W dniach 23-30 listopada br.
W dniach 23-30 listopada br. z błogosławieństwa abpa Jeremiasza, na zaproszenie archimandryty Tymoteusza oraz starszyzny monasteru Paraklitu, w tamtejszym klasztorze przebywała grupa księży i osób świeckich pod przewodnictwem dziekana lubińskiego, ks. Sławomira Kondratiuka. Jednym z głównych celów przyjazdu grupy z Polski była pomoc przy zbiorze oliwek. Mimo prac w gajach oliwkowych był też czas na intensywną modlitwę i wypoczynek. Ten wyjazd równie dobrze można nazwać pielgrzymką.
Grupa przyleciała 23 listopada w godzinach rannych do Aten, gdzie została serdecznie przywitana przez o. Atanazego (pochodzącego z Białostocczyzny) i mnicha o. Kasjana z monasteru Paraklitu. Dodatkowym polskim mnichem był o. hieromnich Sawa, który przebywa obecnie w tym monasterze. Piątek był dniem odpoczynku i czasem zapoznawania się z monasterem. W sobotę po raz pierwszy w tym roku bracia przystąpili do zbierania oliwek. Polska grupa od samego początku mocno zaangażowała się w prace polowe. Po obiedzie był czas na sprzątanie placów monasterskich, a wieczorem na nabożeństwa.
W niedzielę 25 listopada po nabożeństwie północnym, jutrzni i Boskiej Liturgii, przed obrzędem panagii, pielgrzymi z Polski mogli pokłonić się relikwiom piętnastu świętych. Wśród relikwii wyniesionych do adoracji, znajdowały się relikwie takich świętych jak: św. Jana Chrzciciela, św. Bazylego Wielkiego, św. Grzegorza Teologa, św. Jana Chryzostoma, św. Mikołaja, św. Pantelejmona, św. Jerzego, św. Konstantyna i Heleny i innych wielkich świętych. Niesamowitym przeżyciem było obcowanie z tak wielkimi świętymi, o których każdy słyszał od najmłodszych lat swego życia. Przed relikwiami dane było grupce z Polski odsłużyć molebien.
Po obiedzie o. hierodiakon Atanazy i mnich Cherubin zabrali pielgrzymów na wyprawę na południe Attyki i na Peloponez. Oprócz ósemki, która przyleciała 23 listopada dołączył jeszcze o. Sawa i Pantelejmon z Syrii, student teologii na Uniwersytecie Ateńskim. Pierwszym miejscem postoju był Kanał Koryncki, dzieło rąk ludzkich. Kanał ten łączy Zatokę Koryncką z Zatoką Sarońską i pozwala statkom skracać drogę bez konieczności opływania Półwyspu Peloponeskiego. Opodal przesmyku w starożytności znajdowało się starożytne miasto Korynt, w którym dwukrotnie przebywał apostoł Paweł. Chrześcijańskiej wspólnocie tego miasta poświęcił dwa listy apostolskie. Miasto nie zachowało się do naszych czasów, dziś to teren wykopalisk archeologicznych. Obok niego na wysokiej górze wznosi się Akrokorynt – twierdza. Dzieło Bizantyjczyków, Frankonów, Kawalerów Rodyjskich (Maltańskich), Wenecjan i Turków. Materialny świadek powikłanych dziejów Koryntu i całego Peloponezu.
Drugim celem wyprawy był monaster św. Potapiusza położony 700m.n.p.m.. Św. Potapiusz urodził się w pierwszej połowie V w. w Tebach w Egipcie. Pochodził z rodziny koptyjskiej i jako mnich przeniósł się do stolicy. W Konstantynopolu został pochowany, tam też kanonizowany. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków w 1453 r. relikwie świętego zostały wywiezione z miasta przez Angelosa Notarasa, brata ostatniego megaduksa Łukasza Notarasa. Ciało świętego przekazał on anachoretom, którzy w tym miejscu mieli swą pustelnie. Z czasem zatarła się pamięć o relikwiach, tym bardziej, że ze względu na strach przed muzułmanami zostały one zamurowane w grocie i do 1904 r. znajdowały się w ukryciu. W tym to roku zostały odnalezione przez ks. Konstantinosa Susanisa z Lutraki. Od tego czasu rozpoczęła się historia nowych cudów św. Potapiusza, który wielokrotnie pomagał ludziom, szczególnie dotkniętym chorobami nowotworowymi. W 1948 r. rozpoczęto budowę żeńskiego klasztoru. Dziś w monasterze mieszka czterdzieści sióstr. Przed relikwiami św. Potapiusza odsłużony został molebień. Wszyscy mogli pokłonić się nienaruszonemu przez czas ciału świętego mnicha. Ciemność groty, dziesiątki lampek oliwnych zwisających ze sklepienia i ciało zakonnika wprowadzało każdego w ascetyczny i modlitewny nastrój. Zjeżdżając z góry pielgrzymi mogli podziwiać cudowne krajobrazy i pełną panoramę Zatoki Korynckiej. Na chwilę dane było wszystkim odpocząć w turystycznym mieście Lutraka. Tam nad morzem wszyscy stwierdzili, że nawet latem woda w Morzu Bałtyckim jest znacznie chłodniejsza niż ta w Zatoce Korynckiej pod koniec listopada.
Ostatnim celem wyjazdu był żeński monaster Podwyższenia Krzyża Pańskiego na Peloponezie. Położony jest on w malowniczym miejscu, na zboczu wąwozu, na południu od Akrokoryntu. Monaster ten został założony w 1980 r. na miejscu znacznie starszego męskiego klasztoru z XI w. Pielgrzymi zostali bardzo serdecznie przyjęci przez matkę ihumenie Metodię i siostry. Wszyscy mogli się przekonać o gościnności sióstr, które z radością częstowały swymi pysznymi wyrobami. Tłumaczeniem słów ihumeni zajęła się jedna z sióstr, która pochodzi ze Słowacji. Jest ona jedną z dwóch Słowaczek mieszkających w monasterze. Ihumenia dobrym słowem wspominała wizyty gości z Polski, szczególnie Jego Ekscelencji abp. Abla, o. arch. Andrzeja (Borkowskiego) i o. Jana Kojły. Mniszki w monasterze zajmują się rękodziełem, rolnictwem, opiekują się młodymi dziewczętami, często takimi, z którymi są problemy wychowawcze. Niedzielny wyjazd zakończył się w bardzo późnych godzinach wieczornych.
Od poniedziałku do czwartku wszyscy ostro wzięli się do pracy tym bardziej, że pogoda była sprzyjająca zbiorom oliwek. Przykład dawał sam ihumen o. archimandryta Tymoteusz, który mimo 79 lat, jako jeden z pierwszych przychodził na pole i jako jeden z ostatnich z niego schodził. W czasie pracy starzec odpowiadał na pytania zadawane mu przez gości z Polski. Żywo interesował się też życiem duchowym w diecezji wrocławsko-szczecińskiej.
Wszyscy bracia odnosili się do gości bardzo serdecznie i starali się nawiązać kontakt mimo barier językowych. Nie było to zresztą takie trudne, ponieważ większość z nich w lepszym lub gorszym stopniu operuje językiem angielskim. W czasie pracy mnisi na pamięć recytowali akatyst do Bogurodzicy, był to czas, gdy praca łączyła się z modlitwą. Mnich, gdy pracuje to się modli, gdy odpoczywa też się modli i nawet gdy śpi wypowiada słowa modlitwy. W środę wieczorem wszyscy pielgrzymi przystąpili do sakramentu spowiedzi. W czwartek na prośbę ihumena i braci dane było gościom z Polski celebrować Boską Liturgię. Nabożeństwu przewodniczył ks. Sławomir Kondratiuk, któremu asystowali ks. Bazyli Sawczuk, ks. Marek Bonifatiuk i ks. protodiakon Mieczysław Oleśniewicz. W tym dniu niesamowicie brzmiały anielskie głosy mnichów, które w sposób cudowny napełniały cerkiew bizantyjskim śpiewem.
Wieczorem nastąpiło oficjalne pożegnanie z o. arch. Tymoteuszem i braćmi. Padło wiele ciepłych słów, szczególnie pod adresem abp. Jeremiasza jak i pracy, wykonanej przez grupę z Polski. Archimandryta podziękował za okazaną pomoc, wyraził też nadzieję, że współpraca pomiędzy monasterem Paraklitu a diecezją wrocławsko-szczecińską będzie kontynuowana dla dobra Cerkwi. W piątek po nabożeństwie o północy, jutrzni i Boskiej Liturgii jeszcze raz przed wylotem ojcowie i świeccy zostali pożegnani przez starca Tymoteusza jak i braci, którzy chcieli uczynić to osobiście. Z Aten do Berlina pielgrzymi przybyli około godziny dwunastej, następnie udali się do Zgorzelca. Na plebanii w parafii prawosławnej pw. Świętych Konstantyna i Heleny nastąpiło oficjalne zakończenie tygodniowego wyjazdu, który był też pielgrzymką. Wsparcie podróżującym okazał ks. Paweł Stefanowski, który niewątpliwie przyczynił się do tego wyjazdu.
www.diecezjawroclawsko-szczecinska.pl
— ks. Marek Bonifatiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.