Rozmowa z abp lubelsko-chełmskim Ablem, którą opublikował „Przegląd Prawosławny” (nr 7 / 2008).
Rozmowa z abp lubelsko-chełmskim Ablem, którą opublikował „Przegląd Prawosławny” (nr 7 / 2008).
– Co się zdarzyło na Chełmszczyźnie w 1938 roku?
– Rok 1938 zapisał się w historii Chełmszczyzny i południowego Podlasia jako jeden z najtragiczniejszych w tysiącletnich dziejach prawosławia na tej ziemi. W warunkach pokoju doszło do bezprecedensowej akcji burzenia świątyń chrześcijańskich w państwie, które mieniło się przedmurzem chrześcijaństwa. Pamiętajmy, że w tym samym czasie kilkaset kilometrów dalej na wschód, w Związku Radzieckim, również burzono chrześcijańskie świątynie i prowadzono walkę z religią.
W 1938 roku na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu w ciągu dwóch letnich miesięcy zrujnowano, według danych administracji państwowej, 127 świątyń. Warto podkreślić, iż nie były to działania żywiołowe, lecz zaplanowana akcja, przygotowana i realizowana przez administrację państwową i wojsko. Angażowano przy tym do tych działań miejscowe społeczeństwo katolickie, co oczywiście powodowało antagonizmy i konflikty na poziomie lokalnym.
Akcja burzenia cerkwi była elementem szerszych działań, tzw. akcji polonizacyjno-rewindykacyjnej, realizowanej od wiosny 1938 roku do wiosny 1939. W jej ramach zastraszano ludność prawosławną, wywierano na nią presję, zmuszając do przyjmowania katolicyzmu, wymuszając też przechodzenie na język polski w życiu wewnętrznym i liturgicznym Kościoła prawosławnego na Chełmszczyźnie i południowym Podlasiu.
Jak pisał jeden z historyków, zapanowała tam wówczas atmosfera wojny religijnej. Wyznawcy prawosławia czuli się wyjęci spod prawa. Petycje, błagania o pozostawienie świątyń, o nieniszczenie domów Bożych pozostawały bez odpowiedzi.
– Dlaczego do tego doszło?
– Z naszej chrześcijańskiej perspektywy musimy być świadomi, że źródłem zła jest szatan. To on zamieszał w ludzkich sercach, sprawił, że kierując się fałszywymi wyobrażeniami nie potrafili oni odróżnić dobra od zła i podjęli działania sprzeczne z zasadami moralności i chrześcijańską wrażliwością.
W kontekście historycznym przyczyną tragicznych wydarzeń 1938 r. było przekonanie ludzi sprawujących wówczas władzę w Polsce, że tylko społeczeństwo jednolite pod względem religijnym i narodowym zapewni krajowi bezpieczeństwo. Postrzegali ono prawosławie jako wyznanie przemocą narzucone w miejsce stopniowo latynizującej się unii, prawosławnych zaś jako zruszczonych Polaków, których nawet siłą należy jak najszybciej dla polskości odzyskać. W ich koncepcji państwa nie mieściło się istnienie na Chełmszczyźnie i południowym Podlasiu lojalnej wobec niego społeczności, zachowującej własną tradycję religijną oraz odziedziczony po przodkach język i kulturę ukraińską. Usiłowali rzeczywistość dostosować do własnej wizji. Dokonało się to niestety kosztem tragedii tysięcy ludzi, których jedyną „winą” było to, że pragnęli spokojnie żyć i trwać w tradycji pokoleń.
– Jakie były następstwa zdarzeń z 1938 roku i poprzedzających je akcji rewindykacyjnych na dalszy stan stosunków nie tylko w obszarze prawosławno-katolickim, ale i narodowym?
