czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Polska 27 sierpnia 2015

Relacja z IV Rowerowej Pielgrzymki na św. Górę Grabarkę

W tym roku miała miejsce kolejna już odsłona pielgrzymki innej niż wszystkie, a mianowicie IV Rowerowej Pielgrzymki na św.

W tym roku miała miejsce kolejna już odsłona pielgrzymki innej niż wszystkie, a mianowicie IV Rowerowej Pielgrzymki na św. Górę Grabarkę, która odbyła się w dniach 14-17 sierpnia 2015 roku. Pielgrzymka odbyła się z błogosławieństwa Jego Eminencji Wielce Błogosławionego SAWY Prawosławnego Metropolity Warszawskiego i całej Polski. Tegoroczna trasa pielgrzymki trwała łącznie 4 dni, rozpoczęła się w Ciechocinku, prowadziła przez Włocławek, Płock, Warszawę, Siedlce, Drohiczyn, Narojki. Łączna trasa, którą pokonali pielgrzymi wyniosła 450 km. Pierwszego dnia uczestniczyliśmy w św. Liturgii oraz molebnu w cerkwi św. Michała Archanioła w Ciechocinku, sprawowanej przez proboszcza Mikołaja Hajduczenię gdzie mogliśmy wysłuchać anielskiego śpiewu chóru pod kierownictwem ojca Mirosława Kuczyńskiego. Po Liturgii udaliśmy się na syte postne śniadanie.

Tego dnia nasza pielgrzymka miała przemierzyć 110 km. Przez Wisłę przeprawiliśmy się promem w Nieszawie, następnie udaliśmy się w dalszą podróż ku Podlasiu. Podlaskie smaki towarzyszyły nam także na kujawskiej ziemi - w porze obiadowej zostaliśmy bardzo serdecznie przyjęci w parafii prawosławnej św. Mikołaja we Włocławku, gdzie odpoczęliśmy chwilę i naładowaliśmy nasze akumulatory na dalszą drogę dzięki przepysznym hajnowskim bułeczkom, którymi uraczyli nas tutejsi parafianie. Na koniec dnia dotarliśmy do Prawosławnej Parafii Przemienienia Pańskiego w Płocku, gdzie zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci. Podobnie było rok temu, kiedy Płock był naszym punktem startowym. Drugi upalny dzień pielgrzymki przebiegał bez większych zakłóceń, acz już zaczęły nam mocno doskwierać trudy i niewygody siedzenia kolejnych 10-11 godzin na siodełkach. Tego dnia przejechaliśmy 130 km. Na szczęście wspaniała strawa przygotowana przez matuszkę Anitę w porze obiadowej umiliła nam tę chwilę odpoczynku. W porze wieczornej dotarliśmy całą grupą do parafii prawosławnej św. Jana Klimaka na warszawskiej Woli, gdzie dzięki otwartości i przychylności miejscowego ks. proboszcza mitrata Mikołaja Lenczewskiego mogliśmy skorzystać z noclegu i pysznej kolacji. Po wspólnym posiłku część piękniejsza naszej pielgrzymki udała się do kuchni w celu przygotowania posiłku pielgrzymom na kolejny dzień, z kolei mężczyźni jak co wieczoru, zajęli się sprawdzaniem sprawności technicznej wszystkich rowerów.

Trzeci dzień rozpoczęliśmy przed świtem, by na czas dotrzeć rowerami do parafii św. Marii Magdaleny na warszawskiej Pradze. Tego dnia uczestniczyliśmy w porannej Liturgii o godz. 7.00 oraz adoracji relikwii św. Spirydona, które od sobotniego wieczoru zaszczyciły nas swoją obecnością na polskiej ziemi. Po uroczystej liturgii w dwukrotnie powiększonym składzie udaliśmy się do naszego następnego celu, jakim była parafia Świętej Trójcy w Siedlcach. Ten dzień przyniósł nam wiele nieoczekiwanych niespodzianek, ale nic nas nie zatrzymało i z wielkim wysiłkiem jechaliśmy do naszego celu. Po przejechaniu finalnych 120 km, zmęczeni dotarliśmy do celu gdzie z otwartymi rękoma i sercem powitał nas ks. prot. Sławomir Kochan. Dzień zakończyliśmy molebnem oraz wspaniałą kolacją, po której udaliśmy się w końcu na upragniony odpoczynek.

