Zachorowałam na anginę i leżę w łóżku.
Zachorowałam na anginę i leżę w łóżku. Bardzo się martwię, że nie będę mogła pójść do cerkwi wieczorem na kanon, kiedy tak smutno się śpiewa i trzeba robić dużo pokłonów. Gardło mnie trochę boli. Ale bardziej głowa. Mimo to próbowałam zapytać: - Mamo, a może ja mogę pójść wieczorem do cerkwi? Ubiorę się ciepło. - Niestety, Basiu, musisz pocierpieć i zostać w domu, trzeba wyzdrowieć.
No tak. Będę słuchać teraz rodziców - tak postanowiłam tym poście. Zrobiło mi się bardzo żal, wszyscy pójdą, może nawet Mikołaja wezmą. A ja tu zostanę daleko. To przez to może zostaną na mnie grzechy… - Babciu, ja się boję, że jeśli nie będę teraz chodzić do cerkwi modlić się ze wszystkimi, to grzechy zostaną i co będzie ze mną? - Nie martw się, Basiu, tytko cierpliwie znoś chorobę i nieprzyjemności. One są lekarstwem dla duszy od grzechów.
No dobrze, wiec zostanę w domu. Rzeczywiście wieczorem zostałam sama - zapewniłam, że się nie będę bać. Niech wszyscy idą. Mikołaja poprosiłam, żeby postawił za mnie świeczkę - dałam mu pieniążek ze skarbonki. A ja sobie już jakoś poradzę.
— Anna Czerewacka
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.