Niezwykły półwysep, o którym każdy chyba słyszał, marzył i czytał – Atos.
Niezwykły półwysep, o którym każdy chyba słyszał, marzył i czytał – Atos. Nieliczni mogli go przemierzyć, jeszcze mniej liczni się na to zdecydowali.
Góra Atos jest ostatnim istniejącym do dziś autonomicznym państwem monastycznym (ma w obrębie Grecji status okręgu autonomicznego jako Autonomiczna Republika Góry Atos). Podróżowanie po Atosie jest ograniczone wieloma restrykcjami. Oficjalnie nie ma mowy, żeby podróżować tam bez specjalnej wizy. Pozwala ona na wykupienie diamonitirionu – przepustki uprawniającej do wejścia na prom wypływający z Ouranoupolis i wstępu do monasterów. Wtedy monastery rozrzucone po półwyspie stają przed nami otworem. Poznaje się mnichów i ich codzienne życie. Mimo bariery językowej, można skorzystać z ich gościny, schronić się na noc pod ich dachem, spróbować jedzenia, jakim żywią się na co dzień.
Pierwsze wrażenie
Nie była to jeszcze pełnia sezonu, kiedy to rzesza turystów z gigantycznymi obiektywami aparatów fotograficznych przybywa do monasterów. Nawet na promie nie było większego tłoku. Sam krajobraz i góry są po prostu piękne, wręcz nierealne. Po dobiciu do brzegu, przystani należącej do monasteru Chilandar, jedziemy głęboko wciętą, spowitą mgłą doliną pośród gór i skał o nieregularnych kształtach. To, co bez interwencji człowieka nadal zachwyca i zapiera dech w piersiach, to niesamowita natura i krajobraz – poezja kolorów i balsam dla duszy. Wczesną wiosną było jeszcze stosunkowo chłodno, ale zdecydowanie cieplej niż w Polsce.
Pobyt w monasterze
Widoki widokami, ale najbardziej niesamowity był dla nas pobyt w serbskim monasterze Chilandar. Tam przyjęła mnie i moich kompanów grupka mnichów. Byli przyjaźni i ugościli nas, jak mogli najlepiej. Standardowy poczęstunek na powitanie to: lokum (twarda galaretka obficie posypana cukrem pudrem), kieliszek rakii (w monasterach greckich zastąpi ją domowa anyżówka), filiżanka mocnego espresso i szklanka krystalicznej wody. Ten zestaw powitalny będzie nam towarzyszył we wszystkich odwiedzanych miejscach i trzeba przyznać, że działa na organizm niezwykle dopingująco. Zaś późną nocą/wczesnym porankiem zostaliśmy zaproszeni do wspólnej modlitwy – właściwego celu wizyty na Świętej Górze. Wielogodzinne modlitwy są niezwykle naturalne, z płynnymi przejściami do kolejnych elementów składowych nabożeństw.
Po pewnym czasie niepostrzeżenie przestałem odliczać czas według zegarka i zacząłem zwracać uwagę jedynie na cykl nabożeństw normujący dobę mnichów. Jeżeli miałbym się wypowiedzieć na temat atmosfery świątyń, to chyba najtrafniej uczynić to słowami Michela Quenota, który w swojej książce „Ikona i kosmos” napisał: Atmosfera świątyń bizantyńskich i romańskich wyjątkowo dobrze oddaje misterium obecności świata niewidzialnego. W tych świątyniach do pewnej formy dematerializacji należy dodać fizyczną percepcję rzeczywistości przemienionej przez wzrok, zapach i dotyk. Bez porównania ze światłem słonecznym, płonące świece ożywiają złoto ikon i rozdzierają mrok bez wyczerpania swego misterium, symbolu Kościoła jako Światła z niebios w świecie stworzonym i powołanym, do wyjścia z cyklu dzień-noc.
Widzimy codzienny trud życia mnichów. Wysiłek związany z modlitwą, postem i pracą. W międzyczasie zachwycamy się surową urodą Atosu. Poznajemy przygodnych towarzyszy podróży, z którymi spędzamy kilka dni lub tylko kilka godzin. Całość okraszona jest nieodstępującą nas myślą o Bogu i prawosławiu. Naprawdę ma się wrażenie, że uczestniczysz w wyprawie, która ukazuje inną perspektywę, perspektywę, z której świat wygląda zupełnie inaczej.
Stolica
Jednak Karies, stolica półwyspu, różni się od urokliwych monasterów. Sporo turystów, biura, sklepy z pamiątkami, wiele restauracji z zachodnim menu. To jakoś psuje klimat Atosu, który poznałem wcześniej. Lecz i to trzeba zrozumieć – przełknąć i iść dalej. Dwadzieścia monasterów
Odległości między sąsiadującymi monasterami nie są duże (kilkanaście kilometrów). Ścieżki mają charakter szlaków górskich. Trzeba koniecznie zabrać butelkę wody i wyjść odpowiednio wcześnie. Dobrze mieć też kompas i mapę. Na Atosie znajduje się dwadzieścia monasterów, w tym serbski, rosyjski, bułgarski i siedemnaście greckich. Dzięki milionom euro wyłożonym przez wiernych, Unię Europejską oraz UNESCO, które wpisało Atos na listę światowego dziedzictwa kultury, monastery przeżywają największą rewolucję ostatnich lat. Nad zabytkowymi budynkami pojawiły się dźwigi. W codziennym użytku są faksy, telefony i internet – urządzenia niezbędne w pracy dla budowniczych, konserwatorów i historyków sztuki. To, co przeżywa obecnie półwysep, zostało już nazwane jedną z największych akcji ratunkowych w dziejach historii sztuki.
Trochę Bułgarii
Dużym przeżyciem było dla mnie dostanie się do bułgarskiego monasteru Zografu. Tam spędziłem też noc w gołych murach, praktycznie bez ogrzewania. Monumentalność murów robiła wrażenie. Widać, że brakuje funduszy na przeprowadzenie podstawowych remontów, mimo to kilku mnichów stara się robić, co w ich mocy, by zabezpieczać pozostawione przez poprzedników dziedzictwo. Zografu był świadkiem tragicznych, lecz także jednych z najbardziej budujących religijnie, doświadczeń. Miejscowi mnisi byli zdecydowanymi przeciwnikami unii cesarza bizantyjskiego Michała VIII Paleologa z rzymskim papiestwem (1272), za co zostali zaatakowani przez krzyżowców. Ihumen Tomasz pozwolił odejść i ukryć się w górach braciom, którzy nie byli gotowi na śmierć za wiarę, zaś sam wraz z częścią braci został spalony przez najeźdźców w jednej z wież na terenie monasteru 10 października 1284 r. Właśnie 10 października jest obchodzona tutaj pamięć dwudziestu sześciu męczenników Zografu.
Podróż, która zmienia
Wyjazd dobiega końca, wszyscy czujemy się zmęczeni. Z pokorą dziękuję napotkanym mnichom za rozmowy pochylając głowę i składając dłonie w tak często tutaj spotykanym geście (prośba o udzielenie błogosławieństwa).
Podczas podróży zebrałem nowe doświadczenia, poznałem kilku mnichów i byłem im wdzięczny za otwartość. Spacerowałem rozmawiając z mnichami – zapewne o wiele za dużo, bo w tym miejscu warto po prostu słuchać. Mówi się, że podróżowanie zmienia ludzi. Myślę, że to zależy od tego, jak człowiek podchodzi do wyjazdu. Niektórzy jadą do tego miejsca, ale nic z tego nie wynoszą oprócz kolorowych zdjęć i samozadowolenia z jak największej liczby „zaliczonych” monasterów. Nie potrafią wczuć się w klimat tego miejsca i nie chcą nauczyć się niczego od miejscowych mnichów. Jednak wydaje mi się, że jest wiele osób otwartych. Osób, które obserwują, starają się zrozumieć i doświadczyć. Taka podróż na pewno zmienia. Do tej pory, kiedy myślę o Atosie, widzę mnichów, siedzących w skupieniu i wsłuchujących się w słowa modlitwy. Zawsze wtedy myślę, że ci ludzie modlą się za nas.
Powyższy tekst to zapis mojej wyprawy na półwysep niedostępny, mistyczny, niezmienny przez stulecia, gdzie życie toczy się w zgodzie z naturą w rytm modlitwy jezusowej. Czy można zrelacjonować podróż do takiego miejsca? Niby nie, bo to miejsce duchowe, jakoby poza czasem i każda próba jego zdefiniowania niejako je ogranicza, dlatego zachęcam do samodzielnego odkrywania nowych, nieprzetartych „szlaków” i odbycia spotkań z życzliwymi ludźmi. Czy wybierając się do tego miejsca, można odkryć coś tylko dla siebie? Dlaczego nie?! Właśnie po to warto tam wyruszyć!
Postscriptum do reportażu Prawosławie nie zna różnych typów monastycyzmu. Dlatego góra Atos może bezpośrednio wpływać na życie monastyczne całego powszechnego Kościoła prawosławnego, wszystkich narodów chcących czerpać z doświadczenia duchowego mnichów. Ciekawostką jest, że współcześnie na wzór monasterów Atos zostały założone m.in. takie wspólnoty jak ta na południu Francji pw. św. Antoniego Wielkiego (wzorowana na monasterze Simonopetra); w USA w Arizonie też pw. św. Antoniego, którego założycielem jest o. Efrem (były ihumen monasteru Filoteu); monaster pw. św. Jana Chrzciciela w Essex w Wielkiej Brytanii, którego założycielem jest, już nieżyjący, o. Sofroniusz – uczeń św. Sylwana z Atosu.
PPS Dla tych, którzy nie mogą udać się na półwysep, polecam książkę austriackiego prof. Heinza Nussbaumera „Odkryć w sobie mnicha. Pielgrzymując na górę Athos” (wywiad z profesorem można przeczytać na naszym portalu tutaj). Pozycję można zamówić w większości księgarni w całym kraju.
Niezwykłą duchową przygodą będzie lektura książki „Święty Sylwan z góry Atos”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Orthdruk i jest dostępna w sklepie cerkiew.pl. Tomasz Tarasiuk, absolwent Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i Prawosławnego Seminarium Duchownego w Warszawie (w trakcie studiów udział w programach i stażach w Rosji, USA, Bułgarii). Naukowo związany z Instytutem Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, gdzie pracuje nad rozprawą doktorską. Zawodowo pracuje w Stowarzyszeniu Interwencji Prawnej w Warszawie. Członek redakcji portalu Cerkiew.pl.
— Tomasz Tarasiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.