Czwarty dzień przebiegał pod znakiem ciepłej, acz bardzo wietrznej pogody. Mimo tego, że ostatni odcinek trasy był najkrótszy jeśli chodzi o dystans, to pod względem włożonego wysiłku w pokonanie go oraz przez bardzo wymagające ukształtowanie terenu, był chyba jednak najcięższym. W międzyczasie zostaliśmy bardzo serdecznie przyjęci w Bużyskach nad rzeką Bug przez państwa Radwańskich - wspaniałym królewskim poczęstunkiem, za co serdeczne Spasi Hospodi! Po tym wzmocnieniu naszych sił cielesnych czekała nas przeprawa promem przez Bug, na wysokości Drohiczyna, gdzie ze względu na bardzo niski stan wody musieliśmy włożyć większy trud w pokonanie trasy i z rowerami na plecach przeprawić się przez fragment rzeki. W Drohiczynie wstąpiliśmy do cerkwi św. Mikołaja na krótką modlitwę. Ale to nie był jeszcze kres naszej pielgrzymki na św. Górę Grabarkę - przed nami było jeszcze 40 km. Na drodze naszego pielgrzymowania pozostał jeszcze jeden punkt - parafia Św. Kosmy i Damiana w Narojkach. Tutaj spotkaliśmy się z głęboką miłości i radością płynącą z serc miejscowych parafian. Dzięki uprzejmości miejscowego ks. proboszcza Krzysztofa Matwiejuka mogliśmy się pomodlić przed cudotwórczą ikoną Bożej Matki Gałackiej. Miejscowe parafianki zrzeszone w Kole Gospodyń Wiejskich po raz kolejny powitały nas iście weselną ucztą.

Tegoroczna pielgrzymka obfitowała w wiele niespodziewanych wydarzeń, między innymi 16 dziurawych dętek (w poprzednich ani jednej) oraz jedną kolizję rowerową dwóch pielgrzymów. Mimo tego, nasz trud został wynagrodzony - dotarliśmy wszyscy szczęśliwie do celu i jedną zwartą grupą wjechaliśmy uroczyście na Świętą Górę, która przywitała nas pięknym słońcem wznoszącym się na nieboskłonie. Tam trzykrotnie obeszliśmy Cerkiew na kolanach, pomodliliśmy się wspólnie, wkopaliśmy w ziemię wszystkie krzyże i udaliśmy się nad strumyk. Następnie wszyscy razem jeszcze ostatni raz podziękowaliśmy sobie wzajemnie za całą drogę mając nadzieję na spotkanie za rok. Przez wszystkie cztery dni towarzyszyła nam piękna, acz wymagająca, jak na tak duży trud, pogoda. Mimo dokuczliwego wiatru i upalnej pogody daliśmy radę wszyscy w komplecie dojechać do upragnionego celu wszystkich pielgrzymek - św. Górę Grabarkę - na święto Przemienienia Pańskiego.

W imieniu organizatorów chciałabym z tego miejsca podziękować wszystkim osobom, które poświęciły swój czas w organizacji tego pięknego przedsięwzięcia. Przede wszystkim duchownym, którzy z nami pielgrzymowali oraz panom Michałowi Proszczukowi oraz Michałowi Kalenikowi za ich wkład i determinację. Chciałabym także wspomnieć jeszcze o trudzie, którego dokonali parafianie w każdej goszczącej nas parafii oraz Matuszki - dzięki ich pracy mogliśmy spożywać przepyszne ciepłe i postne strawy, które wzmacniały nasze siły cielesne. Na pewno było to swoiste wyzwanie ugościć i nakarmić wszystkich 34 pielgrzymów na trasie. Dlatego też wszystkim tym, którzy z ogromną życzliwością nas ugaszczali - serdeczne Spasi Hospodi!

Jeszcze na koniec tylko taka mała, moja osobista refleksja. Ta pielgrzymka po raz kolejny pokazuje, że nieważne jakim środkiem transportu (kajakiem, rowerem czy pieszo), jaki dystans zostanie pokonany i nieważne, czy dołączamy pierwszego, czy ostatniego dnia - każdy pielgrzym podąża na Świętą Górę Prawosławia w tym samym celu - by w spokoju pomodlić się za siebie, swoich bliskich, bądź w innej, ważnej dla każdego z nas intencji, którą niesiemy - jak ten krzyż - ze sobą na św. Górę.

fot. pielgrzymi

Więcej zdjęć z pielgrzymki można znaleźć TUTAJ Filmiki z pielgrzymki można obejrzeć TUTAJ

— Magdalena Mucha

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →