śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 9 lipca 2015

Bóg chrześcijaństwa jest wystarczająco wielki, by być pokornym - przemyślenia metropolity Kallistosa (Ware)

Prezentujemy drugą część wykładu metropolity Kallistosa (Ware) pt.

0 czytelników poleca

Prezentujemy drugą część wykładu metropolity Kallistosa (Ware) pt. "Zbawienie w Chrystusie". Pierwszą można przeczytać tutaj.

Po pierwsze, możemy myśleć o zbawczym dziele Chrystusa w kategoriach wymiany. Kluczowym tekstem tutaj jest 2 Kor 8,9: «Chociaż był bogaty, to dla was stał się ubogi, abyście przez Jego ubóstwo mogli się wzbogacić». Bogactwa Chrystusa to Jego boska chwała, ubóstwo, które przyjął na siebie, to nasz rozpaczliwy stan. Zatem Chrystus ogołaca samego siebie – w słowach Listu do Filipian 2 – ogołaca samego siebie ze swej boskiej chwały, staje się posłuszny do śmierci, i to śmierci krzyżowej, w pełni wkracza w nasz rozpaczliwy stan, przyjmuje całe nasze zniszczenie w siebie samego, a przez przyjęcie go, uzdrawia je. Wymiana darów. Udział. Chrystus ma udział w tym, czym my jesteśmy, abyśmy mogli mieć udział w tym, czym On jest.

To jest wielki motyw w pismach Ojców. Św. Ireneusz mówi: «W swej niezmierzonej miłości stał się tym, czym my jesteśmy, abyśmy mogli stać się tym, czym On jest». A św. Atanazy stwierdza tak, choć bardziej zwięźle: «On stał się człowiekiem, abyśmy mogli stać się Bogiem». Oczywiście, Atanazy nie ma na myśli, że stajemy się dosłownie według natury Bogiem, nie stajemy się w zbawieniu dodatkowymi osobami Świętej Trójcy. Ale to, co ma na myśli, mówiąc o zbawieniu jako o przebóstwieniu (gr. theosis), to to, że zbawienie to nie jest tylko zmiana naszego prawnego statusu, to nie tylko kwestia przypisanej sprawiedliwości. Zbawienie oznacza kompletną przemianę naszej stworzonej natury tak, że jesteśmy przesiąknięci i odmienieni przez odwieczne Boże życie. Stajemy się, jak jest powiedziane w Drugim Liście Piotra, «uczestnikami boskiej natury».

Za tym modelem zbawienia, który na wiele sposobów jest najbardziej fundamentalnym w Kościele prawosławnym, stoją dwie zasady. Po pierwsze, tylko Bóg może zbawić, zbawienie jest boskim aktem. Prorok nie może być zbawicielem świata, śmierć zwykłego człowieka nie może zniszczyć śmierci. To Bóg musi umrzeć za nas na krzyżu. Zatem, jeśli Chrystus ma być naszym zbawicielem, musi być on prawdziwym Bogiem. Ale oprócz tego istnieje druga zasada zbawienia – Boże zbawienie musi dosięgnąć głębi ludzkiej potrzeby. Tylko jeśli Chrystus, boski Zbawiciel jest prawdziwie człowiekiem tak, jak wy i ja jesteśmy ludźmi, tylko wtedy my, ludzie, mamy udział w tym, co On uczynił dla nas. Zatem, jeśli Chrystus ma być naszym zbawcą, musi być prawdziwym człowiekiem. Jest to przedstawione w Liście do Hebrajczyków 4,15, jednym z najważniejszych chrystologicznych tekstów w całym Nowym Testamencie: «Nie mamy arcykapłana, którego nie może dotknąć odczucie naszych słabości – albo jak też może to być oddane – który nie może współczuć z naszymi słabościami, ale takiego, który był próbowany we wszystkim tak, jak i my jesteśmy, z wyjątkiem zgrzeszenia». Takie są więc implikacje modelu współudziału lub inaczej wymiany.

Jeśli uczynimy Chrystusa kimś mniej niż Bogiem, mniej niż człowiekiem, to podważamy cały wzór zbawienia. Chrystus, nasz Zbawiciel nie jest pół na pół, 50 na 50, ale jest w 100 procentach Bogiem i w 100 procentach człowiekiem. Odnieśmy teraz ten model wymiany do naszych czterech pytań. Czy model zakłada zmianę w Bogu czy w nas? Na pierwszy rzut oka zdaje się, że mówimy tutaj o zmianie w Bogu: druga Osoba Trójcy, boski Logos, który od wieczności jest prawdziwym Bogiem z prawdziwego Boga, równy Ojcu, w pewnym momencie staje się człowiekiem, rodzi się na ziemi. Ale nie jest to naprawdę zmiana w Bogu. Bóg jest miłością i Wcielenie jest najwyższym wyrazem Bożej miłości do nas. Jak jest powiedziane w Ewangelii Jana 3,16: «Bóg tak umiłował świat, że dał swego Jednorodzonego Syna». Bóg więc stając się człowiekiem pozostaje wierny samemu sobie.

W tej teorii, po drugie, Bóg nie jest oddzielony od Chrystusa. Przeciwnie – ten model zakłada, że Chrystus jest Bogiem. Po trzecie, Krzyż nie jest wyizolowany. W istocie wielkie znaczenie jest tutaj przypisane Wcieleniu jako zbawczemu aktowi. Ale Krzyż pozostaje centralnym punktem. W tym modelu Bóg nie tylko ma udział w całej pełni ludzkiego życia, ale również ma udział w pełni ludzkiej śmierci. Krzyż oznacza, że do ostatecznego możliwego stopnia Chrystus uczestniczy w całej naszej udręce, cierpieniu i wyobcowaniu. To jest dla mnie być może najbardziej owocny z modeli, ale przyjrzyjmy się jeszcze kilku innym.

W drugiej kolejności w Piśmie zbawcze dzieło Chrystusa jest czasem rozumiane jako dzieło okupu. «Syn Człowieczy – mówi Chrystus w Ewangelii wg św. Marka (10,45) – przyszedł nie po to, aby mu służono, ale by służyć i aby dać swoje życie na okup za wielu». Podstawowym elementem tej metafory jest wolność: wcześniej byliśmy zniewoleni przez grzech, teraz jesteśmy wyzwoleni. Jak mówi Paweł w Liście do Galatów (5,1): «Chrystus wyzwolił nas». Ale ten akt wyzwolenia jest niesamowicie kosztowny! Okup, który Chrystus płaci za nas, to samo Jego życie oddane na Krzyżu. Na ile to spełnia wymagania naszych czterech pytań?

Po pierwsze, co jasne, zmiana ma miejsce w nas. W porządku. Po drugie, Chrystus nie jest oddzielony od Ojca, bowiem płacąc okup działa w imię Boga, chociaż dla nas. Trzeci punkt jest mniej wyraźny – teorie okupu mają tendencję do bycia bardzo skoncentrowanymi na Krzyżu, ale tak nie musi być. I po czwarte, okup dokonuje obiektywnej zmiany naszego stanu. Jak na razie, wszystko w porządku. Ale nie naciągajmy tej metafory za mocno! Nie powinniśmy zadawać pytania, komu okup jest uiszczany. Nowy Testament de facto nie zadaje tego pytania. W konsekwencji jednak wielu chrześcijan to właśnie czyniło, często z opłakanymi skutkami. Jeśli powie się, że okup jest zapłacony Bogu Ojcu, wtedy wprowadza się obraz zagniewanego ojca, którego trzeba uprosić, mściwego i karzącego, i ten właśnie obraz odepchnął niezliczone rzesze ludzi od chrześcijaństwa na przestrzeni ostatnich stu lat. Na pewno musimy unikać oddzielania Syna i Ojca w ten sposób. Bez wątpienia Bóg wybacza nam darmo, nie wymaga żadnej zapłaty. Ale wtedy, czy należy powiedzieć, że okup jest płacony diabłu? Chrześcijanie często twierdzili coś takiego i wymyślono całą teorię na temat tego, jak diabeł został oszukany. Np. św. Augustyn posługuje się metaforą pułapki na myszy: diabeł jest myszą, serem jest człowieczeństwo Chrystusa, pułapka to Jego bóstwo. Demoniczna mysz widzi ser, zakrada się i zaczyna go jeść, i wtedy boska pułapka zatrzaskuje się na niej, i jest złapana. Śmiejecie się z tego i całkiem możliwe, że św. Augustyn zamyślał to jako żart, ale inni ludzie wzięli tego rodzaju wyobrażenie na poważnie. Jednak Grzegorz z Nazjanzu, Grzegorz Teolog, odrzuca tego rodzaju wyobrażenie jako niegodne Boga – Bóg nie posługuje się podstępem. Diabeł nie ma żadnych praw, zatem centralną ideą teorii okupu nie jest transakcja handlowa, ale idea wyzwolenia. Nie pytaj, kto otrzymuje zapłatę, pozostań przy podstawowym znaczeniu: Chrystus nas wyzwolił.

