śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 12 maja 2011

Drugi dzień przesłuchań festiwalu w Hajnówce - relacja

Młodzieżowa Grupa Śpiewacza „Żemerwa” ze Studziwód Dyrygentka Anna Fionik Jesteście w strojach ludowych, czy zaśpiewaliście także na ludowo?

Młodzieżowa Grupa Śpiewacza „Żemerwa” ze Studziwód
Dyrygentka Anna Fionik
Jesteście w strojach ludowych, czy zaśpiewaliście także na ludowo?
- Nasz zespół, to zespół śpiewu tradycyjnego. Staramy się wykonywać pieśni z Białostocczyzny, Polesia, ale pieśni tradycyjne. Czyli nie z nut, ale które usłyszeliśmy. Staramy się wykonać podobnie jak to było w oryginale. Jeśli chodzi o pieśni religijne, paraliturgiczne, mieliśmy trudniej, bo na ogół śpiewamy świeckie pieśni. Jednak te wszystkie, które tutaj wykonaliśmy, to były pieśni stąd. Na przykład była pieśń do Puchłowskiej Bożej Matiery, czyli pieśń zapisana w Puchłach, do puchłowskiej ikony. Teraz już tam się jej niestety nie śpiewa. Pani nam zaśpiewała i tak jak umieliśmy, próbowaliśmy to odtworzyć.
Trudno było wykonać utwory w tak dużej cerkwi?
- Tutaj śpiewało się naprawdę wspaniale. Sobór ma taką aurę i duch taki, głos aż niesie. Duch naprawdę jest sprzyjający śpiewaniu. Obawiałam się, bo to coś zupełnie innego, dziewczyny po raz pierwszy uczyły się pieśni paraliturgicznych, które są dla nich trudne także z powodu języka. No bo to są pieśni albo w języku staroruskim, albo cerkiewnosłowiańskim, z którym na co dzień nie mamy do czynienia, tylko w czasie nabożeństw. To była spora trudność. Trzeba było najpierw przejść sam tekst, a potem jeszcze zaśpiewać.

Chór „Preobrażenije” soboru Przemienia Pańskiego z Kuzniecowska (Ukraina)
Dyrygentka Olga Maciuk
- W hajnowskim soborze wystąpiliśmy pierwszy raz. Mamy bardzo przyjemne wrażenia, nam się bardzo podoba. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że przyjechaliśmy na wasz festiwal i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz tutaj zaśpiewamy.
Skąd dowiedziała się pani o festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej?
- Wiedziałam o nim już bodajże dwanaście lat temu, gdy uczyłam się w szkole. Wówczas nasz chór seminaryjny jeździł do Hajnówki na występ w ramach festiwalu. Wtedy jeszcze nie śpiewałam, ale moja siostra była chórzystką, była zachwycona waszym festiwalem. Już jako dyrygentka, wraz z chórem, marzyłam aby tu przyjechać. Marzenie się spełniło. Śpiewaliśmy utwory nie tylko ukraińskich kompozytorów, ale także rosyjskich i zagranicznych. Nasza muzyka cerkiewna jest tak bogata, że można śpiewać dzieła nie tylko Ukraińców. Nasz chór jest cerkiewny, śpiewamy tylko w cerkwi, w naszym soborze w Kuzniecowsku.

Chór „Amici Canentes” Towarzystwa Przyjaciół Chóru Uniwersytetu Warszawskiego
Dyrygentka Zuzanna Kuźniak
Pierwszy raz wystąpiliście w Hajnówce.
- Jestem pod wrażeniem akustyki. Pierwszy raz w takiej akustyce śpiewałam i słuchając innych chórów, to w jakimkolwiek miejscu się siedzi, zawsze bardzo dobrze słychać. Jestem zszokowana akustyką, myślę, że chór też. Jak się da, to znowu tu przyjedziemy, żeby chociaż pośpiewać w tej cudownej akustyce, bo rzadko kiedy można tak śpiewać.
Skąd się dowiedzieliście o hajnowskim festiwalu?
- Od wieków wiemy. W końcu już 30 lat, także nawet jako mała dziewczynka wiedziałam o festiwalu. Muzyka cerkiewna towarzyszy mi od dawna. Mam także rodzinne powiązania z religią wschodnią, ale nie tylko. Zawsze mnie pociągała muzyka chóralna, a szczególnie cerkiewna. Nawet popełniłam pracę magisterską na temat kompozycji Sergiusza Rachmaninowa, „Nocne czuwanie”. To było już 12 lat temu, ale przetarłam szlaki na Akademii Muzycznej, bo mało kto tego się podejmował.
Jak chórzyści nastawili się do wykonania muzyki cerkiewnej, bo przecież nie robicie tego na co dzień?
- Troszkę się bałam zaproponować taki rodzaj muzyki, bo wcześniej nigdy jej nie śpiewali. Najpierw dałam Bortniańskiego „Tiebie pojem”, delikatny utworek i oni chwycili to od razu. Bardzo dobrze się w tym czują, co mnie cieszy.

Chór „Prepodobny Rafaiło Banatski” z miasta Zrenjanin (Serbia)
Dyrygent Nino Rajačić
- Żona jednego z naszych przyjaciół jest Polką. Od tych ludzi dowiedzieliśmy się o festiwalu w Hajnówce. Wysłaliśmy zgłoszenie, zakwalifikowaliśmy się i przyjechaliśmy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego występu i myślimy, że będzie wszystko dobrze.
W tłumaczeniu pomagał Grzegorz Skiepko, opiekun chóru z Serbii.

Chór Mieszany „Dobricz” z Dobricza (Bułgaria)
Dyrygent Dimitr Vangelov
- Chór „Dobricz” po raz pierwszy uczestniczy w festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. Festiwal, cerkiew i Hajnówka wywarły na nas duże wrażenie. Gościnność i samego miasta i ludzi, którzy nas przyjęli. Bardzo dobra organizacja festiwalu, która na pewno jest przyczyną swoistego święta muzyki cerkiewnej. Serdecznie dziękuję wszystkim. Cały chór i ja, jako dyrygent, staraliśmy się przełożyć nuty w muzykę i na pewno ten rodzaj muzyki, ortodoksyjnej muzyki, przyczynia się do ogólnego dobra, które jest między ludźmi. Organizatorką przyjazdu chóru z Bułgarii była Wiesława Toszewa
Skąd się dowiedzieliście o festiwalu?
- Dowiedziałam się z internetu, kiedy jesienią poproszono mnie, abym coś zorganizowała w Polsce. Jestem Polką, a mieszkam w Bułgarii. Wyszukiwałam i przypadkowo wpadłam na Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. Zaproponowałam i oczywiście zorganizowaliśmy się, przyjechaliśmy.
Pani mąż jest Bułgarem?
- Tak i już od 34 lat mieszkam w Dobriczu, jestem działaczem polonijnym. Nas, Polaków, w Bułgarii jest więcej, mamy swoje stowarzyszenie „Warneńczyk”, nawet jestem prezesem naszego oddziału. Ponieważ nasze, polonijne dzieci powyrastały, to już studenci, pozakładały swoje rodziny, nie mamy dzieci żeby się zajmować w szkółce polonijnej, zaczęłam współpracować z organizacjami kulturalnymi w mieście, w tym z chórami. Staram się Bułgarom przedstawić Polskę, a Polakom Bułgarię. Pochodzę z Gdyni, w Hajnówce jestem po raz pierwszy. W ogóle w tej części Polski jestem po raz pierwszy.
Jak wrażenia?
- Wydaje mi się, że ta część Polski jest biedniejsza, w stosunku do innych części. Po prostu wizualnie, jadąc, obserwując. Bardzo często bywam w centralnej Polsce, północnej i zachodniej. Miejscem, w którym można się zakochać, jest Nowosądecczyzna, ale tu, w Hajnówce też jest pięknie. Ja się czuję tu jak w domu.

Chór Wydziału Pedagogicznego Filii Białoruskiej Akademii Muzycznej w Mohylewie (Białoruś)
Dyrygentka Irina Piekarskaja
Na hajnowskim festiwalu wystąpiliście pierwszy raz. Ma pani nadzieję na nagrodę?
- Oczywiście! Jakże jechać na konkurs bez takiej nadziei? Moi chórzyści to studenci, i jak to młodzież, chce zwyciężyć wszystkich. Ja też chcę.
Czy pani chórzyści studiują także muzykę cerkiewną?
- Nie. Sami nauczyliśmy się, śpiewamy dla siebie. W cerkwiach także nie występujemy, ale niektórzy studenci śpiewają w chórach cerkiewnych, no może pięcioro ludzi. W naszym mieście występujemy w kościele, podczas świąt - na Boże Narodzenie, na Wielkanoc... Zawsze nas zapraszają, bo bardzo lubią nasz chór.
Jak wam się śpiewało w soborze Świętej Trójcy w Hajnówce?
- Bardzo dobrze. Znakomita akustyka i bardzo ładna cerkiew, nigdy takiej nie widziałam.

Męski Zespół Wokalny „Kairos” z Lublina
Dyrygent Borys Somerschaf
Posiada pan nie tylko urok zewnętrzny, przepiękny głos, ale pięknie pan prowadzi chór. Trzeci raz wystąpiliście podczas hajnowskiego festiwalu, sześć lat temu było I miejsce.
- Przyjechaliśmy nie po miejsce, ale żeby zaśpiewać bardzo dobry koncert.
Muzyki gruzińskiej jeszcze nie słyszeliśmy.
- W Polsce nikt tego nie robi, poza nami. Z Bożą pomocą jedenasty rok już to robimy i jak dzisiaj słyszałem, warto to robić, bo koledzy bardzo się skoncentrowali. Zazwyczaj jestem z czegoś niezadowolony, ale dzisiaj uważam, że było bardzo pozytywnie.
Co was zmotywowało, że przyjechaliście ponownie na festiwal w hajnowskim soborze?
- Powiem szczerze, że to był luźny pomysł, żeby pojechać do Hajnówki. Z Hajnówką łączy się wiele miłych przeżyć, mamy tu wielu przyjaciół wśród organizatorów, wśród mieszkańców. Po prostu Hajnówka nas przyjęła tak rodzinnie. Poza tym raz na jakiś czas warto tu przyjechać i posłuchać lepszych, bo występują zespoły doskonałe. Są oczywiście różne, ale skoro tego rodzaju muzyką się zajmujemy, warto raz na jakiś czas posłuchać, skonfrontować to co my robimy, z tym, co robią inni. Warto, bo przed nami śpiewał znakomity chór.
To znaczy, że pana zdaniem jest wysoki poziom festiwalu w Hajnówce?
- Wiem do czego pani pije, bo można skonfrontować to z poziomem innych konkursów, gdzie ludzie przyjeżdżają po nagrody. Kiedyś było tak, że ktoś, kto ma czas na to, żeby pojechać, robi pięć bardzo skomplikowanych utworów cerkiewnych i jedzie na konkurs muzyki cerkiewnej. Potem aha, muzyka dawna? No dobra, OK., wkuwamy przez rok muzykę dawną i jedziemy po nagrodę gdzie indziej. Są takie konkursy, nawet całkiem niedaleko od Hajnówki, ale uważam, że niech każdy ma to, co lubi. Poszukuję w muzyce wyrazu, harmonii, modlitewności, otwarcia jakichś rzeczy, które są na co dzień zamknięte, a które są potrzebne każdemu, a zwłaszcza muzykom. Tu, w Hajnówce występują bardzo różne chóry, zwłaszcza, że jednego dnia są różne kategorie. Staramy się śpiewać na dobrym poziomie, ale jesteśmy zespołem amatorskim. „Kairos” tworzą ludzie, którzy na co dzień uprawiają zupełnie inne zawody.

www.festiwal.cerkiew.pl

— Krystyna Kościewicz

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →