A dusza jest na Wschodzie” – to tytuł spotkania z cyklu „Bliscy: znani i … nieznani”, które odbyło się 8 maja w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
A dusza jest na Wschodzie” – to tytuł spotkania z cyklu „Bliscy: znani i … nieznani”, które odbyło się 8 maja w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W trakcie spotkania wystąpiły Kasia Dmitruk-Aleksiejuk, Julita Charytoniuk i Marzena Rusaczyk – pieśniarki młodego pokolenia, wykonujące utwory wschodniej słowiańszczyzny. Zaśpiewały mało znane pieśni białoruskie i ukraińskie. Wykorzystały do tego śpiew biały, zwany też białym głosem czy śpiewem opartym na krzyku. To technika wydobywania głosu charakterystyczna dla kultur archaicznych. Owa technika jest przeciwstawiana śpiewowi akademickiemu bel canto, ponieważ nie posiada swego zapisu muzycznego. Nauka pieśni, podobnie jak w społecznościach ludowych, odbywa się przez zapamiętywanie i przekaz pokoleniowy. Ten rodzaj muzyki był elementem kultury tradycyjnej, niegdyś ściśle związanym z rokiem obrzędowym.Dzisiaj naturalne środowisko pieśni, z przyczyn oczywistych, właściwie już nie istnieje. Jednak jak się okazuje zapotrzebowanie na tego rodzaju śpiewy jest nadal żywe, zarówno wśród słuchaczy jak i wśród wykonawców. W związku z tym organizowane są warsztaty, podczas których można zgłębić techniki i sposoby wykonywania pieśni.
Koncert zorganizowała prof. Teresa Zaniewska, kierownik Katedry Edukacji i Kultury Wydziału Nauk Humanistycznych, która wraz z dr. Jurijem Plyską prowadziła spotkanie. Śpiewy dziewcząt urozmaicone były fragmentami wierszy czy osobistymi przemyśleniami prowadzących i uczestników imprezy. Kultura polska, czy nam się to podoba, czy nie, powiedziała prof. Zaniewska, jest różnorodna. W procesach kulturowych nie można przeprowadzać granic. Byłyby wówczas sztucznie ustalone. Kulturę polską kształtują w równej mierze pierwiastki okcydentalne (zachodnie) jak i orientalne. Te drugie odkrywają to, co jest mistyczne i tajemnicze. Muzyka łagodzi obyczaje i cementuje te dwa pierwiastki, dodała Zaniewska. Dlatego też zgromadzeni podczas spotkania wielokrotnie podkreślali istotność wielokulturowości odwołując się m. in. do prezentowanej muzyki. Zauważono, że śpiew biały jest głęboko związany z naturą i powinien być wykonywany na otwartej przestrzeni. Oddaje bowiem jego charakter i wydobywa prawdziwe znaczenie. Pieśni śpiewano zwykle podczas żniw, prac w polu, przędzeniu lnu, ale też w trakcie rodzinnych spotkań, przy stole.
Gościem specjalnym spotkania była prof. Elżbieta Czykwin, która opowiadała o tożsamości Białorusinów i mniejszości we wschodniej części Polski. Pokrótce i w bardzo przystępny sposób przedstawiła zagadnienia związane z trudnościami w samookreśleniu. Według nauk socjologicznych można wyróżnić trzy etapy utraty tożsamości. Pierwszy, kiedy to traci się kontakt z ziemią (migracje edukacyjne młodych ludzi – i nie tylko – ze wsi do miast). Drugi, zaprzestanie nauki języka przodków, swojego języka. Trzecią i zarazem ostatnią barierą jest wiara. Ponadto prof. Czykwin wspomniała, że istnieje zależność obrazująca stosunek poszczególnych pokoleń do tożsamości i przynależności do danej narodowości, a co za tym idzie kultury. Pierwsze pokolenie pamięta prosty język, którym posługują się mniejszości, nawet jeśli go nie używa. Drugie zapomina i odrywa się od kultury, zaś trzecie pokolenie ponownie sięga do tradycji dziadków. Wówczas następuje odkopywanie babcinych zwyczajów, wyszukiwanie materialnych symboli takich jak: tkane serwety, malowidła, zapisy pieśni itp. Śpiew biały choć nie szczyci się taką popularnością jak inne rodzaje muzyki, jest interesującą alternatywą w stosunku do codziennych i dobrze nam znanych gatunków. W końcu nie chodzi o to, aby teraz wszyscy zaczęli słuchać tylko tego specyficznego wokalu, lecz mogli dostrzec urok i prostotę niegdysiejszej twórczości.
Zdjęcia: Katarzyna Puczkielewicz
— Marta Tomczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.