śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 9 marca 2008

Metropolita Antoni: Niedziela Przebaczenia Win

Prezentujemy kazanie śp.

Prezentujemy kazanie śp. Metropolity Antoniego (Blooma) wygłoszone w Niedzielę Przebaczenia Win. Kazanie zostało opublikowane w „Przeglądzie Prawosławnym” (3/2006).

Z "cudzej ziemi" idziemy teraz do ziemi chwały, na spotkanie z Żywym Bogiem, jako dzieci Jego Królestwa. I ta cerkiew teraz obrazowo przedstawia nasze położenie: stoimy w półmroku, i widzimy Święte Świętych Boga, Jego własne miejsce, ołtarz zalany światłem Chwały. Wiemy, że Chrystus przyniósł światło na ziemię, że On jest światłem, a my dziećmi Światła.

I oto teraz podążamy z ciemności w półmrok, i z półmroku do jaśniejącej chwały niestworzonego Bożego Światła.

W każdej podróży, kiedy dopiero co porzuciliśmy dobrze znane miejsce, jesteśmy pełni dobrze znanych uczuć, wspomnień, wrażeń. Potem one stopniowo bledną, dopóki nie pozostanie w nas nic, oprócz dążenia do celu naszej drogi.

Oto dlaczego w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu czytamy pokutny kanon św. Andrzeja z Krety. Ostatni raz zastanawiamy się nad sobą, ostatni raz strząsamy pył z naszych nóg, ostatni raz wspominamy nieprawdę minionych lat.

Oto dlaczego, nim przystąpimy do Triumfu Prawosławia, kiedy wspominamy, że Bóg zwyciężył, że przyszedł i przyniósł na świat prawdę, przyniósł życie, abyśmy mieli je w obfitości (J 10,10), przyniósł i radość, i miłość, ostatni raz zwracamy się ku sobie i ku innym, żeby poprosić o wybaczenie i samym wybaczyć: uwolnij mnie z więzów, które splecione są z moich niegodziwości i które mnie skuły, z więzów, które splecione są z moich grzesznych występków i grzesznego niedbalstwa, z tego co uczyniliśmy innym i z tego czego nie uczyniliśmy, a co mogło sprawić tyle radości, tyle nadziei, i dowieść, że jesteśmy godni wiary Boga w nas...

Dlatego w ciągu nadchodzącego tygodnia obejrzymy się za siebie ostatni raz, popatrzymy na siebie i pojednamy się.

Pokój, pojednanie nie oznaczają, że problemów już nie ma. Chrystus przyszedł na świat, żeby pojednać świat ze Sobą, a przez Siebie z Bogiem.

I my wiemy, jaką cenę musiał za to zapłacić.

Oddał nam Siebie bezbronnego, słabego, bezradnego, mówiąc: - Róbcie ze Mną co chcecie i kiedy uczynicie ze mną ostatnie zło - zobaczycie, że Moja miłość nie zachwiała się. Była i radością, i przeszywającym bólem, ale zawsze była to miłość...

To przykład, który możemy, który powinniśmy naśladować, jeśli chcemy być Chrystusowi.

Przebaczenie sobie nawzajem następuje w chwili, kiedy mówimy: Wiem, jaki jesteś słaby, jak głęboko mnie ranisz i dlatego że jestem ranny, dlatego że jestem ofiarą - czasami winną, a czasami niewinną - mogę zwrócić się do Boga i z głębi bólu i cierpienia, wstydu, czasami i rozpaczy, mogę powiedzieć Panu: Panie, wybacz mu! On nie wie, co robi!

Gdyby tylko wiedział, jak ranią jego słowa, gdyby tylko wiedział, jak bardzo niszczy moje życie, nie robiłby tego. Ale on jest ślepy, nie dojrzał, jest słaby. I przyjmuję go, i poniosę, jak dobry pasterz niesie swoją owcę, gdyż my wszyscy jesteśmy zagubioną owcą Chrystusowego stada.

Poniosę go, ją, ich, jak Chrystus niósł krzyż - aż po śmierć, aż po miłość na krzyżu, kiedy dana jest nam cała władza, by przebaczyć, dlatego że zgodziliśmy się wybaczyć wszystko, cokolwiek nam uczyniono.

I tak wstąpimy w Wielki Post jak idzie się z gęstej mgły w rozpraszający się przedświt, i z przedświtu do światła, z radością i światłem w sercu, otrząsając kurz z nóg, zrzucając wszystkie pęta, trzymające nas w niewoli - w niewoli chciwości, zawiści, strachu, nienawiści, zazdrości, w niewoli niezrozumienia, koncentracji na sobie - gdyż jesteśmy zniewoleni przez siebie samych, a przecież jesteśmy powołani przez Boga, by być wolni.

I wtedy zobaczymy, że krok za krokiem przemierzamy jakby duże morze, z dala od brzegów mgły i zmierzchu, do Bożego światła.

Na drodze spotkamy ukrzyżowanie i w końcu drogi nadejdzie dzień - i staniemy przed Bożą miłością w jej tragicznej doskonałości, nim ona dosięgnie nas niewymowną chwałą i radością.

Na początku - Męki, na początku - Krzyż, a potem cud Zmartwychwstania. Powinniśmy wejść w jedno i drugie, wejść w Męki Chrystusa razem z Nim, i razem z Nim wejść w wielki pokój i jaśniejące światło Zmartwychwstania.

A ja proszę was, byście mi wybaczyli, że nie zrobiłem tego, co powinienem był zrobić, że nieskładnie załatwiam sprawy i że wiele, wiele rzeczy, które należy zrobić, wciąż pozostaje do zrobienia.

Ale podtrzymujmy siebie nawzajem na tej drodze wzajemnym wybaczeniem, miłością, pamiętajmy, że w trudnej drodze, w chwili kryzysu, bardzo często wyciągnie do nas rękę człowiek, od którego nie oczekiwaliśmy niczego dobrego, którego uważaliśmy za obcego, czy nawet wroga. Bywa, że on nagle dostrzeże naszą potrzebę i zareaguje. Dlatego otwórzmy swoje serca i oczy, bądźmy gotowi na to, by zobaczyć i odpowiedzieć.

Podejdźmy teraz najpierw do ikony Chrystusa, Boga naszego i Zbawiciela, który wysoką cenę zapłacił za wolę przebaczania. Zwróćmy się do Matki Bożej, która oddała Swego Jednorodzonego Syna za nasze zbawienie. Jeżeli Ona wybaczy - któż nam odmówi przebaczenia?

A potem zwróćmy się ku sobie. A dopóki chodzimy, będziemy słyszeć już nie pokajannyj śpiew, ale jakby nadciągającą z daleka pieśń Zmartwychwstania, która zabrzmi głośniej w pół drogi, kiedy nadejdzie czas, by pokłonić się Krzyżowi, a potem napełni tę Cerkiew - i cały świat! - w noc, kiedy zmartwychwstał Chrystus, który zwyciężył. Amiń.

tłum. Ałła Matreńczyk /http://www.pporthodoxia.com.pl/

Na zdj: ikona "Wygnanie z Raju Adama" /za:www.days.pravoslavie.ru/

— Oprac. Stefan Dmitruk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze ze świata

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →