śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 18 maja 2007

W Hajnówce w czwartek

Czwarty dzień przesłuchań Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej był nie tylko „świętem chóralistyki”, ale także świętem religijnym Wniebowstąpienia Pańskiego.

Brak zdjęć

Czwarty dzień przesłuchań Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej był nie tylko „świętem chóralistyki”, ale także świętem religijnym Wniebowstąpienia Pańskiego. Podczas uroczystej liturgii celebrowanej przez biskupa Mirona, prawosławnego ordynariusza Wojska Polskiego, śpiewały dwa chóry - „Oktoich” z Amsterdamu (Holandia) oraz Młodzieżowy Bractwa Prawosławnego z Kriwoho Roha na Ukrainie.

Po raz pierwszy w hajnowskim soborze zaprezentował się chór „Lira” z szkoły chóralistyki w Mińsku. - Wiedzieliśmy o tym festiwalu z internetu, ale także z opowiadań naszych znajomych, bo dużo białoruskich chórów już tu przyjeżdżało – mówi Jelena Łacapniewa, dyrygentka Dziecięcego Chóru „Lira” z Mińska na Białorusi. - Zaproszenie na festiwal otrzymaliśmy podczas tegorocznego, Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Prawosławnej w Mińsku, którego jurorem był ksiądz Michał Niegierewicz z Hajnówki. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu naszych sponsorów, wyjazd do Hajnówki został szczęśliwie zrealizowany. Często śpiewamy w mińskich cerkwiach, ale u was jest lepsza akustyka. Hajnówka ma również niesamowitą publiczność, bardzo życzliwą i uważną. Jeśli na widowni nie ma szumu, znaczy, że ludzie słuchają, są zainteresowani, wówczas jest przyjemnie i chce się jeszcze lepiej śpiewać. Nasze dziewczynki, w wieki 11 – 16 lat, są uczennicami szkoły chóralnej. Chór jest jednym z najważniejszych przedmiotów w naszej szkole. Repertuar dyktują nam nasze twórcze plany artystyczne. W tym roku tak się składa, że występujemy na międzynarodowych festiwalach i śpiewamy muzykę cerkiewną. Owszem, jest to trudna muzyka, ale kiedy staje się dostępna, bardzo pomaga w rozwijaniu dzieci moralnie, duchowo. Dr Mariusz Mróz jest dyrygentem Chóru Politechniki Gdańskiej. - Chór Politechniki Gdańskiej jest po raz pierwszy w Hajnówce, ale już tu występowałem z chórem „Continuo”, 1993, albo 1994 r., kiedy zdobyliśmy wyróżnienie za sakrum w muzyce opowiada dr Mariusz Mróz. – Potem, w 2003 była Hajnówka w Białymstoku, gdzie uzyskaliśmy trzecie miejsce. Jednak najważniejsze, że śpiewamy. W tym roku nareszcie Hajnówka w Hajnówce. Ta muzyka w cerkwi zawsze będzie się lepiej śpiewała. W czasie śpiewania w nawet najlepiej akustycznie sali, jeżeli nie jest to miejsce poświęcone, nie jest to sakrum, jedynie wykonuje się pieśni, a jeśli się śpiewa w świątyni i słyszy znakomite chóry, to się chce płakać. To bardzo wzruszający moment. Bardzo się cieszę, że mogłem przywieść moich młodych chórzystów – studentów i pokazać im to miejsce. Młodzi dużo o tym słyszeli, ale teraz mogą się przekonać na własne oczy i uszy, że tutaj warto być i tylko tutaj warto być.

- Już wcześniej otrzymaliśmy zaproszenie na ten festiwal. Cieszę się, że w końcu w tym roku udało się przyjechać – tłumaczy ks. diakon Walery Kaleńczuk, dyrygent Chóru Młodzieżowego Parafii Prawosławnej św. Jerzego Zwycięzcy z Lwowa. - Atmosfera jest bardzo przyjemna, dobra organizacja, a sam festiwal, to plejada wielu znakomitych zespołów. Można zobaczyć, posłuchać i nauczyć się od innych. Nasz chór istnieje od 10 lat, skład się zmienia, bo młodzież dorasta i przychodzą nowi chórzyści. Chór jest cerkiewny, śpiewamy z błogosławieństwa. W Hajnówce bardzo dobrze nam się śpiewało, akustyka znakomita. Poza tym piękna cerkiew, interesująca architektonicznie, neobizantyjska.

Chór „Pueri Cantores Plocenses” z Płocka, liczy 68 chłopców. Do Hajnówki przyjechało 53. - To ogromne wydarzenie w naszym życiu, bo w soborze śpiewaliśmy pierwszy raz. Zawsze śpiewamy w katedrze, w katolickich kościołach – mówi Anna Bramska, dyrygentka „Pueri Cantores Plocenses” . - Od bardzo dawna pragnęłam wystąpić na tym festiwalu, żeby dzieci zetknęły się z muzyką prawosławną. Jestem przekonana, że to, co dzisiaj się stało, na zawsze zostanie w ich życiu. Gdzie by nie były, słysząc śpiew prawosławny, myślami zawsze wrócą do soboru w Hajnówce. Miałam ogromną tremę, kiedy wychodziłam przed ołtarz. Było lepiej od razu po pierwszych dźwiękach, przy aktywnej atmosferze ciszy publiczności, kiedy się słyszy, że ludzie słuchają, razem przeżywają muzykę i sakrum, które ma w sobie cerkiew. Pochodzę z Łotwy, razem z mężem przyjechałam do Polski 12 lat temu. Nie mam korzeni prawosławnych. Mój mąż pochodzi z Kijowa, jest katolikiem, ale bardzo dużo opowiadał o prawosławiu. Dwa lata temu byłam z dziećmi w Kijowie, gdzie zwiedzaliśmy cerkwie i słuchaliśmy śpiewu. Niestety, jeszcze nie miałam basów i tenorów, żeby móc dobrze wykonać muzykę cerkiewną. Teraz mam trzy basy, a chłopcy mają zaledwie 17-18 lat. Jednak najważniejsze jest serce i możliwość dotknięcia prawosławnej kultury. Założyłam również chór dziewczęcy i mam nadzieję, że kiedyś przyjadę z dziewczętami. Na pewno wrócę.

Chór Duchowieństwa Diecezji Białostocko – Gdańskiej istnieje od 25 lat. Na hajnowskim festiwalu wystąpił po raz drugi. - Bierzemy udział w festiwalu dopiero drugi raz, praca duchowieństwa jest bardzo ograniczona czasem, a niektórzy na próby dojeżdżają ponad 50 km . Nie szykowaliśmy się na występy, nie zakładaliśmy występów na festiwalach, ale trochę się zebrało repertuaru, staramy się spotykać, a Międzynarodowy Festiwal Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej jest dobrym tego powodem – powiedział ks. protodiakon Bazyli Dubec z soboru św. Mikołaja w Białymstoku, dyrygent Chóru Duchowieństwa Diecezji Białostocko – Gdańskiej. - Miejscem muzyki cerkiewnej jest świątynia. Człowiek jest bardziej wrażliwy na śpiewanie w świątyni, niż w filharmonii jakiejś innej sali, dlatego że sama atmosfera ikon powoduje pewną mobilizację duchową. Filharmonia oczywiście jest stworzona do śpiewania a capella, ale wystrój wnętrza jest trochę inny i może z tego względu cerkiew jest o wiele lepsza. Sobór jest piękny akustycznie, znam wiele cerkwi, gdzie śpiewa się o wiele trudniej. Hajnowski sobór jest idealnie trafiony akustycznie. W chórze śpiewają księża i psalmiści. Pomysł na utworzenie chóru wypłynął od dzisiejszego metropolity, a ówczesnego arcybiskupa białostockiego. Pierwszy raz wyszliśmy poza cerkiew śpiewając kolędy w filharmonii białostockiej.

Anna Szczegłowa, dyrygentka Chór Monasteru Męskiego Opieki Matki Boskiej z Charkowa na Ukrainie, razem z chórem Kameralnego Chóru Filharmonii Charkowskiej, pod dyrekcją prof. Wiaczesława Pałkina, dwa lata temu wyśpiewała grand prix hajnowskiego festiwalu. - Ogromne zdenerwowanie, ale śpiewało się świetnie – powiedziała po występie Anna Szczegłowa. - Nasz chór istniej dwa lata. Powstał pod wpływem festiwalu w Hajnówce. Ludzie w Hajnówce są bardzo życzliwi, miło nas witają i doskonale rozumieją muzykę cerkiewną, dlatego występ w Hajnówce należy do najprzyjemniejszych. Na Ukrainie także mamy duże festiwale, jak chociażby w Dniepropietrowsku, gdzie w ciągu tygodnia występuje nawet 70 chórów. Tamten festiwal odbywa się da razy w roku, jako bożenarodzeniowy i paschalny.

Więcej zdjęć na stronie Festiwalu

— Krystyna Kościewicz

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze ze świata

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →