26 maja 2008 r. - pierwszy dzień przesłuchań Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej.
26 maja 2008 r. - pierwszy dzień przesłuchań Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej.
- Grupą chyba najbardziej ciekawą, bo autentyczną, jest kategoria chórów parafialnych wiejskich. W takich chórach muzykę wykonują autentyczni śpiewacy, którzy niewiele mają wspólnego z nutami, śpiewają tak jak potrafią, ale w śpiewane modlitwy wkładają swoje serca – wypowiedział się na łamach „Kuriera Porannego” ks. mitrat Michał Niegierewicz, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. - W tym roku mamy także bardzo dużo chórów studenckim, co nas szczególnie cieszy. Zainteresowanie młodzieży wykonywaniem muzyki cerkiewnej jest niewątpliwie nadzieją na rozwój festiwalu.
Pierwszy dzień przesłuchań tegorocznego Festiwalu, to prezentacje chórów parafialnych. 26 maja 2008 r., przed publicznością soboru św. Trójcy i szacownym jury, zaśpiewało aż osiem chórów. Wśród nich Chór Dziecięco – Młodzieżowy Parafii św. Michała Archanioła w Orli, pod dyrekcją Dymitra Martynowicza, Chór Parafii Prawosławnej św. Mikołaja z Michałowa z dyrygentem ks. diakonem Aleksandrem Aleksiejukiem, Chór Parafii Prawosławnej św. Mikołaja w Białowieży, pod batutą ks. Walerego Piotrowskiego, Chór Parafii Prawosławnej Matki Bożej „Miłującej” w Czeremsze, kierowany przez ks. Mikołaja Białomyzego, Katedralny Chór Soboru Śiętej Trójcy w Hajnówce, pod dyrekcją Mirosławy Maciuki , Chór Parafii Prawosławnej Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Bielsku Podlaskim, kierowany przez Martę Zinkiewicz, Chór Polskojęzyczny Parafii Prawosławnej św. Ducha w Białymstoku, dyrygowany przez Krystyną Misiukiewicz oraz Żeński Zespół Wokalny „Akord” Wydziału Filologii Rosyjskiej Uniwersytetu w Białymstoku, pod dyrekcją Agnieszki Leonkiewicz.
- Nasz repertuar nie był złożony. Przede wszystkim staraliśmy się, aby zaśpiewać modlitewnie, „molitwienno” – powiedział po występie ks. Mikołaj Białomyzy, dyrygent Chóru Parafii Prawosławnej Matki Bożej „Miłującej” w Czeremsze. - Warunki z roku na rok są gorsze, bo coraz więcej młodzieży wyjeżdża ze wsi do miast. Kiedy dziesięć lat temu podjąłem się duszpasterstwa w Czeremsze, klasy były podwójne, niektóre nawet potrójne, a teraz przeważnie pojedyncze. W związku z tym możliwości chóru także się zmieniają. Nasz chór jest łączony. Tworzą go dzieci, młodzież i osoby starsze. Trudno jest zaśpiewać jakiś ambitny repertuar, bo takiemu wyzwaniu po prostu się nie podoła. Jednak przede wszystkim staramy się wspólnie pomodlić, bo przecież o to chodzi w muzyce cerkiewnej.
Katedralny Chór Soboru Świętej Trójcy w Hajnówce, jako jedyny wśród tegorocznych wykonawców, na festiwalu zaprezentował się już po raz dwudziesty siódmy. Jan Jakimiuk jest członkiem hajnowskiego chóru od wielu lat. Śpiewał również w starej, drewnianej cerkwi, czyli od początku istnienia festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. - Z perspektywy lat, z przyjemnością stwierdzam, że festiwal się rozwija zarówno pod względem ilościowym jak jakościowym – mówi chórzysta Jan Jakimiuk. - Udział w przesłuchaniach daje możliwość nie tylko zaprezentowania się przed wymagającym jury, ale także późniejszego koncertowania. Śpiewanie w chórze katedralnym przede wszystkim sprawia ogromną satysfakcję. Na szczęście Bóg daje zdrowie i aż się nie wierzy, że festiwal ma już tyle lat.
W Chórze Soboru Świętej Trójcy śpiewają całe rodziny. Między innymi brat i mama Anny Aleksiejuk. - Co nas ciągnie do tego chóru? – zastanawia się chórzystka Anna Aleksiejuk. Ciągnie nas cerkiew i miłość do muzyki cerkiewnej. Wśród swoich śpiewa się bardzo dobrze. Może to nie jest perfekcyjne wykonanie utworów, bo nie mamy wykształcenia muzycznego, ale na pewno płynące prosto z naszego serca.
Po raz pierwszy w soborze św. Trójcy zaprezentował się Chór Parafii Prawosławnej Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Bielsku Podlaskim. Do tej pory mieliśmy okazję koncertować tylko u nas, w Bielsku, w lokalnych imprezach. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się zmobilizować, nauczyć się nowych utworów i zaprezentować naszą parafię w Hajnówce – mówi Marta Zinkiewicz, dyrygent Chóru Parafii Prawosławnej Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Bielsku Podlaskim. - Akustyka jest tutaj świetna, dźwięk pięknie się niesie. Jednak śpiewaliśmy stresowo, bo mamy świadomość, że tyle ludzi patrzy, a szacowne jury ocenia każdy dźwięk.
Chór Polskojęzyczny Parafii Prawosławnej św. Ducha w Białymstoku pokazał, że można śpiewać pieśni prawosławne w języku polskim. – Można, nic nie przeszkadza. Trzeba tylko mieć chętnych, trochę zapału i włożyć nieco trudu w przełożenie melodii, żeby zaadoptować do polskiego tekstu – powiedziała Krystyna Misiukiewicz, dyrygentka Chóru Polskojęzycznego Parafii Prawosławnej św. Ducha w Białymstoku. - Na hajnowskim festiwalu jesteśmy drugi raz. Dwa lata temu występowaliśmy wspólnie z chórem młodzieżowym. Wtedy mieliśmy także przygotowanych kilka utworów po polsku, ale wykonaliśmy tylko jeden – „Ojcze nasz”. Teraz, gdy przyjechaliśmy w swoim własnym składzie, tylko nasz chór, polskojęzyczny, wykonaliśmy trzy utwory, połowę repertuaru, w języku polskim. Zespół w pełni akceptuje polskojęzyczną muzykę cerkiewną, ponieważ śpiewa na liturgii polskojęzycznej, jakie odbywają się u nas, w każdą niedzielę, w dolnej cerkwi na Antoniuku. To są moi chórzyści, z którymi pracuję i cały czas śpiewamy w języku polskim. Świadome rozumienie języka i wiary na pewno jest potrzebne. Linia melodyczna, jest charakterystyczna tylko dla muzyki cerkiewnej, a wprowadzanie języka polskiego do cerkwi wymaga troszeczkę czasu i pewnych etapów. Na razie staramy się, aby nasze wykonawstwo było jak najbardziej podobne do tego, co mieliśmy na co dzień, czyli tekstów cerkiewnosłowiańskich. Polskie teksty podkładamy pod już istniejącą melodię, ale ideałem byłoby napisanie specjalnie muzyki i harmonizacji cerkiewnej do polskich tekstów. Wiadomo, że język polski ma inną rytmikę, inny wyraz sylab, a czasem trzeba tak kwadratowo dopasowywać coś na siłę, zmieniać wartości, żeby to było jak najbardziej podobne.
- Abstrahując od artyzmu, od przygotowania, bo jesteśmy osobami bez wykształcenia muzycznego, zrobiliśmy dobrą rzecz – przełamaliśmy stereotyp języka starocerkiewnosłowiańskiego. Pokazaliśmy, że najważniejsza jest treść. Nie jest ważne w jakim języku śpiewamy – stwierdził po występie Roman Bondaruk, chórzysta Chóru Polskojęzycznego Parafii Prawosławnej św. Ducha w Białymstoku.
Pierwszy dzień przesłuchań konkursowych zamknął występujący po raz pierwszy w Hajnówce - Żeński Zespół Wokalny „Akord” Wydziału Filologii Rosyjskiej Uniwersytetu w Białymstoku. - Miło się śpiewało. Jestem zadowolona z moich dziewczyn – powiedziała po występie Agnieszka Leonkiewicz, dyrygentka Akordu”. - Zazwyczaj na co dzień nie śpiewamy muzyki cerkiewnej, tylko inną, głównie ludową rosyjską, ale także ukraińską, białoruską. Mamy także w repertuarze muzykę serbską, a w zamierzeniach macedońską i inne. Na festiwal w Hajnówce, dziewczyny się zmobilizowały. Bardzo dobrze śpiewało się w cerkwi, bo próby mieliśmy w małych salach, słabych akustycznie. Być może dlatego, mimo emocji, dużo lepiej się śpiewało na konkursie, w cerkwi.
Więcej fotografii na: www.festiwal.cerkiew.pl
— Marcin Zasim
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.