na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
1Obyście znieśli trochę mojej głupoty! Zresztą i mnie znosiliście.
1Бра́тїе, ѽ да бы́сте ма́лѡ потерпѣ́ли безꙋ́мїю моемꙋ̀, но и҆ потерпи́те мѧ̀.
2Bo troszczę się o was gorliwie Bożą gorliwością, gdyż oddałem was jednemu Mężowi, aby jako dziewicę nieskalaną przedstawić was Chrystusowi.
2Ревнꙋ́ю бо по ва́съ бж҃їею ре́вностїю: ѡ҆брꙋчи́хъ бо ва́съ є҆ди́номꙋ мꙋ́жꙋ дѣ́вꙋ чи́стꙋ предста́вити хрⷭ҇то́ви.
3A boję się, aby jak wąż zwiódł Ewę w swojej przewrotności, tak aby i myśli wasze nie zostały odarte z prostoty – tej Chrystusowej.
3Бою́сѧ же, да не ка́кѡ, ꙗ҆́коже ѕмі́й є҆́ѵꙋ прельстѝ лꙋка́вствомъ свои́мъ, та́кѡ и҆стлѣ́ютъ (и҆) ра́зꙋмы ва́ши ѿ простоты̀, ꙗ҆́же ѡ҆ хрⷭ҇тѣ̀.
4Gdy bowiem ktoś przychodzi i głosi innego Jezusa, którego nie zwiastowaliśmy, lub bierzecie innego ducha, którego nie wzięliście, albo inną Ewangelię, której nie przyjęliście – dobrze to znosiliście.
4А҆́ще бо грѧды́й и҆на́го і҆и҃са проповѣ́даетъ, є҆гѡ́же не проповѣ́дахомъ, и҆лѝ дꙋ́ха и҆на́го прїе́млете, є҆гѡ́же не прїѧ́сте, и҆лѝ благовѣствова́нїе и҆́но, є҆́же не прїѧ́сте, до́брѣ бы́сте потерпѣ́ли.
5Lecz sądzę, że w niczym nie ustępuję przodującym apostołom.
5Непщꙋ́ю бо ничи́мже лиши́тисѧ пре́днихъ а҆пⷭ҇лъ:
6Jeśli nawet jestem prostakiem w słowie, to nie w poznaniu, ale pod każdym względem, we wszystkim odkryłem się wobec was.
6а҆́ще бо и҆ невѣ́жда сло́вомъ, но не ра́зꙋмомъ: но вездѣ̀ ꙗ҆́вльшесѧ ѡ҆ все́мъ въ ва́съ {но во все́мъ ꙗ҆вле́нни є҆смы̀ во всѣ́хъ къ ва́мъ}.
27Wy zaś jesteście Ciałem Chrystusa, a z osobna członkami.
27Бра́тїе, вы̀ є҆стѐ тѣ́ло хрⷭ҇то́во, и҆ ᲂу҆́ди ѿ ча́сти.
28I tak ustanowił ich Bóg w Cerkwi: po pierwsze, apostołów, po drugie, proroków, po trzecie, nauczycieli, następnie obdarzonych mocą, dalej darami uzdrawiania, wspomagania, kierowania, mówienia językami.
28И҆ ѻ҆́выхъ ᲂу҆́бѡ положѝ бг҃ъ въ цр҃кви пе́рвѣе а҆пⷭлѡвъ, второ́е прⷪ҇ро́кѡвъ, тре́тїе ᲂу҆чи́телей: пото́мъ же си̑лы, та́же дарова̑нїѧ и҆сцѣле́нїй, застꙋплє́нїѧ, правлє́нїѧ, ро́ди ѧ҆зы́кѡвъ.
29Czy wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokami? Czy wszyscy nauczycielami? Czy wszyscy są obdarzeni mocą?
29Є҆да̀ всѝ а҆пⷭли; є҆да̀ всѝ прⷪ҇ро́цы; є҆да̀ всѝ ᲂу҆чи́телє; є҆да̀ всѝ си̑лы;
30Czy wszyscy mają dary uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy tłumaczą?
30є҆да̀ всѝ дарова̑нїѧ и҆́мꙋтъ и҆сцѣле́нїй; є҆да̀ всѝ ѧ҆зы̑ки глаго́лютъ; є҆да̀ всѝ сказꙋ́ютъ;
31Zabiegajcie więc o większe dary. A ja jeszcze doskonalszą drogę wam wskazuję.
31Ревнꙋ́йте же дарова́нїй бо́льшихъ, и҆ є҆щѐ по превосхожде́нїю пꙋ́ть ва́мъ показꙋ́ю.
1Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się miedzią, co dźwięczy, lub cymbałem, co brzęczy.
1А҆́ще ѧ҆зы̑ки человѣ́ческими глаго́лю и҆ а҆́гг҃льскими, любве́ же не и҆́мамъ, бы́хъ (ꙗ҆́кѡ) мѣ́дь звенѧ́щи, и҆лѝ кѷмва́лъ звѧца́ѧй.
2I choćbym miał proroctwo i znał tajemnice wszystkie, i miał wszelką wiedzę, i choćbym miał całą wiarę, tak iżbym góry przestawiał, a miłości bym nie miał, niczym byłbym.
2И҆ а҆́ще и҆́мамъ прⷪ҇ро́чество, и҆ вѣ́мъ та̑йны всѧ̑ и҆ ве́сь ра́зꙋмъ, и҆ а҆́ще и҆́мамъ всю̀ вѣ́рꙋ, ꙗ҆́кѡ и҆ го́ры преставлѧ́ти, любве́ же не и҆́мамъ, ничто́же є҆́смь.
3I choćbym rozdał wszystko, co posiadam, i choćbym wydał ciało swoje na pastwę płomieni, a miłości bym nie miał, nie da mi to żadnego pożytku.
3И҆ а҆́ще разда́мъ всѧ̑ и҆мѣ̑нїѧ моѧ̑, и҆ а҆́ще преда́мъ тѣ́ло моѐ, во є҆́же сжещѝ є҆̀, любве́ же не и҆́мамъ, ника́ѧ по́льза мѝ є҆́сть.
4Miłość jest wielce cierpliwa i pełna dobroci jest miłość, miłość nie zazdrości, miłość się nie wynosi, się nie nadyma.
4Любы̀ долготерпи́тъ, милосе́рдствꙋетъ, любы̀ не зави́дитъ, любы̀ не превозно́ситсѧ, не горди́тсѧ,
5Nie czyni nic nieprzystojnego, nie szuka swego, nie wpada w gniew, nie obmyśla nic złego.
5не безчи́нствꙋетъ, не и҆́щетъ свои́хъ сѝ, не раздража́етсѧ, не мы́слитъ ѕла̀,
6Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale współraduje się prawdą.
6не ра́дꙋетсѧ ѡ҆ непра́вдѣ, ра́дꙋетсѧ же ѡ҆ и҆́стинѣ:
7Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, zawsze ma nadzieję, wszystko wytrzymuje.
7всѧ̑ лю́битъ {покрыва́етъ}, всемꙋ̀ вѣ́рꙋ є҆́млетъ, всѧ̑ ᲂу҆пова́етъ, всѧ̑ терпи́тъ.
8Miłość nigdy nie ustaje. Bo czy to proroctwa – przeminą, czy to języki – zamilkną, czy to wiedza – przeminie.
8Любы̀ николи́же ѿпа́даетъ, а҆́ще же прⷪ҇ро́чєствїѧ ᲂу҆празднѧ́тсѧ, а҆́ще ли ѧ҆зы́цы ᲂу҆мо́лкнꙋтъ, а҆́ще ра́зꙋмъ и҆спраздни́тсѧ.
16Rzecze Pan: Nikt, kto zapalił lampkę, nie przykrywa jej naczyniem ani nie stawia pod łóżkiem, lecz stawia na świeczniku, aby ci, którzy wchodzą, widzieli światło.
16Речѐ гдⷭ҇ь: никто́же свѣти́льника вже́гъ, покрыва́етъ є҆го̀ сосꙋ́домъ, и҆лѝ под̾ ѻ҆́дръ подлага́етъ: но на свѣ́щникъ возлага́етъ, да входѧ́щїи ви́дѧтъ свѣ́тъ.
17Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie stało się jawne; i nic tajemnego, co by nie stało się znane i nie wyszło na jaw.
17Нѣ́сть бо та́йно, є҆́же не ꙗ҆вле́но бꙋ́детъ: нижѐ ᲂу҆тае́но, є҆́же не позна́етсѧ и҆ въ ꙗ҆вле́нїе прїи́детъ.
18Uważajcie więc, jak słuchacie. Temu, kto by miał, będzie dane, a temu, kto by nie miał, będzie odebrane i to, co sądzi, że ma.
18Блюди́тесѧ ᲂу҆̀бо, ка́кѡ слы́шите: и҆́же бо и҆́мать, да́стсѧ є҆мꙋ̀: и҆ и҆́же а҆́ще не и҆́мать, и҆ є҆́же мни́тсѧ и҆мѣ́ѧ, во́зметсѧ ѿ негѡ̀.
19Przyszli zaś do Niego Matka oraz bracia Jego i nie mogli dojść do Niego z powodu tłumu.
19Прїидо́ша же къ немꙋ̀ мт҃и и҆ бра́тїѧ є҆гѡ̀, и҆ не можа́хꙋ бесѣ́довати къ немꙋ̀ наро́да ра́ди.
20Powiadomiono Go, mówiąc: – Twoja Matka i bracia Twoi stoją na zewnątrz, chcąc się z Tobą zobaczyć.
20И҆ возвѣсти́ша є҆мꙋ̀, глаго́люще: мт҃и твоѧ̀ и҆ бра́тїѧ твоѧ̑ внѣ̀ стоѧ́тъ, ви́дѣти тѧ̀ хотѧ́ще.
21On zaś odpowiadając, rzekł do nich: – Matką Moją i braćmi Moimi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wprowadzają je w czyn.
21Ѻ҆́нъ же ѿвѣща́въ речѐ къ ни̑мъ: ма́ти моѧ̀ и҆ бра́тїѧ моѧ̑ сі́и сꙋ́ть, слы́шащїи сло́во бж҃їе, и҆ творѧ́щїи є҆̀.
1W owym czasie, Jezus, przywoławszy dwunastu swoich uczniów, dał im władzę nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszelką chorobę i wszelką niemoc.
1Во вре́мѧ ѻ҆́но, призва̀ і҆и҃съ ѻ҆бана́десѧть ᲂу҆ченикѝ своѧ̀, дадѐ и҆̀мъ вла́сть на дꙋсѣ́хъ нечи́стыхъ, ꙗ҆́кѡ да и҆зго́нѧтъ и҆̀хъ, и҆ цѣли́ти всѧ́къ недꙋ́гъ, и҆ всѧ́кꙋ болѣ́знь.
5Tych dwunastu posłał Jezus, przykazawszy im, mówiąc: – Nie chodźcie drogą pogan i do miasta Samarytan nie wchodźcie.
5Сїѧ̑ ѻ҆бана́десѧть посла̀ і҆и҃съ, заповѣ́да и҆̀мъ, гл҃ѧ: на пꙋ́ть ꙗ҆зы̑къ не и҆ди́те и҆ во гра́дъ самарѧ́нскїй не вни́дите:
6Pójdźcie raczej do zagubionych owiec z domu Izraela.
6и҆ди́те же па́че ко ѻ҆вца́мъ поги́бшымъ до́мꙋ і҆и҃лева:
7Idąc zaś, zwiastujcie, mówiąc: Przybliżyło się Królestwo Niebios.
7ходѧ́ще же проповѣ́дꙋйте, глаго́люще, ꙗ҆́кѡ прибли́жисѧ црⷭ҇твїе нбⷭ҇ное:
8Uzdrawiajcie chorych, trędowatych oczyszczajcie, zmarłych wskrzeszajcie, demony wyrzucajcie, darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
8болѧ́щыѧ и҆сцѣлѧ́йте, прокажє́нныѧ ѡ҆чища́йте, мє́ртвыѧ воскреша́йте, бѣ́сы и҆згонѧ́йте: тꙋ́не прїѧ́сте, тꙋ́не дади́те.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.