъ, и҆ глаго́ла сі́мѡнꙋ петрꙋ̀: сі́мѡне і҆ѡ́нинъ, лю́биши ли мѧ̀ па́че си́хъ; глаго́ла є҆мꙋ̀: є҆́й гдⷭ҇и, ты̀ вѣ́си, ꙗ҆́кѡ люблю́ тѧ. глаго́ла є҆мꙋ̀: пасѝ а҆́гнцы моѧ̀.
16Mówi mu znowu po raz drugi: – Szymonie, [synu] Jonasza, czy miłujesz Mnie? Mówi Mu: – Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Mówi mu: – Paś owieczki Moje.
16Гл҃а є҆мꙋ̀ па́ки второ́е: сі́мѡне і҆ѡ́нинъ, лю́биши ли мѧ̀; Глаго́ла є҆мꙋ̀: є҆́й, гдⷭ҇и, ты̀ вѣ́си, ꙗ҆́кѡ люблю́ тѧ. Гл҃а є҆мꙋ̀: пасѝ ѻ҆́вцы моѧ̑.
17Mówi mu po raz trzeci: – Szymonie, [synu] Jonasza, kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że rzekł mu po raz trzeci: – Czy kochasz Mnie? I mówi Mu: – Panie, Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że kocham Cię. Mówi mu Jezus: – Paś owieczki Moje.
17Гл҃а є҆мꙋ̀ тре́тїе: сі́мѡне і҆ѡ́нинъ, лю́биши ли мѧ̀; Ѡ҆скорбѣ́ (же) пе́тръ, ꙗ҆́кѡ речѐ є҆мꙋ̀ тре́тїе: лю́биши ли мѧ̀; и҆ глаго́ла є҆мꙋ̀: гдⷭ҇и, ты̀ всѧ̑ вѣ́си: ты̀ вѣ́си, ꙗ҆́кѡ люблю́ тѧ. Гл҃а є҆мꙋ̀ і҆и҃съ: пасѝ ѻ҆́вцы моѧ̑:
18Amen, amen, mówię ci: – Kiedy byłeś młodszy, przepasywałeś się sam i chodziłeś, dokąd chciałeś. Kiedy zaś się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje i ktoś inny cię przepasze, i poprowadzi, dokąd nie chcesz.
18а҆ми́нь, а҆ми́нь гл҃ю тебѣ̀: є҆гда̀ бы́лъ є҆сѝ ю҆́нъ, поѧ́салсѧ є҆сѝ са́мъ и҆ ходи́лъ є҆сѝ, а҆́може хотѣ́лъ є҆сѝ: є҆гда́ же состарѣ́ешисѧ, воздѣ́жеши рꙋ́цѣ твоѝ, и҆ и҆́нъ тѧ̀ поѧ́шетъ и҆ веде́тъ, а҆́може не хо́щеши.
19To zaś rzekł, dając znak, jaką śmiercią uwielbi Boga. A to powiedziawszy, mówi mu: – Chodź za Mną!
19Сїе́ же речѐ, назна́менꙋѧ, ко́ею сме́ртїю просла́витъ бг҃а. И҆ сїѧ̑ ре́къ, гл҃а є҆мꙋ̀: и҆дѝ по мнѣ̀.
20Piotr, obróciwszy się, widzi idącego za nimi ucznia, którego miłował Jezus i który podczas wieczerzy opierał się o pierś Jego, i który powiedział: – Panie, któż to jest, kto Cię wyda?
20Ѡ҆бра́щьсѧ же пе́тръ ви́дѣ ᲂу҆чн҃ка̀, є҆го́же люблѧ́ше і҆и҃съ, в̾слѣ́дъ и҆дꙋ́ща, и҆́же и҆ возлежѐ на ве́чери на пе́рси є҆гѡ̀ и҆ речѐ: гдⷭ҇и, кто̀ є҆́сть предаѧ́й тѧ̀;
21Tego więc widząc, Piotr mówi do Jezusa: – Panie, a co z nim?
21Сего̀ ви́дѣвъ пе́тръ, глаго́ла і҆и҃сови: гдⷭ҇и, се́й же что̀;
22Mówi mu Jezus: – Jeśli chcę, aby on pozostał, aż przyjdę, to co ci [do tego]? Ty za Mną chodź!
22Гл҃а є҆мꙋ̀ і҆и҃съ: а҆́ще хощꙋ̀, да то́й пребыва́етъ, до́ндеже прїидꙋ̀, что̀ къ тебѣ̀; ты̀ по мнѣ̀ грѧдѝ.
23Doszło więc to słowo do braci, że ten uczeń nie umrze. Jezus zaś nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: – Jeśli chcę, aby on pozostał, aż przyjdę, to co ci [do tego]?
23И҆зы́де же сло́во сѐ въ бра́тїю, ꙗ҆́кѡ ᲂу҆чн҃къ то́й не ᲂу҆́мретъ. И҆ не речѐ є҆мꙋ̀ і҆и҃съ, ꙗ҆́кѡ не ᲂу҆́мретъ, но: а҆́ще хощꙋ̀ томꙋ̀ пребыва́ти, до́ндеже прїидꙋ̀, что̀ къ тебѣ̀;
24Ten to jest uczeń, który świadczy o tym i który to napisał, i wiem, że prawdziwe jest świadectwo jego.
24Се́й є҆́сть ᲂу҆чн҃къ свидѣ́тельствꙋѧй ѡ҆ си́хъ, и҆́же и҆ написа̀ сїѧ̑: и҆ вѣ́мъ, ꙗ҆́кѡ и҆́стинно є҆́сть свидѣ́тельство є҆гѡ̀.
25Są jeszcze inne, liczne [rzeczy], które uczynił Jezus; gdyby o każdej z nich pisano, [to] uważam, że świat nie zmieściłby napisanych ksiąg. Amen.
25Сꙋ́ть же и҆ и҆́на мнѡ́га, ꙗ҆̀же сотворѝ і҆и҃съ, ꙗ҆̀же а҆́ще бы по є҆ди́номꙋ пи̑сана бы́ша, ни самомꙋ̀ мню̀ (всемꙋ̀) мі́рꙋ вмѣсти́ти пи́шемыхъ кни́гъ. А҆ми́нь.
13Opuściwszy Pafos ci, którzy byli z Pawłem, przybyli do Perge w Pamfilii. A Jan odłączywszy się od nich, wrócił do Jerozolimy.
13Во днѝ ѻ҆́ны, ѿве́зшесѧ ѿ па́фа, па́ѵелъ и҆ сꙋ́щїи съ ни́мъ, прїидо́ша въ пергі́ю памфѷлі́йскꙋю. і҆ѡа́ннъ же ѿлꙋчи́всѧ ѿ ни́хъ, возврати́сѧ во і҆ерꙋсали́мъ:
14A oni, idąc dalej, przybyli z Perge do Antiochii Pizydyjskiej. Wszedłszy do synagogi w dniu szabatu, usiedli.
14Ѻ҆ни́ же, проше́дше ѿ пергі́и, прїидо́ша во а҆нтїохі́ю пїсїді́йскꙋю, и҆ вше́дше въ со́нмище въ де́нь сꙋббѡ́тный, сѣдо́ша.
15Po odczytaniu Prawa i Proroków przełożeni synagogi posłali do nich, mówiąc: – Mężowie bracia, jeśli macie jakieś słowo pocieszenia dla ludu, to przemówcie.
15По чте́нїи же зако́на и҆ прⷪ҇рѡ́къ, посла́ша нача̑льницы со́нмища къ ни̑мъ, глаго́люще: мꙋ́жїе бра́тїе, а҆́ще є҆́сть сло́во въ ва́съ ᲂу҆тѣше́нїѧ къ лю́демъ, глаго́лите.
16I wstawszy Paweł, dając znak ręką, rzekł: – Mężowie Izraelici i wy, bojący się Boga, posłuchajcie!
16Воста́въ же па́ѵелъ и҆ помаа́въ рꙋко́ю, речѐ: мꙋ́жїе і҆и҃льтѧне и҆ боѧ́щїисѧ бг҃а, ᲂу҆слы́шите:
17Bóg ludu tego, Izraela, wybrał ojców naszych i wywyższył ten lud podczas pobytu w ziemi egipskiej i podniesionym ramieniem wyprowadził ich z niej.
17бг҃ъ люді́й си́хъ и҆збра̀ ѻ҆тцы̀ на́шѧ и҆ лю́ди вознесѐ въ прише́льствїи въ землѝ є҆гѵ́петстѣй, и҆ мы́шцею высо́кою и҆зведѐ и҆̀хъ и҆з̾ неѧ̀
18Podczas prawie czterdziestu lat na pustyni znosił ich zachowanie.
18и҆ до четы́редесѧти лѣ́тъ препита̀ и҆̀хъ въ пꙋсты́ни:
19I wytępiwszy siedem narodów w ziemi kananejskiej, oddał im w dziedzictwo ich ziemię
19и҆ низложи́въ ꙗ҆зы̑къ се́дмь въ землѝ ханаа́нстѣй, дадѐ и҆̀мъ въ наслѣ́дїе зе́млю и҆́хъ,
20na prawie czterysta pięćdziesiąt lat. A potem dał sędziów aż do Samuela proroka.
20и҆ по си́хъ, ꙗ҆́кѡ лѣ́тъ четы́реста и҆ пѧтьдесѧ́тъ, дадѐ и҆̀мъ сꙋдїи̑ до самꙋи́ла прⷪ҇ро́ка:
21Następnie poprosili o króla i dał im Bóg Saula, syna Kisza z plemienia Benjamina, na czterdzieści lat.
21и҆ ѿтꙋ́дꙋ проси́ша царѧ̀, и҆ дадѐ и҆̀мъ бг҃ъ саꙋ́ла сы́на кі́сова, мꙋ́жа ѿ колѣ́на венїамі́нова, лѣ́тъ четы́редесѧть:
22I odsunąwszy go, wyniósł im Dawida na króla. Jemu też rzekł, świadcząc: – Znalazłem Dawida, [syna] Jessego, męża według serca mojego, który będzie we wszystkim czynił wolę moją.
22и҆ преста́вль є҆го̀, воздви́же и҆̀мъ дв҃да въ царѧ̀, є҆мꙋ́же и҆ речѐ свидѣ́тельствовавъ: ѡ҆брѣто́хъ дв҃да сы́на і҆ессе́ова, мꙋ́жа по срⷣцꙋ моемꙋ̀, и҆́же сотвори́тъ всѧ̑ хотѣ̑нїѧ моѧ̑.
23Z jego to potomstwa, zgodnie z obietnicą, wywiódł Bóg Izraelowi zbawienie – Jezusa.
23Ѿ сегѡ̀ сѣ́мене бг҃ъ по ѡ҆бѣтова́нїю воздви́же і҆и҃лю спⷭ҇нїе і҆и҃са,
24Uprzedzając Jego przybycie, Jan zwiastował chrzest nawrócenia całemu ludowi Izraela.
24проповѣ́давшꙋ і҆ѡа́ннꙋ пред̾ лице́мъ вни́тїѧ є҆гѡ̀ креще́нїе покаѧ́нїѧ всѣ̑мъ лю́демъ і҆и҃лєвымъ.
1W owym czasie król Herod podniósł ręce na niektórych z Cerkwi, aby ich skrzywdzić.
1Во днѝ ѻ҆́ны, возложѝ и҆́рѡдъ ца́рь рꙋ́цѣ ѡ҆ѕло́бити нѣ̑кїѧ и҆̀же ѿ цр҃кве.
2Zabił mieczem Jakuba, brata Jana.
2ᲂу҆би́ же і҆а́кѡва, бра́та і҆ѡа́ннова, мече́мъ:
3Widząc zaś, że to się podoba Żydom, kazał też uwięzić Piotra. A były to Dni Przaśników.
3и҆ ви́дѣвъ, ꙗ҆́кѡ го́дѣ є҆́сть і҆ꙋде́ємъ, приложѝ ꙗ҆́ти и҆ петра̀: бѧ́хꙋ же дні́е ѡ҆прѣсно́чнїи:
4Pojmawszy go, wtrącił do więzienia i oddał pod straż czterem czwórkom żołnierzy, chcąc po Passze postawić go przed ludem.
4є҆го́же и҆ є҆́мь всадѝ въ темни́цꙋ, преда́въ четы́ремъ четвери́цамъ во́инѡвъ стрещѝ є҆го̀, хотѧ̀ по па́сцѣ и҆звестѝ є҆го̀ къ лю́демъ.
5Piotr był więc strzeżony w więzieniu. A Cerkiew usilnie modliła się za niego do Boga.
5И҆ ᲂу҆́бѡ петра̀ стрежа́хꙋ въ темни́цѣ: моли́тва же бѣ̀ прилѣ́жна быва́емаѧ ѿ цр҃кве къ бг҃ꙋ ѡ҆ не́мъ.
6Owej nocy, po której miał go Herod wyprowadzić, spał Piotr między dwoma żołnierzami, skuty dwoma żelaznymi łańcuchami, strażnicy zaś przed bramą strzegli więzienia.
6Є҆гда́ же хотѧ́ше є҆го̀ и҆звестѝ и҆́рѡдъ, въ нощѝ то́й бѣ̀ пе́тръ спѧ̀ междꙋ̀ двѣма̀ во́инома, свѧ́занъ (желѣ́знома) ᲂу҆́жема двѣма̀, стра́жїе же пред̾ две́рьми стрежа́хꙋ темни́цы.
7I oto anioł Pański stanął obok i światłość zajaśniała w celi. Dotknąwszy boku Piotra, obudził go, mówiąc: – Wstań szybko! I spadły mu z rąk łańcuchy.
7И҆ сѐ, а҆́гг҃лъ гдⷭ҇ень предста̀, и҆ свѣ́тъ возсїѧ̀ въ хра́минѣ: толкнꙋ́въ же въ ре́бра петра̀, воздви́же є҆го̀, глаго́лѧ: воста́ни вско́рѣ. И҆ спадо́ша є҆мꙋ̀ ᲂу҆́жѧ (желѣ́знаѧ) съ рꙋкꙋ̀.
8I anioł rzekł do niego: – Opasz się i zawiąż swoje sandały. Tak też uczynił. I mówi mu: – Narzuć swój płaszcz i idź za mną.
8Рече́ же а҆́гг҃лъ къ немꙋ̀: препоѧ́шисѧ и҆ встꙋпѝ въ плесни̑цы твоѧ̑. Сотвори́ же та́кѡ. И҆ глаго́ла є҆мꙋ̀: ѡ҆блецы́сѧ въ ри́зꙋ твою̀ и҆ послѣ́дствꙋй мѝ.
9Wyszedłszy, podążał za nim, ale nie wiedział, czy to, co się stało przez anioła, jest rzeczywiste. Sądził, że ma wizję.
9И҆ и҆зше́дъ в̾слѣ́дъ є҆гѡ̀ и҆дѧ́ше и҆ не вѣ́даше, ꙗ҆́кѡ и҆́стина є҆́сть бы́вшее ѿ а҆́гг҃ла, мнѧ́ше же видѣ́нїе зрѣ́ти.
10Przeszedłszy zaś pierwszą straż i drugą, przyszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta, która otworzyła się im sama. I wyszedłszy, przeszli jedną ulicę i wtedy anioł odstąpił od niego.
10Прошє́дша же пе́рвꙋю стра́жꙋ и҆ вторꙋ́ю, прїидо́ста ко вратѡ́мъ желѣ̑знымъ, вводѧ́щымъ во гра́дъ, ꙗ҆̀же ѡ҆ себѣ̀ ѿверзо́шасѧ и҆́ма: и҆ и҆зшє́дша преидо́ста сто́гнꙋ є҆ди́нꙋ, и҆ а҆́бїе ѿстꙋпѝ а҆́гг҃лъ ѿ негѡ̀.
11Gdy Piotr doszedł do siebie, rzekł: – Teraz naprawdę wiem, że posłał Pan anioła swego i wyrwał mnie z ręki Heroda i z całego oczekiwania ludu żydowskiego.
11И҆ пе́тръ бы́въ въ себѣ̀, речѐ: нн҃ѣ вѣ́мъ вои́стиннꙋ, ꙗ҆́кѡ посла̀ бг҃ъ а҆́гг҃ла своего̀ и҆ и҆з̾ѧ́тъ мѧ̀ и҆з̾ рꙋкѝ и҆́рѡдовы и҆ ѿ всегѡ̀ ча́ѧнїѧ люді́й і҆ꙋде́йскихъ.
5W owym czasie, Jezus, podniósłszy oczy i ujrzawszy, że wielki tłum przychodzi do Niego, mówi do Filipa: – Gdzie kupimy chleb, aby ci się nasycili?
5Во вре́мѧ ѻ҆́но, возве́дъ і҆и҃съ ѻ҆́чи и҆ ви́дѣвъ, ꙗ҆́кѡ мно́гъ наро́дъ грѧде́тъ къ немꙋ̀, глаго́ла къ фїлі́ппꙋ: чи́мъ кꙋ́пимъ хлѣ́бы, да ꙗ҆дѧ́тъ сі́и;
6To zaś mówił wypróbowując go, sam bowiem wiedział, co miał czynić.
6Сїе́ же гл҃аше и҆скꙋша́ѧ є҆го̀: са́мъ бо вѣ́дѧше, что̀ хо́щетъ сотвори́ти.
7Filip odpowiedział: – Chleba za dwieście denarów nie wystarczy, żeby każdy z nich otrzymał odrobinę.
7Ѿвѣща̀ є҆мꙋ̀ фїлі́ппъ: двѣма̀ сто́ма пѣ́нѧзей хлѣ́бы не довлѣ́ютъ и҆̀мъ, да кі́йждо и҆́хъ ма́ло что̀ прїи́метъ.
8Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, mówi do Niego:
8Глаго́ла є҆мꙋ̀ є҆ди́нъ ѿ ᲂу҆чн҃къ є҆гѡ̀, а҆ндре́й, бра́тъ сі́мѡна петра̀:
9– Jest tu dzieciak, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, ale co to jest dla tylu?
9є҆́сть ѻ҆́трочищь здѣ̀ є҆ди́нъ, и҆́же и҆́мать пѧ́ть хлѣ̑бъ ꙗ҆чме́нныхъ и҆ двѣ̀ ры̑бѣ: но сі́и что̀ сꙋ́ть на толи́ко;
10Jezus powiedział: – Zróbcie, żeby ludzie się rozsiedli. Było bowiem dużo trawy w tym miejscu. Rozsiedli się więc w liczbie około pięciu tysięcy mężczyzn.
10Рече́ же і҆и҃съ: сотвори́те человѣ́ки возлещѝ. Бѣ́ же трава̀ мно́га на мѣ́стѣ. Возлежѐ ᲂу҆̀бо мꙋже́й число́мъ ꙗ҆́кѡ пѧ́ть ты́сѧщъ.
11Jezus wziął chleb i dzięki uczyniwszy, podawał uczniom, a uczniowie siedzącym; podobnie i ryby – ile chcieli.
11Прїѧ́тъ же хлѣ́бы і҆и҃съ и҆, хвалꙋ̀ возда́въ, подадѐ ᲂу҆чн҃кѡ́мъ, ᲂу҆чн҃цы́ же возлежа́щымъ: та́кожде и҆ ѿ ры̑бꙋ, є҆ли́кѡ хотѧ́хꙋ.
12A gdy się nasycili, mówi swoim uczniom: –Zbierzcie obfite resztki, aby nic nie przepadło.
12И҆ ꙗ҆́кѡ насы́тишасѧ, гл҃а ᲂу҆чн҃кѡ́мъ свои̑мъ: собери́те и҆збы́тки ᲂу҆крꙋ̑хъ, да не поги́бнетъ ничто́же.
13Zebrali więc i napełnili dwanaście koszy resztkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały tym, co jedli.
13Собра́ша же и҆ и҆спо́лниша двана́десѧте ко́шѧ ᲂу҆крꙋ̑хъ ѿ пѧти́хъ хлѣ̑бъ ꙗ҆чме́нныхъ, и҆̀же и҆збы́ша ꙗ҆́дшымъ.
14Ci ludzie więc, którzy widzieli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: – Ten jest naprawdę prorokiem, który miał przyjść na świat.
14Человѣ́цы же ви́дѣвше зна́менїе, є҆́же сотворѝ і҆и҃съ, глаго́лахꙋ, ꙗ҆́кѡ се́й є҆́сть вои́стиннꙋ прⷪ҇ро́къ грѧды́й въ мі́ръ.
1W owym czasie, stał Jezus nad jeziorem Genezaret,
1Во вре́мѧ ѻ҆́но, стоѧ́ше і҆и҃съ при є҆́зерѣ геннисаре́тстѣ:
2i ujrzał dwie łodzie stojące u brzegu jeziora; rybacy zaś, wysiadłszy z nich, myli sieci.
2и҆ ви́дѣ два̀ кораблѧ̑ стоѧ̑ща при є҆́зерѣ: ры́барїе же ѿше́дше ѿ нею̀, и҆змыва́хꙋ мрє́жи.
3Kiedy zaś wsiadł do jednej z łodzi, tej Szymonowej, poprosił go, aby odpłynął trochę od brzegu, i usiadłszy, z łodzi nauczał tłumy.
3Влѣ́зъ же въ є҆ди́нъ ѿ кораблю̑, и҆́же бѣ̀ сі́мѡновъ, молѝ є҆го̀ ѿ землѝ ѿстꙋпи́ти ма́лѡ: и҆ сѣ́дъ ᲂу҆ча́ше и҆з̾ кораблѧ̀ наро́ды.
4Gdy zaś przestał przemawiać, rzekł do Szymona: – Odpłyń na głębinę i rzućcie sieci wasze do połowu.
4Ꙗ҆́коже преста̀ гл҃ѧ, речѐ къ сі́мѡнꙋ: постꙋпѝ во глꙋбинꙋ̀, и҆ вве́рзите мрє́жи ва́шѧ въ лови́твꙋ.
5A Szymon odpowiadając, rzekł: – Nauczycielu, trudząc się przez całą noc, nic nie złowiliśmy. Jednak ze względu na słowo Twoje, rzucę sieci.
5И҆ ѿвѣща́въ сі́мѡнъ речѐ є҆мꙋ̀: наста́вниче, ѡ҆б̾ но́щь всю̀ трꙋ́ждшесѧ, ничесо́же ꙗ҆́хомъ: по гл҃ꙋ же твоемꙋ̀ вве́ргꙋ мре́жꙋ.
6I to uczyniwszy, złowili tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich się przerywały.
6И҆ сѐ сотво́рше, ꙗ҆́ша мно́жество ры́бъ мно́го: протерза́шесѧ же мре́жа и҆́хъ.
7I dali znak współtowarzyszom z drugiej łodzi, aby przyszli im pomóc. I przyszli, i napełnili obie łodzie tak, że tonęły.
7И҆ поманꙋ́ша прича́стникѡмъ, и҆̀же бѣ́хꙋ во дрꙋзѣ́мъ кораблѝ, да прише́дше помо́гꙋтъ и҆̀мъ: и҆ прїидо́ша, и҆ и҆спо́лниша ѻ҆́ба кораблѧ̑, ꙗ҆́кѡ погрꙋжа́тисѧ и҆́ма.
8Co widząc, Szymon Piotr upadł do kolan Jezusa, mówiąc: – Odejdź ode mnie, Panie, albowiem człowiekiem grzesznym jestem.
8Ви́дѣвъ же сі́мѡнъ пе́тръ, припадѐ къ колѣ́нома і҆и҃совома, глаго́лѧ: и҆зы́ди ѿ менє̀, ꙗ҆́кѡ мꙋ́жъ грѣ́шенъ є҆́смь, гдⷭ҇и.
9Lęk bowiem chwycił go i wszystkich razem z nim na widok mnóstwa ryb, które złowili.
9Оу҆́жасъ бо ѡ҆держа́ше є҆го̀ и҆ всѧ̑ сꙋ́щыѧ съ ни́мъ, ѡ҆ лови́твѣ ры́бъ, ꙗ҆̀же ꙗ҆́ша:
10Także Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli współtowarzyszami Szymona. A Jezus rzekł do Szymona: – Nie lękaj się, odtąd ludzi łowić będziesz.
10та́кожде же і҆а́кѡва и҆ і҆ѡа́нна сы̑на зеведе́ѡва, ꙗ҆̀же бѣ́ста ѡ҆бє́щника сі́мѡнови. И҆ речѐ къ сі́мѡнꙋ і҆и҃съ: не бо́йсѧ: ѿсе́лѣ бꙋ́деши человѣ́ки ловѧ̀.
11I wyciągnąwszy obie łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.
11И҆ и҆звле́кше (ѻ҆́ба) кораблѧ̑ на зе́млю, ѡ҆ста́вльше всѧ̑, в̾слѣ́дъ є҆гѡ̀ и҆до́ша.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.