Tomsk, pięciuset tysięczne miasto w zachodniej części Syberii.
Tomsk, pięciuset tysięczne miasto w zachodniej części Syberii. To tutaj 2 września doleciała nasza sześcioosobowa ekipa z Polski, by szukać śladów bieżeńców. Gubernia tomska była tylko jedną z wielu, gdzie trafiali uchodźcy I wojny światowej. Dzięki zachowanemu spisowi adresowemu bieżeńców z 1916 r., do Tomska jechaliśmy pewni, że między innymi tam trafili mieszkańcy naszych regionów – Podlasia i Chełmszczyzny.
Naszym gospodarzem był o. Dionizy Ziemlanow, proboszcza parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Tomsku. To on wraz ze swoją rodziną organizował nam czas – tak ciekawie i intensywnie, że ledwo zdążyliśmy kupić przed odlotem obowiązkowe pamiątki.
Już pierwszego dnia weszliśmy do tajgi, by pooddychać zdrowym powietrzem i zobaczyć, że flora Syberii całkiem przypomina naszą rodzimą. Później z zachwytem odkryliśmy, że te drewniane, pięknie zdobione domki, jakie pokazywały się pod hasłem Tomsk w wyszukiwarkach internetowych to wcale nie chwyt marketingowy. Są ich całe uliczki! Wymazując drobne ślady współczesności można w Tomsku kręcić filmy bez dodatkowej XIX-wiecznej scenografii. Naszym przewodnikiem po historii miasta i folklorze regionu był etnograf Daniił Krapczunow.
Duże nadzieje wiązaliśmy z wizytą w muzeum NKWD i spotkaniem z jego dyrektorem o polskich korzeniach, Wasilem Chaniewiczem oraz z profesor historii, Iriną Nam. Historycy okazali się jednak być sceptycznie nastawieni do tego, że możemy odszukać w Tomsku potomków bieżeńców. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny... Pierwszego dnia przy wieczornych rozmowach z naszymi gospodarzami po nitce do kłębka odszukaliśmy informacje o przodkach matuszki Katii Ziemlanow. Jej pradziadkowie na Syberię trafili jako bieżeńcy w 1915 r., jak się udało ustalić ze wsi Dubki koło Lidy na dzisiejszej Białorusi.
W archiwum znaleźliśmy pokaźną dokumentację z lat obecności bieżeńców w gubernii tomskiej. Zachowały się m.in. karty rejestracyjne, telegramy, sporządzane na bieżąco spisy narodowościowe, czy dotyczące wykonywanej profesji (najczęściej padało określenie „czornoroboczy”), były wyliczenia dotyczące pomocy materialnej dla uchodźców, czy chociażby zwolnienia lekarskie niezdolnych do pracy. Szukaliśmy znajomych nazwisk, obliczaliśmy na podstawie wpisanych dat, ile mogła zająć podróż z jednego końca Imperium Rosyjskiego na drugi. Interesowało nas też, jaką narodowość podawali urzędnikom bieżeńcy.
Pięć tysięcy kilometrów od domu na syberyjskiej wsi zaśpiewaliśmy ze spotkaną po drodze panią pieśń „Tapala”… Niejedną rosyjską melodię bieżeńcy zabrali ze sobą wracając w rodzinne strony, może również i tą. Muzyka, stare domy i drzewa mogłyby nam na pewno opowiedzieć znacznie więcej niż spotkani ludzie. Wyjeżdżaliśmy za miasto, by podziwiać syberyjski krajobraz w całej swej okazałości. Spacerowaliśmy nad rzekami Tom i Ob, zaczepialiśmy mieszkańców wsi... Niewiele potrafili oni powiedzieć o swojej historii. Zły czas skutecznie zamknął ludziom usta, zamazał pamięć rodzinną. Niektórzy wiedzieli, że ich przodkowie pochodzili z Polski, ale dokładnie, kiedy osiedlili się na Syberii już nie…
O naszym projekcie chcieliśmy poinformować jak największą ilość osób. Spotkaliśmy się z grupą skupioną wokół swoistego centrum kultury pod nazwą Etnoforum, kierowanego przez Daniiła Krapczunowa oraz fotografów udzielających się na portalu Orthphoto. Młodzi ludzie zaprezentowali nam tradycyjne śpiewy, przygotowali mini warsztaty rękodzieła oraz pokaz starodawnych korowodów. O naszych poszukiwania potomków bieżeńców opowiedzieliśmy lokalnej telewizji. Przed odlotem spotkaliśmy się również z metropolitą tomskim i asinowskim Rościsławem.
Spędziliśmy w Tomsku zaledwie sześć dni, ale dzięki otwartości naszych gospodarzy i kontaktowi przez Internet, jaki nam teraz pozostał, Syberia przybliżyła się dla nas w jakiś niewytłumaczalny sposób… Podróż w głąb Rosji okazała się wieloaspektową lekcją – i o historii, i o teraźniejszości, a także trochę o nas samych…
Na Syberię pojechali uczestnicy i organizatorzy konkursu „Jestem, bo wrócili”: Anna Kondratiuk (I miejsce w kategorii grupowej), Katarzyna Sawczuk (I miejsce w kategorii młodzieżowej 16-26 lat), Wiesław Choruży i Iwona Zinkiewicz (I i II miejsce w kategorii powyżej 26 lat) oraz organizatorzy konkursu Aneta Prymaka-Oniszk, autorka portalu biezenstwo.pl oraz Aleksander Wasyluk, prezes stowarzyszenia Orthnet.
Projekt jest dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach Programu „Patriotyzm Jutra"
— Katarzyna Sawczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.