25 listopada 2002 r. o godz.
25 listopada 2002 r. o godz. 18,00 Jego Eminencja Ks. Metropolita Sawa w asyście licznie przybyłych duchownych i ok. 300 wiernych dokonał otwarcia cerkwi prawosławnej na warszawskim Podwalu. Jest to historyczne wydarzenie, którego znaczenia trudno jest nie doceniać. Po raz pierwszy w stołecznej historii doszło do restytuowania dawnej świątyni prawosławnej zniszczonej przed niespełna 60 laty.
Z pewnością nie przypuszczał wówczas, że w roku jego śmierci na Podwalu ponownie rozbrzmiewać będzie prawosławna modlitwa. 25 listopada o godz. 18,00 rozległo się donośne „Błogosławiony Bóg nasz, teraz i zawsze i na wieki wieków”. Jego Eminencja Ks. Metropolita Sawa Molebniem na poświęcenie wody inaugurował powojenną historię najstarszej warszawskiej świątyni. Chór Sekcji Teologii Prawosławnej Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie odpowiedział „Amen” a ok. 300 zebranych wiernych pogrążyło się w modlitewnej zadumie. Na wielu twarzach pojawiły się łzy. Jakże jednak można było nie płakać. Cerkiew na Podwalu to jak dotychczas jedyna z naszych stołecznych świątyń, która po zniszczeniu, czy to w skutek antyprawosławnych działań władz sanacyjnych czy też zawieruchy wojennej, ponownie budziła się do życia. Z ok. 30 przedwojennych stołecznych świątyń do dziś tylko dwie (nie licząc kaplicy w Seminarium Duchownym na ul. Paryskiej 27): praska Katedra Metropolitalna Św. Równej Apostołom Marii Magdaleny i wolska cmentarna świątynia Św. Jana Klimaka nadal służą naszej społeczności. Trzy inne, na ulicy Długiej, Puławskiej i Szwoleżerów służą duchowym potrzebom bratnich kościołów, świadcząc o minionej wielkości stołecznego Prawosławia. Do dziś jednak nie udało się restytuować żadnej ze zniszczonych świątyń. Św. Trójca na Podwalu tak jak w XIX w. była pierwszą wybudowaną cerkwią, tak w XXI stuleciu stała się pierwszą restytuowana. 25 listopada otwierała nową erę historii warszawskiego Prawosławia. Może z woli Bożej za jej przykładem pójdą inne zniszczone świątynie. Zebrani na Podwalu modlili się o to. Ufali, że jeżeli raz Bóg okazał Swą łaskę to z pewnością nie odmówi jej ponownie jeżeli tylko będziemy wytrwali w swych dążeniach. Kilku, najstarszych, uczestników poniedziałkowej uroczystości miało już przed oczyma obraz Warszawy sprzed II wojny światowej gdzie by się pomodlić w cerkwi można się było udać do Łazienek Królewskich, do świątyni Matki Bożej Nieustającej Pomocy przy szpitali im. Dzieciątka Jezus czy też do soboru Św. Aleksandra Newskiego na Placu Saskim.
Historia podwalskiej świątyni sięga XVIII w. kiedy to po wielu perypetiach i trudnościach greckiej społeczności Warszawy, która przybyła do Polski uciekając przed tureckimi prześladowaniami na Bałkanach, udało się w 1778 r. w Opatowie założyć swą parafie. Była ona jednak dość znacznie oddalona od stolicy. Starano się więc znaleźć dla niej lepszą lokalizację. W 1796 r., po ostatecznym uzyskaniu państwowego przyzwolenia, w pałacu Sapiehów na ul. Zakroczymskiej otworzono pierwszą miejską świątynię prawosławną (dotychczas istniała jedynie kaplica przy rosyjskim konsulacie, nie była ona jednak dla wszystkich dostępną). W dobie kampanii napoleońskiej, w 1806 r., w pałacu ulokowano szpital polowy a świątynię przeniesiono na ulicę Kozią. Stale jednak traktowano lokalizację świątyni jako tymczasową. Władze nie zezwalały nie tylko na budowę dzwonnicy ale również umieszczenie na jej dachu kopułki. W 1818 r. świątynia otrzymała ostateczną lokalizację. Greccy kupcy wykupili pod cerkiew kamienicę przy ulicy Podwale 5. Dokonano jej gruntownej przebudowy. Zaadaptowano wnętrza. Bardzo szybko zasłynęła ona pięknym wyposażeniem. Od wycofujących się z Rosji wojsk napoleońskich – 1813 r. - już wcześniej zakupiono wiele cennych, starych ikon, które umieszczono między innymi w ikonostasie. Do 1825 r. świątynia była zależna od greckich biskupów Węgier i Bukowiny. Później podporządkowano ją Patriarchatowi Moskiewskiemu. W 1834 r. była katedrą warszawkiego biskupa, pierwszą warszawską katedrą. Stało się to przyczyną dodatkowego rozsławienia podwalskiej cerkwi. Mimo, że już w tym samym roku katedrę przeniesiono do odkupionej od zakonu pijarów świątyni Św. Trójcy na ul. Długiej, cerkiew na Podwalu była licznie odwiedzaną a nabożeństwa tu celebrowane skupiały zawsze kilkuset wiernych.
W okresie międzywojennym świątyni groziła likwidacja. Na szczęście jednak duchowny nie opuścił tej parafii podczas ewakuacji Warszawy przed nadciągającymi wojskami niemieckimi i zadbał by życie parafialne trwało tu nieprzerwanie. Dodatkowo tu właśnie skupiło się życie rosyjskiej porewolucyjnej emigracji. Świątynia stała się miejscem gdzie kultywowali oni swe religijne i narodowe tradycje. Tak aktywna działalność świątyni uratowała ją przed likwidacją.
II wojna światowa była dla świątyni tragicznym okresem. Już podczas kampanii wrześniowej jedna z bomb spadła na dach świątyni czyniąc w niej poważne szkody. Mimo, że udało się opanować pożar a zniszczenia naprawić jeszcze tylko pięć lat rozbrzmiewały tu słowa prawosławnych modlitw. W 1944 r. na świątynię najpierw spadła bomba krusząca a później w ramach represji i niszczenia Warszawy, po powstaniu, świątynia wraz z całą starówką uległa doszczętnemu zniszczeniu.
Po wojnie władze przystąpiły do odbudowy starówki. Nie chciały jednak wziąć pod uwagę próśb prawosławnego społeczeństwa i wzorując się na zachowanych planach odbudować świątyni. W miejscu kościoła wybudowano dwupiętrową kamienicę a na miejscu ołtarza drogę dojazdową do wewnętrznego parkingu. Chciano zatrzeć wszelkie ślady po świątyni. Jednak jak mówił Św. Aleksander Newski: „Bóg nie w sile a w prawdzie”. Trzeba było jedynie czasu by prawda zwyciężyła.
Historyczne zmiany rozpoczęły się z dniem 01 marca 2002 r. Po wielu zabiegach, rozpoczętych już w pod koniec 1998 r. przez Jego Eminencję Ks. Metropolitę Sawę, wspieranego przez życzliwych ludzi nie tylko prawosławnego wyznania, władze Warszawskiego Starostwa przekazały Kościołowi Prawosławnemu kamienicę przy ul. Podwale 5. Niemal natychmiast Władyka zdecydował: „Na pamiątkę świątyni Św. Trójcy stanie tu kaplica ku czci Trój jedynego Boga”.
W poniedziałek 25 listopada 2002 r. słowa te przyoblekły się w realny kształt. Idąc na Podwale nie spodziewaliśmy się ujrzeć wielkiego gmachu uwieńczonego połyskującymi złotem kopułami. To co ujrzeliśmy jednak początkowo napawało nas smutkiem. Wchodziło się do świątyni nie od ulicy a od wewnętrznego podwórka. Pomieszczenie, mogące pomieścić zaledwie 150 osób, składa się z dwóch części połączonych półokrągłą arkadą. W większej ok. 12 grudnia stanie wykonywany w Bielsku Podlaskim ikonostas. Ikony doń przygotowuje Bielskie Policealne Studium Ikonograficzne. Tymczasowo ściany lśnią białą świeżością i kilkoma zdobiącymi je ikonami. Szczególną uwagę zwracają na siebie ikona Św. Trójc, spotkanie Św. Trójcy przez praojca Abrahama, w metalowej ryzie z cząsteczką dębu z Chebronu, pod którym miało miejsce to wydarzenie, ofiarowana świątyni przez Ks. Metropolitę. Obok niej wiszą: duża ikona Bogurodzicy z Dzieciątkiem ofiarowania świątyni przez siostry zakonne z Klasztoru Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Białymstoku (Dojlidy) i para ikon pisanych na drewnie: Jezus Chrystus i zasiadająca na tronie Matka Boża z Dzieciątkiem. Na środku większej części świątyni stoi ołtarz – prestoł - w centrum, którego znajduje się darochranitielnica, dar Kościoła Greckiego. Z lewej strony ustawiony jest żertwiennik - ołtarz ofiarny - zastawiony utensyliami do sprawowania Św. Liturgii. Jakże skromnie wygląda to wyposażenie w porównaniu z opisami ikon, szat i utensylii dawnej świątyni. Gdzież są dzisiaj te złocone ewangelie, wiekowe ikony i płaszczanica wyszywana perłami? Czy i dzisiejsi wierni docenią znaczenie tego miejsca, tak jak XIX w. Grecy i ofiarują na rzecz jego uświetnienia część owoców swej pracy?
W ciszy oczekiwaliśmy początku nabożeństwa. Jednak gdy padły pierwsze słowa modlitwy coraz większa otucha zaczęła wypełniać nasze serca. Po sześćdziesięciu latach, niczym feniks z popiołów, świątynia budziła się do życia. Przed wiekami także potrzebowała kilkudziesięciu lat by ostatecznie zadomowić się na Podwalu (od 1778 do 1818). Jednak gdy już tu dotarła pozostała tu na zawsze. Dzisiaj także po wielu trudach i licznych odmowach udało się jej pokonać wszelkie przeciwności. W bólach się narodziła, tak jak zwykłe ludzkie dziecko. Możemy więc mieć nadzieję, że będzie ukochaną przez swą Matkę – polskie Prawosławie. Przed stuleciami także nie od razu zalśniła złotym blaskiem. Wierni zawsze jednak byli przy niej i z czasem stała się „warszawską perłą”. Dzisiaj z pewnością będzie podobnie. Gdy po ponad półwieczu milczenia po raz pierwszy rozbrzmiały tu słowa Św. Ewangelii zdaliśmy sobie sprawę, że jest to swego rodzaju pierwszy krzyk nowonarodzonego dziecka. Dziecka, które treścią ewangelii – tekst ewangelii na Molebien przed początkiem roku szkolnego – uświadamiało nam, że „przechodzi na świat” by służyć nam za opiekunkę naszej teologicznej młodzieży. Decyzją Jego Eminencji Ks. Metropolity służyć ona będzie jako świątynia akademicka. To tu będą zbierać się na modlitwę nasi przyszli księża, katecheci, duchowe elity naszego kościoła. Pod sklepieniem tej świątyni będą kształtowały się ich charaktery. Oni będą też tworzyć atmosferę tego Domu i tu czerpać Bożą Łaskę. Obok Ewangelii takie przeznaczenie świątyni podkreślała obecność na jej otwarciu Rektora Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej Ks. Biskupa Wiktora Wysoczańskiego (Zwierzchnika Kościoła Polskokatolickiego), duchowieństwa akademickiego z Ks. prot. Marianem Bendzą Prorektorem ChAT na czele i większością prawosławnych studentów uczelni. Mimo tak wzniosłego przeznaczenia świątyni będzie służyła całej społeczności Warszawy. Nikt kto przybędzie na tutejsze nabożeństwa (w sobotę o godz. 17,00 i w niedziele o 8,30) nie zostanie wyproszonym. Dla każdego znajdzie się tu miejsce. Dlatego też na jej otwarciu byli: p.o. Rektora Warszawskiego Seminarium Duchownego Ks. ihumen Paisjusz (Martyniuk), przedstawiciele warszawskich parafii z Ks. Dziekanem Mitratem Anatolem Szydłowskim na czele (administrator podwalskiej cerkwi) oraz ponad 200 wiernych z całej Warszawy.