– Najbardziej bezpośrednim skutkiem wydarzeń 1938 roku było oczywiście zniszczenie wielu domów Bożych, świątyń, w których sprawowano bezkrwawą Ofiarę. W ten sposób zniszczono nie tylko miejsca kultu prawosławnego, ale także cenne zabytki kultury. Ogołocono wówczas krajobraz kulturowy Chełmszczyzny i południowego Podlasia z tych elementów, które świadczyły o związkach tej ziemi z cywilizacją bizantyńską, co zresztą było celem tej akcji.
Niezwykle tragicznym następstwem akcji burzenia świątyń i akcji rewindykacyjno-polonizacyjnej było skonfliktowanie społeczności lokalnych. Prawosławni czuli się upokorzeni tym co ich spotkało – burzeniem cerkwi, zmuszaniem do zmiany wiary, prześladowaniami. Jak wspominałem, w działania skierowane przeciwko prawosławnym włączano też miejscowe społeczności katolickie. Oczywiście powodowało to narastanie nienawiści i konfliktów między ludźmi – między prawosławnymi i katolikami, między Polakami i Ukraińcami. Konflikty te wybuchły z całą mocą w latach czterdziestych, zbierając krwawe żniwo.
– Jak nasza Cerkiew zamierza upamiętnić 70. rocznicę tych wydarzeń?
– Kościół prawosławny w Polsce zachowuje pamięć o tych tragicznych wydarzeniach. Tkwią one głęboko w świadomości naszych wiernych – i tych, którzy byli ich świadkami, i tych, którym pamięć o nich przekazały starsze pokolenia. Uroczystości przypominające tragedię 1938 roku diecezja lubelsko-chełmska zorganizowała już w 1998 roku, w 60. rocznicę. Odbył się wówczas w Chełmie wieczór pamięci, na którym przypomniano kontekst historyczny wydarzeń 1938 roku, a świadkowie podzielili się przejmującymi wspomnieniami.
W bieżącym roku także godnie uczcimy tę smutną rocznicę. Wspomniano o niej w tegorocznym orędziu paschalnym Soboru Biskupów. Centralne obchody tej rocznicy planujemy przeprowadzić 11 i 12 października w Chełmie. W uroczystościach liturgicznych wezmą udział hierarchowie naszej Cerkwi, synowie Chełmszczyzny i Podlasia rozproszeni po całym świecie, wierni naszej diecezji i innych diecezji naszej Cerkwi. W tych dniach odbędzie się również w Chełmie sympozjum naukowe poświęcone akcji burzenia cerkwi 1938 roku oraz koncert-requiem, organizowane przez naszą diecezję wspólnie z Towarzystwem Ukraińskim w Lublinie.
Obchody rocznicy odbędą się też w różnych miejscowościach diecezji lubelsko-chełmskiej. Zainaugurowane zostaną 15 lipca w Turkowicach, w trakcie święta ku czci Turkowickiej Ikony Matki Bożej. Tam również w 1938 r. zburzono jedną ze świątyń.
Przygotowywana jest wystawa, pokazująca zniszczone świątynie i opowiadająca o akcji ich burzenia. Pragnęlibyśmy wydać album na ten temat, a w przyszłości publikacje naukowe – tom materiałów z sympozjum oraz zbiór dokumentów.
Naszym obowiązkiem jest pamiętanie o tych wydarzeniach, o ludziach, którzy w tych tragicznych czasach dawali świadectwo prawosławia. Mam nadzieję, że wierni naszej Cerkwi, nie tylko z terenu mojej diecezji, aktywnie włączą się w obchody rocznicy.
Wydarzenia te należałoby przywrócić pamięci historycznej wszystkich mieszkańców kraju. Byłoby dobrze, gdyby wydarzenia 1938 roku potępiły najwyższe władze, bo przecież akcja burzenia cerkwi, jedna z najciemniejszych kart historii Drugiej Rzeczypospolitej, nie doczekała się jeszcze oficjalnej oceny ze strony polskiego państwa.
Za: www.pporthodoxia.com.pl
— Oprac. Stefan Dmitruk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.