Dochodzimy, zatem, do naszego trzeciego obrazu: ofiary. Dzisiaj dla nas jest to trudna idea, straciliśmy w dużej mierze zrozumienie tego, co oznacza ofiara. Ale w starożytności hebrajskiej, greckiej czy rzymskiej ofiara była wszechobecna, była przyjmowana jako coś oczywistego, chociaż zazwyczaj nie tłumaczono jej. Ani w Biblii, ani w tradycji klasycznej nie znajdziemy pojedynczej teorii tego, co ofiara oznacza. W Starym Testamencie jest wiele rodzajów ofiar. Paschalny baranek, w przypadku którego ofiara była spożywana. Ofiara za grzechy w Dniu Pojednania, kiedy ofiara nie była spożywana, ale kropiono krwią lud. Ofiara z kozła w Księdze Kapłańskiej 16, przy której kozioł jest wypędzany na pustynię, niosąc grzechy ludu, ofiara dla szatana. Wszystkie te sposoby rozumienia ofiary można znaleźć odniesione do Chrystusa. «Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata» – baranek paschalny. «Chrystus nasza Pascha został złożony w ofierze za nas» – znowu baranek paschalny. «On jest przebłaganiem za nasze grzechy» – to idea ofiary za grzechy w Dniu Pojednania.

Jeśli mamy poprawnie zrozumieć ofiarę, musimy zauważyć, że rzeczywistą ideą tutaj nie jest śmierć ofiary, prawdziwą istotą jest tutaj ofiarowanie, podarowanie życia ofiary Bogu. Gdy ofiara była zabijana, wylewano krew, co oznaczało, że życie ofiary było ofiarowywane Bogu. Gdy ofiara była palona jak w ofierze całopalnej i dym wznosił się do nieba, ofiara wstępowała do Boga. Mamy to samo poczucie w Kościele prawosławnym, gdy ofiarowujemy kadzidło i dym wznoszący się z kadzidła jest postrzegany jako ofiarowany Bogu. Zatem istotą ofiary jest dar. Ofiarować oznacza podarować, przede wszystkim oddać siebie samego. Toteż ofiara zakłada ideę miłości. I jeśli ofiara nie jest złożona dobrowolnie i z miłości, to nie jest to tak naprawdę w ogóle ofiara. To, co jest mi odebrane siłą i przemocą, wbrew woli, nie jest ofiarą. I kiedy rzeczy są mi odbierane wbrew mojej woli, jestem poszkodowany, ponoszę stratę. Ale jeśli składam ofiarę dobrowolnie, chętnie, nie ponoszę straty – wzbogacam się. Jak mówi C.S. Lewis: «Nic z tego, czego nie oddałeś, nie będzie nigdy naprawdę twoje własne». Zatem śmierć Chrystusa jest ofiarą, ponieważ oddaje On swoje życie za nas z miłości, dobrowolnie. «Nikt mi nie odbiera życia – mówi – ja sam je oddaję».

Myślę, że to wszystko odpowiada na nasze pytania. Chrystus składając ofiarę nie zmienia Boga, ale odmienia naszą sytuację. Ofiara Chrystusa posiada moc i jest skuteczna, ponieważ to jest ofiara Boga – Chrystus jest Bogiem. To nie po prostu ludzka ofiara, ale boska ofiara. Ofiara ta nie jest ograniczona – przechodząc do naszego trzeciego pytania – do Krzyża, ponieważ nie jest ona ograniczona tylko do śmierci. Całe życie Chrystusa to dobrowolne samoofiarowanie Boga, całość życia Chrystusa jest ofiarą. Wcielenie jest już ofiarą. Znajdujemy kilka wariantów motywu ofiary. Dla przykładu, teoria zadośćuczynienia św. Anzelma – i mój cytat z ojca Dimitru Staniloae zasugerował już, że prawosławni nie lubią szczególnie tej teorii. Teoria brzmi tak, że śmierć Chrystusa jest aktem wynagrodzenia, czyni zadość urażonemu honorowi Ojca, mamy tutaj feudalne tło. Ale z pewnością Bóg nie jest feudalnym władcą, którego w ten sposób trzeba przebłagiwać za pomocą ofiary Jego Syna. I w istocie idea śmierci Chrystusa jako zadośćczyniącej nie jest obecna u Ojców Greckich, ani, jak sądzę, u wcześniejszych Ojców Łacińskich, to średniowieczny dodatek. I oddziela Syna od Ojca, więc nie może to być słuszne.

Jednakże jest inny wariant, który ma większe znaczenie: idea zastępstwa, to, że Chrystus umiera jako ofiara, jest złożony w ofierze zamiast nas. To akurat jest z pewnością biblijne. Jak jest powiedziane u proroka Izajasza w Pieśniach o Słudze, o Cierpiącym Słudze – i to jest odniesione do Chrystusa w Nowym Testamencie – Księga Izajasza 53,5: «Został zraniony za nasze występki i starty za nasze nieprawości. Na niego spadła kara, która nas uzdrowiła, a przez jego sińce jesteśmy uleczeni». Jest tutaj więc jasna idea zastępstwa. I to pojawia się ponownie w Drugim Liście do Koryntian 5,21: «Dla nas Bóg uczynił grzechem Tego, który nie znał grzechu, abyśmy w Nim mogli się stać sprawiedliwością Boga». Św. Atanazy stosuje względem Chrystusa słowo antipsichon oznaczające «Tego, który kładzie swoje życie za nas». Ale jeśli pragniemy rozwinąć tę teorię zastępstwa – i z pewnością jest na to miejsce w prawosławiu – musimy uważać, by nie oddzielać Chrystusa od Ojca, nie popadać wyobrażenia rozgniewanego ojca.

Kiedy byłem studentem Oksfordu, miałem okazję słuchać przemowy znanego i szanowanego ewangelikalnego kaznodziei, samego Billy’ego Grahama, i byłem pod wielkim wrażeniem jego przesłania, byłem przekonany, że naucza prawdziwej i pełnej wiary chrześcijańskiej. Generalnie protestanccy misjonarze nie są mile widziani w Rosji, ale Billy Graham był zawsze wyjątkiem. Gdy przybywał do Rosji, dzwonił wtedy do patriarchy w Moskwie i otrzymywał błogosławieństwo dla swojego głoszenia. Powiedział jednak wtedy pewną rzecz, która utkwiła mi w pamięci i która nie wzbudziła mojej sympatii. Powiedział: «W chwili, w której Chrystus umarł na Krzyżu, błyskawica Bożego gniewu uderzyła w Niego zamiast w ciebie». Pomyślałem, że nie jest to najlepszy sposób na wyrażenie teorii zastępstwa.

Jest jednak pewna istotna prawda zawarta w teorii zastępstwa, w tym, że Chrystus umarł za nas. Podkreśla ona, że Chrystus uczynił dla nas coś, czego nie mogliśmy uczynić sami dla siebie. Nie mogliśmy sami odnaleźć drogi z powrotem do Boga, więc Bóg zstąpił na ziemię i umarł za nas. Jestem zapalonym czytelnikiem opowieści o duchach M.R. Jamesa i wśród nich jest jedna historia nazwana «Opowieść o szkole». Chłopcy w szkole uczą się łaciny tak, jak to miało miejsce w minionych pokoleniach, i poznają zdania warunkowe, zdania zaczynające się od «jeśli», i tutaj zasady są nadzwyczajnie skomplikowane. Nauczyciel każe chłopcom, by każdy z nich napisał po łacinie zdanie, zdanie warunkowe wymyślone samodzielnie. Wszyscy piszą, oddają potem kartki. Nauczyciel sięga po pierwszą kartkę. Robi się blady i z przerażeniem na twarzy wybiega z klasy. Chłopcy zastanawiają się, kto mógł popełnić aż tak okropny błąd gramatyczny, żeby miało to taki skutek dla ich nauczyciela. Podchodzą więc do jego biurka, patrzą na kartkę na wierzchu i widzą charakter pisma, który nie należy do żadnego z chłopców. Tekst na kartce brzmi: «Jeśli nie przyjdziesz do mnie, ja przyjdę do ciebie». Cóż, nie opowiem wam reszty tej historii, o tym, czego nauczyciel się tak wystraszył, że przyjdzie do niego i co się stało, gdy to coś w rzeczywistości przyszło. Poczytajcie sobie. Ale! Odnieśmy to do dzieła Chrystusa – my nie mogliśmy przyjść do Boga, więc Chrystus przyszedł do nas. Nie mogliśmy zbawić samych siebie, więc Chrystus by nas zbawić umarł za nas. Jednakże prawdopodobnie nie zamiast nas, ponieważ musimy się utożsamić ze zbawczym aktem Chrystusa.

Pozwólcie, że przejdę do moich dwóch ostatnich obrazów. Zwycięstwo, tzw. teoria dramatyczna. Jest ona bardzo popularna w prawosławiu. Mamy w tym przypadku myśleć w kategoriach kosmicznej bitwy. Chrystus Zwycięzca odnosi tryumf nad siłami diabła, grzechu i zła. Możemy odnaleźć w Nowym Testamencie podstawy dla tego rozumienia w ostatnim okrzyku Chrystusa na Krzyżu w Ewangelii św. Jana: «Tetelestai! Wykonało się!» To nie jest okrzyk rezygnacji i rozpaczy, Chrystus nie mówi: «Już po wszystkim, nic więcej nie da się zrobić». To okrzyk zwycięstwa: «Zostało dokonane! Spełniło się!». Paweł posługuje się tym obrazem, gdy mówi: «Bóg rozrobił władze i zwierzchności i wystawił je na pokaz odnosząc tryumf nad nimi poprzez Krzyż». I znowu mówi: «Gdy wstąpił na wysokości, wziął samą niewolę w niewolę». Każdy, kto miał okazję być na prawosławnym nabożeństwie paschalnym o północy, przypomni sobie zapewne, jak silnie obecne jest wtedy poczucie zwycięstwa. «Chrystus powstał z martwych – mówimy – śmiercią podeptał śmierć!» I to jest również zdecydowanie idea obecna na Zachodzie – paschalna sekwencja w liturgii zachodniej zawiera te słowa: «Śmierć i życie starły się w tym wstrząsającym boju, Książę Życia, który umarł, króluje nieśmiertelny!». Zatem to podejście do odkupienia podkreśla Krzyż, ale również bardzo mocno Zmartwychwstanie, które nie mają być postrzegane jako dwa oddzielne wydarzenia, ale jako pojedynczy dramat i niepodzielne dzieło. Ponieważ Chrystus powstał z martwych, nie musimy obawiać się żadnej mrocznej rzeczy we wszechświecie albo w nas samych.

W początkach prześladowań chrześcijaństwa w Rosji ateistyczny wykładowca przyjechał, by przemawiać w pewnej wiosce i wszyscy ludzie zgromadzili się, by go posłuchać. Mówił przez długi czas, wyjaśniając, że religia jest w całości kłamstwem i oszustwem, że wszystko to jest nonsens oraz że komunizm nadszedł, by ich wyzwolić z tego złudzenia. Po wszystkim z końca sali podniósł rękę ksiądz z lokalnej parafii i powiedział: «Czy mogę coś powiedzieć?». Wykładowca wyczuł w tym trudność, ale nie chciał mu odmawiać powiedzenia czegokolwiek, więc odrzekł: «Tak, ale musisz się bardzo streścić, dam ci tylko jedną minutę». Na co ksiądz rzekł: «O, na pewno nie będę potrzebował aż tyle czasu». Wyszedł na przód i powiedział po prostu do całego zgromadzenia paschalne pozdrowienie: «Chrystus zmartwychwstał!». I wszyscy zgromadzeni ludzie odpowiedzieli razem: «Naprawdę zmartwychwstał!» «Dziękuję – zwrócił się ksiądz do ateistycznego wykładowcy – to wszystko, co chciałem powiedzieć».

Zatem w tym obrazie zwycięstwa zmiana zachodzi zdecydowanie w nas, Chrystus i Ojciec są ściśle połączeni, zwycięstwo Chrystusa jest naszym zwycięstwem, śmierć na Krzyżu jest bezpośrednio połączona ze Zmartwychwstaniem i Wniebowstąpieniem, i jest to obiektywne. Ale ma to pewną wadę – dla wielu dzisiejszych wierzących wyobrażenie to jest zbyt militarne. Wydaje się, że zbawcze dzieło Chrystusa postrzegane jest w kategoriach przemocy, przymuszającej siły, jednak możemy zdemitologizować ten obraz. Zwycięstwo Krzyża to nie zwycięstwo przemocy, nie militarnej potęgi, ale cierpiącej miłości. Chrystusowe zwycięstwo to kenotyczne zwycięstwo, zwycięstwo ogołocenia samego siebie, zwycięstwo słabości i bezbronności. W poruszających słowach św. Efrem Syryjczyk nazywa Chrystusa «Potężnym, który przywdział bezbronność». Zwycięstwo Chrystusa więc dokonuje się poprzez odmowę wobec użycia siły i przemocy. Jak mówi Grzegorz z Nyssy: «Jego zstąpienie do naszego uniżenia jest najwyższym wyrazem jego potęgi». Bóg nigdy nie jest tak potężny jak wtedy, gdy jest tak słaby. Pokorna, współczująca miłość to najpotężniejsza rzecz we wszechświecie. Jak mówi Karl Barth: «Bóg chrześcijaństwa jest wystarczająco wielki, by być pokornym».

Kolejna część wykładu już niedługo.

Metropolita Kallistos (Timothy Ware) urodził się w 1934 r. w Bath. W 1958 r. przyjął Prawosławie (wcześniej był anglikaninem). W 1965 r. otrzymał święcenia diakońskie. Długi okres spędził w monasterze św. ap. Jana Teologa na wyspie Patmos (Grecja), gdzie otrzymał postrzyżyny mnisze i święcenia kapłańskie. Po powrocie do Anglii został wykładowcą teologii w Uniwersytecie Oksfordzkim (funkcję tę pełnił przez okres 35 lat – do 2001 r). W 1982 r. został wybrany na biskupa Dioklei (wikariusza arcybiskupa Wielkiej Brytanii). W 2007 r. Synod Patriarchatu Konstantynopola podniósł biskupa Kallistosa do godności metropolity.
Metropolita Kallistos należy do najwybitniejszych współczesnych teologów. Mnóstwo jego dzieł można zaliczyć do klasyki światowej literatury prawosławnej, m.in. „Kościół prawosławny”, „Prawosławną Drogę”, „Królestwo wnętrza, dzieła zebrane”. Wiele pozycji zostało przetłumaczonych na różne języki, w tym polski.

— tłum. Kamil Mańka

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →