śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 1 sierpnia 2012

Arcybiskup Abel: Wizyta patriarchy Cyryla będzie miała przede wszystkim duchowy wymiar

Arcybiskup lubelski i chełmski i Abel opowiada naszemu serwisowi o tych momentach w historii Kościoła prawosławnego na terenach należących do Rzeczypospolitej, które miały wpływ na ukształtowanie się i umocnienie funkcjonujących do dzisiaj stereotypów dotyczących prawosławia w Polsce.

0 czytelników poleca

Arcybiskup lubelski i chełmski i Abel opowiada naszemu serwisowi o tych momentach w historii Kościoła prawosławnego na terenach należących do Rzeczypospolitej, które miały wpływ na ukształtowanie się i umocnienie funkcjonujących do dzisiaj stereotypów dotyczących prawosławia w Polsce. Opowiada również o problemach prawosławia na Ukrainie i o historii najnowszej Kościoła prawosławnego w Polsce. Wspomina pierwsze spotkania z późniejszym patriarchą Cyrylem, a także dzieli się swoimi przemyśleniami o jego przyjeździe do Polski.

Cerkiew.pl: Od wizyty patriarchy Cyryla w Polsce dzielą nas już niecałe trzy tygodnie. W przeprowadzonych dotychczas rozmowach staraliśmy się przedstawić argumenty, że nieprawdziwe jest twierdzenie, iż prawosławie na ziemie polskie trafiło dopiero wraz z rozbiorami jako religia rosyjskiego najeźdźcy. Chciałbym prosić władykę o refleksje na temat stanu prawosławia na terenie zaborów w czasie bezpośrednio poprzedzającym odzyskanie niepodległości przez Rzeczpospolitą.

Dla zrozumienia dziejów prawosławia na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej w XIX i XX w. konieczne jest spojrzenie na te wydarzenia w szerszym kontekście historycznym. Kluczowym momentem w dziejach prawosławia w I Rzeczypospolitej była unia brzeska (1596), w wyniku której Kościół prawosławny został pozbawiony swych praw. W kolejnych dziesięcioleciach nastąpił proces stopniowego przejmowania prawosławnych świątyń, parafii, monasterów przez Kościół unicki. Np. prawosławny biskup chełmski Paisjusz Czerkawski, gdy uniemożliwiono mu rezydowanie w Chełmie, przeniósł się do monasteru w Jabłecznej i stamtąd sprawował opiekę duszpasterską nad prawosławnymi mieszkańcami Chełmszczyzny.

Nową sytuację przyniosło wejście ziem, które wcześniej należały do Rzeczypospolitej, pod berło carów rosyjskich. Część unitów powróciła w tym okresie do prawosławia, wbrew obiegowej opinii, przyczyn tego niekoniecznie należy upatrywać w działaniach władz państwowych. Część unitów nie była zadowolona z tego, co spotkało ich w łonie Kościoła katolickiego. Byli oni bardzo przywiązani do swojej tożsamości liturgicznej i tradycji, a należy pamiętać, że owocem unii była m.in. szybka latynizacja obrządku, np. wprowadzanie drogi krzyżowej, różańca, potem także liturgii popołudniowych. Po Synodzie Zamojskim w roku 1720 z cerkwi unickich zaczęto usuwać ikonostasy, wprowadzano ołtarze boczne, konfesjonały, ławki itp. Duża część wiernych nie chciała się z tym pogodzić, co było widoczne szczególnie na Łemkowszczyźnie i w Przemyskiem. Właśnie w tym sprzeciwie wobec utraty własnej tożsamości religijnej należy upatrywać źródeł powrotu dawnych unitów do prawosławia. Oczywiście, naturalnym sprzymierzeńcem tego był dominujący w państwie rosyjskim Kościół prawosławny, chociaż należy pamiętać, że np. w Królestwie Polskim Rosjanie początkowo niezbyt interesowali się sytuacją miejscowego Kościoła prawosławnego.

W diecezji chełmskiej datą powrotu miejscowej ludności do prawosławia był rok 1875, gdy urzędowo uznano, że wszyscy unici są prawosławnymi. Ważna jest tutaj postać ówczesnego administratora unickiej diecezji chełmskiej – księdza Marcelego Popiela, który później został biskupem prawosławnym. Urodził się on w Galicji, przyjął święcenia kapłańskie w Kościele unickim, był zwolennikiem usunięcia z praktyki liturgicznej i obrzędowości Kościoła greckokatolickiego wszelkich elementów wprowadzonych tam z tradycji Kościoła łacińskiego. W latach 60 XIX w. przyjechał on na Chełmszczyznę i tutaj działał na rzecz oczyszczania obrządku unickiego z naleciałości łacińskich, a potem powrotu miejscowych unitów do prawosławia.

Chcę podkreślić, że działania te nie są dzisiaj postrzegane w sposób jednoznaczny. W Rosji również można dostrzec nowe spojrzenie na te wydarzenia. W wydanym przed dwoma laty w Niżnym Nowogrodzie albumie obrazującym działalność św. patriarchy Tichona na terenach dzisiejszej diecezji lubelsko-chełmskiej pojawiło się szereg krytycznych uwag dotyczących także biskupa Marcelego. Zarzucono mu m.in. że swoje działania prowadził w sposób nieprzemyślany, bez wczuwania się w nastroje miejscowej ludności, nierzadko stosując metody niekoniecznie zgodne z duchem chrześcijaństwa.

Cerkiew.pl: Jak w okresie dwudziestolecia międzywojennego wyglądały stosunki państwo – Kościół prawosławny na terenach diecezji, w której Władyka posługuje?

Pamiętajmy, że na początku lat dwudziestych na wschodnich terenach Rzeczypospolitej praktycznie nie ma rodzimej ludności prawosławnej. Uciekła ona w 1915 r. na skutek akcji propagandowej władz carskich, wzywającej ludność cywilną do natychmiastowej ewakuacji w głąb Rosji w obawie przed mordami, gwałtami, rabunkami i innymi okrutnymi represjami, jakich mieli dokonać Niemcy. Pod wpływem agitacji rodzinne strony opuściło ponad 3 miliony ludzi, a wydarzenia tamte określa się mianem „bieżeństwa”. „Bieżeńcy” wracali w swoje rodzinne strony w latach 1918-1921 jako członkowie zwartych społeczności, przywiązanych do swojego Kościoła, narodowości, tradycji i języka. Dodajmy, że była to w większości ludność ukraińska i białoruska.

Władze II Rzeczypospolitej w jaskrawy sposób dążyły do poddania kontroli tych mniejszości i ich Kościoła, stąd wydawały szereg aktów prawnych, których celem było odebranie Kościołowi prawosławnemu majątku cerkiewnego. Z roszczeniami „rewindykacyjnymi” bardzo często występował również skutecznie Kościół rzymskokatolicki, domagając się przekazania nie tylko „dóbr pounickich”, ale również nieruchomości, które zawsze pozostały we władaniu prawosławnych chrześcijan – np. monasteru w Jabłecznej. Najbardziej brutalnym działaniem władz II Rzeczypospolitej wobec Kościoła prawosławnego było burzenie cerkwi na szeroko zakrojoną skalę. Apogeum tych wydarzeń stanowił rok 1938, gdy w ciągu dwóch miesięcy utraciliśmy ponad 120 świątyń na Chełmszczyźnie i Podlasiu. Oczywiście, te wszystkie działania władz w ostatecznym rezultacie uniemożliwiły sprawowanie opieki duszpasterskiej nad prawosławnymi mieszkańcami II Rzeczypospolitej w stopniu choć trochę zadowalającym.

Odrębną kwestią była polityka polonizacji, musimy tu dostrzec całą złożoność sytuacji. Z błogosławieństwa biskupów prawosławnych w okresie międzywojennym dokonywano przekładów tekstów liturgicznych na język polski, a wyświęceni tuż przed wojną biskupi Tymoteusz (Szretter) oraz Mateusz (Siemaszko) chcieli stopniowej polonizacji życia cerkiewnego. Z drugiej strony, wszędzie tam, gdzie społeczności prawosławne były zwarte pod względem narodowościowym, zrozumiały sprzeciw wiernych i duchowieństwa rodziły czynione przez władze II Rzeczypospolitej naciski na duchownych, by używali polszczyzny jako języka nabożeństw, kazań i kontaktów z wiernymi. Pamiętajmy, że nie przypominało to w niczym obecnej sytuacji – dzisiaj wszyscy znamy bardzo dobrze język polski (a często nie znamy już języków naszych przodków), stąd coraz większa obecność języka polskiego w życiu naszego Kościoła.

Nie zapominajmy również o popieranych przez władze działaniach zmierzających do „przywrócenia jedności Kościoła” w postaci tzw. „neounii”, która miała się stać „rządowym” wyznaniem dla osób narodowości wschodnich. Działalność „misyjną” wśród tej ludności prowadzili duchowni należący do wschodnich odgałęzień zakonów rzymskokatolickich, takich jak redemptoryści czy jezuici. Pozostałością tej akcji jest istniejąca do dzisiaj w Polsce parafia neounicka w Kostomłotach.

Cerkiew.pl: Wiemy już, że po latach niewoli, w której znalazła się Polska, jej władze – także w sferze religijnej – starały się uniezależnić odrodzone państwo polskie od jakichkolwiek czynników zewnętrznych. Kościół prawosławny w Polsce po odzyskaniu niepodległości to sześć diecezji Patriarchatu Moskiewskiego, część jego hierarchów idzie drogą wskazaną przez władze II Rzeczypospolitej i wnosi o nadanie autokefalii, a Patriarchat Moskiewski nigdy nie uznaje tego faktu. Jaki wpływ miały tamte wydarzenia na późniejsze stosunki pomiędzy Kościołem prawosławnym w Rosji i w Polsce.

Okres międzywojenny to zamknięta karta przeszłości i nie przeceniałbym wpływu tamtych zdarzeń na dzisiejsze stosunki pomiędzy naszymi Kościołami. Pamiętajmy, że od roku 1918 zwierzchnikiem Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego jest patriarcha Tichon, który znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. W mojej ocenie, patriarcha miał tyle problemów wewnętrznych z diecezjami na terenie Rosji radzieckiej, że nie był w stanie zająć się sprawą sześciu diecezji, które znajdowały się poza nią, na terenie Polski. Wiemy jednak, że opowiadał się za szeroką autonomią kościelną diecezji, które znalazły się poza Rosją radziecką, nie zaś za nadaniem im autokefalii.

Istniejące trudności potęgowane były przez szereg czynników. Można tu wymienić dla przykładu: praktyczny brak możliwości kontaktów z Patriarchatem Moskiewskim, wzajemną wrogość między odrodzonym państwem polskim a Rosją radziecką, szczególnie po przegranej przez tę ostatnią wojnie z 1920 roku, czy naciski władz polskich, by uniezależnić się od Moskwy.

Metropolita Dionizy – sam przecież Rosjanin – ubolewał nad trudnościami w dojściu do porozumienia z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Z dzisiejszej perspektywy hierarchę tego powinniśmy postrzegać jako męża opatrznościowego dla Kościoła prawosławnego w Polsce. Wystąpienie do Patriarchatu Konstantynopolitańskiego o nadanie autokefalii było w ówczesnej sytuacji jedynym możliwym działaniem, chociaż Patriarchat Moskiewski ostatecznie nie zaakceptował tego kroku. Trudno też dziwić się, że w tamtych czasach, gdy w Rosji radzieckiej trwała Golgota Kościoła prawosławnego, nie doszło do nawiązania łączności z Patriarchatem Moskiewskim, ze względów oczywistych nie było to możliwe.

Po II wojnie światowej, gdy jakiekolwiek związki z Moskwą nie były już postrzegane tak jak wcześniej przez władze II Rzeczypospolitej, delegacja Kościoła prawosławnego w Polsce w czerwcu 1948 r. formalnie zrzekła się poprzedniej autokefalii, ponownie połączyła się z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym i jednocześnie po raz kolejny uzyskała dla naszego Kościoła status Kościoła autokefalicznego. Wszystkie te działania były, rzecz jasna, podyktowane względami politycznymi. Od tamtej pory autokefalia Kościoła prawosławnego w Polsce jest uznawana przez wszystkie lokalne Kościoły prawosławne zarówno te bliższe Konstantynopolowi, jak i Moskwie.