Na koniec nabożeństwa gdy rozległo się doniosłe Mnogaja Leta a Jego Eminencja kropił święconą wodą wszystkich zebranych na naszych twarzach malowała się radość. Oto „listopadowa Pascha” – Bóg zmartwychwstał tam gdzie chciano go na wieki pogrzebać. Nasze odczucia i refleksje zawarł w swym przemówieniu Jego Eminencja Ks. Metropolita Sawa. Przypomniał jak rodziła się tu świątynia i jak wiele trzeba było, pracować by ją odzyskać. „Odrodzenie się tej świątyni jest historycznym wydarzeniem. Wybudowana ona bowiem została ku czci Trójjedynego Boga. Nasza modlitwa w tych ścianach jest więc wołaniem do naszego Stwórcy by błogosławił całe to miasto, wszystkich jego mieszkańców niezależnie od wyznania i poglądów. Taka jest zresztą prawosławna filozofia. My modlimy się za całą ludzkość. Za tych, którzy kochali ten Dom Św. Trójcy i za tych, którzy nie potrafili okazać mu należytego szacunku..... Jest to najstarsza prawosławna świątynia Warszawy. Przez pewien czas pełniła nawet funkcję biskupiej katedry. Stojąc naprzeciw Zamku Królewskiego przypominała, że Prawosławie w Polsce jest rówieśnikiem naszej państwowości. Zawsze stało obok sprzyjając i opowiadając się za naszą niezależnością. Tak dawniej jak i dziś jeszcze nie wszyscy to dostrzegają i rozumieją. Ta świątynia dokładnie się o tym przekonała. Po II wojnie światowej mimo usilnych próśb naszego duchowieństwa władze nie pozwoliły jej odbudować. Chciały o niej zapomnieć. Świątynia poświęcona czci wiecznej i nieśmiertelnej Św. Trójcy nie mogła jednak ostatecznie umrzeć. Dziś jesteśmy świadkami jej zmartwychwstania...”
Administratorem świątyni został Dziekan Warszawski Ks. Mitrat Anatol Szydłowski. Cotygodniowe nabożeństwa celebrować będą księżą: Adam Siemieniuk i Andrzej Baczyński (oraz gościnnie inni duchowni). Muzyczną oprawą nabożeństwa zajmować się będą studenci Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Pełniącym obowiązki dyrygenta został student Marek Ławreszuk.
Kiedy świątynia zajaśnieje dawnym swym blaskiem zależy tylko od nas. Dziś narodziła się skromnie jak Zbawiciel w betlejemskiej jaskini. Ci jednak, którzy byli na jej otwarciu czuli się jak Kobiety Noszące Wonności – Żeny Mironosicy – którym dane zostało ogłosić światu, że oto Zmartwychwstała.
Ofiary na rzecz adaptacji i upiększenia świątyni prosimy przekazywać na adres:
Warszawska Metropolia Prawosławna, 03-402 Warszawa, Al. Solidarności 52, nr konta: PKO BP S.A. IV/ O miejski Warszawa: 84-10201042-122760017 z dopiskiem „Podwale”.
W sprawie ewentualnych darów rzeczowych prosimy kontaktować się albo pod w/w adresem Kancelarii Metropolitalnej (tel. 0 prefiks 22 619 08 86 lub też z Ks. Administratorem Anatolem Szydłowskim 01-126 Warszawa, ul. Wolska 138/140, tel. 0 prefiks 22 836 68 16.
— ks. Doroteusz Sawicki /www.orthodox.pl/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.