Cerkiew.pl: Przechodząc już do czasów współczesnych, chciałbym zapytać Władykę o spotkania z patriarchą Cyrylem, jaki jest Cyryl I jako hierarcha i duszpasterz?

Przyszłego patriarchę spotkałem po raz pierwszy w latach osiemdziesiątych w Kaliningradzie, gdzie bywałem u rodziny mojej mamy. Okręg kaliningradzki był w tym czasie typowo ateistycznym okręgiem, pozbawionym jakichkolwiek struktur cerkiewnych. Czasem, szczególnie w czasie Wielkiego Postu, pojawiali się tam duchowni z różnych nielegalnych struktur cerkiewnych, np. Cerkwi katakumbowej, którzy udzielali sakramentów czy po kryjomu sprawowali Boską Liturgię. Później, właśnie w latach osiemdziesiątych, gdy władze ZSRR pozwoliły na otwarcie pierwszej cerkwi pw. św. Mikołaja w poewangelickim zborze przy alei Cienistej w Kaliningradzie, w całym okręgu kaliningradzkim miała miejsce ogromna radość. Dotychczas miejscowi prawosławni chrześcijanie musieli korzystać z nieregularnie pojawiających się duchownych lub podróżować na przykład do Kłajpedy, na Litwę. Z przybyciem ówczesnego Władyki Cyryla otworzył się nowy rozdział w ich życiu. Widziałem, jak przemawiał do spragnionych głosu duchownego mieszkańców Kaliningradu, z jakim namaszczeniem wypowiadał każde słowo. Obserwowałem, z jaką uwagą wierni wsłuchiwali się w każde zdanie, w każdą myśl wypowiadaną przez późniejszego patriarchę. Następnie wielokrotnie miałem możliwość bezpośredniego kontaktu z tym tak szczególnym hierarchą – wielkim erudytą bywając na różnego rodzaju uroczystościach liturgicznych na terenie Federacji Rosyjskiej. Pamiętna pozostanie też jego nieoficjalna wizyta na terenie diecezji lubelsko-chełmskiej 4 sierpnia 2004 r.

Obserwując jego poczynania jako osoby, która przewodzi największemu lokalnemu Kościołowi prawosławnemu, nie mam wątpliwości, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Z całą pewnością jest również jednym z najskuteczniejszych zwierzchników lokalnych Kościołów prawosławnych.

Cerkiew.pl: Patriarcha Cyryl jest również zwierzchnikiem bliskiego Władyce Kościoła prawosławnego na Ukrainie, który posiada szeroką autonomię, jednak jest nadal częścią Patriarchatu Moskiewskiego. Obecna sytuacja na Ukrainie nie świadczy najlepiej o prawosławiu, czy możemy liczyć, że patriarcha Cyryl pomoże przełamać istniejący tam impas?

Sytuacja na Ukrainie w chwili obecnej faktycznie wydaje się bez wyjścia. Samo działanie patriarchy Cyryla nie wystarczy, by zażegnać istniejące konflikty. Nadanie autokefalii autonomicznemu Ukraińskiemu Kościołowi Prawosławnemu przez Patriarchat Moskiewski sprawi, że duchowni i wierni z tzw. Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego i z Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego będą oczekiwali podobnego gestu wobec nich ze strony Konstantynopola i do zjednoczenia nie dojdzie. Nie wiem, czy to jest możliwe, jednak dostrzegałbym tutaj ogromne wyzwanie dla obydwu patriarchów: konstantynopolitańskiego Bartłomieja i moskiewskiego Cyryla, by zdecydowali się wspólnie, dla dobra całego Kościoła prawosławnego, korzystając z ekonomii cerkiewnej, wydać wspólny thomos o nadaniu autokefalii Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie. Zdaje mi się, że ta eklezjalna struktura dojrzała już do otrzymania autokefalii i tylko argumenty polityczne przeszkadzają w jej nadaniu. Są to moje przemyślenia, które rodzą się na skutek częstego obcowania z wiernymi prawosławnymi z Ukrainy. Mimo to, w łonie struktury eklezjalnej wszystko dokonuje się na podstawie modlitwy, pokory i łaski życiodajnej św. Ducha. I w tej sytuacji potrzebny jest czas, potrzebna jest gorliwość modlitwy, nieodzowna jest także pokora poprzez pokutę, a Duch Święty sprawi zadośćuczynienie tym wszystkim zmaganiom.

Dla rozwiązania problemów prawosławia na Ukrainie potrzeba ustąpienia obydwu stron z zajmowanych pozycji, potrzeba zgody każdej z nich na ustąpienie miejsca w dyptychach. Cała reszta problemów, w tym kwestie święceń duchownych przez zwierzchnika, tzw. Patriarchatu Kijowskiego, który już dawno temu został pozbawiony święceń, rozwiąże się sama. Ukraina ponad 20 lat temu uzyskała niepodległość i niepodległa już pozostanie. W tej sytuacji należy również odpowiednio rozwiązać kwestię administracji cerkiewnej, ale modlitwa jest najważniejszą istotą w tej kwestii.

Cerkiew.pl: Powróćmy do przesłania, z jakim do narodów polskiego i rosyjskiego zwrócą się hierarchowie Patriarchatu Moskiewskiego oraz członkowie Konferencji Episkopatu Polski ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Jakie widzi Władyka miejsce w tym procesie pojednania dla członków Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, biskupów i wiernych.

Jako obywatele Polski żyjemy obok wielkiego państwa, jakim jest Rosja. Jak powiadają, rodziny i sąsiadów się nie wybiera. Powinniśmy tak układać swoje stosunki z tym państwem, aby to sąsiedztwo było jak najbardziej przyjazne. Będzie to miało korzystny wpływ na każdą płaszczyznę współpracy, również tę kulturalną i gospodarczą.

Prawosławni chrześcijanie w Polsce przyzwyczaili się już przez minione lata, że są postrzegani przez pryzmat wielkiego sąsiada. Ubolewam, że w wizycie patriarchy Cyryla, która spotyka się z zainteresowaniem mediów, dziennikarze dostrzegają przede wszystkim jej polityczny wymiar. Warto zauważyć, że tymczasem wizyty patriarchy ekumenicznego Bartłomieja, pierwszego wśród równych zwierzchników Kościołów prawosławnych, pozostają bez większego echa w polskich mediach. Znaczenie, jakie media nadają tej właśnie wizycie, może, niestety, przyczynić się do utrwalenia stereotypu, że prawosławni w Polsce są związani wyłącznie z Moskwą i stamtąd się wywodzą.

Święto Przemienienia Pańskiego na Świętej Górze Grabarce, w którym w tym roku weźmie udział patriarcha Cyryl, jest już tradycyjnie letnim „triumfem prawosławia” w Polsce. Jak co roku, spotkamy się na Świętej Górze w dużej liczbie, zapewne nawet w jeszcze większej niż zazwyczaj, na co wpływ będzie miał fakt, że będą to dni wolne od pracy. Letnie spotkania na Grabarce, piesze pielgrzymki, obóz roboczy młodzieży przygotowującej uroczystości, kolejki do spowiedzi i do przyjęcia Komunii Świętej biorą się z wewnętrznej potrzeby prawosławnych w Polsce do bycia razem w duchowym centrum prawosławia. Będzie to również dobre świadectwo dla naszych gości z Rosji, albowiem nie zobaczą oni raczej podobnego zgromadzenia wiernych w swoim kraju. Często bywam w różnych diecezjach Patriarchatu Moskiewskiego, żadne ze znanych mi duchowych centrów nie integruje jednocześnie tylu tysięcy rozmodlonych prawosławnych chrześcijan.

Cerkiew.pl: Dziękuję za rozmowę.

— Szymon Krzyszczuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →